Przed wojną były w Gdańsku 93 cmentarze. Zostało kilkanaście. Po zachowanych, jak i po tych nieistniejących oprowadzał nas w piątkowe późne popołudnie licencjonowany przewodnik Ryś Kopittke. Pogoda sprzyjała, spacerowicze dopisali. Nie liczyłam dokładnie, ale ze zdjęć wynika, że było nas około 40 osób. Liczba uczestników rosła w trakcie spaceru.

Spacer zaczął się przy Cmentarzu Nieistniejących Cmentarzy, którego historię Ryś pokrótce przybliżył. Następnie przeszliśmy pod nagrobek upamiętniający rodzinę Klawitterów – gdańskich przedsiębiorców, założycieli pierwszej w Gdańsku stoczni. Usłyszeliśmy przy okazji anegdotę o tym, w jaki sposób ten grób został ocalony przed unicestwieniem podczas niwelowania cmentarza Bożego Ciała. Profesor Stankiewicz, zasłużony dla odbudowy Gdańska, miał przekonać robotników za flaszkę wódki, żeby tego nagrobka, położonego w krzakach, nie zauważyli. W ten sposób ocalało miejsce pochówku członków rodziny niezwykle zasłużonej dla gdańskiego przemysłu stoczniowego.

Śladami dawnych cmentarzy

Następnie przeszliśmy na Cmentarz Garnizonowy, gdzie mogliśmy zobaczyć zachowaną kaplicę oraz dom grabarza, obecnie w bardzo złym stanie. Nasz przewodnik oprowadził nas po różnych częściach cmentarza, gdzie mogliśmy zobaczyć dawne kwatery i pomniki żołnierzy niemieckich, poległych w I i II wojnie światowej, żołnierzy austriackich, z ciekawym pomnikiem utworzonym ze spiżowych armat, kwaterę prawosławną i obelisk upamiętniający poległych marynarzy z okrętu Magdeburg.

Później udaliśmy się w stronę kwatery żołnierzy radzieckich, mijając po drodze kwaterę nr 14, w której obecnie IPN prowadzi prace ekshumacyjne w poszukiwaniu szczątków ofiar stalinowskiego reżimu, więźniów niedaleko położonego aresztu. Po dotarciu na miejsce Ryś opowiedział nam o historii radzieckiej nekropolii, pomnika Dwóch Matek i obelisku na pobliskim wzgórzu, autorstwa Alfonsa Łosowskiego, znanego gdańskiego rzeźbiarza (autora m.in. Pelikana przed Bazyliką Mariacką czy fontanny na skwerze przy Szerokiej).

Śladami dawnych cmentarzy

Kolejnym przystankiem, po przebrnięciu przez chaszcze i wąskie ścieżki był nieistniejący już cmentarz św. Józefa i św. Brygidy. O tym, że w tym miejscu był kiedyś cmentarz świadczą szpalery drzew, dawniej wyznaczające cmentarne aleje. Przewodnik pokazał nam jedyny zachowany nagrobek, na którym próbowaliśmy odczytać nazwisko pochowanego zmarłego, ledwie już widoczne. Jedna z uczestniczek spaceru znalazła kawałek kamienia z wyrytym numerem kwatery.

Wielu z nas nigdy nie było w tej okolicy. Tak blisko centrum a takie spokojne a jednocześnie zapomniane miejsce…Nie sądziliśmy tym bardziej, że w tym miejscu znajdował się niegdyś cmentarz, po którym (oprócz tego jednego nagrobka) nie zachował się żaden ślad. Następnie, mijając osiedle Marszałka Ferdynanda Focha, przekraczając ulicę Powstańców Warszawskich, tworząc nieduży korek :) dotarliśmy do ostatniego punktu naszego spaceru, czyli Cmentarza Żołnierzy Francuskich. W tym miejscu Krzysztof Kucharski pokrótce przybliżył historię oblężenia Gdańska na początku XIX wieku i genezę powstania tej nekropolii. Żałuję bardzo, że skupiając się na robieniu zdjęć nie słuchałam uważniej Rysia, bo teraz wiele szczegółów umyka, zwłaszcza nazwy poszczególnych cmentarzy. Myślę, że na następny spacer, organizowany przez Garnison Danzig, zabiorę dyktafon!

Ola Stickel

Dodaj opinię lub komentarz.