O torpedowcach, alkoholu i więzieniu.

Ciekawe ujęcie przedstawiające nabrzeże portowe (obecne tzw. Nabrzeże Zbożowe) w Nowym Porcie na znajdujące się na wysokości obecnej ul. Starowiślnej (dawniej Weichselstraße). Widzimy dwa zacumowane (burta w burtę) okręty Cesarskiej Marynarki Wojennej (der Kaiserlichen Marine) typu Großen Torpedoboote lub Hochsee-Torpedoboote (duże torpedowce lub torpedowce pełnomorskie). W publikacjach anglojęzycznych klasyfikowane są jako niszczyciele.

Boot

Nad mostkami okrętów widać zarysy „szperaczy” – dużych reflektorów, które są przykryte ochraniającym brezentem. Załoga sielsko rozwiesiła pranie na olinowaniu. Okręty tego typu były budowane w trzech różnych stoczniach (Schichau, Vulcan i Germaniawerft). Zakłady Schichau-Werke w Elblągu (F. Schichau, Maschinen- und Lokomotivfabrik, Schiffswerft und Eisengießerei GmbH) specjalizowały się w budowie właśnie tego typu jednostek.

Były to konstrukcje wykonane ze stali, które posiadały  silnik turbinowy pozwalający rozwinąć prędkość maksymalną wynoszącą max 26,5 węzłów (~ 49 km/h). Niniejsze okręty były uzbrojone w trzy pojedyncze armaty kalibru 50 mm, dwa karabiny maszynowe oraz trzy pojedyncze wyrzutnie torpedowe 450 mm. Załogę stanowiło 55 marynarzy i dwóch oficerów. Charakterystyczną cechą tych okrętów były wysokie, podniesione pokłady dziobowe pozwalające na rozwijanie większej prędkości zwiększające tzw. „żeglowność” w warunkach pełnomorskich.  Podobne okręty (wybudowane w szczecińskiej stoczni Stettiner Maschinenbau AG Vulcan jako niemieckie okręty: „V 108” oraz „V 105”) były jednymi z pierwszych okrętów polskiej marynarki wojennej II RP – mowa o okrętach ORP KASZUB oraz ORP MAZUR. Druga wojna światowa została okręt ‘ORP Mazur’ w porcie wojennym na Oksywiu, gdzie był zacumowany w basenie nr 2 (dowódcą okrętu był kpt. mar. Tadeusz Rutkowski, zastępcą dowódcy był por. mar. Jancenty Dehnel, oficerem wachtowym był ppor. mar. Bartosz Siemaszko). Dnia 1 września 1939r. około godz. 14.00 Port Gdynia został zaatakowały przez 32 niemieckie samoloty nurkujące typu: Junkers Ju 87B „Stuka”. Okręt „ORP Mazur” odpowiedział na atak. Pod koniec nalotu nad okręt ORP MAZUR nadleciał JU-87, który zrzucił trzy bomby. Pierwsza trafiła w część dziobową odrywając ją od pozostałej części okrętu, druga eksplodowała przy molo na wysokości działa nr 1 i nr 2, a jej wybuch odrzucił okręt od nabrzeża na ok. 70 metrów. Przez zerwane poszycie zaczęła wlewać się woda, a okręt powoli zaczął tonąć. Pomimo licznych zniszczeń oraz straty około 40 ludzi, pozostali członkowie załogi prowadzili ogień przeciwlotniczy. Najdłużej, walczyli por. mar. Jacenty Dehnel oraz artylerzysta mar. Wacław Armada. Z wraku okrętu wydobyto część uzbrojenia, które zostało zainstalowane na pociągu pancernym Lądowej Obrony Wybrzeża – „Smok Kaszubski”. Okręt ORP MAZUR został wydobyty przez Niemców i pocięty na złom. Niektóre okręty tego typu przetrwały nawet II wojnę światową i były używane w radzieckiej marynarce wojennej aż do 1960 roku. Okręt podobnej klasy (oznaczony jako S 90) służył na wodach chińskich (bazując w niemieckiej kolonii Tsingtau – obecne  Qingdao) zatapiając dnia 17 października 1914r. japoński krążownik „Takachiho”. Warto wspomnieć iż w Qingdao niemieccy osadnicy w 1903 r. wybudowali browar (pierwotnie pod nazwą Nordic Brewery Co Ltd) produkujący tradycyjne niemieckie piwo dla Europejczyków osiadłych w Chinach (ważone według niemieckich przepisów czystości tzw. Reinheitsgebot z 1516 roku). Browar istnieje do dzisiaj, osobiście będąc w Chinach piłem to piwo i przyznam, iż według mojej skromnej opinii nie jest ono najgorsze (cóż „na bezrybiu i rak ryba”).

Skoro o alkoholu i okrętach mowa to zapewne wytrawny obserwator zauważy iż obok granitowego polera cumowniczego (niegdyś polery w Nowym Porcie były drewniane i wymagały częstego smołowania) znajdują się dwie skrzyneczki jakiegoś trunku. Możliwe że jest to butelkowana woda mineralna (np. z wytwórni F. Staberow, mieszczącej się przy Poggenpfuhl, obecnie ul. Żabi Kruk), ale bardziej prawdopodobnym jest iż w butelkach znajduje się jakaś forma alkoholu. Możliwe, że to miejscowy Shipchandler dostarczył piwo z pobliskiego Browaru Fischera.

Dzisiaj picie przez załogę alkoholu (przynajmniej oficjalnie i w większości kompaniach) jest zabronione, lecz kiedyś było inaczej. Do czasu upowszechnienia się herbaty i kawy picie alkoholu (w tym mocnych trunków) było jedynym pewnym sposobem, by nie złapać zakażenia bakteryjnego, szkorbutu albo pasożytów gnieżdżących się w nieprzygotowanej wodzie. Niestety dawniej piwo na morzu kwaśniało po kilku tygodniach. W 1588 r. Lord Howard tak pisał do Admiralicji Brytyjskiej

„…Nic bardziej nie smuci ludzi morza nad kwaśne piwo”.

Od 1731 r. Regulamin Royal Navy nakazywał podawać marynarzom grog. Nazwa „grog” związana jest z osobą admirała Edwarda Vernona (1687-1757), który rozkazał, aby wydawano marynarzom rozcieńczony rum. Admirał nosił zawsze (bez względu na pogodę i przez cały rok) surdut z grubej tkaniny tzw. „grogram” (materiał z wielbłądziej sierści), przez co marynarze przezwali go „Old Grog” (Stary Grog) i od tego przezwiska nazwano też codzienny przydział rozcieńczonego alkoholu.

Dzienna racja rumu na okrętach Royal Navy wynosiła pół pinty (angielska miara ‚imperial pint’ wynosi 568 ml) . W praktyce każdy marynarz (nie oficer) w wieku powyżej 20 lat miał prawo do otrzymania (bezpłatnie) codziennej miarki rumu, z wyjątkiem tych, co byli nieobecni na okręcie, bądź zostali ukarani lub lekarz okrętowy zabronił podawania im alkoholu. Ceremoniał picia grogu to bardzo stary obyczaj kultywowany przez stulecia i dopiero dnia 30 lipca 1970 roku wydano ostatnie racje rumu w Royal Navy. Dzień ten znany jest jako „The Black Tot Day”. Oficjalną przyczyną było „wprowadzenie skomplikowanych urządzeń pokładowych – wymagających trzeźwej obsługi”.  Warto jeszcze w tym temacie wspomnieć iż w 1870r. brytyjscy koloniści w Indiach wynaleźli bezalkoholowy napój gazowany, popularny – TONIC, będący mieszaniną wody sodowej, soków owocowych i chininy (będącej pierwszym skutecznym lekiem przeciw malarii, ponad to mającej własności przeciwgorączkowe, przeciwzapalne i przeciwbólowe). Do  początku lat 90tych XX wieku na statkach należących do Polskich Linii Oceanicznych (PLO) w tropikach wydawano do obiadu kieliszek czerwonego wina (miernej jakości – ale zawsze), obecnie na statkach marynarki handlowej organizowane są sporadyczne imprezy kulinarne typu ‚barbecue’ 😉

black tot day

W tle przedstawionej pocztówki widnieje majestatyczna Twierdza Wisłoujście (Festung Weichselmünde). Wieża Twierdzy w 1889 r. uległa spaleniu wraz z pięknym, późno barokowym hełmem. Wieżę odbudowano z nieciekawym stożkowym zwieńczeniem zwanym przez dawnych gdańszczan „głową cukru”. Zegar wieżowy, który znajdował się pod hełmem posiadał kwadransowy mechanizm (z dzwonem) oraz dwie niebieskie tarcze ze złotymi cyframi godzin. W XIX wieku Twierdza pełniła funkcję wiezienia, osadzeni byli tu m.in. w 1862 r. Ignacy Danielewski (1829-1907) pisarz i patriota polski, który w latach 1963-66 był członkiem Izby Deputowanych pruskiego Landtagu w Berlinie, Józef Chociszewski (1837-1914) działacz narodowy i pisarz, Walenty Maciej Stefański (1813-1877) członek Komitetu Narodowego Polskiego w Poznaniu, ks. Symfirian Vomicki (1817-1877) oraz duchowny katolicki Aleksy Prusinowski (1819-1872). W Twierdzy Wisłoujście odsiadywali również swe wyroki oficerowie z Powstania Listopadowego. W 1898 r. w Twierdzy odbywał karę oskarżony o obrazę cesarskiego majestatu znany gdański poeta Johannes Trojan (1837-1919).

Pocztówka: Weichselmünde,

Wydawca:Stengel & Co., G.m.b.H., Dresden 43925.

Data nadania:Langfuhr 20.03.1918 (Feldpost).

Jacek Szymański

Jedna myśl na temat “O torpedowcach, alkoholu i więzieniu.

  • Nie mam nic przeciwko korzystaniu z materiałów udostępnianych np . na Wikipedii.jednak bardzo nie lubię gdy korzysta się z tych materiałów nie podając informacji o tym.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/ORP_Mazur_(1914)
    „…nadleciał bombowiec, który zrzucił trzy bomby. Pierwsza z nich trafiła w część dziobową odrywając ją od pozostałej części okrętu. Druga eksplodowała przy molo na wysokości działa nr 1 i nr 2, a jej wybuch odrzucił okręt od nabrzeża na ok. 70 metrów…”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *