Ciekawostki

Przyjdzie kometa, machnie ogonem i wszystko diabli wezmą

Jak nazywano komety? Przeważnie były to „wielkie komety” z podaniem roku, gdy się pojawiły w zasięgu wzroku astronomów. I tak mamy Wielką Kometę z 1680 (kometa Kircha), Wielką Kometę Wrześniową z 1882, Wielką Kometę Dzienną z 1910 (Wielka Kometa Styczniowa z 1910) i inne. Z biegiem lat doczekały się nazwisk swoich odkrywców i odpowiednich cyferek.

Z niektórymi kometami wiążą się interesujące historie, niektóre zostawiły po sobie ikonografię. Poszukałam co ciekawszych i teraz sobie o nich porozmawiamy. Zacznijmy od komety, którą skradziono Heweliuszowi.

No, właśnie. To kometa 153P/Ikeya-Zhang. Została odkryta 1 lutego 2002 r. przez Japończyka Kaoru Ikeyę i Chińczyka Daging Zhanga. W toku badań okazało się, że kometa była już obecna w pobliżu Ziemi w 1661 r. i zaobserwowali ją Chińczycy. Otrzymała więc symbol P (P – kometa okresowa). Tylko że jej odkrywcą jest Heweliusz. Na pewno na gruncie europejskim. Zasady związane z nazewnictwem komet zaczęły być ustalane dużo później, Heweliusz więc nie ma żadnej swojej komety. A w historii nauki polskiej ma ich odkrytych najwięcej: w 1652, 1661, 1664, 1665, 1672 i 1677. W 1680 mógł podziwiać jedną z największych komet obserwowanych na Ziemi – kometę Kircha. Kometa Heweliusza też była wyjątkowa. Miała najdłuższy warkocz ever. Ponad 1 miliard kilometrów, co równa się 7,5 odległości Ziemia-Słońce. Czyli jej warkocz rozciągał się na odległość 7,5 razy dalej niż Ziemia – Słońce.

Kometa 153P/Ikeya-Zhang /Fot. CometBase/materiały prasowe

Z komet Heweliusza ta z 1665 roku była najjaśniejsza. Przyleciała  i była obserwowana przez dwa kwietniowe tygodnie, ale pojawiła się zaraz po komecie z grudnia 1664, która była widoczna do lutego i to nagromadzenie „gwiazd z warkoczami” bardzo ożywiło wszelkie towarzystwa astrologiczno-astronomiczne oraz zwykłych ludzi. Dzięki nim Stanisław Lubieniecki, duchowny kościoła braci polskich, raczej nie astronom, a popularyzator, stworzył 3-tomowe dzieło „Theatrum cometicum”, wydane w Amsterdamie w 1668. Książki rozchodziły się słabo, choć autor zawarł w nich opisy 600 komet – wszystkich, jakie widziano od biblijnego potopu do 1665 roku, czyli od potopu do potopu… Dzisiaj cena na aukcjach dochodzi do 50 000 złotych. Lubieniecki unikał przedstawiania własnych poglądów, ale jeden zawarł wyraźnie, bo to było motto tego dzieła: „bona bonis, mala malis”, czyli komety przynoszą „dobro dobrym, zło złym”, przeciwstawiając się w ten sposób – może jako pierwszy –  gadaniu o nieszczęśliwym wpływie komet na ludzkie życie. Lubieniecki ma  krater na Księżycu.

Wygląd komety C/1664 W1 według obserwacji Heweliusza, Theatrum cometicum

Z komet przed-heweliuszowych wrażenie od zawsze czyniła kometa Halleya. Kometa ma okres obiegu średnio 76 lat i czekałam na nią w 1986 roku. Ale komety mają to do siebie, że w czasie każdego przelotu koło  Słońca tracą swoją masę. Z moim wzrokiem w zaświetlonym mieście dojrzeć jej nie mogłam. Nie to, co  kiedyś.

Wielka Kometa 1532, czyli kometa Halleya

Kometa Halleya ma nazwisko Halleya, ale on jej wcale nie odkrył, tylko się nią zainteresował. Tak ją wziął w obroty, że zostali połączeni. Kometa była w 1300 i jeśli wierzyć  obrazowi poniżej (i powyżej), była niezła. Również ona zrobiła zamieszanie z „pierwszą gwiazdką”na niebie w noc wigilijną. Nie to, że wtedy była widoczna, tylko że to kometę Halleya namalował Giotto di Bondone nad stajenką i tak już do dzisiaj zostało. Właśnie tę z 1300 roku.

Wyobrażenie komety Halleya w 1300 roku
Giotto „Pokłon Trzech Króli” z kometą, 1305

W 1577 roku, kiedy Rzeczpospolita szykowała się do wojny z Gdańskiem,  dała się wszystkim zobaczyć kometa zwana – oczywiście – Wielką, która tylko wpadła  w nasz Układ Słoneczny i wypadła. Uchodzi za jedną z najatrakcyjniejszych, które się trafiły. I była na tyle atrakcyjna, że Tycho Brahe podjął się próby wyjaśnienia jej fenomenu od strony naukowej, a nie tylko traktowanie jej jako „gwiezdnego pomietła”. Przede wszystkim udowodnił, że kometa nie jest zjawiskiem atmosferycznym, a znajduje się sześć razy dalej od Ziemi niż Księżyc.

Wielka Kometa 1577

Wspomniana tu kometa Kircha z 1680 roku została odkryta oczywiście przez Kircha – Gottfrieda Kircha, niemieckiego astronoma. Pierwsza kometa odkryta przez teleskop i najjaśniejsza kometa XVII wieku.  Była widoczna nawet za dnia, a Newton testował na niej prawa Keplera. Rozwinęła  potężny warkocz na odległość 240 mln km, czyli aż za Marsa.

Wielka Kometa 1680, czyli kometa Kircha
Kometa Kircha widziana w Norymberdze, „Weltall und Menschheit”

Kirch ją odkrył, ale osobą, która wyznaczyła jej orbitę, był jezuita Eusebio Francisco Kino, niemiecki uczony (także kartograf) i zarazem misjonarz wśród plemion indiańskich w południowej Arizonie i w Meksyku. Ochrzcił ok. 30 000 Indian i jednocześnie uczył ich nowych sposobów upraw i bronił przed wyzyskiem w kopalniach srebra. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny. Dzięki Kino wiemy, że kometa wróci do nas w 11036 r.

Kometa Kircha na obrazie Lieve Verschuiera

Kometa Klinkenberga jest zwana Wielką Kometą z 1744 roku. Wielka była, bo rozwinęła sześć (!) warkoczy. Zwykle są dwa, było to więc szaleństwo. Ma trzech odkrywców – prawie równocześnie – z listopada i grudnia 1743, ale peryhelium osiągnęła 1 marca rok później. Nigdy do nas już nie przyleci. Doczekała się na Śląsku dwóch medali: złotego i srebrnego, wybitych przez medaliera z Namysłowa Jerzego Wilhelma Kittela. Na awersie wizerunek komety, na rewersie cytat z Listu św. Pawła do Rzymian: ” „Któż bowiem poznał myśli Pana…”

Srebrne medale Kittela

W lutym kometa Klinkenberga była jasna jak Wenus, a po przejściu przez peryhelium można ją było ujrzeć również w dzień. W miarę oddalania się warkocze oszalały i wprawdzie jądro komety chowało się rano pod horyzontem, to sześć ogonów sterczało wysoko rozkładając się na niebie. Ponoć do dziś nie wiadomo, dlaczego akurat tyle. Kometę obserwował 13-letni Charles Messier, dla którego była natchnieniem. A każdy miłośnik astronomii wie, kim był Messier (który stworzył katalog obiektów głębokiego nieba, odkrył 20 komet i parę galaktyk).

Wielka Kometa 1744 widziana w Szwajcarii

Kometa Flaugerguesa pojawiła się w 1811 r. i była widoczna na niebie gołym okiem przez 260 dni. Stąd zasłużyła sobie na miano Wielkiej. Kometa przyniosła szczęście i nieszczęście – w zależności, kto interpretował. I tak Anglicy uznali, że symbolizuje ona Napoleona, który niesie Europie zagładę. Dla Francuzów była ona Napoleonem, który przynosi wyzwolenie.

Był to kometa pierwszej wielkości i mocy,
Zjawił się na zachodzie, leciał ku północy;
Krwawym okiem z ukosa na rydwan spoziera,
Jakby chciał zająć puste miejsce Lucypera,
Warkocz długi w tył rzucił i część nieba trzecią
Obwinął nim, gwiazd krocie zagarnął jak siecią
I ciągnie je za sobą, a sam wyżej głową
Mierzy, na północ, prosto w gwiazdę biegunową.
– A. Mickiewicz „Pan Tadeusz”

Wielka Kometa 1811

Ale najciekawsze jest nadanie nazwy „wino kometowe” uprawom winorośli w roku 1811. Był to bardzo obfity zbiór i kometa miała na to wpływać. Ten termin nadaje się wszystkim uprawom, kiedy dochodzi do spektakularnego pojawienia się komety. Ta w 1811 była wyjątkowa i wino udało się doskonale. Kometa była widoczna przez większość sezonu wegetacyjnego, a zbiory szczególnie się udały we Francji. Zwłaszcza że był to szczęśliwy rok po kilku latach nieurodzaju. Francuska gmina Cognac do dziś uważa, że był to najlepszy rok w dziejach upraw. Flaszka wina z regionu Château d’Yquem z tego roku została oceniona w 1996 r. na 100 punktów i sprzedana za 120 000 dolarów. Również wielki sukces odniosły winiarnie nad Renem w Niemczech, które na swoich butelkach umieszczały etykiety z kometą.

Kometa Flaugerguesa 1811

Wielka Kometa Marcowa 1843 ciągnęła za sobą tak długi ogon, że stworzyła prawdziwy spektakl na niebie, a jej jasność gwałtownie wzrastała. Można ją było oglądać za dnia i to w niewielkiej odległości od Słońca. Spektakl spektaklem, ale Amerykanin Moncure Daniel Conway odnotował w swojej autobiografii powszechną panikę przed Dniem Sądu.

Wielka Kometa Marcowa widziana w Australii, fot. Mary Morton

Kometa należała do tzw. grupy Kreutza, czyli komet „muskających Słońce”. Ich właściwością jest to, że przelatują bardzo blisko naszej gwiazdy, „muskają ją”, i często grozi im z tego tytułu wyparowanie. Wygląda to tak, jakby kometa uderzyła w Słońce. Ta na szczęscie nie uderzyła i wróci do nas w 2356 roku.

Wielka Kometa Marcowa nad Paryżem, fot. Amedee Guillemin

Rok 1858 to rok komety Donatiego, która doczekała się pięknej ikonografii. Obiega Słońce przez 1953 lata. Była widoczna gołym okiem od sierpnia do listopada i była  pierwszą, którą uwieczniono na fotografii techniką dagerotypu. Kometa wykształciła dwa wyraźne warkocze.

Kometa Wellsa – Wielka Kometa z 1882 roku efektownie zaprezentowała się w Egipcie podczas całkowitego zaćmienia Słońca. Generalnie wiek XIX był pełen zaćmień i komet. Najlepsze, że w czasie tego zaćmienia odkryto jeszcze jedną kometę blisko Słońca X/1882 K1 i była ona widoczna tylko tego dnia 17 maja. Jest ona nazywana kometą zaćmieniową. Na dokładkę w tym samym roku był tranzyt Wenus. Natomiast kometa Wellsa porusza się po niezwykle wydłużonej orbicie z okresem obiegu… 935 830,74 lat. Była widoczna przez 4 miesiące na półkuli południowej, jeszcze w lipcu 1882. Nikt nie wiedział, że właśnie zbliża Wielka Kometa Wrześniowa 1882 i to dopiero będzie super-kometa.

Kometa nad piramidami
Kometa zaćmieniowa 1882, fot. Arthur Schuster

Taka super, że porozpadała się na części. Wielka Kometa Wrześniowa bowiem należy do ciał niebieskich muskających Słońce i sama jest produktem rozpadu Wielkiej Komety z 1106 roku. Tak wielkiej, że utworzyła grupę Kreutza. Kometa Wrześniowa osiągnęła jasność -17m, czyli była pioruńsko jasna i to tak, że była widoczna za dnia przy Słońcu. Do niej należy rekord jasności na ziemskim niebie. Przeszła przed tarczą słoneczną i… rozpadła się na co najmniej pięć części, tworząc w ten sposób pięć  nowych  komet. Okres obiegu największego kawałka wynosi 669 lat.

Wielka Kometa Wrześniowa 1882, fot. sir David Gill
Porównanie wielkości komet, „Weltall und Menschheit” 1910 r.

Siedem lat później po Wielkiej Wrześniowej inna kometa zaczęła płatać astronomom podobne figle. Mianowicie kometa Brooksa pojawiła się na lipcowym niebie i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że był to orszak pięciu kawałków tego samego ciała niebieskiego. Jedna część wkrótce się rozwiała na amen,  a inna znacznie pojaśniała i równie szybko zbladła. „Winowajcą” takiego zachowania okazał się Jowisz, który rozerwał pierwotną kometę i skrócił jej okres obiegu z 42 lat do 6 i trochę. Poszczególne części różnie się zachowywały, raz widoczne, raz nie, a w 1896 roku pojawiła się tylko jedna.

kometa Brooksa w 1889, Polona Digital Library

Wielka Kometa Styczniowa z 1910 roku pojawiła się raz i raczej nie mamy szansy ją powtórnie zobaczyć.  Uchodzi za najjaśniejszą w XX wieku z magnitudo -5. Nie bez kozery mówi się również na nią Wielka Kometa Dzienna. Ma wielu odkrywców, bo wielu ją w tym samym czasie zobaczyło, a jako pierwsi południowoafrykańscy poszukiwacze złota. Nikt jej nie szukał, bo wszyscy czekali na kometę Halleya, a tu zonk! i o świcie 12 stycznia mamy nową kometę. Nie ma to, jak wstawać z brzaskiem dnia  do pracy. Warkocz był imponujący. Jeżeli od horyzontu do punktu nad głową mamy 90 stopni, to warkocz zajmował ponad połowę tego obszaru (50 stopni).

Wielka Kometa Styczniowa, fot. Lowell Observatory, Flagstaff USA

Z komet XX-wiecznych sporo zamieszania zrobiła kometa Hale’a-Boppa. Wisiała na niebie od maja 1996 do grudnia 1997 roku i jest to chyba rekord w tej kategorii. Najlepiej widoczna w 1997. Dzierży również inny rekord, choć smutny i wyjątkowy. Członkowie sekty Wrót Niebios w liczbie 39 popełnili zbiorowe samobójstwo w nadziei, że po śmierci znajdą się na statku kosmicznym podążającym za kometą. W ogonie komety mieli znajdować się Kosmiczni Bracia. Samobójstwo odbyło się bezkrwawo poprzez uduszenie się w worku nałożonym na głowę i pod działaniem silnych środków usypiających. Wszyscy mieli spakowane torby.

Wielka Kometa 1997, fot. E. Kolmhofer, H. Raab; Johannes-Kepler-Observatory, Linz, Austria

W 1997 roku 9 marca miało miejsce również całkowite zaćmienie Słońca. Pas zaćmienia przeszedł przez Syberię, Mongolię i Chiny. Z tego zjawiska mam okolicznościową kopertę. Zdjęcie na kopercie zostało zrobione w prowincji Heilongjiang, w północnym regionie Chin.

Koperta i stempel okolicznościowy upamiętniające kometę Hale’a-Boppa i całkowite zaćmienie Słońca 1997

Zdjęcie wielkiej Komety Styczniowej wykonano w Obserwatorium Lowella we Flagstaff, Arizona. Miałam przyjemność tam zajrzeć w swoim czasie. To prywatne obserwatorium, jedno z najstarszych w USA, nadal w rękach rodziny Lowella. Najsłynniejszym odkryciem tej instytucji jest Pluton. I jak patrzę na listę osiągnięć, to dominują dalekie tereny Układu Słonecznego:

  • odkrycie Plutona przez Clyde Tombaugha w 1930 roku
  • współpraca przy odkryciu pierścieni planety Uran
  • odkrycie okresowych wahań jasności komety Halleya
  • odkrycie atmosfery Plutona
  • ustalenie dokładnych orbit dwóch księżyców Plutona – Hydry i Nix
  • odkrycie tlenu na księżycu Jowisza – Ganimedesie
  • odkrycie zestalonego ditlenku węgla na trzech księżycach Urana
Obserwatorium Lowella we Flagstaff

Clyde Tombaugh odkrył Plutona, a William Herschel, członek Royal Society,  Urana.  Była to pierwsza nowoodkryta planeta od czasów starożytnych. Odkrył również ruch własny Układu Słonecznego, księżyce Urana i Saturna, określił granice Galaktyk. Mierzył góry na Księżycu, odkrył i skatalogował 2500 mgławic, zajmował się budową Wszechświata i odkrył promieniowanie podczerwone. Obserwował również gwiazdy podwójne i oczywiście komety. W tej  ostatniej dziedzinie  nawet bardziej zasłużyła się jego siostra-asystentka Karolina,  która samodzielnie odkryła ich osiem, w tym kometę z najkrótszym okresem obiegu 3,30 lat – kometę Enckego. Zauważył ją wprawdzie w 1786 roku Pierre Mechain, ale w 1795 nikt jeszcze nie wiedział, że to kometa okresowa. Teleskop Herschela stoi w obserwatorium w Greenwich, a raczej jego pozostałość. Był to największy wówczas teleskop na świecie o średnicy lustra 1,2 m i długości 12 m.

I na koniec zagadka. Na filarze przy kaplicy św. Krzyża w Bazylice Mariackiej w Gdańsku wisi epitafium nieznanego duchownego. Powstało w warsztacie gdańskim ok. 1560 r. Duchowny modli się przed krzyżem, a nad nim Słońce, Księżyc, gwiazdy, wiatr i… kometa.  Którą kometę przedstawia epitafium (niekoniecznie z tych tu wymienionych)?

Epitafium w Bazylice Mariackiej w Gdańsku

Anna Pisarska

Źródła:

  • H. Kraemer „Weltall und Menschheit” 1910
  • St. Kramsztyk „Komety i gwiazdy spadające” 1899
  • Polona Digital Library
  • Urania – Polski Portal Astronomiczny
  • M. Jaśiński „Analiza astronomicznych poglądów Stanisława Lubienieckiego (1623–1675), ich źródeł i uwarunkowań oraz przedstawienie ich na tle twierdzeń nauki XVII wieku”
  • Karl von Littrow „Astronomie” 1878
  • Ł. Migniewicz „Kometa”, newsweek.pl
  • https://www.cometography.com/
  • M. Błoński https://kopalniawiedzy.pl/
  • https://www.jesion.pl/komety-w-czasach-zarazy/
  • https://www.komputerswiat.pl
  • https://collection.sciencemuseumgroup.org.uk/

 
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018–2030 PROO


Discover more from Gdańsk Strefa Prestiżu

Subscribe to get the latest posts to your email.

Dodaj opinię lub komentarz.