Krzyk, ślad i sądy boże – najstarsze zasady prawa polskiego

Jego mędrcy z dawna obmyślali dla niego prawo, którym też się rządził. Naród ten zwie się Polakami a prawo jego tu wam ogłaszam.

Fragment ten pochodzi z księgi napisanej pod koniec XIII lub na początku XIV w. zwanej „Najstarszym zwodem prawa polskiego”. Spisany po niemiecku, zawierający pojedyncze polskie słowa, dokument powstał na zamówienie zakonu krzyżackiego, by wedle niego sądzić polską ludność mieszkającą na jego terytorium. Zachowany fragment księgi omawiał prawo karne: funkcjonowanie sądów, zasady ordaliów, czyli sądów bożych oraz różnorodne regulacje prawne, takie jak np. wysokość grzywien czy zawartość posagu. Najstarsze zasady opierały się jeszcze na zwyczajach plemiennych, z których m. in. pochodził krzyk, czyli konieczność bezzwłocznego zaalarmowania o popełnionym przestępstwie oraz ślad, czyli obowiązek ścigania sprawcy przez mieszkańców osady lub innej jednostki osadniczej, na terenie której doszło do przestępstwa. Innym przykładem tradycji wywodzącej się z okresu plemiennego, z czasów wierzeń pogańskich są sądy boże, których idea została początkowo zaadaptowana przez chrześcijaństwo. Ordalia były znane również w innych krajach europejskich i często stosowane w średniowieczu w sytuacjach, gdy np. z powodu braku świadków nie można było rozstrzygnąć sporu.

Ordalia – próba żelaza. Żona niesłusznie ściętego udowadnia jego niewinność, ściskając w dłoni rozżarzony pręt. Dirk Bouts, „Próba rozpalonego żelaza przed cesarzem Ottonem III”, 1470/1475 r. Wikipedia.

Pojedynki sądowe

Przykładem ordaliów były pojedynki sądowe. Na wzięcie w nim udziału musiały wyrazić zgodę obie strony sporu. Wierzono, że Bóg nie pozwoli, by wygrało zło i sprawi, by zwycięstwo mogła odnieść wyłącznie osoba niewinna. Wynik potyczki był traktowany jako pełnoprawny dowód i kończył sporną sprawę. Była to dość demokratyczna metoda, chłop miał prawo stanąć do walki z rycerzem. Rycerz mógł walczyć sam albo mógł wystawić swojego reprezentanta. Między sobą chłopi walczyli kijami, rycerze mieczami, natomiast w przypadku międzystanowych walk używano broni przynależnej osobie pozwanej.

Ordalia – pojedynek sądowy. Ilustracja z kodeksu drezdeńskiego z pierwszej połowy XIV wieku. Wikipedia.

Próby ognia i wody

Innym przykładem sądów bożych były różnego rodzaju próby, dzięki którym można było udowodnić swoją niewinność i sądzony miał prawo sam o nią wystąpić. W prawie polskim stosowano dwie próby: żelaza i wody. Pierwsza mogła polegać na przejściu trzech kroków po rozżarzonych żelaznych sztabach lub przeniesieniu w dłoni rozgrzanego do czerwoności metalu. Następnie skórę zabezpieczano poświęconym woskiem i pielęgnowano przez trzy dni. O niewinności miało świadczyć szybkie wygojenie się ran lub ich brak. Ten sam warunek musiał być spełniony podczas próby gorącej wody, polegającej na wyciągnięciu z wrzątku wrzuconego do garnka przedmiotu.

Ordalia – próba gorącej wody. Ilustracja z manuskryptu z 3. ćwierci XIV w. Wikipedia.

Próba zimnej wody była uznawana za najłagodniejszą. Za pomocą kija i sznura unieruchamiano podejrzanego tak, by nie mógł ruszać kończynami oraz przywiązywano do niego powróz, by móc go wyłowić, gdyby zaczął tonąć. Następnie wrzucano go do uprzednio poświęconego przez kapłana jeziora lub rzeki i obserwowano sytuację. Gdy szedł na dno był niewinny, jeżeli utrzymywał się na wodzie świadczyło to o jego winie, ponieważ poświęcona woda nie przyjęłaby grzesznika. Również w tym przypadku wynik próby uznawany był za kończący sprawę dowód. Uczeni kościoła podważali wiarygodność takich prób i w 1215 roku podczas soboru laterańskiego zostały one zabronione. Mimo zakazu były stosowane jeszcze w początkach XIV wieku. Odstąpiono od nich niedługo później, lecz w okresie nowożytnym ochoczo przywrócono pławienie, które stosowano najczęściej w procesach o czarostwo. Próby wody nie były jednak już traktowane jako rozstrzygające, lecz niejednokrotnie stanowiły element tortur mających wymusić oczekiwane  zeznania.

Ordalia – pławienie, próba zimnej wody. Ilustracja z XII-wiecznego manuskryptu. Wikipedia.

Grzywna za zabójstwo

Zwyczajową karą za popełnione przestępstwo były grzywny finansowe zwane okupem lub kompozycją. W ich skład wchodziła część przeznaczona dla władcy za „naruszenie spokoju” oraz część dla poszkodowanego lub jego bliskich przyznawana jako zadośćuczynienie. Okupem karano również najcięższe przewinienia, takie jak pozbawienie kogoś życia. Skazani, którzy nie byli wypłacalni, stawali się własnością powoda, ale teoretycznie mieli szansę wykupić się własną pracą. Wysokość okupu była różna w zależności od statusu osoby poszkodowanej i miejsca popełnienia przestępstwa. Za zabójstwo polskiego rycerza kara wynosiła 50 grzywien, a za Niemca, zwanego w polskim prawie gościem, już tylko 30. Wykup za napastowanie szlachcianki był niemal dziesięciokrotnie wyższy niż za ten sam czyn popełniony na wieśniaczce. Wyższa też była kara za przestępstwa popełniane na drogach książęcych niż pozostałych.

Ordalia – próba gorącej wody

Polacy z Osieka

W tym okresie przedstawicielem prawa był książę rozstrzygający spory w swojej siedzibie. Jego wyrok był ostateczny i nie podlegał odwołaniu. Książęce włości były podzielone na okręgi sądowe, odpowiadające w większości administracyjnym podziałom na okręgi grodowe, gdzie księcia reprezentowali sędziowie ziemscy i prowincjonalni. Książę mógł również przekazać prawa sądownicze wraz z nadaniami ziemskimi lub innymi przywilejami, co czyniono czasami w przypadku klasztorów lub opactw. „Księga elbląska”, jak od miejsca znalezienia również nazywany jest najstarszy spis polskiego prawa, utworzyli Krzyżacy głównie z myślą o Polakach zamieszkujących ziemię chełmińską. W Gdańsku według tych zasad funkcjonowali zapewne słowiańscy mieszkańcy osady podgrodowej, zajmujący się głównie rybołówstwem. Po zajęciu w 1308 roku Gdańska przez Krzyżaków ludność ta została przesiedlona w inne miejsce. Niedaleko od podgrodzia, utworzono nową osadę – Osiek. W 1348 roku jej mieszkańców nazwano dy Polene us deme hachilwerke, czyli Polakami z Osieka. Ze względów fiskalnych zakon niemiecki utrzymał lokacje osady na prawie polskim, dzięki czemu otrzymywał od Polaków czynsz w naturze (m. in. w bardzo cennym wtedy bursztynie) oraz udział w obowiązkowych robotach publicznych. Być może Krzyżacy również w Gdańsku stosowali zasadę osobowości prawa i sądzili polską ludność według zasad spisanych w „Najstarszym zwodzie prawa polskiego”.

Joanna Jarzęcka-Stąporek

Wykorzystana literatura:

  • E. Rozenkranz, Gdańska archeologia prawna, Gdańsk 1993.
  • J. Wijaczka, Próba zimnej wody (pławienie) w oskarżeniach i procesach o czary w państwie polsko-litewskim w XVI–XVIII wieku, Odrodzenie i reformacja w Polsce, LX, 2016

 

Dodaj opinię lub komentarz.