Urzędnicy chcą rozwiązać problem podtopień przy Hucisku?

W dniu 28 grudnia 2018 na portalu trójmiasto.pl ukazał się artykuł Macieja Naskręta pt. Urzędnicy chcą rozwiązać problem podtopień przy Hucisku (drugi tytuł: „Jak uniknąć podtopień na Hucisku”). Poniższy tekst jest komentarzem do działań magistratu.

Opracowanie rozwiązania zapobiegającego zjawisku gwałtownych powodzi miejskich dla zlewni Potoku Siedleckiego to złożone zadanie wymagające bezpośredniego nadzoru prezydenta i współdziałania jednostek jak: Dyrekcja Rozwoju Miasta Gdańska, Biuro Rozwoju Gdańska, Wydział Środowiska, Zarząd Dróg i Zieleni oraz Gdańskie Wody.

Może się również okazać, że niektóre inwestycje należy zburzyć, a miejscowy plan zmienić dla dobra ogółu społeczeństwa, nawet kosztem odszkodowań. Ten projekt zgodnie z Opisem Przedmiotu Zamówienia nie ma rozwiązać problemu zalewania dolnej części zlewni Potoku Siedleckiego, a jedynie „poprawić stan zabezpieczenia przeciwpowodziowego” – jak bardzo poprawić nie wiadomo, bo i sam zlecający tego nie wie, oprócz tego, że jest przekonany, że należy budować nowe zbiorniki retencyjne… Od lat powtarzany schemat myślowy, aczkolwiek dla starej części zabudowy zlewni budowa zbiorników może okazać się jedynym rozwiązaniem poza wyburzeniami.

przeczytaj też:

Melioranci nie odrobili lekcji z lipcowych ulew!

Bardzo możliwe, że przy obecnej dalej postępującej zabudowie górnej zlewni realizacja przetargu niczego nie poprawi, a będziemy jedynie mogli mówić o niepogorszeniu bardzo złego stanu. Jeśli ktokolwiek myśli, że DRMG zleci przetarg na dwa, trzy zbiorniki niewielkiej pojemności retencyjnej, melioranci dołożą 3 ogródki deszczowe, a na skwerze ZDiZ posadzi 50 sadzonek drzew, to rozwiąże to potężny i narastający od lat problem zalewania tej części miasta, jest w ciężkim błędzie.

Obecne kłopoty dolnej części zlewni to głównie zabetonowanie górnej części zlewni Potoku Siedleckiego przed kilku laty oraz gwałtowne spływy drogami – im szersza i bardziej stroma tym gorzej. Oprócz starej i nowej zabudowy mamy chyba wszystkie problemy tj. duże nachylenia, nieprzepuszczalne grunty, niedostosowaną infrastrukturę czy niefrasobliwą sprzedaż gruntów miejskich przez Włodarza (patrz działka Powstańców Warszawy w tym roku). Podsumowując, tylko zintegrowane zadania kilku jednostek miejskich mogą znacząco ograniczyć zalewanie tej części miasta poprzez:

  • ograniczenia odpływu w miejscu powstania opadów – budowa ogrodów deszczowych z mikrozlewnią beozdpływową,
  • tworzenie bezodpływów – np. boiska w zagłębieniu itp.
  • retencję drogową – szerokie wloty studzienek, pojemne zbiorniki osadnikowo-retencyjne
  • zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego
  • obostrzenia w zakresie nachyleń gruntów – spływu powierzchniowego, zapewnienia 100% retencji na osiedlu,
  • budowę parków retencyjnych i łąk retencyjnych w strefach buforowych (z wymianą gruntu)
  • kontrole nadzoru budowlanego w zakresie powierzchni czynnej zgodnej z pozwoleniami i MPZP
  • kontrole wydziału środowiska w zakresie zmian stosunków wodnych – zasypywania zagłębień terenowych, zalewania działek sąsiednich itp.

Jeśli zatem ten przetarg to jedyny ruch miasta w celu rozwiązania problemu, to jest to krok w złym kierunku. Jeśli jednak to jedno z wielu działań, a prezydent ma plan, to dobry ruch i czekamy na więcej.

Michał Przybylski

Pomorskie Towarzystwo Hydrologiczno-Przyrodnicze

Jedna myśl na temat “Urzędnicy chcą rozwiązać problem podtopień przy Hucisku?

  • Głównym problemem jest brak odpowiedniej ilości odpływów (kratek odoływowych) w ulicach. Natomiast istniejące i tak nie spełniają swoich zadań, ponieważ były budowane totalnie „bez mózgu” i stąd nie spełniają swojego zadania. Ponadto przy remoncie ul. Kartuskiej nie zwiększono ani przekrojów „burzówki” ani nie wyznaczono prawidłowo odpływów. Remont ten przeprowadzano na ostatni moment i w iście „rekordowym” tempie, by nie stracić funduszy europejskich. Dodam, że od wielu lat mieszkam w Niemczech i widzę praktycznie codziennie jak tam jest to rozwiązywane. Otóż, remont danej ulicy zaczyna się od zwiększena przekrojów odpływów a następnie takim kształtowaniu ulicy, by woda spływała do kratek odpływowych a nie płynęła obok nich, jak to ma miejsce np. na ul. Kartuskiej.
    Dodam, że już kilkakrotnie widziałem jak przy zalaniu ulicy pod Urzędem Miejskim (koniec Kartuskiej) przybyłe służby otwierały pokrywy od studzienek i prawie natychmiast woda spływała. No ale niestety Gdańszczanie w większości mają jedynie tylko tyle w głowach, co usłyszą w TVN. Bo takie są ich wyniki wyborów do władz miasta.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *