Słodki Mariusz z Kombox

Zaniosłam dysk zewnętrzny do naprawy. Dysk ze zdjęciami amerykańskimi, australijskimi, szkockimi i do tego 50 000 skanów starego Gdańska. Gdańsk, Szkocja i Ameryka do odzyskania, ale Australia, gdybym straciła, mogiła. Zaniosłam 20 października do firmy Kombox przy Bora-Komorowskiego. Pan był miły i rozmowny. Wręcz milutki.

Na szczęście okazało się, że to tylko poluzowane gniazdko USB w dysku, więc da się podlutować, choć – jakby co – firma postara się ratować dane. Koszt szacunkowo: 200 zł. Tyle miała kosztować wymiana gniazdka USB. Drogo, no, ale cóż. Jeszcze w drodze powrotnej wysłałam smsa, by pan powiadomił mnie o ewentualnych kłopotach przed naprawą, to ja wtedy poszukam innej firmy. Szybko dostałam odpowiedź, że to częsta usterka i mam się nie martwić.

Po tygodniu (chyba powinno być już gotowe?) zadzwoniłam i pan Mariusz mnie zapewnił, że dysk pojechał do serwisu i się naprawia, postara się uratować dane  i skontaktuje się ze mną niebawem.

Minęły kolejne dwa tygodnie. Cisza. Najwyraźniej jestem komputerową blondynką. Zadzwoniłam do innej firmy. Okazało się, że ratowanie obudowy jest nieopłacalne, trzeba kupić nową. Koszt: 40 zł, naprawa 1 dzień albo i moment.

W piątek 10 listopada, po trzech tygodniach, pojechałam więc do Kombox, by postawić sprawę jasno czyli albo wymieniasz obudowę za 40 zł natychmiast, albo oddajesz dysk.  Tam jednak były rolety opuszczone, zamknięte. Pewno z powodu Dnia Niepodległości – wiele firm w piątek nie pracowało, choć – nie wiedzieć czemu – założyłam, że własna działalność musi być otwarta. Być może jednak pan  Mariusz  był tylko pracownikiem i należało mu się wolne. He he.

Napisałam smsa, że dysk na początku tygodnia zabieram. Z powodu opieszałości i tak dalej. Bez odpowiedzi. W poniedziałek nie pojechałam, pojechałam we wtorek. Dysku nie było, bo pan Mariusz  wczoraj nie pracował, więc nie mógł go przywieźć. I w ogóle to nie taka prosta sprawa z tą wymianą. Mądrzejsza o jedną rozmowę, już nie dałam się czarować. 40 zł i nowa obudowa, proszę pana.  Przy mnie zadzwonił do gościa, który reperował, a ten mówi – słyszę – że dopiero dzisiaj dysk dostał. Dzisiaj, we wtorek, 25 dni od oddania do naprawy. Do k… nędzy, gdzie był więc mój dysk przez miesiąc?

Późnym wieczorem jednak gość podrzuci, a pan Mariusz jest gotów nawet przywieźć mi do domu, skoro nie chcę codziennie przyjeżdżać, bo pracuje nawet do 22-23. Więc niech przywozi. Pan wie, że więcej do Pana z  żadną naprawą nie przyjdę? „No, cóż… czasem tak się zdarza. Naprawdę miesiąc trzymałem? Ojej.”

Czekałam do 23-ej.  To był ten moment, w którym żałowałam, że nie jestem facetem i nie umiem się bić. Zgłosić na policję przywłaszczenie, urząd konsumentów, skarbówka?

Rano jego telefon był wyłączony, na sms odpowiedział o 14.55, że nie mógł przyjechać, ale zaraz przywiezie. Tym razem był słowny. Dysk w stanie dziewiczym wrócił do mnie.

Pan Mariusz  prowadzi firmę Kombox jako jednoosobową działalność od 1 marca 2015 roku (dane do sprawdzenia w bazie CEIDG).  Krótko, ale wystarczająco długo, by nauczyć się klientów traktować po ludzku. Piszę ku przestrodze – nie zanoście tam swojego sprzętu. W czasie tego miesiąca ani razu nie usłyszałam nawet PRZEPRASZAM.  Nawet wtedy, gdy mówił mi ostatnie „do widzenia”. Oby nigdy, słodki Mariuszu.

Anna Pisarska-Umańska

15 thoughts on “Słodki Mariusz z Kombox

  • Nie wiem skad to przekonanie, byc moze wynika ono z drzemiacej w pani agresji, ale bycie mezyzczna nie polega na biciu innych ludzi.
    Moze wizyta u psychologa pozwolilaby sie wyzwolic z niekorzystnych cech charakteru?

    Posiadanie dysku usb przepelnia niektorych uzytkownikow euforycznym przekonaniem, ze opanowali juz technike komputerowa i jej wszelkie tajemnice. Tylko jednej tajemnicy najczesciej nie zglebili, tej, ktora mowi, ze kazdy dysk potrzebuje kopii danych.
    Wtedy nie rodza sie szkodliwe emocje i wylewanie zolci pana z warsztatu, ktory jest winny jedynie tego, ze nie zreperowal dysku w terminie. W terminie? czy na zleceniu dotyczacym naprawy zostal ustalony termin naprawy? pisemnie?
    Jesli nie, to realizacja zlecenia byla taka jak samo zlecenie

    Reply
  • Bardzo ciekawe, bardzo. To co wkoncu miała pani zepsute- raz pisze o wejściu USB a raz o obudowie i leci na niej niczym kobyłka. Proszę się jasno określić i dać znać. Czekam

    Reply
  • Kilka lat temu oddałem do naprawy telefon z uszkodzonym slotem karty SIM. Telefon o którym mowa, nie nosił jakichkolwiek śladów użytkowania. Telefon przez cały okres użytkowania (ok 1 tydzień) zabezpieczony był etui. Pomimo deklaracji kombox o terminie naprawy 2-3 dni, nie raczyli odezwać się przez 2 tygodnie. Po mojej interwencji, obiecano mi że telefon zostanie naprawiony w ciągu tygodnia. Po upływie tego czasu, przyjechałem odebrać naprawiony telefon, niestety, okazało się że nie został naprawiony i nawet nie mają go u siebie. Jakież było moje zdziwienie kiedy po powtórnej wizycie, próbowali oddać mi telefon z pękniętym ekranem, twierdząc że to nie pęknięcie a jedynie rysa i że w takim stanie im go oddałem. NIEPRAWDOPODOBNE!!! Radzę wszystkim trzymać się z daleka od tego pseudo serwisu!!!

    Reply
  • Narzekacz i tyle , trzeba było iść do profesjonalnego serwisu a nie do kwiaciarni. Proszę pamiętać . Chytry dwa razy traci.

    Reply
  • No ładnie! Cieszę się w pewnym sensie, że nie ja jedyna jestem jego ofiarą 😉

    Około maja-czerwca 2017 r. byłam ze znajomymi w klubie Mechaniczna Pomarańcza przy ul. Do Studzienki 61
    w Gdańsku na imprezie Depeche Mode prowadzonej przez dj H_12.
    W jej trakcie poszliśmy do mniejszej sali (4×5 m²) zagrać w bilard – jeden stół do gry, dwa stoliki na drinki,
    bez krzeseł. Byliśmy tam sami – w 6-tkę – przez około dwie godziny, kiedy nagle przyszedł ów Pan Mariusz,
    niewinny miły misiu, wraz z jakimś kolegą. Stali sobie w rgu i gadali, obserwując jak gramy. Wszystkie nasze
    rzeczy były porozkładane po całej salce więc była to idealna okazja do zanurkowania bo cenny łup, gdy tylko
    grający będą mniej uważni. Mniej więcej pół godziny po skończone grze, gdy siedzieliśmy już z powrotem
    przy stoliku na głównej sali zauważyłam brak telefonu. Zadzwoniłam od koleżanki na swój numer –
    telefon był wyłączony. Jak się później okazało po zalogowaniu na portal mojej sieci karta Sim została wyjęta –
    była widoczna konkretna godzina tego zdarzenia. Telefon przepadł, jedyny świadkami, którzy mogłi widzieć
    co się działo w stali z bilardem był TYLKO Pan Mariusz ze swym padrugą.

    Po moich pytaniach czy czegoś/kogoś nie widzieli odpowiadał z
    uśmieszkiem ”Nie” oraz ”…taki telefon mógł ukraść tylko kolekcjoner” [model Sa***ng E2**0 black z klapką]
    bez chwili wahania czy dopytywania co dokładnie się stało. Wydało mi się to podejrzane i po chwili znowu
    zaczęłam dopytywać tym razem bardziej bezpośrednio i kierując subtelny zarzut pod adresem P. Mariusza –
    w tym momencie stanęli w jego obronie jego znajomi – nieznający nawet sprawy. Nie dało się
    dyskutować – sytuacja stała się nerwowa a P. Mariusz Agresywny – poszłam szukać/pytać po klubie.
    Po kolejnych 30 minutach Pan Misiu się ulotnił – chyba piwo mu zaszkodziło?
    No bo raczej nie ukradł mi telefonu? Pan kolekcjoner, który nawet nie wiedział jaki mam telefon?
    A sam spytał czy to był Samsung? I sam zasugerował, że to telefon dla kolekcjonerów = starszy = nie Smartfon? 🙂
    Przestrzegam przed tym fałszywym kmiotem i pamiętajcie o zapisywaniu numeru IMEI –
    numeru służącego do identyfikacji Waszego sprzętu elektronicznego – ja tego wtedy nie widziałam – więc
    złożenie sprawy na Policji było niemożliwe.

    Reply
    • Radzę to usunąć, bo jeszcze osoba o której tu mowa poda panią p zniesławienie i będzie musiała pani mu robić niespodzianki (dla pani) odszkodowawcze

      Reply
      • Mam zachowane smsy i czasy połączeń. Jasno wynika z nich, ile czasu zabrał mi pan Mariusz.
        I niech tylko to zrobi, a przewiduję dalsze kroki finansowe.

        Reply
  • Witam, ja również nie polecam tej firmy, ceny takie jak u i innych a czas oczekiwania nieproporcjonalnie długi do wykonywanej usługi, ja co prawda czekałam krócej niż autorka tekstu ale też doświadczyłam tego, że Pan obiecał co innego a robił co innego, naprawa która w innym serwisie trwałaby dzień (sprawdzałam) u Pana w Kombox trwała prawie tydzień, na szczęście po krótkiej wymianie zdań telefon odzyskałam. Najgorsze jest to, że Pan mając takie pomieszczenia i widać ze jest stół serwisowy nie informuję klienta czy sprzęt jest naprawiany na miejscu czy idzie do innego serwisu (czy kolesia który sam w domu naprawia) a chyba jest to istotna informacja przed naprawą, gdzie będzie ona faktycznie dokonywana. Pan ma jakieś problemy ze sobą i rodzinne ale co to nas klientów powinno obchodzić. Ogólnie nie skończyło się w moim przypadku tragicznie bo telefon po mojej rozmowie z Panem Mariuszem został finalnie naprawiony ale ile nerwów człowiek stracił przy tym.

    Reply
  • Może na wstępie powiem że nie mam nic wspólnego z KOMBOXem jednak z racji, że prowadzę serwis w Trójmieście nasuwa mi się kilka pytań.
    Jaki był to dysk zewnętrzny? Większość dysków zewnętrznych produkowanych od 2-3 lat posiada złącza wlutowane bezpośrednio w elektronikę dysku gdzie nie da się włożyć dysku do innej kieszeni. Nawet gdy wymienimy samą elektronikę, nie będziemy mieli dostępu do danych. W takim przypadku kwota 200zł za naprawę jest jak najbardziej OK! Bardzo często przy tego typu uszkodzeniach mechanicznych nie wystarczy samo przylutowanie a dochodzi rekonstrukcja połączeń (ścieżki, pady) na płycie elektroniki dysku. W wielu firmach specjalizujących się w odzysku danych za taką operację zapłaciła by Pani minimum 1000zł (sic!) co oczywiście dopiero było by sporym przegięciem. Czas oczekiwania w tego typu firmach też wynosi kilka tygodni a ekspres jest dodatkowo płatny 50-100%. Oczywiście, jeżeli to był zwykły dysk w obudowie SATA-USB sprawa powinna być rozwiązana zdecydowanie szybciej a nawet „od ręki”. Jeżeli była by to tylko wymiana gniazda lub przylutowania to też kwestia jednego dnia (a nawet kilku godzin) z racji że jesteśmy „ostatnim ogniwem” i wszystkie naprawy wykonujemy na miejscu w siedzibie. Co do pracy 10 listopada w piątek, tutaj myślę że też nie powinno być pretensji, chociaż w takim przypadku powinna być informacja na stronie, drzwiach serwisu.
    Zapewne była by Pani dużo spokojniejsza gdyby była Pani na bieżąco o wszystkim informowana, tutaj zdecydowanie firma się nie spisała. Brakuje mi też zakończenia historii. Jeżeli potrzebuje Pani pomocy w danym przypadku z chęcią przy Pani objaśnię temat i dokładnie powiem jaki jest problem. Jeżeli to będzie kwestia przylutowania samego gniazda usługa zostanie wykonana na miejscu po ówczesnym umówieniu się, w znacznie lepsze kwocie w związku z zaistniałą sytuacją 🙂

    Reply
    • Mój dysk przeleżał gdzieś przez miesiąc i nikt się tym nie interesował. Głównie o to mi chodzi. Dzień wolny – jeden i drugi , cena – wszystko się nałożyło. Chociaż ja po smsie rezygnującym z usług nie udawałabym, że mnie nie ma. Jeśli miałabym ratować dane – oczywiście, że bym to zrobiła. Wczoraj po południu zawiozłam dysk do innego punktu. Dziękuję Panu za chęci. Zgłoszę się, jeśli w kolejnym miejscu też będą kłopoty.

      Reply
      • Nie jestem powiązany z firmą. Ale zawsze mam ubaw z ludzi których problemem jest to że ktoś ma wolne… O zgrozo w przeddzień święta Narodowego.. Jak on mógł mieć wolne gdy jaśnie pani chciała odebrać dysk.. A to że po grozbach nie zależało mu już na kliencie. To też nie jest dziwne.

        Reply
        • O zgrozo, kiedy ktoś nie czyta artykułu w całosci – a wypowiada się 🙂

          Reply
        • Ten Pan nie ma wolnego – bo akurat jest wolne – (pani pisała o dniu 10.11 i w większości firmy pracowały normalnie) a żadnej informacji o tym że w tym dniu zamknięte nie było – ja też trafiłam na zamknięte drzwi – mimo, że godziny umieszczone na tabliczce sugerowały, że powinno być otwarte. Żadnej informacji, karteczki typu ZARAZ WRACAM czy W DNIU DZISIEJSZYM NIECZYNNE. Wiec to nie jest tak, że autorka się czepia. Pan również jest niesłowny w terminach, na które się umawia się z klientem i potrafi nie odbierać telefonu mimo godzin pracy.

          Reply
      • A mieli od ręki wymienić za 40 zł obudowę….i miało być ok.

        Reply
  • a propos Komboxu, to można pisać 🙂 o ich byłych właścicielach to ciekawe historie 🙂 pan A.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *