Miałem sen o Wyspie Spichrzów…

… otwartej dla wszystkich

Na opłacanej z podatków gdańszczan tubie propagandowej gdańskich władz (niewtajemniczonym wyjaśniam, że chodzi o portal www.gdansk.pl), kilka dni temu ukazał się artykuł, z którego dowiadujemy się, że zabudowa Wyspy Spichrzów ruszyć ma jeszcze w tym roku.

Wizualizacje przedstawiające w co Wyspa Spichrzów ma się przeobrazić, zostały zaprezentowane na łamach Strefy Prestiżu w artykule pt. Zabudowa Wyspy Spichrzów i przez wielu poddane zostały krytyce. Wśród tych wielu znaleźli się również gdańszczanie wybitni, m.in. honorowy obywatel i znawca Gdańska, prof. Andrzej Januszajtis. Niestety jednak, zarówno głos Stowarzyszenia Nasz Gdańsk, na którego czele stoi prof. Januszajtis, jak również Komisji Ładu Przestrzennego Rady Dzielnicy Śródmieście, zostały przez władze Gdańska zlekceważone.

Wydany przez Stowarzyszenie oraz Radę Dzielnicy raport jest miażdżący i nie pozostawia na planowanej inwestycji suchej nitki. Wskazuje się w nim, że realizacja obecnego planu będzie niszcząca dla walorów kulturowych i estetycznych całego Głównego Miasta, Ołowianki oraz pierzei  ul. Stągiewnej. Raport wskazuje wprost, że część proponowanych rozwiązań jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom dewelopera, a szkodliwym dla ruchu turystycznego miasta, jak np. budowa nowej kładki mającej połączyć Wyspę z Długim Pobrzeżem.

Wyspa Spichrzów jest jednym z kluczowych elementów archipelagu Głównego Miasta.  Na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat pojawiało się wiele koncepcji zagospodarowania tego terenu. Pamiętam, jak 6-7 lat temu rozstawiono na Długim Targu kilkanaście tablic ukazujących plany deweloperów startujących w konkursie na zagospodarowanie Wyspy. Nikt nie robił z tego tajemnicy. Jak to się dzieje, że dzisiaj, o tym jak Wyspa będzie wyglądać, gdańszczanie informowani są na etapie realizacji tej inwestycji? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.

Z komunikatu wypuszczonego przez gdansk.pl wynika, że sprawa jest już przesądzona, jednak deweloper ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę jeszcze nie otrzymał. W związku z tym, rzutem na taśmę, podzielę się z Państwem swoją wizję tego, jaką rolę Wyspa Spichrzów powinna pełnić. Kto wie, idą Święta, wszystko jest możliwe…

Mój sen
Marzy mi się, by na Wyspie Spichrzów powstał zielony park z wysokimi drzewami, poprzecinany żwirowymi alejkami z ławkami, z których każda byłaby dziełem sztuki artystycznego kowalstwa. Magiczna oaza spokoju w środku starego miasta otoczona z dwóch stron wodą, dostępna dla wszystkich mieszkańców i turystów. Północny cypel wyspy zakończony byłby zewnętrznym amfiteatrem, którego pozostały do dnia dzisiejszego fragment ceglanego, zabytkowego muru doskonale odbijałby dźwięki odbywających się tam koncertów muzyki poważnej, jazzowej, oper, operetek, głosów aktorów teatralnych.

Cubbon Park fot. Augustus Binu, Wikipedia

To wszystko w symbiozie natury z miastem i sztuką. Woda niosłaby dźwięki daleko, przypadkowi gapie oblegaliby obie strony Motławy. Wraz z niedaleką Filharmonią Bałtycką, powstałoby centrum kultury, które dzięki swojemu niezwykłemu położeniu, mogłoby śmiało konkurować z najpiękniejszymi tego typu miejscami w Europie.

Taki park nie pochłonąłby setek milionów złotych i nie musiałby czekać dekad na realizację. Zamiast tego będzie to z czego Gdańsk jest znany. Mieszkaniówka ze szkła i sztucznych materiałów, które z czasem pożółkną, zszarzeją. Zacierają za to ręce ci, których stać na mieszkania  po 20 tyś. zł za m2. Pewnie będą do Gdańska przyjeżdżać na dwa długie weekendy w roku z Warszawy, Londynu albo Sztokholmu.

To co jest nowoczesne dzisiaj, jutro będzie pospolite, a za 10 lat Wyspa Spichrzów będzie naszym wyrzutem sumienia, że nie zrobiliśmy wszystkiego by tę inwestycję zatrzymać.

Kacper Płażyński

4 myśli na temat “Miałem sen o Wyspie Spichrzów…

  • Na szczęście wasze płacze nic nie dadzą. WS będzie odbudowana. A wy chcielibyście zostawić ruiny z mitycznym amfiteatrem czynnym DWA MIESIĄCE w roku. Powstanie MIASTO a nie kolejna pusta przez prawie cały rok, martwa strefa. Będą budynki a w nich ludzie. I dobrze!

    Odpowiedz
    • Ja również się nie zgodzę, skansen mieliśmy tam przez kilkadziesiąt lat. To będzie miejsce tętniące życiem – dokładnie tak jak z kolei ja to sobie wymarzyłem 🙂 Pozdrawiam

      Odpowiedz
  • Uważam podobnie jak P.Płażyński, że mieszkaniówka jest mało twórcza i zbyt płaska. Mnie jednak bardziej niż park bardziej podobała by się zabudowa w stylu i klimacie z galeriami artystycznymi i klubami połączonymi z małymi hotelikami. To w połączeniu z przystanią jachtową dawało by klimat miasta od zawsze połączonego z morzem. właśnie izolacja od części mieszkalnej mogła by być atutem umożliwiającym działalność całonocną i pozwalałoby turystom jak i mieszkańcom na spędzanie wolnego czasu bez obawy, że jakiś rozzłoszczony mieszkaniec w środku nocy wezwie policję, bo nocna zabawa nie pozwala mu wypocząć po całodziennej pracy. Mieszkaniówka w tym miejscu spowoduje, że kolejny obszar Starego Miasta zostanie zakneblowany i stanie się głównie sypialnią. Bardzo drogą i „na wypasie” ale jednak tylko sypialnią. Pamiętam czasy, gdy byłem a ładnych parę kilo młodszy, gdy z przyjaciółmi witaliśmy świt na Długim Targu. Niestety gitary nam towarzyszące musiały milczeć, bo mogły by zakłucić sen mieszkańcom. Taka enklawa, gdzie życie nocne mogło by się toczyć nie tylko w katakumbach, ale i na wolnym powietrzu jest niezbędne miastu takiemu jak Gdańsk. Miejsce na tyle bliskie centrum, aby dało się dojść do niego spacerkiem a jednocześnie na tyle odizolowane aby dało możliwość spokojnego snu, tym którzy rano wstać muszą. Mieszkaniówka w tym miejscu wygląda na wielki „wał”, który odbijać się będzie miastu czkawką przez dziesięciolecia.

    Odpowiedz
  • Rozważania na temat problemu ciszy nocnej – jakże są słuszne. Trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie w mieście, które chce żyć z turystów. Panowie Marek i Gdańszczanin z Zaspy chyba nie zrozumieli kwestii – autorowi jak i panu Andrzejowi nie chodziło przecież o stworzenie skansenu a właśnie miejsca życia. Podważają sensowność umieszczenia tam “mieszkaniówki”. Rozważają pewne możliwości.

    Zauważmy, ze trwa dyskusja o cyplu północnym, ale co przez ten czas zrobiono z południowym! Koszmarne blokhausy, czteropiętrowe bloczki – zupełnie jak na Chełmie tylko trochę pociągnięte na współcześnie. To jest niszczenie Gdańska. Dziwią mnie zaiste wybory mieszkańców, że tak długo popierają tak wyjątkowo szkodzącą miastu ekipę. (Proszę tylko nie lokować mnie w sporze PO – PiS. Nie wypowiadam się politycznie.) Kłaniam się.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *