„Ujazdowski” pałac rabusia

Warszawa bowiem służyła im dotychczas za skład zdobyczy. Wszyscy niezmierne skarby, złupione po zamkach, kościołach, klasztorach i miastach w całej Rzeczypospolitej, przychodziły do stolicy, skąd wyprawiano je partiami wodą do Prus i dalej do Szwecji. W chwili zaś obecnej, gdy kraj cały podniósł się i zamki bronione przez mniejsze szwedzkie załogi nie zapewniały bezpieczeństwa tym bardziej nazwożono zdobyczy do Warszawy. Szwedzki zaś żołnierz chętniej poświęcał życie niż zdobycz. Ubogi lud, dobrawszy się do skarbów bogatej krainy, rozłakomił się tak dalece, że świat nie widział łapczywszych drapieżników. Sam król rozsławił się chciwością, jenerałowie szli za jego przykładem, a wszystkich przewyższał Wittenberg. Gdy o zysk chodziło, nie powstrzymywał oficerów ani honor kawalerski, ani wzgląd na powagę stopnia. Brali, wyciskali, łupili wszystko, co się wziąść dało.(…)

Do zaciekłości w obronie mogło podniecać Szwedów i to, że najcelniejsi ich ludzie byli naówczas w Warszawie zamknięci. Więc naprzód sam Wittenberg, drugi główny po Karolu dowódca, a pierwszy, który wstąpił w granice Rzeczypospolitej i do upadku ją pod Ujściem przywiódł. Miał on za to przygotowany w Szwecji tryumf, jako zdobywca. Prócz niego, był w mieście kanclerz Oxenstierna, statysta na cały świat sławny, dla uczciwości swej nawet przez nieprzyjaciół szanowany. Nazwano go Minerwą królewską, gdyż jego to radom zawdzięczał Karol wszystkie swe przy układach zwycięstwa. Byli także jenerałowie: Wrangel młodszy, Horn, Erskin, drugi Loewenhaupt, i mnóstwo dam szwedzkich wielkiego urodzenia, które za mężami swymi do tego kraju jako do nowej posiadłości szwedzkiej przyjechały. Mieli więc Szwedzi czego bronić.

Henryk Sienkiewicz, Potop

Pałac Skokloster w całej okazałości

Henryk Sienkiewicz opisując oblężenie Warszawy przez wojska Jana Kazimierza w czasie Potopu, wylicza przy okazji całe szwedzkie naczalstwo w stolicy schronione. Ale my zajmiemy się tylko jedną z wymienionych osób. Dlaczego? Ano z powodu pałacu i tego, co w nim znaleziono. A chodzi o Wrangela młodszego….

Rodzina Wrangelów wywodziła się z drobnej szwedzkiej szlachty o korzeniach balto-niemieckich. Dorobkiewicze, którzy mieczem, zdolnościami strategicznymi i rabunkiem (wtedy to się nazywało łupy wojenne) dorobili się i majątku i znaczenia. Początki wielkości rodu biorą się od Hermana Wrangela, jednego ze szwedzkich dowódców biorących udział w wojnie polsko-szwedzkiej 1626-1629. Były to początki czasów, które Szwedzi dziś nazywają okresem mocarstwowości, jako że właśnie wtedy mała i biedna Szwecja była w stanie zawojować (i ograbić) niemal połowę Europy.

Herman za swoje zasługi dla ojczyzny został nagrodzony przez króla majątkiem Skokloster. Ziemie Skokloster przed reformacją należały do zakonu cystersek, później do skarbu koronnego. Przejściowym właścicielem majątku był feldmarszałek Christer Somme, który jednakoż kompromitując się poddaniem Duńczykom Kalmaru został dóbr w wyniku gniewu królewskiego pozbawiony. Tak ziemie Skokloster dostały się w ręce 27-letniego Herman Wrangela. Herman dostał majątek w stanie ogromnego zaniedbania, jedyny dom zdatny do zamieszkania był niemal w ruinie, ale Herman zadowolił się wyremontowaniem go – w porównaniu do obecnego pałacu dom ten wydaje się być małym dworkiem. Po cysterskich mniszkach ostał się w majątku murowany kościółek, w którym znajduje się kaplica grobowa Hermana, jak również ambona zrabowana w Katedrze Oliwskiej w 1674 roku. Wrangel starszy na wojnie dorobił się sporo, ale to jego syn Carl Gustaf wwiódł swój ród na same szczyty i został jednym z najważniejszych podówczas ludzi w Szwecji.

A teraz do sedna: wojując w czasie szwedzkiego potopu w Warszawie (i to nie tylko z małpami, jak pan Zagłoba) napatrzył się na Carl Gustaf na Zamek Ujazdowski i postanowił sprawić sobie taki sam – u siebie, w Skokloster. Zatrudnił najlepszych architektów, murarzy, ogrodników i wziął się do roboty a raczej wydał dyspozycje, bo sam musiał zająć się wojowaniem…i zdobywaniem wyposażenia do budowanego pałacu. Carl Gustaf nie szczędził grosza, a wiemy, że tego mu nie brakowało – wszak Polska bogatym krajem była…. i tak pałac Skokloster został największym prywatnym pałacem zbudowanym w Szwecji i zalicza się do jednych z najwspanialszych barokowych zamków w Europie. Pomimo jednak ponad trzydziestoletniego okresu budowy, zamek nie został ukończony, roboty przerwano, gdy inwestor Carl Gustaf Wrangel zmarł w roku 1676. W wielkiej, nigdy nie wykończonej sali balowej można do dziś podziwiać pozostawione tam narzędzia XVII wiecznych rzemieślników.

Pałac Skokloster, niedokończona sala balowa

Ironią losu jest to, że Carl Gustaf przebywał w zamku jedynie około miesiąca, przez większość życia zamieszkiwał obozy wojskowe. Ciekawe, że w wyprawach wojennych towarzyszyła mu żona, pochodząca z ubogiej szlachty niemieckiej piękna Anna Margareta von Haugwitz, było to jedno z nielicznych w owym czasie małżeństw zawartych z miłości.

Pałac Skokloster, pani zamku, Anna Margareta

Dzieci Wrangla – a miał ich niemal tuzin – nie były zainteresowane kontynuowaniem dzieła ojca i pałac przeszedł wraz z ręką najstarszej Wranglówny na ród Brahe, który też nie rwał się do dalszego prowadzeniem budowy. Brahowie bywali tam rzadko.  Zamek stał zapomniany i nieużywany setki lat….

W 1967 roku pałac Skokloster został okupiony od rodziny Brahe przez rząd szwedzki i przeznaczony na cele muzealne. Wtedy to na strychu zamku odkryto skrzynie z bardzo dobrze zachowanymi, cennymi drukami polskimi. Unikalna atmosfera zamku i fakt, ze przez setki lat nikt tam nie mieszkał, sprawiły, że woluminy zachowały się w bardzo dobrym stanie.. Kolekcja jest nieduża, ale bardzo interesująca, zawiera 208 pozycji. Teksty dotyczą polityki, religii, prawodawstwa, konstytucji, wydarzeń wojennych, a także takich zjawisk jak zaćmienie słońca i pojawienie sie komety. Znajdujemy tam także kazania Piotra Skargi na temat upadku Polski, opisy życia szlachty, mowy weselne, kolędy i treny żałobne. Szwedzi byli świadomi swojego zacofania kulturowego, dlatego rabowali co mogli, ale głównie byli bardzo pazerni na dzieła sztuki i książki. Nieważne, ze nie rozumieli języka, w którym książki zostały napisane – posiadanie dużego księgozbioru było oznaką statusu (chociaż akurat Carl Gustaf Wrangel był dość dobrze wykształcony, studiował na Uniwersytecie w Leiden i znał kilka języków, ale raczej nie było wśród nich polskiego). Niestety, druków z zamkowych skrzyni nie mogą zobaczyć zwykli zwiedzający, ale polscy badacze mają zapewniony pełny dostęp.

W Skokloster przechowywanych jest wiele dzieł sztuki, które zostały zrabowane w Europie podczas szwedzkich wypraw wojennych. Wiele z nich pochodzi z Rzeczypospolitej z okresu potopu szwedzkiego. W zbrojowni znajduje się polska broń i zbroje z epoki, szkoda, że nie wolno tam robić zdjęć….Jedną z osobliwości, o której wypadałoby wspomnieć jest zawieszony w sali reprezentacyjnej (tzw. królewskiej – wiszą tam portrety panujących, obowiązkowo konno) szklany żyrandol, zwany chorym kandelabrem – szkło w nim zmętniało na wskutek uleniania, kiedyś całkowicie zwietrzeje i się wykruszy.

Pałac Skokloster, najstarszy na świecie żyrandol szklanyJest to najstarszy na świecie szklany żyrandol i wisi w tym samym miejscu od 1672 roku, wyprodukowano go w Stockholmie w pracowni Melchiora Junga – jak widać nie został zrabowany a zamówiony specjalnie dla pałacu. Rownież świetnie zachowane przepiękne siedemnastowieczne tapety i kurdybany  zostaly zakupione….po nich widać, jak kolorowo kiedyś się żyło…:) Pałac otoczony jest parkiem, też niedokończonym…..

Aleksandra Zetterlund

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *