Nowe kłopoty starego „Zejmana”

Od roku właściciele, sympatycy i bywalcy gdańskiego Klubu Morskiego „Zejman” cieszą się z nowej siedziby słynnej na całym wybrzeżu tawerny. Okazuje się, że już wkrótce mogą to miejsce stracić. Powód? Renowacja XVIII-wieczej Bramy Nizinnej. Konieczność remontu zabytku nie budzi wątpliwości, ale sposób jego przeprowadzenia stawia pod znakiem zapytania przyszłość klubu.

Właściciel "Zejmana" Andrzej Dębiec. fot. Roman Sołowiej Photography

Zabytkowa Brama Nizinna to miejsce wymarzone na rozwijanie działalności środowiskowej, organizowanie imprez promujących kulturę morską, spotkań, koncertów szantowych. Dlatego, gdy po usunięciu „Zejmana” z Wyspy Spichrzów z powodu rewitalizacji tego obszaru, władze miasta zaproponowały klubowi siedzibę w Bramie, Andrzej Dębiec – jego twórca i komandor nie krył zadowolenia. – To doskonałe miejsce, z ogromnym potencjałem, no i jest ze trzy razy większe od „starej” tawerny. Dziś nie jest już takim optymistą.

A zaczęło się od decyzji urzędników gdańskiego magistratu, którzy nakazali wyprowadzenie wyposażenia „Zejmana” z zajmowanych pomieszczeń. Owo wyposażenie to nie tylko stoły, krzesła i sprzęt kuchenny, ale przede wszystkim niemal dwadzieścia tysięcy eksponatów związanych z morską historią regionu i Polski. Ponadto – jak zauważa Dębiec – władze miasta nie uwzględniły jego wniosku o poszerzenie podziemnego łącznika, w którym miałaby się znaleźć kuchnia i pomieszczenia sanitarne.

– Prowadzenie działalności gospodarczej to jedyne źródło utrzymania klubu – mówi Andrzej Dębiec. – Poza funkcjonowaniem małej gastronomii, ogromną pomocą w prowadzeniu „Zejmana” byłoby podłączenie Bramy Nizinnej do miejskiej sieci grzewczej. Ogrzewanie ceglanego, starego obiektu elektrycznością wiąże się z gigantycznymi kosztami. Urzędnicy muszą zrozumieć nasze argumenty, ale jak na razie jest impas. Zarówno oni, jak i wykonawca remontu, firma Kamaro, nie zwracają uwagi na to, że nagle jesteśmy zmuszeni wystawić pod gołe niebo eksponaty będące dziedzictwem kulturowym Polski. To jest niezgodne z zawartymi wcześniej porozumieniami dotyczącymi remontu. Nie tak się umawialiśmy, a jak na razie właściciel Kamaro nie przestrzega żadnych ustaleń. Liczę, że może urzędnicy wyższego szczebla zareagują.

Na stronie internetowej „Zejmana” można przeczytać zatrważający opis tego, co teraz dzieje się na terenie Bramy Nizinnej:

„Niszczeje nasz majątek wywleczony pod gołe niebo, przez uszkodzone (podczas remontu – red.), nieosłonięte miejsca woda leje się do pomieszczeń przy każdej ulewie. Po wyburzeniu klatki schodowej, pęki byle jak zabezpieczonych, czynnych instalacji elektrycznych wiszą pod gwiazdami, nikt nie przewidział w projekcie co z nimi zrobić. Inspektor nadzoru z magistratu solennie obiecywał bieżące konsultacje w sprawie postępu robót i rozwiązywanie wszelkich problemów. Tymczasem nie wiem jak wygląda, bo nie miałem go okazji spotkać na terenie budowy. Skandal!”.

Andrzej Dębiec wystosował do prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, list otwarty w sprawie sytuacji, w jakiej znalazł się „Zejman” i równocześnie Brama Nizinna. Jak twierdzi – wierzy, że ten apel pomoże uzdrowić obecny stan rzeczy i uratować wieloletni dorobek klubu. O tym, czy prezydent zajmie stanowisko i dalszych losach słynnego żeglarskiego zakątka, będziemy informować na łamach naszego portalu.

Więcej o problematycznym remoncie gdańskiego zabytku i wydarzeń w „Zejmanie” na stronie klubu.

Dariusz Olejniczak, zeglarski.info

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *