Z motyką na kamienice

Z tymi trzema kamienicami przy Długiej wiąże się ciekawa historia Józefy Wnukowej. Numery 10, 11 i 21.

Długa 10,11,21

Józefa Wnukowa była współzałożycielką PWSSP w Sopocie i malarką. Malowała gdańskie kamienice w czasie odbudowy. Do Gdańska trafiła w wieku 34 lat, zaraz po wojnie. I otóż, nie była ona zadowolona z tych kamienic. Farba schła zbyt wolno i kolory zmieniały się w sposób nieprzewidziany, a właściwie przestały się zmieniać, co Wnukową doprowadziło do rozpaczy. Były zbyt jaskrawe.

Ale nadszedł dzień 22 lipca 1953, a na ten dzień wszystko musiało być skończone i zdemontowano rusztowania. O zgodę na zmianę kolorów musiała prosić ministra Aleksandra Wolskiego, a ten ją odprawił. Józefa kupiła 2 bułki z czarnym salcesonem i położyła się w warszawskich Łazienkach na trawie, by przemyśleć sprawę. Potem poszła moczyć nogi w Wiśle i doszła do wniosku, że musi swoje dzieło zniszczyć. Na bazarze na Pradze kupiła motykę, umocowała ją na długim drążku i z takim narzędziem wróciła nocnym pociągiem do Gdańska. O świcie, prosto z dworca, poszła do jednej z kamienic, tam wpuszczono ją do mieszkania na 3 piętrze (znali ją z rusztowania) i zaczęła tą motyką skuwać elewację. To samo zrobiła w innych. Po czym spuściła tę motykę z Mostu Krowiego prosto do Motławy.
Wnukowa poszła na jajecznicę do baru mlecznego i tam napisała list do ministra, w którym do wszystkiego się przyznała. Nikt jej jednak nie ukarał. Do końca roku nowe elewacje były gotowe. Ponoć najbardziej śmiał się z tego jeden z dyrektorów w ministerstwie kultury i sztuki Lucjan Motyka, który dwa lata później został ministrem.

Anna Pisarska-Umańska

2 myśli na temat “Z motyką na kamienice

  • Dawno nie czytałem tak pysznie napisanej „anegdoty” a tych kamieniczkach .Słyszałem wiele o Pani Wnukowej a także i o innych artystach-….. ” Malowała gdańskie kamienice”- nazwał bym troszeczkę inaczej. ,bo gdy kiedyś przedstawiłem się ,jako malarz ,to usłyszałem propozycję malowania ścian:)Pani Wnukowa była podobno postacią kontrowersyjną.Wiem to od także wybitnego malarza Z. Karolaka,którego miałem szczęście poznać przed śmiercią /chyba w 2000 roku./mieszkał w domu tuż przy byłej siedzibie PWSSP na Obrońców Westerplatte.Przez jakiś czas i ja tam pomieszkiwałem bo córki wywędrowały do Paryża.Gdy przeczytałem Pani tekst to odszukałem fotkę Pani Wnukowej i modelkę pozująca do aktu /prawdopodobnie też jedną z artystek? ..A Lucjan Motyka miał fajną córkę,której już nie pamiętam. Dzięki za chwile przyjemne przy czytaniu i pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • dziękuję za miły komentarz

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *