Oliwa – w poszukiwaniu tajemnic przeszłości – cz. 10

Ofiarą walk dochodzących pomiędzy Prusami a stronami prowadzącymi misję padali neofici i mnisi bezpośrednio niezaangażowani w misję. Już w roku 1224 Oliwę najechali pogańscy Prusowie z Pomorza Zachodniego i zburzyli pierwsze oratorium. Zakonnicy wraz z ówczesnym opatem Kazimierzem Ethlerem zostali uprowadzeni i zamordowani pod murami Gdańska.

Gdy rany się zagoiły, na miejscu oratorium powstał drugi murowany kościół, który swoim kształtem przypominał cysterskie kościoły położone na terenie Danii. Książę Świętopełk, który chciał wykorzystywać cystersów do dalszej działalności misyjnej, nadał opactwu oliwskiemu nowe ziemie – między innymi ziemię gniewską. Darowizny te miały pomóc także w odbudowie zniszczonych podczas walk z Prusami zabudowań klasztoru.

panorama Oliwy

Krucjata była dalej realizowana przez dominikanów i Krzyżaków, wspieranych przez książąt pomorskich Świętopełka i jego brata Sambora, co doprowadziło w końcu do zwycięstw armii chrześcijańskich. Pomimo znikomego znaczenia cystersów w misji, w roku 1234 doszło do odwetowej akcji Prusów Warmińskich, tragicznej w skutkach dla kilku zakonników, służby klasztornej, a także dobytku monasteru w Oliwie. Klasztor padać zaczął ofiarą nie swojej wojny. Kościół po raz drugi został zburzony.

Następna dekada obfitowała w dalsze grabieże i podpalenia. Były one następstwem wojen prowadzonych przez Świętopełka z rycerzami krzyżackimi. Dawni sprzymierzeńcy w krucjacie pruskiej wystąpili przeciwko sobie. Powodem było konsekwentne dążenie przez Krzyżaków do zbudowania na terenach zdobytych autonomicznego państwa zakonnego. Pierwsze starcie miało miejsce w roku 1242, kiedy wybuchło powstanie chrześcijańskich plemion pruskich, podbitych wcześniej przez rycerzy krzyżackich. Powstanie poparł książę pomorski Świętopełk. Był on pierwszym z książąt polskich, który zauważył grożące niebezpieczeństwo ze strony nowo powstałego państwa zakonnego.

cdn…

Wojciech Stybor

Copyright © 2005 Wojciech Stybor. All rights reserved.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *