Mamy wina?

Nie reagowała, kiedy bracia podkradali mi kotlet! Patrycja miesza dokładnie swoją kawę i dodaje: tak było właściwie zawsze, a pamiętasz przecież, jak w latach siedemdziesiątych ciężko było zdobyć mięso! (Siedzimy wraz z Patrycją w jednej z wrzeszczańskich knajpek.) Do dziś mam do niej żal i pamiętam wszystko! Dla mnie zostawały same ziemniaki i surówka. Mama powinna była wtedy coś powiedzieć, odbić jakoś ten mój kotlet, czy coś…

26 maja, Dzień Matki

Od pamiętnych występków braci złodziejaszków minęło 40 lat. Patrycja jest wykształconą, zadbaną kobietą, właśnie obroniła doktorat. Nadal ma jednak żal do mamy, że nie powstrzymywała braci kradnących jej jedzenie. Zamiast cieszyć się życiem i tym, co ma – nadal obsesyjnie miesza w przeszłości.

Jacek znów nigdy nie miał „porządnie wyprawionych urodzin”. Co innego jego brat! Ten to miał bal! Co roku! „Mówię ci – stara – to były jakieś weseliska! Z bigosem i tańcami!” A dla mnie  – dodaje – piekła jakiś placuszek.

Basia, kiedy była już w liceum – wstydziła się, że jej mama czytała Tinę, czy coś w tym stylu. Kiedy koleżanki i koledzy z mat – fizu odwiedzali ją w jej domu, zawsze pamiętała, aby schować te gazetki pod stolik. Uff, pisemek nie było widać, ale za to mama oglądała głośno telewizję! Teleturnieje, mało ambitne programy… Wstyd, naprawdę wstyd. Basia odczuwała go za każdym razem i starała się z tego powodu nie zapraszać gości do domu. Dziś czyta niewiele i uważa, że to wina matki. „W naszym domu zabrakło tradycji czytania książek.” – wyrokuje.

Maciek jest gruby. W dzieciństwie cierpiał na anemię, zjadał więc trzy obiady dziennie. Jeden w szkole, drugi po powrocie do domu, a trzeci o 17 razem z ojcem stoczniowcem. Dziś wini mamę, że na to pozwalała. Po obiedzie często było ciasto, no to je jadł. I tak  –  jako nastolatek ważył już ze 100 kilo. Wszystko przez mamę, mogła go odpędzić od tego stołu, nie piec ciast… Maciek w sumie sam nie wie.

Arek ma żal, że mama nie mobilizowała go do nauki języków. Co prawda mówiła coś tam, coś tam, ale nie była w tym stanowcza. Powinna go zmusić, czy coś… A tak – czas, kiedy miał najbardziej chłonny umysł, już niestety minął. Jakieś 35 lat temu. Teraz już nie odpłaca się uczyć. To znaczy zna parę słów, jakoś się dogada. Ale mógłby lepiej, gdyby wtedy mama bardziej nalegała.

Odczepmy się od matek

Rozumiem, że są wydarzenia – traumy, które nie dają spać aż do samej starości. Nie o tym oczywiście piszę. Są ludzie, którzy widzieli i przeżyli bardzo wiele złego. To co innego. To inny kaliber spraw.

Wkurza mnie jednak bardzo, kiedy dorośli ludzie zrzucają wszystkie swoje niepowodzenia życiowe na matki. Rozpamiętują i mielą wydarzenia sprzed 30, 40 lat. Hallo, pobudka! To nie wina matki, że nie masz przyjaciół, fajnego związku, czy gustu, za to masz nadwagę i nie znasz języków. To Twoja wina, nie zrzucaj jej na matkę! Co ciekawe – oskarżycielski ton bardzo rzadko dotyczy ojców. Czy kiedy bracia podkradali Patrycji kotlecik, ojca nie było przy stole? Ależ był! Zawsze jedli wspólnie. A jednak pretensje są tylko do matki. Czy u Basi  tylko mama oglądała w telewizji teleturnieje i seriale? A ojciec jedynie Sondę, w której Kamiński i Kurek prowadzili ciekawe dysputy?

Dlaczego Jacek (ten, który nigdy nie miał wyprawianych urodzin) nie zarzuca nic tacie? Czy ojciec nie mógł zorganizować urodzin z balonami i kucykiem? Mógł, ale i tak „winna” jest matka.

Matka też człowiek

Matki nie są idealne, ale dlaczego miałyby być? Matki są ludźmi, a ci nie są bez skazy. Zostawmy nasze matki w spokoju! Nie były chodzącym ideałem? I co z tego!  A Ty, człowieku jesteś taki ekstra? Nigdy nie popełniasz błędów? Dlaczego – mając czterdzieści lat –  nadal winisz swoją mamę, że nie zaprowadzała Cię na angielski? A teraz, kiedy możesz sam się zaprowadzać – chodzisz? A na basenie nie bywasz dlatego, że mama nie „rozwinęła w Tobie miłości do wody w dzieciństwie”, czy po prostu Ci się nie chce?

Odpuść  matce, przestań jęczeć, zajmij się sobą. Kup dziś kwiaty i pójdź do mamy, albo chociaż zadzwoń. I przestań mielić dawne czasy! Powiedz mamie coś miłego. Albo nic nie mów, tylko sobie razem posiedźcie.

Magda Kosko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *