Superauto znad Wisły

Arrinera Hussarya to zapowiadany od dłuższego czasu pierwszy, polski supersamochód. Auto światło dzienne ujrzało w Birmingham, gdzie zadebiutowała wyścigowa wersja modelu – Hussarya GT.
Auto zostało oficjalnie zaprezentowane szerokiej publiczności 14 stycznia na Autosport International Racing Car Show w Birmingham w Wielkiej Brytanii, jednej z najważniejszych imprez sportu motorowego. Targi zorganizowano po raz 25, a pojawiają się na nich wszyscy wielcy producenci związani z motosportem. Wśród największych swoje stoisko miała również polska firma – Arrinera Automotive.

– Chcemy, by projekt Arrinera Hussarya był czymś więcej niż tylko ciekawostką w świecie motoryzacyjnym. Wierzymy, że Arrinera ma szansę stać się silną, rozpoznawalną nie tyko w Polsce, marką, która sprawi, że drogowa wersja auta będzie się dobrze sprzedawać – powiedział Piotr Gniadek, wiceprezes Arrinera Automotive.

Arrinera Hussarya, źródło: Wikipedia
Arrinera Hussarya, źródło: Wikipedia

Zaprezentowanie auta na brytyjskich targach jest bardzo dobrym krokiem ze względów nie tylko marketingowych. Pokazanie wyścigowej wersji szerokiej publiczności pozwoli na pokazanie się klientom i dotarcie do nich, a także wzięcie udziału w wybranych wyścigach w bieżącym roku. A co za tym idzie, przetestowanie konstrukcji auta przed wprowadzeniem cywilnej wersji w wymagających, torowych warunkach.

Sama konstrukcja to technologiczny szczyt. Zastosowano specjalną stal używaną w motosporcie, całe nadwozie zostało zrobione z włókna węglowego, a podłoga z kevlaru, co pozwoliło uzyskać zaledwie 1250 kg masy własnej auta. Zawieszenie to złożona konstrukcja ze sprężynami zaprojektowanymi specjalnie do tego modelu, system ABS dostarczyła firma Bosh, a opony Michelin. Nadwozie przechodziło testy w tunelu aerodynamicznym i zostało ukształtowane pod okiem profesora Janusza Piecha z Politechniki Warszawskiej. Wszystkie przetłoczenia, rysy nadwozia i spojlery mają zapewnić jak najlepszy docisk aerodynamiczny, a co za tym idzie, dobre wyniki na torach wyścigowych. Za osiągi dbał będzie umieszczony z tyłu, dostarczany przez General Motors widlasty, ośmiocylindrowy silnik benzynowy dysponujący, w zależności od wersji, mocą od 420 do 650 koni mechanicznych. Niewykluczone, że w przyszłości pod maską auta trafi również silnik V12. Za przekazywanie mocy na tylne koła dba sześciobiegowa, sekwencyjna skrzynia, a całość nadzoruje zaawansowany komputer rejestrujący telemetrię pojazdu, czyli wszystkie parametry zespołu napędowego. Wnętrze auta, jak w każdym samochodzie wyścigowym, jest spartańskie i wyposażone tylko w potrzebne elementy, natomiast cywilna wersja będzie miała wnętrze zaprojektowane przez polską firmę Luc & Andre.

Początkowo Husaryia zostanie przetestowana na torach wyścigowych w kilku wyścigach w bieżącym roku, natomiast w przyszłym możemy spodziewać się wersji cywilnej. Ceny? Zaczynają się od 139 tys. funtów, czyli ok. 840 tys. zł. Cóż, nie od dziś wiadomo, że za luksus i technologię trzeba płacić.

 Maciej Zieliński GlobMedium

komentarz

  • 5 marca 2016 at 14:42
    Permalink

    Gdzie tu luxus i moc? .Gdzie polska mysl techniczna?.Efektowne pudelko z wegla i nic poza tym.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *