Kosmiczne dźwięki w Cekcynie

W dniach 17-18 sierpnia br. w Cekcynie odbyła się kolejna, trzynasta już, edycja festiwalu klasycznej muzyki elektronicznej CEMF 2018, której jednym z patronów medialnych był portal Gdańsk. Strefa Prestiżu.

Podczas dwudniowych muzycznych zmagań i peregrynacji po tajemniczym i wielowątkowym świecie syntezatorów, samplerów i sekwencerów, swoją twórczość zaprezentowały znane postaci rodzimej sceny el-muzyki. Kibicowało im liczne grono miłośników kosmicznych dźwięków, którzy pielgrzymowali do Cekcyna z wielu, często odległych, zakątków kraju. W piątkowy wieczór, zwany przez uczestników klasycznym, swoje nieprzeciętne umiejętności zaprezentował Marek Manowski z Poznania, który w porywającym technicznie i brawurowym występie przedstawił w pełni improwizowany dialog akustycznego fortepianu z barwami syntetycznymi.

Twórczość Manowskiego przepełniona jest romantyzmem ubranym w harmonie z pogranicza muzyki klasycznej i jazzu, pełnych chwytliwej melodyki i budowanej starannie dynamiki. Gwiazdą piątkowego spotkania był Tomasz Pauszek, który zaprezentował skrót z jego wydanego w tym roku świetnego dwupłytowego albumu „Lo-fi Lo-ve”, wydanego przez wydawnictwo Audio Anatomy. Artysta, komentując w przerwach kolejne utwory, przygotował słuchaczom nie lada niespodziankę, gdyż udało mu się zaprosić na scenę muzyków, którzy gościnnie wykonali z nim wybrane kompozycje. Byli wśród nich Konrad Kucz, znany warszawski twórca, kojarzony nie tylko z klasyczną muzyką elektroniczną, ale także z bardziej awangardowymi projektami, jak chociażby Prenty, czy duety z Gabrielą Kulką i Bartkiem Ujazdowskim. Na scenie razem z Pauszkiem pojawił się też znany i ceniony gdyński organista i syntezatorzysta Krzysztof Duda, którego starsze pokolenie kojarzy z muzyki pisanej specjalnie do legendarnego programu popularnonaukowego „Sonda”, a współcześnie udzielającego się w Trójmieście jako organista w kościele Ojców Franciszkanów w Gdyni, a także nagrywającego płyty w trio z lokalnymi przyjaciółmi Robertem Kanaanem i Przemysławem Rudziem. Ten ostatni, który kilkukrotnie koncertował już w Cekcynie, również wszedł na scenę, aby wraz z Pauszkiem wykonać premierowy utwór z ich najnowszej płyty zatytułowanej „Panta Rhei”, która ukaże się oficjalnie w tym roku późną jesienią. Występ ten zakończył pierwszy dzień festiwalu.

Drugi dzień CEMF 2018 przeprowadzono już nie w domu kultury w Cekcynie, gdzie tradycyjnie odbywają się piątkowe koncerty, ale nad przepięknie położonym brzegiem Jeziora Cekcyńskiego, gdzie od rana montowana była scena, krzątała się ekipa techników, realizatorów dźwięku i ciekawskich melomanów. Mieli na niej wystąpić w kolejności: Przemysław Skuz, Bartosz Ogrodowicz, zespół Electronic Revival oraz, jako gwiazda wieczoru, trio Józek Skrzek / Krzysztof „Puma” Piasecki / Jacek Pelc. Pierwszy z wymienionych, w zgodnej opinii widzów i słuchaczy, okazał się największym odkryciem festiwalu. Zaprezentował pełne energii kompozycje w stylu klasycznej muzyki elektronicznej, pełne przebojowej melodyki, pięknych pochodów akordów, rozbudowanych i pulsujących sekwencji, bardzo starannie zaaranżowanych. Usłyszano artystę dojrzałego, sprawnie poruszającego się w tkance muzycznej, przekonującego do własnego przekazu. Warto śledzić dalsze dokonania tej kolejnej ważnej postaci rodzimej el-sceny. Następnym wykonawcą był Bartosz Ogrodowicz, młody pasjonat cięższych brzmień. W jego muzyce, pełnej symfonicznego rozmachu i gitarowych riffów, słychać fascynacje progresywnymi klimatami znanymi z albumów zespołów Dream Theater i Nightwish. Również jego koncert znalazł grono wielbicieli, którzy dali się ponieść motorycznym rytmom i syntezatorowym solówkom. Tuż przed gwiazdami wieczoru tradycyjnie wystąpił jeszcze lokalny zespół Electronic Revival, czyli dwa Marciny: Chmara i Grzella. Ich występ pokazał ewolucję muzyki duetu w stronę klimatów funk i jazz, wciąż jednak przesyconej syntezatorowymi barwami i wirtuozeryjnymi partiami solowymi klawiszy i gitary elektrycznej. Wieczór, który wszedł już w noc, zakończyło trio legend polskiej muzyki rockowej. Postaci Józefa Skrzeka nie trzeba przedstawiać. Klawiszowiec, pianista, basista i wokalista, niezmordowanie podróżujący z koncertami po kraju i zagranicy. Postać nietuzinkowa, łącząca dokonaniami kilka epok. Towarzyszyli mu wspaniali instrumentaliści. Na gitarze szalał „Puma” Piasecki, a na perkusji Pelc, do których w ostatniej chwili dołączyła gwiazda ubiegłorocznego festiwalu, przesympatyczny Wojciech Konikiewicz. Występ kwartetu był swobodną improwizacją i wariacją na różne tematy muzyczne, który wybitnie wykazał potencjał starych mistrzów, którzy dumnie nie składają broni, a młodszych skłaniają do dalszych ćwiczeń i pracy nad własnym warsztatem. Jednym zdaniem, było to fantastyczne, elektroniczno-rockowe granie na miarę finału cekcyńskiego festiwalu!

Zobacz też:

Festiwal w Cekcynie na stałe wpisał się na listę artystycznych spotkań miłośników muzyki elektronicznej w naszym kraju (inne odbywają się min. w Gorlicach, Kaliszu, Urazie i Mogilnie). Warto podkreślić, że jest to impreza całkowicie oddolna, realizowana przy zaangażowaniu prywatnego czasu i środków, żmudnego pozyskiwania sponsorów, często zapinana budżetowo na ostatni moment. Wielka w tym zasługa ojca założyciela CEMF – Marcina Chmary, ale również grona osób mu pomagających, oraz inspirujacych ich do działania melomanów, którzy co roku znajdują czas, aby przyjechać do tej malowniczej miejscowości w Borach Tucholskich. Trzynasta edycja festiwalu, który gościł do tej pory Steve’a Schroydera (ex-Tangerine Dream), Marka Bilińskiego, Władysława Komendarka, Bogdana Gajkowskiego (Kapitan Nemo), Józefa Skrzeka, Sławomira Łosowskiego (Kombi), Wojciecha Konikiewicza, Krzysztofa Dudę, czy legendarnego prezentera i popularyzatora muzyki elektronicznej Jerzego Kordowicza z radiowej „Trójki”, wykazała wciąż niesłabnące zainteresowanie dźwiękami generowanymi przez syntezatory, pełnymi przestrzeni, skłaniającymi do zatrzymania się, zadumy i skupienia. Może jest to nisza, która nie gości zbyt często na antenie wielkich rozgłośni radiowych i programów telewizyjnych, ale pełna wrażliwych słuchaczy i twórców, którym należy się choć raz do roku to dwudniowe oderwanie się od szarej rzeczywistości, spotkanie dawno niewidzianych przyjaciół, czy poznanie nowych ludzi.

Na koniec warto podkreślić, że po raz pierwszy w historii festiwalu, cały jego pierwszy dzień był na żywo transmitowany w internecie na falach radia WNET, którego ekipa pod wodzą Tomasza Wybranowskiego odwiedziła Cekcyn i na bieżąco komentowała wydarzenia, prezentowała wybrane kompozycje i przeprowadzała wywiady z ich autorami i gośćmi imprezy. Może to wstęp do dłuższego zaistnienia klasycznej muzyki elektronicznej w tym medium. Oby. Istnieją ku temu wiarygodne przesłanki.

Przemysław Rudź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *