Łowca androidów

Gdańsk Strefa Prestiżu i Fundacja dla Gdańska i Pomorza już po raz czwarty zorganizowali spotkanie pod hasłem: „Muzyczne czwartki z Premium Sound – Salon HiFi”. Impreza skierowana jest dla melomanów i audiofilów. I to jest właśnie to miejsce! Miejsce, w którym fantastycznie, że się znalazłem. Bo muzyka i jej czystość przekazu to moja wielka miłość. W Muzeum Archeologicznym w Gdańsku zebrała się całkiem pokaźna grupa, a wszyscy uprzejmi i pozytywnie nastawieni. Całość zapoczątkowano degustacją przyjemnych win, a potem była już tylko muzyka… O niej za chwilę. Teraz chciałbym o audio. W pierwszej chwili pomyślałem, że zestawienie komponentów audio zostało dobrane nieco pochopnie. Całość systemu determinują olbrzymie i arcyciekawe głośniki słoweńskiej firmy Ubiq Audio do złudzenia przypominające wyglądem Sonus Faber oraz arcyciekawa, mocna i szybka końcówka włoskiej firmy Audia Flight. Obie wymienione firmy to u nas w kraju nowość. Dla mnie również.

AVID Diva II

Za źródło robił majestatyczny AVID Diva II ze średniej półki cenowej z ciekawą wkładką. Preliniowy – Hegel. O okablowaniu systemu nie będę już zanudzał, ale pochodziło z wysokiej półki cenowej. Hm… No i jak to zagrało? Odpowiedź nie jest taka oczywista, jak niektórym na sali się słyszało. Jako audiofil z 35- letnim doświadczeniem, dorobkiem przerzuconych kilku ton sprzętu i kilometrów kabli – nie powinienem się wypowiadać. Dlaczego? A bo takiemu to nigdy nie dogodzisz. Wymądrza się, w domu ma sprzęt lepszy i wszystko wie lepiej. No, ale spróbujmy. System z okolic półki cenowej 200 tysia powinien zagrać Hi End-owo. Czy tak zagrał? Mógłby, ale nie w tej sali. Nagłośnienie tak ogromnej przestrzeni, wpompowanie w nią dźwięku, tak by zachował on cechy Hi End-u jest po prostu niemożliwe. Słyszałem wiele systemów znacznie droższych, które poległy w takich okolicznościach. Najczęściej i najbardziej spektakularnie zdarza się to podczas targów Audio Show. Uczestniczyłem w prezentacji systemu za 1 ml zł, która została przerwana z powodu okropnego dźwięku.

Zapomina się o tym, że pomieszczenie jest elementarną składową systemu. Premium Sound niepotrzebnie zdecydował się na podłączenie subwoofera. Rozumiem decyzje, ale nadmiar wlokącego się i wzbudzonego basu był tak dominujący, że skutecznie zasłonił całą przestrzeń oraz detale dźwięku. Co ciekawe, w II części odsłuchów na moją prośbę uszczknięto basu z subwoofera i od razu pojawiła się piękna, holograficzna scena i detale. W końcowej część prezentacji, poprosiliśmy o wyłączenie subwufera, tak aby można było usłyszeć brzmienie i klasowość kolumn. I to była cenna lekcja.

Kolumny Ubig Audio, zupełnie nie znanej mi manufaktury to niezwykle kunsztowny i smaczny kąsek. Zagrały ogromnym – oderwanym dźwiękiem, nasyconym pięknymi szczegółami. W innym miejscu ten system z tymi kolumnami zagrałby jak marzenie. Gratulacje dla Premium Sound. Czyżbym przez chwilę pomyślał o wymianie moich Art Loudspeakers Deco? No, ale my tutaj raczej o muzyce powinniśmy… Tylko, że co tu opowiadać? W dorobku Vangelisa „Łowca Androidów” to kultowa pozycja. W dorobku Ridleya Scotta również. Wszyscy TO znamy. To jeden z tych filmów, który tworzy nierozłączną jedność z muzyką. Obrazy pochodzą z palety dźwięków. Podobnie jest chociażby w „The Falcom & the Snowman” z muzyką Pat Metheny i legendarną piosenką Dawida Bowiego „This is not America”, „Children of Sanchez” Chuck Mangione, The Godfather” Nino Rota czy wreszcie „One Upon a Time in America” Ennio Morricone.

Edmund Jabłoński i mistrz drugiego planu, Wojtek StyborMożna jeszcze trochę powymieniać, ale wspomniane należą do moich Top Topów wśród soundtracków. Oczywiście na pierwszym miejscu jest „Blade Runner”. Muzyka składa się z samych smaczków i ciekawostek – dialog Rutgera Hauera i Harrisona Forda w finałowej scenie to moje „spiritual moment”. Kultowy sax czy w końcu wokaliza Demisa Roussosa… Zainteresowanym polecam wydanie Blade Runner Trilogy, 25th Anniversar, które składa się z aż trzech płyt. Sam materiał oryginalnego wydania, jak w dużej mierze tłoczeń późniejszych, został zrealizowany typowo dla większości płyt z muzyką EL tamtego początkowego dla tego gatunku muzyki czasu. Mocna średnica, zbyt natarczywa góra i poluzowany bas. I właśnie bas z natarczywą średnicą stanowią tutaj najczęstszy kłopot. Dlaczego o tym wspominam? Chcę zaznaczyć, jak niełatwą pracę miał do wykonania prezentowany system audio.

Nie przeszkodziło mi to jednak miło spędzić czas w przemiłym gronie melomanów. Muzyka w gustownym towarzystwie z kieliszkiem wina. Gratuluje organizatorom i wpraszam się na następne spotkanie.

Edmund Jabłoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *