Armenia – impresje z podróży część 1

Wyprawa trekkingowa do Armenii to duże wyzwanie nie tylko dla ciała i ducha, ale również poważne przedsięwzięcie logistyczne. Kraj to przecież odległy i egzotyczny, o którym z rzadka tylko donoszą nasze media. Latem panuje w nim suchy i ciepły, często wręcz gorący z punktu widzenia przybysza znad Wisły klimat, który nawet najtwardszym podróżnikom potrafi dać się mocno we znaki.

Armenia jest krajem pełnym oszałamiających wulkanicznych płaskowyżów i dzikiej przyrody. Niewielkie z pozoru odległości pokonuje się wolno mocno nadwątlonymi technicznie i z reguły przepełnionymi busami. Poruszają się one po górskich serpentynach, bezdrożach i słabej jakości drogach, których czasy świetności, o ile takowe miały w ogóle miejsce, sięgają daleko wstecz do okresu imperium sowieckiego. Wspaniała kuchnia, pełna grillowanych mięsnych dań i soczystych warzyw z pomidorami, bakłażanami, papryką i kolendrą na czele, dopełnia atrakcyjności tego regionu. Wrażeń jest więc tu pod dostatkiem, a to nie koniec, bo dla miłośnika astronomii Armenia ma do zaoferowania coś jeszcze. Zachwycony przyrodniczo-kulturalnym potencjałem kraju zdecydowałem, aby już wcześniej wątek astronomiczny wpisać w jeden z obowiązkowych celów podróży.

Krater wulkanu Aragac
Krater wulkanu Aragac

Poniżej postaram się umieścić go na tle szerszej perspektywy, dającej bardziej kompletny wgląd w specyfikę Armenii, a dla zainteresowanych być może stać się przyczynkiem do organizacji własnej podróży w krainę chaczkarów, monastyrów i wulkanów.

Okiem geografa
Południowe stoki Kaukazu przechodzą płynniew Wyżynę Armeńską, rozległy obszar o powierzchni większej od powierzchni Polski i średniej wysokości sięgającej 1700 m n.p.m. Jest to region aktywny sejsmicznie, co pewien czas doświadczany silnymi trzęsieniami ziemi, z których najtragiczniejszym było zniszczenie miasta Giumri w 1988 roku. Bogaty jest w liczne wygasłe i drzemiące stożki wulkaniczne. Imponujący jest zwłaszcza monumentalny Ararat (5137 m n.p.m.) – święta góra Ormian, choć ku ich wielkiej frustracji w całości położona na terytorium sąsiedniej Turcji.

Najwyższym szczytem Armenii jest mniejszy brat Araratu – Aragac (4090 m n.p.m.), również wygasły wulkan, będący wielką atrakcją dla miłośników górskich wspinaczek. Krajobraz wyżyny urozmaicają pasma górskie i płaskowyże, masywy zrębowych gór i pozostałości kominów wulkanicznych. Zwłaszcza te ostatnie dają świadectwo o dynamicznych procesach geologicznych, które w odległych epokach kształtowały charakter tego miejsca.

Pole wygasłych wulkanów nad jeziorem Sewan, widziane z perspektywy monastyru Sewanawank
Pole wygasłych wulkanów nad jeziorem Sewan, widziane z perspektywy monastyru Sewanawank

Z Wyżyny Armeńskiej wypływa kilka ważnych rzek, które od zarania dziejów stanowią trwały i newralgiczny element życia lokalnych społeczności. Nad Eufratem i Kurą, czy dopływem tej ostatniej Araksem, rozwijały się kolejne cywilizacje i mniejsze populacje zamieszkujące bogate w wodę oazy. Największym zbiornikiem wodnym Armenii, kraju bez dostępu do morza, jest tektoniczne jezioro Sewan, jedno z najwyżej położonych na Ziemi (tafla wody znajduje się na wysokości blisko 1900 m n.p.m.). Jego krystalicznie czysta woda i plaże przyciągają w sezonie rzesze turystów.

Otoczone przez góry i pola wygasłych wulkanów, stanowi wyjątkowo malownicze i zapadające na długo w pamięć miejsce. W wyniku sowieckich zabiegów irygacyjnych i budowy hydroelektrowni, poziom i powierzchnia jeziora obniżyły się o kilkanaście metrów, co spowodowało zmianę linii brzegowej i niekorzystne zmiany w ekosystemie zbiornika (nasilenie eutrofizacji). Późniejsza budowa dwóch tuneli doprowadzających wodę spowodowała, że poziom zbiornika zaczął się stopniowo podnosić, co dobrze rokuje jego przyszłości.

Co ciekawe, podróżując po suchej na pozór Armenii można odnieść wrażenie, że jest to kraj, w którym woda musi być dobrem deficytowym. Nic bardziej mylnego. Jest jej tu pod dostatkiem, a przy tym jest krystalicznie czysta, chłodna, ma wspaniały smak i doskonale gasi pragnienie. Co kilkanaście kilometrów ustawione są przydrożne źródełka, gdzie można uzupełnić jej zapasy i pojechać dalej. W miastach źródełka takie są znacznie częstsze, stanowiąc charakterystyczny element wpisany na stałe w życie ich mieszkańców.

Okolice miejscowości Meghri w pobliżu granicy z Iranem
Okolice miejscowości Meghri w pobliżu granicy z Iranem

Armenia położona jest w strefie klimatu podzwrotnikowego suchego kontynentalnego. Lata są upalne, a deszcz pojawia się najczęściej tylko w wyższych partiach gór. Południe kraju w rejonie miasta Meghri na granicy z Iranem, to najcieplejsze rejony Armenii. Podczas największych upałów temperatura w cieniu przekracza często +40°C. Armeńska zima jest sucha i raczej łagodna, temperatury rzadko spadają poniżej -10°C. Oczywiście rejony górskie charakteryzują się specyficznymi warunkami klimatycznymi, które modyfikowane są przez wysokość nad poziomem morza. Przykładem może być wejście piszącego te słowa na Aragac, gdzie na wysokości 3800 m n.p.m. temperatura spadła poniżej zera, podczas gdy w tym samym czasie w oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów Erywaniu z nieba lał się żar +38°C.

Zapomniana kolebka chrześcijaństwa, oryginalny alfabet, chaczkary i monastyry
Starożytny duch wczesnego chrześcijaństwa obecny jest w każdym zakątku kraju. Można tylko ubolewać,
że większość z zabytków tamtej epoki jest mocno nadwątlona stuleciami wojen, najazdów, celowego niszczenia i barbarzyństwa, a w epoce sowieckiej ideologicznego zapomnienia i postępującej dewastacji.

Kompleks monastyru Sewanawan
Kompleks monastyru Sewanawan

Pomimo tego, takie miejsca jak Tatew, Dadiawank, Sewanawank, Norawank czy Chor Wirap, wybitnie uświadamiają swego rodzaju wtórność naszej kultury wobec osiągnięć dawnych mieszkańców Armenii. Dla przybysza z Europy momentalnie staje się jasne, że wschodnie chrześcijaństwo posiada znacznie więcej mistycyzmu, który czuje się przekraczając progi kolejnych monastyrów. Ich nasiąknięte zapachem kadzidła wnętrza, skromnie tylko rozjaśnione niewielkimi otworami, wpuszczającymi do środka przypominający boskie naznaczenie snop światła, dziesiątki płonących cienkich świec, pośród nosowych mnisich śpiewów i zawodzeń, wywołuje kolosalne wrażenie.

Chaczkary
Chaczkary

Charakterystycznym elementem dawnej chrześcijańskiej tradycji Armenii są wszechobecne chaczkary, czyli kamienne tablice wotywne, stawiane nieopodal siedzib ludzkich, w pobliżu świątyń i monastyrów. Tradycja stawiania chaczkarów sięga prawdopodobnie starożytnego królestwa Urartu (IX-VI w p.n.e.), gdzie kamienne tablice z pismem klinowym umieszczano na wysokich cokołach. Szczyt rozwoju tej tradycji przypadł na XII-XIV wiek, chociaż jest to sztuka z powodzeniem kultywowana współcześnie.

W Erywaniu natknąłem się bowiem na funkcjonującą pracownię chaczkarów, w której młody mistrz z pietyzmem wykuwał skomplikowane roślinne ornamenty i zdobienia wokół centralnego motywu krzyża. W skali całego kraju chaczkarów są tysiące, a każdy z nich upamiętnia jakieś szczególnie ważne wydarzenie z życia lokalnych społeczności, często jest też wspominkiem ważnej postaci.

Kierunkowskaz z ormiańskim i angielskim zapisem nazw miast
Kierunkowskaz z ormiańskim i angielskim zapisem nazw miast

Oddzielną kwestią jest ormiański alfabet, który zdaje się być kompletnie nieczytelnym. Nie ma w nim jakiegokolwiek punktu zaczepienia i tylko umieszczana obok translacja na alfabet łaciński pozwala przyjezdnym zorientować się w nazwie miejscowości, kierunku w którym odjeżdżają autobusy, profilu sklepu, czy nazwie ulicy. Oryginalny ormiański zestaw znaków to dzieło mnicha Mesropa Masztoca, który około roku 405 zajmował się przekładem Biblii na język swoich pobratymców. Pismo, które wymyślił, łączyło w sobie cechy zapisu greckiego i perskiego. Liczyło pierwotnie 36 znaków, do których pomiędzy X-XII wiekiem dodano jeszcze trzy. Co ciekawe, do przedstawiania liczb stosowano wielkie litery alfabetu, które zestawiano ze sobą otrzymując żądaną sumaryczną wartość. Własny alfabet to powód nieskrywanej dumy wszystkich Ormian, ich wielkie dobro i dziedzictwo narodowe.

część 2


Przemysław Rudź

artykuł przygotowany na podstawie dokumentów udostępnionych przez Polską Agencję Kosmiczną w Gdańsku

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *