Pamięci rocznicy “rozśpiewanego okrętu”

Równo 70 lat temu, a więc 30 kwietnia 1947 r., MS Batory wpłynął do Gdyni po raz pierwszy po wojnie.  Wojna zastała statek na Atlantyku w drodze do Kanady. Wypłynął w morze dzień po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow.  Batory brał udział w wielu misjach wojennych i zwany był Lucky Ship – od akcji transportowania do Kanady 2950 skrzyń ze złotem i papierami wartościowymi (rezerwy z  brytyjskiego Banku Imperialnego) oraz 34 skrzyń z polskimi zabytkami, w tym wawelskimi arrasami, wywiezionymi z kraju w pierwszych dniach wojny (akcja “Ryba”).

Jednak za jego najważniejszą (i może najsympatyczniejszą, choć nie jest to najlepsze słowo) misję podaje się  przewiezienie do Australii 480 dzieci, ewakuowanych z Wielkiej Brytanii na czas wojny.  W ten specyficzny “rejs” Batory wyruszył 5 sierpnia 1940 r. i po 73 dniach osiągnął cel. W tzw. międzyczasie dzieci opanowały całkowicie serca załogi  tańcząc i śpiewając, a ich popisowym numerem była…. Rota.

Te same dzieci (już jako osoby dorosłe) żegnały Batorego, gdy w lutym 1969 r. wypływał z Nowego Jorku w swój ostatni rejs do Gdyni. Była to odpowiedź na apel szefa Instytutu Kultury Polskiej w Londynie, Bogdana Drozdowskiego, zamieszczony w magazynie “The Times”. Płaczom i śpiewom nie było końca. Rota była też.

MS Batory w Nowym Jorku, ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

W ogóle na swój pierwszy rejs Batory wypłynął 21 kwietnia 1936 r. (a więc 9 dni temu też była rocznica – 81.) i był to rejs z Monfalcone do Gdyni – 21 dni nieustającej zabawy, a na pokładzie kwiat polskiej polityki, kultury i rozrywki, m.in. Wojciech Kossak, Arkady Fiedler, Monika Żeromska, Irena Eichlerówna i Melchior Wańkowicz, który pisał:

Na dziewiczy rejs najpiękniejszym i najnowocześniejszym transoceanikiem Bałtyku wybrało się 620 burżujów wyładowanych grubszą forsą. Wody z takich statków nie widać za wiele i najłatwiej byłoby mi pisać do rubryki ‘moda i salon’.

Statek był niezwykle luksusowy. Nazywany był “pływającym salonem sztuki”; miał być i był ambasadorem polskiej sztuki. Jego wnętrze zdobiły kobiety Jana Cybisa wyrzeźbione w srebrze, a pasażerowie jadali z porcelany z Ćmielowa. W czasie lunchu można było wybierać wśród 500 potraw. W czasach prohibicji kapitan Eustazy Borkowski organizował nocne wycieczki z USA do Kanady (“moon trips”). Wystarczyło więc minąć amerykańskie wody terytorialne, a alkohol zaczynał lać się strumieniami.

W swoją ostatnią podróż (nr 222) Batory wypłynął 30 marca 1971 r. i była to podróż do stoczni złomowej w Hongkongu. 2 czerwca opuszczono banderę.

Anna Pisarska-Umańska

Artykuł opracowałam na podstawie książki Bożeny Aksamit “Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”, maj 2015 r., a także informacji zawartych na stronie www.culture.pl.

Tu więcej zdjęć statku.

artykuł powiązany ->SS Sołdek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *