Kamienna pieczęć templariuszy i masonerii cz. I

To kaplica Rosslyn. Znajduje się 20 km od Edynburga w północnej Szkocji. Tak kiedyś wyglądała kaplica Rosslyn. Dzisiaj wygląda tak samo.

kaplica Rosslyn

Materiału jest trochę, a obiekt przepiękny i szkoda wrzucić tylko 2 zdjęcia. Zacznę do malarstwa. Rosslyn w malarstwie. Na początku powiem, że mamy Rosslyn i Roslin. To drugie to miejscowość. To pierwsze to nazwa zamku i kaplicy. Z zamku zostały ruiny, do których nie dotarłyśmy. Na zdjęciu obraz Josepha Turnera ‘Zamek Rosslyn” z 1818 roku.

Josepha Turnera "Zamek Rosslyn" z 1818 r.

James Nasmyth 1788 r. “Zamek Rosslyn”.

James Nasmyth 1788 r.

Paul Sandby 1780 r., również zamek.

Paul Sandby 1780 r

A to już kaplica. David Roberts 1830 rok i filar, który obrósł legendą.

obraz Davida Robertsa 1830

Joseph Gandy 1815 r., był tak wstrząśnięty widokiem kaplicy, że dodał jej kilka nieistniejących elementów. Na środku grób Merlina. Tak, tego Merlina. A o wstrząśnięciu na pewno będzie..

Joseph Gandy 1815 r.

Alexander Fraser, zejście do najstarszej części kaplicy, gdzie spoczywa templariusz. A kto go tam wie, kto jeszcze leży w sąsiedztwie…

Alexander Fraser

David Roberts 1842 r., wejście od strony południowej.

David Roberts 1842 r.

Zamek Rosslyn został zbudowany w 1304 roku przez rodzinę Sinclair związaną z templariuszami w tym miejscu, gdzie stoją ruiny. Herb St. Clair pojawia się w wielu miejscach w kaplicy. Tu urodził się Henry Sinclair, Baron Roslin, który zrobił rzecz, o której w Europie się nie mówi: popłynął do Ameryki. Był tam co najmniej 92 lata przed Kolumbem i są na to dowody w kaplicy. Był również templariuszem, choć urodził się po spaleniu mistrza de Molay na stosie.

zamek Rosslyn

Na zdjęciu poniżej gospoda w Roslin z roku ok. 1660. Stoi nieopodal kaplicy. Bywał w niej Walter Scott oraz król Edward VII, wtedy książę Walii. To był dopiero ancymonek. Długo czekał na tron, bo przypadło mu być synem Wiktorii. W tym czekaniu nudził się setnie, więc robił inne rzeczy tj. kolekcjonował kochanki, uprawiał hazard i chodził na imprezy. Był niesłychanie lubiany. Uwielbiał bywać w Paryżu i Paryż go kochał. Szczególnie lokalne burdeliki. Podobnie Ameryka – przepadała za nim. Książę był bardzo kontaktowy. Był dowcipny i prostoduszny. “Jak wróci pan za cztery lata, będzie pan naszym kandydatem na prezydenta”, tak go żegnano w Ameryce. Jego ostatnią kochanką była prababcia Camilli Parker Bowles. Gdy został królem, nie bardzo wiedział, co z tym fantem robić. Za to jego syn Jerzy był lepiej przygotowany do tej roli. Koronacji Edwarda towarzyszyła cała gama wpadek. Najpierw spóźniała się jego żona, więc książę udał się do jej apartamentu ze słowami “Aleksandro! Jeśli koniecznie chce pani być nieznośna, nie będzie pani koronowana w ogóle!.” Na kilka minut przed rozpoczęciem uroczystości jakiejś markizie wpadł diadem do muszli klozetowej i musiano go wyciągać szczypcami. Podczas namaszczenia siostra króla upuściła mszał, inna księżna zemdlała. Po koronacji arcybiskup Canterbury nie mógł wstać z kolan, a potem jeszcze wylał święte oleje na twarz królowej Aleksandry. Pod koniec uroczystości rozległ się wybuch, bo lord Esher nie wytrzymał i za grobowcem otworzył szampana.. Co ustaliła wezwana policja.

gospoda w Roslin 1660 r.

cdn…

Anna Pisarska-Umańska

część II -> Kaplica Rosslyn

2 myśli na temat “Kamienna pieczęć templariuszy i masonerii cz. I

  • Hm… Szkoda niewykorzystanych dobrych chęci Szanownej Autorki. Budzi się podejrzenie, że zapowiadana druga część nie odrobi strat… 🙂

    Odpowiedz
    • II część jest przygotowana i czeka na publikację już od dawna. Mam jednak tyle zdjęć, że nie mogę się zdecydować, które wstawić. No i tak czekam 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *