Kaprowie a sprawa gdańska

W Gdańsku kaprów królewskich nie lubiono. Zasadniczo różnica między kaprem a piratem była taka, że kaper łupił nieprzyjaciół króla, a pirat łupił wszystkich. Kaprowie nie otrzymywali żołdu. Musieli utrzymywać się ze zdobyczy – z tym, że dziesiątą część swoich łupów oddawali królowi. Składali również przysięgę na wierność monarsze. Kaprowie gorliwie więc udzielali się na morzu, a w odwecie nieprzyjaciel uderzał w statki gdańskich kupców, co oczywiście nie bardzo im się podobało (kupcom).

Ponieważ praktyki kaperskie groziły destabilizacją ekonomiczną miasta, do króla zaczęły napływać liczne protesty. Królem był Zygmunt August. Mieszczanie mieli wsparcie w osobach burmistrzów Georga Kleefelda i Constantina Ferbera. Jeszcze do 1567 roku było jako tako. Kleefeld wchodził w skład komisji nadzorującej strażników morza, ale w 1567 roku król komisję rozwiązał, jej uprawnienia nadał kasztelanowi i jednocześnie swojemu sekretarzowi Janowi Kostce (Komisja Morska), a siedziba floty przeniosła się do Pucka. Gdańsk całkowicie stracił kontrolę nad znienawidzonymi kaprami. Hozjusz mówił, że nienawidzili ich bardziej niż psów i węży. Postanowiono więc działać.

18 (bądź 23) czerwca 1568 r. jedenastu (prawdopodobnie pijanych) kaprów zaczepiło i poturbowało grupę kaszubskich handlarzy zmierzających na targ. Zostali błyskawicznie ujęci i osadzeni w więzieniu. Trzeba przyznać, że rada miejska dobrze podgrzewała nastroje. W rezultacie oburzenie i ataki ludności poszły w kierunku stale zamieszkujących w Gdańsku kaprów, zdemolowano im domy, a z Twierdzy Wisłoujście dokonano ostrzału ich statków.

bitwa Baltic Sail 2013

Najwyższa jednak kara spotkała jedenastu sprawców incydentu, bowiem po kilku dniach aresztu zostali ścięci, a ich głowy zatknięto na drągach na terenie przed obecną Bramą Wyżynną. Był to wyraz pogardy i pewnej hardości gdańszczan, którzy nie bali się ani żołnierzy królewskich, ani nawet samego króla. Dla Jana Kostki była to jawna prowokacja i obraza najwyższego majestatu. Przybył więc do Gdańska razem z biskupem Stanisławem Karnkowskim, by wyjaśnić sytuację i ukarać, kogo trzeba.

Kasztelan wjechał sobie na Długą mijając te odcięte głowy, a na przywitanie gdańszczanie wypowiedzieli się, co o tym myślą malując na kamienicach przeznaczone dla niego szubienice. To była już jawna zbrodnia. Przyszły pretendent do tronu Polski  nakazał pochować odcięte głowy, ale mieszczanie ani myśleli. Rok później w Lublinie odbył się sąd nad miastem. Ferber i Kleefeld musieli udać się na dywanik (w sumie udało się czterech). Oskarżono ich o obrazę króla, a Ferberowi dołożono prywatę, malwersacje, ucisk poddanych oraz zabranie cechowi rzeźników gruntów podmiejskich, gdzie Constantin postawił sobie rezydencję (obecnie Niegowo). Wiadomo, że Ferber siedział w więzieniu przez 17 miesięcy. Dopiero delegacja z Gdańska przebłagała króla. Kiedy wrócił do Gdańska, został powitany jako męczennik i ofiara królewskiej zemsty.

Anna Pisarska-Umańska

2 myśli na temat “Kaprowie a sprawa gdańska

  • “18 (bądź 23) czerwca 1568 r. jedenastu (prawdopodobnie pijanych) kaprów zaczepiło i poturbowało grupę kaszubskich handlarzy” Hallo ziemia !!! Nazwa Kaszuby i Kaszubi pojawiła SIĘ TU ZNACZNIE PÓŹNIEJ. Niech autor nie kreuje rzeczywistości bo śmieszne to wygląda na tak szanowanym portalu.

    Odpowiedz
    • A nawet znacznie wcześniej. “Sigillum Barnym ilustris ducis Slauorum et Cassubie” – 1253 r.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *