Biało-czerwone flagi Leona

Grunwaldzka 525 i 527 to to miejsce:

Grunwaldzka 527 obecnie

Przed 1933 r. była to Zoppoter Strasse 76, a po tej dacie Adolf Hitler Strasse 527 (rządy NSDAP zostawiły nam numerację obowiązującą do dzisiaj). Grunwaldzka była właśnie tą ulicą, która w Oliwie, a zwłaszcza we Wrzeszczu ucierpiała w czasie wojny najbardziej. Budynek McDonalda nie nawiązuje w żaden sposób do czegokolwiek historycznego w Gdańsku czy Oliwie. Gdyby mu wykręcić narożniki dachu, to wyglądałby jak pagoda. Co stało w tym miejscu przed wojną?

Na planie z roku 1935 widać dwa domy – nr 525 i 527 (jest błąd, powinno być 525, nie 526, numeracja z tej strony biegła nieparzyście), w bok na prawo biegnie Kaisersteg czyli Cesarska Ścieżka, czyli Piastowska.  Był również numer 527a, prawdopodobnie był to budyneczek na tyłach domu. Mieszkała tam kwiaciarka Martha Rose, więc może z tyłu miała ogród kwiatowy. Budynek należał do Eduarda Pfeiffera, który  mieszkał na obecnej Mierosławskiego w Sopocie Karlikowie. Kupił go w 1938 roku od Danziger Girobank.

Numery 525 i 527 na mapie Oliwy, 1935 r.

Jak ten dom wyglądał? Na przedwojennej pocztówce widać w przyziemiu – i księgi adresowe to potwierdzają – Kaiser Cafe oraz siedzibę urzędowego dziennika Olivaer Zeitung. Elegancko.

Grunwaldzka 525 i 527 w 1915 r.

Kaiser’s Kaffeegeschaeft to była taka sieciówka, firma z kilkoma punktami. Być może był tu ogródek kawiarniany i stąd ogrodzenie.  Olivaer Zeitung wydawana była w latach 1913-34, a wydawcą był Paul Beneke. Po prawej w głębi widać wylot obecnej Piastowskiej.

Zoppoter Strasse 76, obecnie Grunwaldzka 527

Po zamknięciu Olivaer Zeitung zmieniło się przeznaczenie lokalu. Został zajęty przez NSDAP, oddział Oliwa Wschód; być może partia zajęła również kawiarnię, bo Kaiser’s Cafe zniknęła z tego miejsca. Po wygranych wyborach w 1935 NSDAP rozwinęła swoje struktury i usadowiła się w wielu punktach  w mieście.  W tym samym czasie (w roku 1936) wprowadził się pod nr 527 – Leon.  Leon Trzebiatowski, pracownik dyrekcji PKP. Leon do tej pory mieszkał w Nowym Porcie przy  Philippstrasse 8 (Bliska 8), to był jego dom rodzinny. Przy Adolf Hitler Strasse 527 zajął lokal na pierwszym piętrze, tuż nad NSDAP. 3 maja zawsze wywieszał biało-czerwone flagi, tak długie, że zasłaniały flagi ze swastyką.  Specjalnie musiały być takie długie, by drażnić Niemców.

1 września 1939 roku Niemcy przyszli po Leona o 5.15. Został przewieziony najpierw do Viktoriaschule, potem do koszar w Nowym Porcie, a na końcu do KL Stutthof. Został zamordowany 22 marca 1940 roku w grupie 67 działaczy polonijnych w czasie egzekucji kierowanej przez ślusarza maszynowego Richarda Reddiga. Szczątki Leona, ekshumowane po wojnie, spoczęły 4 kwietnia 1947 r. na Cmentarzu Ofiar Terroru Hitlerowskiego na Zaspie. Wczoraj minęła rocznica.

Grób Leona Trzebiatowskiego na Zaspie

Córka Leona zamieszkała w Dolnym Wrzeszczu, niedaleko cmentarza. Miała dwoje dzieci. To byli moi sąsiedzi. Resztki budynku przy Adolf Hitler Strasse 527 rozebrano w czerwcu 1947 roku.

Anna Pisarska-Umańska

7 myśli na temat “Biało-czerwone flagi Leona

  • “Kaiser’s Kaffeegeschaeft to była taka sieciówka, firma z kilkoma punktami”? Kilkoma? W 1905 roku firma miała ponad 1000 punktów w całych Niemczech.

    Odpowiedz
    • W Gdańsku miała kilka. Może 10. Nie będę szukać w księgach.

      Odpowiedz
    • A jakie to ma znaczenie w kontekście artykułu, poza tym, że p. Ala zabłysnęła wiedzą na temat przedwojennych sieciówek? Fajny artykuł.

      Odpowiedz
      • Może nie chodzi o zabłyśnięcie wiedzą , raczej że coś nam się przypomina z opowiadań babć i dziadków czytając dany artykuł, a nie mamy się z kim nimi podzielić. Mój dziadek również był urzędnikiem Dyrekcji PKP w Gdańsku. 01.09.1939 r Niemcy zabrali dziadka do Viktoriaschule, potem do Stutthofu. Szczęśliwie przeżył wojnę na robotach w Niemczech. Babcię z dziećmi w ostatnie dni sierpnia wyprawił do Warszawy tam wojna nie miała dotrzeć…..

        Odpowiedz
  • Cenny i ważny artykuł. W nawale filogermańskich wystąpień władz miasta Gdańska ginie przestrzeń i pamięć o Polonii Gdańska. Ulubionym opowiadaniem mojego śp taty, z czasów dzielnego Pana Trzebiatowskiego, była anegdota (również z Oliwy) o obwoźnym sprzedawcy śledzi.

    Odpowiedz
    • Powiedz coś więcej o tym sprzedawcy.

      Odpowiedz
  • Dokładnie tak. A to opowiadanie o sprzedawcy śledzi było najbardziej ulubionym przez mojego śp tatę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *