10 powodów, dla których warto wyjechać do Szwecji

Dlaczego warto wyemigrować do Szwecji? Ooo… istnieje wiele powodów.

1. Przestać być pijakiem.

Taaa… Szwecja to idealny kraj do tego, żeby przestać się alkoholizować lub zacząć robić to z umiarem. Ceny alkoholu to jakiś kosmos i trzeba mieć masę kasy, żeby sobie pozwolić na codzienne chlańsko. Miejscowi oczywiście radzą sobie pędząc swój bimberek (to głównie na północy) czy zarabiając tyle, że stać ich kupno alkoholu w sklepie. Wiadomo też, że większość Szwedów „ratuje się” pływając promami do sąsiednich państw (sklepy wolnocłowe) i latając wezyrem do Polski.

2.  Zostać rasistą.

Ciężki temat, ale prawdziwy. Wiele razy słyszałam, że sporo osób stało się rasistami przyjeżdżając do Szwecji. Dlaczego? Może ten, drażliwy temat lepiej pominąć milczeniem.

3. Ujawnić się jako osoba homo.

Szwecja to bardzo tolerancyjny kraj, w którym homoseksualiści mogą nie tylko zawierać związki małżeńskie, ale też adoptować dzieci. Tutaj nikt nikogo nie wytyka palcami, a nawet się nie przygląda dziwnie. W sierpniu organizowana jest specjalna parada dla osób, które są i takich które popierają ruch LGBTQ. To  nie oznacza oczywiście, że połowa Sztokholmczyków/Szwedów to pary z tej samej płci.

4. Spróbować dziwnego jedzenia.

Myślę, że w każdym kraju można znaleźć coś dziwnego do jedzenia. My mamy kaszankę, flaki, ogórki kiszone i czerninę (zupa z krwi kaczki). Szwedzi mają odpowiednik naszej kaszanki i czerniny czyli kiełbasę z krwi i krwawy pudding z którego można zrobić zupę. Podobno jest to całkiem smaczne. To, co Szwedzi mają najbardziej obrzydliwego do jedzenia, to zgniłe śledzie. Niektóre linie lotnicze zabraniają przewozu tego specjału i wcale się nie dziwię, ponieważ wiele puszek ma bombaż dolny i górny (znak firmowy tego specjału) – aż strach pomyśleć, co się może z taką puszką stać w ładowni.

5.  Obkupić się w lumpeksach.

Szwecja jest krajem, który uwielbia dawać drugie życie używanym rzeczom – stąd pełno lumpeksów i targów z używanymi (czasem nowymi) rzeczami. Secondhandy często działają pod patronatem organizacji charytatywnych i pieniążki ze sprzedaży idą na pomoc potrzebującym. W takich secondhandach można ustrzelić naprawdę fajne rzeczy i to bez specjalnego wysiłku. Aaa i tutaj nikt się dziwnie nie patrzy, kiedy pochwalisz się, że masz ciuch z lumpów.

6. Grillować bez umiaru i wszędzie dookoła.

Taaa Szwedzi kochają grillować. W Polsce nawet jeszcze się nie pomyśli o wyciągnięciu grilla, a Szwedzi już grillują i to gdzie popadnie. Grillują w parkach, na podwórkach, w ogródkach i przed szkołami – wszędzie, gdzie tylko się da. Przed blokami często są ustawione piece grillowe, a w najgorszym razie proste, metalowe grille. W parkach i w punktach widokowych obok ławek ustawione są małe grille. Jeżeli nie ma stałych grillów, to można kupić w sklepie grill jednorazowy. Grillowanie to „narodowy sport” Szwedów.

7. Nauczyć się rygoru i porządku.

Wiem, że kiedyś z tym porządkiem i rygorem było znacznie lepiej. Podziwiam jednak karność, z jaką Szwedzi ustawiają się w kolejce do wejścia w autobusie (wchodzi się wyłącznie przednim wejściem). Jestem wciąż zafascynowana brakiem papierów na ulicach i chodnikach (oczywiście są dzielnice, na których walają się papiery). I wiecie co? Tu nie ma milionów koszy na śmieci – bo taką wymówkę słyszałam często w Polsce. „Nie ma kosza to jestem usprawiedliwiona tym, że wyrzucę papierek na chodnik”.

8. Zostać rowerowym królem ulic i chodników.

Nie wiem, jak jest w takiej Holandii, ale wiem jak jest w Niemczech i w Polsce. Z moich obserwacji wynika, że najkulturalniejsi rowerzyści to Niemcy. Najbardziej chamscy to Szwedzi. W Szwecji to nie kierowcy samochodów są panami ulic i chodników, nie są też piesi, którzy mają tu ogromne prawa i są dosłownie świętymi krowami. W Szwecji panami ulic i chodników są rowerzyści, którzy mają gdzieś zasady ruchu drogowego. Wchodząc na ulicę albo ścieżkę rowerową należy się pięć razy obejrzeć, inaczej jakiś pajac na rowerze może nam zrobić z tyłka jesień średniowiecza.

9.  Siedzieć sobie w spokoju w autobusie/metrze.

Kto uwielbia widok schorowanego dziadka, który nagle w tramwaju czy autobusie dostaje turbo doładowania i zanim się obejrzysz zajmuje wolne miejsce, albo takiego który prowadzi monolog tak, żeby go słyszał cały autobus na temat manier dzisiejszych, młodych ludzi? Tak wiem, to starsi ludzie, którzy są zmęczeni i schorowani, ale co powiecie na sytuację, kiedy taka na turbo doładowaniu babcia zrzuca z miejsca kobietę w ciąży? W polskiej komunikacji z reguły nie siadam, a jeżeli mam do przejechania do trzech przystanków, to wcale nie wsiadam do autobusu. Są jednak przypadki, kiedy jestem chora i źle się czuję – czy nie mam prawa do wolnego miejsca? W Szwecji tego problemu nie ma. Są wytyczone miejsca dla osób starszych, ciężarnych i z dziećmi. Jeżeli dziadek nie ma miejsca, a miejsce wytyczone jest zajęte to wtedy się o nie upomina. W innych przypadkach zależy tylko i wyłącznie od tego, czy ktoś ma chęć odstąpienia swojego miejsca. I wiecie co? Ustępują – bez awantur, dyszenia i wieszania się – „bo mi się należy”.

10. Poznać „lepiej” Polaków.

To temat, który tak naprawdę pasuje do każdego kraju. Nawet mi się już go nie chce rozwijać. Co nowego mogę dodać w tym temacie? Zazdrość o wszystko, bo inny Polak nie może mieć lepiej niż ja!

Agnieszka Więckowska

autorka prowadzi blog: Agnes na szwedzkiej ziemi

 

Jedna myśl na temat “10 powodów, dla których warto wyjechać do Szwecji

  • Niech pani wyjedzie do Dani. Z tego co widzę to Szwecja jest przedsionkiem Dani z Kopenhaga na czele.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *