Gwiazda Betlejemska i inne cuda na niebie

Pamiętam wykład Tomka Ściężora [wtedy kierownik Pracowni Komet i Meteorów UJ] w Roztokach Górnych na obozie Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii,  bodajże w 2006 roku, w którym logicznie wywiódł, że była to koniunkcja planet 7 października 6 lat p.n.e. – w oparciu o analizę Pisma Św. (spis powszechny, dlaczego Herod nie widział, a królowie widzieli i inne), uwarunkowania religijno-kulturowe (jedną z planet był Saturn, a Saturn był symbolem Izraela – dlatego urodził się król żydowski, pamiętajmy, że to był okres zależności od Rzymu; kim byli królowie itp.) i zjawiska widoczne wtedy na niebie (jego własne dociekania). Wykład był tak interesujący, że nawet ktoś pytał, czy publikował już gdzieś te informacje. Niestety nie.

Ale są też inne terminy koniunkcji.

Istnieją spekulacje, czy to była kometa, nowa, supernowa, koniunkcja planet, czy seria niezależnych astronomicznych zjawisk, ale nie ma żadnych specjalnych zapisów w kronikach tamtych czasów. Kometa wzbudziłaby sensację. Poza tym kometa była wtedy symbolem zła, nieszczęścia; nawet gdyby się pojawiła, nie mogła zwiastować narodzin króla, który miał wybawić Izraela.

Najlepiej broni się teza o koniunkcji planet. Św. Mateusz pisał o gwieździe – aster po grecku, a słowo to oznaczało jakiekolwiek zjawisko na niebie. 

Proponowano różne terminy koniunkcji: 

1. 29 maja 7 BC miała miejsce bliska koniunkcja Jowisza i Saturna w Rybach w południowo-wschodniej części nieba

trajektorie Jowisza i Saturna w maju 7 r. p.n.e.

 2. 17 kwietnia 6 BC – Jowisza, Saturna i Wenus w Baranie na wschodzie, dosyć rozległa koniunkcja

3. 17 czerwca 2 BC – Jowisza, Wenus, Merkurego i Marsa w Lwie na południowym zachodzie – koniunkcja “rozciągnięta” w przestrzeni, chociaż Jowisz i Wenus bardzo blisko, co mogło dać wrażenie “głowy komety”. Lew był gwiazdozbiorem reprezentującym Judeę w tym czasie.

Istnieje oczywiście zamieszanie co do tych koniunkcji, ponieważ starożytni sami nie potrafili się dogadać, co do znaczeń każdej z nich. Talmud w ogóle nie przypisywał Izraelowi żadnej konstelacji. A tablice babilońskie koniunkcje tłumaczyły jako śmierć króla (o czym mógł wiedzieć Herod i dlatego przeraził się).

Królowie widzieli gwiazdę na wschodzie, ale podążali za gwiazdą z północy na południe, aż w którymś momencie zatrzymali się, co mogłoby współgrać z ruchem planet (planety przesuwały się na tle gwiazd, aż stanęły w zenicie). Dysponując niedokładnymi narzędziami i patrząc na oko, Jowisz stał kilka godzin – wystarczająco długo, by pokonać dystans Jerozolima – Betlejem (królowie zgubili się w Jerozolimie, gdy Jowisz stanął, poszli pytać się Heroda).

mozaika bizantyjska z Rawenny - trzej królowie

Herod zmarł 4 BC, ale spis powszechny miał miejsce 6 AD. Do Heroda nawiązuje św. Mateusz, do spisu – św. Łukasz. Może Łukaszowi coś się pomyliło, a może chciał nawiązać do jakiegoś ważnego wydarzenia, a nie pamiętał dokładnie?

Rzeź niewiniątek mogła zostać dodana jako potwierdzenie niezwykłych okoliczności (takiego faktu nie zarejestrowano), co było wówczas powszechną praktyką (np. urodzinom Aleksandra Wielkiego miały towarzyszyć cudowne znaki).

W każdym razie gwiazda betlejemska była lokalnym zjawiskiem dobrze wychwyconym przez wykształconych mędrców. Cudowność wydarzenia polegała na tym, że pojawienie się tej “gwiazdy” oraz narodziny Chrystusa zbiegły się w tym samym czasie.

Co do samej komety….

Wtedy żadnej komety nie było. Kometa Halleya była w 12 BC, a później w 66 AD. A jak jej nie było, to wszystko jedno co zwiastowała. Mateusz pisze, że była aster na niebie.

Poniżej bardzo ciekawy artykuł o potrójnej koniunkcji Jowisza i Saturna w 7 BC i chyba tym tropem szedł  dr Tomasz  Ściężor. Jest również o świetle zodiakalnym, które mogło byc wzięte za warkocz. Ale tak naprawdę kometę dodał do swoich obrazów Giotto, który żył… w średniowieczu.

http://orion.pta.edu.pl/gwiazda-betlejemska

Giotto "Adoracja magów"

Komety przez bardzo długi okres czasu były postrzegane jako znak nieszczęść. Nawet w 814 roku cesarz Karol Wielki umierał przy komecie na niebie. Jednak za panowania Oktawiana Augusta pojawiła się kometa na monetach. Dlaczego?

W roku 44 p.n.e. został zamordowany Juliusz Cezar. W lipcu tego roku w czasie igrzysk na jego cześć pojawiła się kometa – bardzo jasna, widać ją było nawet w dzień. Uznano ją za ulatującą duszę Cezara (sam Oktawian August o tym wspominał). Był on pierwszą osobą, która ją odnotowała (mówimy o rzymskiej cywilizacji) – w swoich pamiętnikach. Kometa zaczęła się pojawiać na monetach i reliefach z epoki – oczywiście za jego zgodą.

August panował do 14 roku n.e. Dlaczego Oktawianowi Augustowi zależało na złamaniu opinii o kometach i uwiecznieniu jej w ten sposób? Rzeczywiście taka kometa na monecie to wielka rzadkość. Ale nie jako pamiątka zjawiska na niebie, ale jako umocnienie jego władzy. August nie otrzymał władzy zaraz po 44 r. Pamiętamy, że zmagał się z Markiem Aureliuszem i Kleopatrą. Pokonał ich dopiero w 31 r. p.n.e. To był okres politycznej niepewności. Brutus zabił Cezara w imię demokracji. Senat wzbraniał się przed uznaniem Cezara jako boga, zbudowanie dla niego ołtarza potraktowano jako akt bezbożności. Konieczny był więc znak od bogów potwierdzający uznanie Cezara jako równego im. Oktawian użył całej swojej energii, by opatrzyć kometą wszystko, co mógł – tym samym sankcjonując swoje roszczenia do miana syna boskiego Juliusza. Czy Oktawian mógł użyć innego symbolu, skoro kometa była tak niebezpieczna i nieszczęśliwa?

W czasie igrzysk w 44 r. niejaki etruski kapłan Vulcanius przypomniał, że akurat jest 9 wiek – przedostatni – i kometa złowieszczo potwierdza koniec świata w wieku 10. W czasie swojej przemowy jakby na potwierdzenie potknął się i umarł. Oktawian August rozpoczął proces zamieniania komety w gwiazdę, uwieczniał ją jako gwiazdę. Umieścił ją nawet na swoim hełmie w czasie bitwy pod Akcjum. Juliusz Cezar był boską gwiazdą (kometą) i on jako jego syn również. Do komety powrócił w swoich pamiętnikach i monetach w 17 r. p.n.e. wybitych na cześć Stuletnich Igrzysk. 10 wiek to miał być koniec starego świata i początek Złotego Wieku, który zapoczątkuje on – cesarz Oktawian August – wprowadzając Pax Augusta. Ktoś napisał, że ta kometa zrodziła cesarstwo.

Reasumując – na monetach z czasów narodzenia Chrystusa mamy kometę z 44 r. p.n.e.

moneta z kometą z czasów Oktawiana Augusta

Anna Pisarska-Umańska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *