Plan dla Gdańska – cz. 10 Komunikator

Zatem na tym, jak Gdańsk dzisiaj wygląda, jaki ma status, zaciążył brak rzeczywistej, prawdziwej, otwartej rozmowy. I należałoby dobry plan dla Gdańska rozpocząć od uleczenia tej sytuacji.

W tym miejscu można zapytać o gdańskie media, o prasę, o radio, o regionalną telewizję.

Niestety, lokalna telewizja jest tak sterylna, że aż wysterylizowana. Właściwie można by w studio sadzać sam garnitur. To takie mają być media naszego miasta? Tu powinno wrzeć, tu powinna być pasja, intensywność, barwa. A oto media bez charakteru, kunktatorskie, smętne, bezbarwne. Takie media przyczyniły się do zaprzepaszczenia potencjału Gdańska, nie spełniły roli mediów publicznych i w zakresie opisu, dokumentowania zjawisk i w zakresie kontroli, i organizacji Rozmowy, i kreacji. Proszę przypomnieć sobie, które ze spraw, z problemów poruszonych w tej książce pojawiały się w gdańskich mediach? Czy w ogóle pojawiały się? Które? A przecież wiele z nich powinno należeć do tematów głównych – omawianych, stawianych, poddawanych rozbiorowi, rozważeniu. Sygnalizowanych publiczności i podnoszonych w oczekiwaniu na rozwiązania. Tu jest Gdańsk, tu narodził się współczesny świat – jak świadczyła słynna brytyjska premier.

To jest dziedzictwo, ale i obowiązek – bo: odpowiedzialność i przesłanie. Potencjał i odpowiedzialność za zrobienie z niego użytku – zrobienie lub nie, i z jakiego powodu i w jakim celu.

W Gdańsku telewizja powinna być najwyższej jakości, intelektualnej i artystycznej – i był po temu potencjał.

Oficjalny portal Miasta Gdańska nie udostępnia możliwości komentowania i to wiele mówi o prowadzących miasto. Słowa o mieście wolności i solidarności stały się w ich ustach wypranym z treści frazesem.

Ale też utrwalony jest tu nawyk nie upominania się o Rozmowę. Przecież miejski portal – za 4 miliony złotych rocznie – bez możliwości komentowania? W Gdańsku? Nie jest to skandal? Ale gdańszczanie śpią, społeczeństwo raczej jak za komuny skłonne jest popsioczyć po kątach, a temu przyzwyczajeniu odpowiada współcześnie charakter internetu – anonimowych komentarzy na komercyjnym portalu. Niestety.

Miasto powinno mieć swoją stronę informacyjną – a taka rzeczywiście nie musi mieć, a nawet nie powinna mieć możliwości komentowania. Rzecz jednak w tym, że aktualny gdański portal zamieszcza materiały publicystyczne – a w takim razie powinien mieć możliwość komentowania.

Z kolei w Trójmieście mieszka tyle znanych postaci polityki, że miasto mogłoby, a nawet powinno prowadzić stronę, na której ludzie ci publikowaliby swoją publicystykę. Niech dyskutują, niech komentują wydarzenia i nawzajem swoje wypowiedzi – na oczach publiczności. Jak to możliwe, że w Gdańsku takiej możliwości nie ma, że nie ma takiej stałej otwartej, politycznej debaty?

Na stronie miasta Gdańska znajdujemy informacje Jak włączyć się w rozmowy o Mieście? Czytamy:

Konsultacje społeczne
To forma dialogu administracji (w tym przypadku władz Miasta Gdańska) z mieszkańcami po to, by zasięgnąć ich opinii na temat różnych istotnych kwestii. Mówiąc prościej, to rozmowa, której celem jest nie tylko poinformowanie mieszkańców o jakichś sprawach, ale także dowiedzenie się, co myślą na ich temat. Konsultacje społeczne mogą dotyczyć w zasadzie wszystkiego. Najczęściej z mieszkańcami konsultuje się kwestie dotyczące planów zagospodarowania przestrzennego i nowych inwestycji.

Udział w gdańskich konsultacjach mogą wziąć wszyscy mieszkańcy lub wyznaczona w dokumencie powołującym konsultacje grupa mieszkańców. Warto brać w nich udział. Podczas konsultacji ważna jest bowiem wymiana zdań i możliwość usłyszenia propozycji innych osób. To zwiększa szanse na wzięcie pod uwagę głosów mieszkańców w ostatecznym wyglądzie projektu, który jest konsultowany.

Konsultacje społeczne są ogłaszane na bieżąco w zależności od potrzeb.

Informacje o konsultacjach umieszcza się, co najmniej na 7 dni przed planowaną datą ich rozpoczęcia, na stronie internetowej Urzędu Miejskiego, stronach Biuletynu Informacji Publicznej oraz na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego. Informacja o konsultacjach powinna być ponadto rozesłana do lokalnych mediów i rad dzielnic.

W konsultacjach społecznych można wziąć udział albo je zainicjować.

JAK ROZPOCZĄĆ KONSULTACJE SPOŁECZNE?

  • zbierz co najmniej 100 podpisów mieszkańców Gdańska lub 25 organizacji pozarządowych;
  • złóż wniosek do Prezydenta Miasta Gdańską o przeprowadzenie konsultacji społecznych;
  • wniosek zostanie rozpatrzony w ciągu 21 od dnia jego złożenia.

 W przypadku zgody na realizację konsultacji włącz się aktywnie w ich przeprowadzenie.

JAK WZIĄĆ UDZIAŁ W KONSULTACJACH?

 Formy rodzaju uczestnictwa w konsultacjach zawarte są w ogłoszeniu o konsultacjach. Najczęściej konsultacje prowadzone są poprzez zbieranie formularzy z opiniami mieszkańców lub organizację spotkań.

PAMIETAJ! Ważne jest, aby przygotować się do udziału w konsultacjach: należy przeczytać informacje towarzyszące zaproszeniu, przemyśleć pytania, które są zadane mieszkańcom. Konsultacje to szansa na to, że dyskutowany projekt będzie uwzględniał Twoje potrzeby i że dzięki temu, z Twojego punktu widzenia, będzie on lepszy.

Władze Miasta Gdańska rozmawiają z mieszkańcami, spotykają się w dzielnicach, ale w skali całego miasta ludzie nawzajem się nie słyszą, pomysły nie rezonują w całym potencjale miasta. Ludzie w tej skali ze sobą nie rozmawiają, nie grupują się wokół interesujących ich spraw – a w każdym razie miasto tego nie stymuluje i nie stwarza po temu narzędzi. Nie wykorzystuje istniejących możliwości – i to jest zastanawiające.

Ten proponowany przez miasto – dzisiaj dość archaiczny sposób zorganizowania rozmowy, ma charakter lokalnych spotkań, a przecież powinno prowadzącym miasto zależeć, aby były te rozmowy bardziej przystępnymi, angażującymi i efektywniejszymi.

Kto ma w codziennym pędzie czas i siły by zapoznawać się z wykładanymi planami, dokumentami. Nieraz sprawy życia nie pozwalają temu poświęcić uwagi, zaangażować się w formalne przebiegi, nie zawsze można w określonym czasie miejscu wziąć udział w spotkaniu. A i charakter spotkań jest nieraz ulotny – nieraz potrzeba czasu, by pomysły dojrzały, by je przemyśleć, sformułować.

A przecież mamy współcześnie takie narzędzie – internet, trzeba wreszcie zrobić z niego poważny użytek. W Gdańsku jest wielu ludzi myślących, twórczych, mających ciekawe pomysły, doświadczenia, wiedzę – ten potencjał trzeba wprawić w ruch, dać mu owocować dla wszystkich i w pełnej skali. Otworzyć wreszcie tę możliwość otwartej rozmowy i pożytkowania talentów gdańszczan.

Należy zatem stworzyć komunikator, otwartą miejską stronę internetową służącą zgłaszaniu, omawianiu, poddawaniu pod dyskusję różnych kwestii dotyczących miasta i mieszkańców, pojawiających się problemów. Narzędzie służące organizowaniu dyskusji na ich temat i wspólnego poszukiwania rozwiązań.

Jak powinien być zorganizowany taki miejski komunikator:

  • Udostępniony jest adres elektroniczny, pod którym każdy może zgłaszać kwestie dotyczące miasta, życia w nim, mieszkańców etc. Zgłaszać pytania czy problemy, proponować pomysły. Kwestie pod dyskusję poddaje również miasto.
  • Administrator (miasto) w zależności od sytuacji: odpowiada albo formułuje, referuje problem (przedstawia, naświetla aspekty sprawy, załącza potrzebną wiedzę – materiały, dokumenty, ilustracje, plany) i otwiera dyskusję.
  • W czasie dyskusji – w razie potrzeby – o opinie, informacje, korekty proszeni są eksperci.
  • Po wyczerpaniu tematu/wątku następuje podsumowanie (ewentualnie – wtedy dopiero – publiczne spotkanie zainteresowanych, jeśli jest taka potrzeba). Odpowiednio do okoliczności – sprawie nadawany jest bieg, tzn. albo zajmuje się nią administracja, albo przekazywana jest odpowiednim władzom w celu podjęcia decyzji (np. Radzie Miasta) – etc.

Strona główna powinna zawierać informacje o zasadach działania Komunikatora i o tym, jakie kwestie są aktualnie dyskutowane, które są sumowane i które są wdrażane (na jakim są etapie). Taki Komunikator byłby miejscem stałej zbiórki pomysłów, uwag, obserwacji, ostrzeżeń i miejscem ich otwartej, publicznej weryfikacji.

Na stronie głównej powinny być przekierowania do poszczególnych wątków. Proste.

Takie rozwiązanie dawałoby możliwość wygodnego, spokojnego zapoznawania się z kwestiami, czas na ich przemyślenie i spokojne sformułowanie swojego wniosku.

Takie rozwiązanie spełniałoby wiele funkcji.

  • Oczywiście byłoby narzędziem komunikowania się i załatwiania konkretnych spraw – sprawnie, merytorycznie. Z potraktowaniem mieszkańców poważnie. Byłoby to narzędzie rzeczywistej partycypacji. Rzeczywisty, efektywny sposób komunikowania się władz miasta i mieszkańców.
  • Funkcja informacyjna/edukacyjna – grupowanie wyczerpującej informacji i opinii ekspertów umożliwiających poznanie kwestii, ewentualnych uwarunkowań – etc. Każdy, kto rzeczywiście pragnie angażować się w życie miasta otrzymywałby przewodnik po jego sprawach.
  • Funkcja (pardon) wychowawcza – brzmi to może śmiesznie, ale jest bardzo ważne i bardzo potrzebne. Aby wreszcie wydostać się z tej ohydnej maniery ujadania na siebie, obrażania się nawzajem. Żeby Polacy nie pozabijali się nawzajem. Ma to również ten głęboki sens, że nie umiejąc rzeczowo rozmawiać jesteśmy łatwym łupem różnych manipulatorów. Potrzebna jest kultura rozmowy, sztuka merytorycznego załatwiania spraw, wspólnego poszukiwania rozwiązań i wychodzenia z problemów.
  • Zwiększanie kompetencji – nabywanie umiejętności tworzenia razem, odpowiedzialnego działania. W tym – otwarcie na rzeczową krytykę, gotowość poddawania się weryfikacji, korekcie.

Aż dziwne, że władze Miasta Gdańska nie zorganizowały tego rodzaju komunikatora, prawda? Bo przecież umożliwiałby on spokojne przemyślenie problemów, zapewniałby odpowiedni czas na odniesienie się. Byłby prosty, elastyczny, wypowiedzi byłyby zapisane, można do nich powracać, analizować. Byłyby udokumentowane i podane do wiadomości wszystkim mieszkańcom, zainteresowanym. Ten sposób Rozmowy nie wymaga specjalnych działań, kosztów – organizacji, sali etc.

Nawet w aktualnie – przepraszam – zdewiowanej, schamiałej praktyce komentowania na portalach społecznościowych trafiają się wypowiedzi mądre, wartościowe, a zatem istnieje widoczna potrzeba stworzenia miejsca/narzędzia prawdziwej Rozmowy – nastawionej na wyławianie wartościowych pomysłów, pożytkowanie talentów.

Tak pomyślany, tak funkcjonujący Komunikator byłby antytezą rozśrodkowania. Trzeba wreszcie odblokować możliwość rozmowy, udrożnić – aby soki życia zaczęły płynąć.

Problemy są i będą się pojawiały, w przypadku takiego organizmu jak nasze miasto – to oczywiste. Natomiast idzie o to, by znaleźć sposób na ich rozwiązywanie – możliwie szybkie, sprawne i skuteczne – jak najlepsze. Aby pojawiające się problemy możliwie szybko odkrywać, nazywać, by stworzyć możliwości rzeczywistej, bieżącej partycypacji, nie będącej jedynie wymówką, ale wynikającej ze świadomości potencjału tkwiącego w półmilionowej aglomeracji. Świetny pomysł, genialny, może narodzić się wszędzie, chodzi o otwarcie dróg komunikacji. A więc potrzeba jest stworzenia żywego obiegu – żywego organu współpracy. Wymyślić, wypracować, wydoskonalać.

panel obywatelski www.gdansk.pl

 Ważne porównanie: Komunikator a panele obywatelskie.

Władze Miasta Gdańska dały się nakłonić do wprowadzenia w mieście instytucji panelu obywatelskiego. Portal Miasta Gdańska zamieścił ogólną informację, którą pozwolę sobie zacytować:

Panel obywatelski to sposób na demokratyczne podejmowanie decyzji w sprawach lokalnej społeczności, regionu lub państwa. Do zajęcia się danym tematem zaprasza się losowo wyłonioną, reprezentatywną grupę mieszańców, z uwzględnieniem kryteriów demograficznych, takich jak płeć, wiek, dzielnica czy poziom wykształcenia. Kluczowym elementem panelu obywatelskiego jest debata.

Uczestnicy panelu (paneliści) zapoznają się ze stanowiskami wszystkich przedstawicieli – urzędów, instytucji, organizacji pozarządowych, rad dzielnic, mieszkańców, ekspertów i innych osób, którzy są zainteresowane danym tematem. Co istotne, paneliści mogą sami powoływać ekspertów.

Panelistom zapewnia się możliwość dogłębnego zrozumienia tematu oraz skutków proponowanych rozwiązań. Dzięki debacie i udziałowi różnych środowisk, mają okazję zapoznać się z różnymi punktami widzenia. Efektem pracy panelu są rekomendacje w danym temacie, które odpowiadają na pytanie – jakie rozwiązanie jest najbardziej korzystne dla lokalnej społeczności?

Panel obywatelski jest formą demokracji deliberacyjnej. Rekomendacje panelu są wiążące – założenie jest takie, że mają mieć realny wpływ na podejmowane decyzje.  (Sylwia Betlej, Czym jest panel obywatelski?)

Kwestii gdańskiego panelu obywatelskiego należałoby poświęcić więcej miejsca, tak też zatem uczynię – ale w osobnym studium, a tu ograniczę się do kilku refleksji. Pierwszy panel obywatelski zorganizowano w Gdańsku w roku 2016. Impulsem (…) była lipcowa powódź, którą spowodował trwający kilkanaście godzin deszcz. Spadło go tak dużo, że zaskoczyło to osoby odpowiedzialne za zabezpieczenia przeciwpowodziowe w Gdańsku. Puściły zbiorniki retencyjne, zalany został między innymi Wrzeszcz (Marcin Gerwin). Dodajmy – w tej lokalnej powodzi zginęło dwóch mężczyzn, a zatem mówimy o sprawie naprawdę poważnej.

Przyjrzyjmy się jak przebiegały prace panelu:

Zdawaliśmy sobie sprawę, że dla wielu osób poruszane zagadnienia mogą być czymś zupełnie nowym, a niektóre tematy wymagały specjalistycznej wiedzy. Jedno z pytań, które zostało zadane panelistom i panelistkom brzmiało: „Co zrobić, żeby poprawić zatrzymywanie wody deszczowej na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego?” Założenie było takie, że paneliści i panelistki powinni mieć jak najpełniejszą wiedzę w każdym z tematów, przedstawioną ze wszystkich stron. Zaprosiliśmy więc pracowników Gdańskich Melioracji, aby przedstawili swoje plany dotyczące tego rejonu miasta, hydrologów, leśników, przedstawicieli rad dzielnic i miejskich jednostek, które są związane z tym tematem. Swoje stanowisko przedstawiał również przedstawiciel społecznej inicjatywy „Lasy Trójmiejskie”, którego zdaniem należy całkowicie zaprzestać wyrębu drzew na terenie parku.

Przed organizacją panelu nie zdawałem sobie sprawy, że istnieje taka dziedzina wiedzy jak hydrologia leśna. Gdy jednak okazało się, że owszem, istnieje, zaprosiliśmy osobę, która się nią zajmuje – dr. Jarosława Kuczę z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Jednym z odkryć dla mnie było to, jak dużą rolę w zatrzymywaniu wody deszczowej odgrywa kora drzew. Jak się okazuje, kora różnych gatunków drzew różni się pod tym względem – na przykład po gładkiej korze buka woda spływa dość szybko, wolniej natomiast po pełnej zagłębień korze dębu. To, jakie gatunki drzew rosną w lesie, ma więc ogromny wpływ na to, ile wody deszczowej zostanie w nim zatrzymane. Istotną rolę pełnią także gleba i ściółka.

Druga kwestia szczegółowa postawiona przed panelistkami i panelistami w Gdańsku to, jaki powinien być zakres pomocy ze strony miasta po wystąpieniu powodzi, a trzecia: czy odejść od dotychczasowej praktyki częściowego wypełniania zbiorników retencyjnych wodą (jeżeli byłyby puste, czyli „suche” lub mieszane, mogłyby gromadzić więcej wody)? Do każdego z tych tematów zaproszeni byli eksperci, ekspertki i wszystkie zainteresowane strony, jakie udało się nam zidentyfikować. Oprócz słuchania prezentacji, paneliści i panelistki dyskutowali o tym, co usłyszeli w małych grupach, a następnie zadawali pytania. W części zamkniętej był także czas na dyskusję na forum.

Część edukacyjna – zapoznawanie się z tematem – zajmuje bardzo dużo czasu, ale sednem panelu jest wypracowywanie rekomendacji. Do tej części przygotowaliśmy przewodniki do każdego z tematów, z wnioskami i rekomendacjami osób zaproszonych jako eksperci i strony. Paneliści i panelistki omawiali je w małych grupach, a następnie zgłaszali propozycje rekomendacji. (…)

W przypadku tematu pierwszego, dotyczącego Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego z największym poparciem spotkała się (…) rekomendacja, by zainwestować w „małą retencję” na Górnym Tarasie. Górny Taras w Gdańsku to jednak dzielnice powyżej Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, a nie na jego terenie. Uznano jednak, że dzięki temu, że do Parku będzie dopływało mniej wody, las będzie ją lepiej zatrzymywał. I tym sposobem w rekomendacjach znalazła się również kwestia poprawy planowania przestrzennego na Górnym Tarasie. (Marcin Gerwin, Gdańsk w pigułce.)

przeczytaj też:

Pierwsze, co nasuwa się po przeczytaniu tej relacji, to wrażenie jakiegoś kuriozum, odwróconego porządku. Cóż to bowiem jest? Zabawa sytuacją skrajnego zagrożenia, gdzie idzie o ludzkie życie? W ścisłym znaczeniu tych słów (giną ludzie!), jak i w znaczeniu szerszym – egzystencji: Do dramatu doszło w okolicy Galerii Bałtyckiej, w której woda zalała poziom minus jeden i parter, nie wspominając o okolicznych mieszkaniach i małych przedsiębiorstwach. Do dzisiaj mam przed oczami szkody jakie poczynił szlam i woda w salonie sukni ślubnych. Salonie, którego już nie ma… gdyż zakończył swoją działalność wraz z powodzią.   (Agata Żemetro, Panel obywatelski po gdańsku.)

Przecież w tego rodzaju sytuacji powinno się po prostu, owszem: zebrać najlepszych fachowców aby zapoznali się z okolicznościami, ocenili podjęte działania i aby – oni właśnie, fachowcy podjęli decyzje lub opracowali wytyczne co należy zrobić.

Sprowadzanie fachowców w celu podszkolenia profanów – aby to oni podjęli decyzje – jest niedorzecznością, odwróconą logiką.

Sytuacja, gdy giną ludzie nie jest właściwą okolicznością do gry w obywatela. To jest nieodpowiedzialne! Takie panelowanie jest pseudonaukowe, podążające w ślepy zaułek ideologicznej „edukacji społecznej”, całkowicie błędnej – wdrażającej niedorzeczny sposób organizowania społeczeństwa, odwrócony porządek, będącej złą lekcją społecznego współdziałania i współpracy.

Z pewnością półmilionowa społeczność ma potencjał, ale jaka jest szansa, że losując panelistów „z powietrza” trafi się akurat na tych, którzy mają obserwacje, przemyślenia i pomysły na interesujący nas temat? To jest niedorzeczna a kosztowna igraszka. Talenty, wiedza, pomysły, rozwiązania nie rozkładają się statystycznie w społeczeństwie. Kierunek powinien być inny, merytoryczny, odwołujący się do realności życia. W tej przykładowej sprawie należy – oczywiście odwołać się do wiedzy i umiejętności specjalistów, a problem owszem – publicznie przedstawić i naświetlić, ale otwierając na całe spektrum społeczeństwa. Mieszkańcy znający swoje miasto, mający doświadczenie i obserwacje nieraz z wielu dziesięcioleci, mogą się okazać pomocni przy szukaniu remedium na gdańskie powodzie więc odwołanie się do całego społeczeństwa w tej sprawie ma sens, jak najbardziej. I to byłaby też prawdziwa lekcja obywatelskiej odpowiedzialności – a panel obywatelski – widać wyraźnie – nie ma na celu najlepszego rozwiązania kwestii, i nie służy kształtowaniu postaw obywatelskich, ale jest operacją ideologiczną ku mąceniu ludziom w głowach (co już wkrótce, jakże wyraziście ujawniło się w gdańskim panelu obywatelskim poświęconym kwestiom „równościowym”). Jako poszukiwanie rozwiązań jest kompletnie alogiczny. Jest uprowadzaniem myślenia – oczywiście też kosztownym!

Należy przedstawić problem wszystkim i zadać pytanie wszystkim, uruchomić cały potencjał miasta, sięgnąć tam, gdzie pomysły są (jeśli akurat są), otwierając się na obserwacje i wiedzę całej społeczności. To byłaby prawdziwa edukacja, poruszanie ku odpowiedzialności, budowanie społeczeństwa.

Należy też przy tym zauważyć, że wnioski wyciągnięte przez panelistów były od lat wyrażane na przykład przez komentujących artykuły – choćby na portalu Trójmiasto.pl. Te wołania, aby ograniczyć wyręby, aby nie betonować cieków, aby zachowywać oczka wodne, zatrzymać wodę na Górnym Tarasie – etc., to wszystko było od lat podnoszone w wypowiedziach mieszkańców Gdańska.

Znów możemy tu widzieć wariant zwykłej w Gdańsku praktyki omijania, usuwania w cień, „rozśrodkowywania” tego, co autentyczne – a przecież praca urzędników „miasta solidarności” powinna polegać właśnie odwrotnie – na pielęgnowaniu tego, co autentyczne. Wydaje się, że prosty miejski komunikator byłby w tej materii rozwiązaniem optymalnym. Jednak prowadzący miasto zdecydowanie wolą „autentyzm organizowany”.

Zatem wiemy już jak należało rozpocząć pracę, od czego. Ale w jakim kierunku powinniśmy zmierzać, co zrobić z miastem i jego potencjałem?

Zbigniew Sajnóg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *