Ziemniaczane watruszki z grzybami

Kartofle, ziemniaki, pyry, grule… Ziemniaki to potęga. Nie ma innego warzywa, z którego można przygotować tyle smakowitych, fajnych dań, co z ziemniaków: pieczone, gotowane, duszone, smażone, na słodko, na słono. Dziś inspiracja z kuchni ZSRR – ziemniaczane watruszki z grzybami.

Ziemniaczane watruszki z grzybami, Agnieszka-Haponiuk

W moje ręce wpadły bowiem wspaniałe książki kucharskie z wczesnego i późnego PRL. Wśród nich „500 potraw z ziemniaków” wydana w roku 1988 przez Wydawnictwo Rolnicze i Leśne w Warszawie. Książka zawiera przepisy kuchni narodów ZSRR i innych krajów z bloku wschodniego. Z pewną dozą nieśmiałości podeszłam do tej lektury, ale im dalej zagłębiałam się w przepisy, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że nie ma prawdopodobnie produktu (warzywa), z którego można by przygotować tyle smakowitych, fajnych dań, co z ziemniaków: pieczone, gotowane, duszone, smażone, na słodko, na słono… I naprawdę jest tam równo 500 przepisów!

We wstępie książki można znaleźć kilka ciekawostek odnośnie historii ziemniaka, a także peany na cześć uprawy tychże w ZSRR, a głównym rejonem upraw ziemniaka była wówczas Republika Białoruska. A ja zawsze myślałam, że Polska (to chyba przez te wykopki). Sporo uwagi poświęcono także walorom zdrowotnym – ziemniaki to znakomite źródło witaminy C i potasu, a sok uzyskany z surowych ziemniaków z powodzeniem stosowano np. w leczeniu choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy (no nie wiem. Na wszelki wypadek nie będę próbowała się w ten sposób leczyć z kataru żołądka, na który cierpię). Z kolei surowy ziemniak dobrze działa na oparzenia i choroby skóry, a także jest świetny, jako maseczka kosmetyczna.

No cóż ciekawe, ale nie wiem na ile aktualne są te sposoby, więc wracam do dań z ziemniaka. Jakie ja w tej książce tam znalazłam cudeńka z kartofli: czorbe (mołdawska zupa z kury i ziemniaków), ukraińska zupa juszka, czechosłowackie szkubanki (na słodko i z makiem) czy też strepaczki z serem żółtym, wareniki rumuńskie z podrobami i wareniki litewskie ze słoniną, radziecka fitka – ziemniaki przetarte z innymi warzywami i polane skwarkami, litewskie cepelinaj, pierunapijrajta z kuchni karelo-fińskiej i wiele innych prostych, smacznych potraw z ziemniaków.

Sporo miejsca zajmują przepisy na słodkie dania z ziemniaków, których przygotowanie mam w planach. A tymczasem z całej plejady kartoflanych dań wybrałam rosyjskie watruszki z grzybami. Przyznaję, że do tego czasu nie doceniałam ziemniaków, a teraz odkrywam je na nowo dzięki tej cudnej książce. Może i tuczą, ale co tam, raz się żyje.

Ziemniaczane watruszki z grzybami, Agnieszka-Haponiuk

Watruszki z ziemniaków z grzybami

Składniki:
10 ziemniaków
1 duże jajko lub dwa małe od kury z wolnego wybiegu
1 czubata łyżka stołowa mąki
70 g suszonych grzybów
1 duża cebula
1 szklanki śmietany
sól i pieprz do smaku
masło do wysmarowania blachy

Przygotowanie:
Suszone grzyby namoczyć w gorącej wodzie na 2-3 godziny, a następnie ugotować i drobno pokroić, po czym usmażyć z drobno posiekaną cebulą. Ugotowanie ziemniaki przetrzeć przez sito (w obecnych czasach można zblendować). Dodać mąkę oraz surowe jajka i dokładnie wymieszać. Masę ziemniaczaną rozwałkować na grubość 2 cm, po czym wykroić krążki i położyć je na blachę wysmarowaną masłem. Pośrodku każdego zrobić wgłębienie i napełnić je grzybowy farszem. Przygotowane watruszki posmarować ubitym jajkiem i zapiec w piekarniku (w temperaturze 180 stopni) koło 15-20 minut, aż się lekko zrumienią. Gotowe, gorące placki polać śmietaną.

Ech, to danie uruchomiło wspomnienia… Kto był dzieckiem w latach 80. też ma szanse to pamiętać. – Kaartooflee! Kaartooflee! – niosło się między blokami. I stawał wóz z koniem (albo nyska) na parkingu między blokami, a wąsaty (najczęściej) gospodarz sprzedawał kartofle na worki, po 10 kg każdy, a może 20. I stały potem te worki po piwnicach a rodzice wysyłali, co rusz z koszykiem po ziemniaki. Nigdy tego nie zapomnę, bo odkąd umiałam utrzymać nóż i nie okaleczyć ani siebie, ani młodszego brata, to moim obowiązkiem było obieranie ziemniaków na obiad (zdobyłam nawet taką sprawność zuchową). Dokładnie wypytywałam, kto ile zje ziemniaków i nie obierałam ani jednego więcej niż zadeklarowana ilość.

Nie wiem, czy ta trauma związana z przymusem obierania ziemniaków nie przyczyniała się do tego, iż przez jakiś czas długo ich nie jadłam albo traktowałam bardzo po macoszemu, zajadając się głównie ryżem czy makaronem. Teraz przywracam ziemniaczki do łask. Smacznego!

Agnieszka Haponiuk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *