Rok 2020 w Gdyni – subiektywne podsumowanie

Po Gdańsku i Sopocie czas na obywatelskie podsumowanie roku w Gdyni.

Obecną sytuację Gdyni można obrazowo opisać następującą scenką – osoby stojącej po pas w bagnie i powoli tonącej, rozsyłającej sweet focie. Tak właśnie funkcjonuje Gdynia od lat. Miasto tonące w długach, które nie czyni oszczędności w obszarach, w których bez wątpienia czynić je powinna. Miniony rok nie był wyjątkiem i właśnie na tym się skupię. Nie będę pisał o pandemii, bo o tym piszą wszyscy i wszystko już napisano.

Gdyński PR ma się świetnie, a jak realia?

Gdynia nie ma żadnej długoterminowej strategii, tzn. istnieje taki dokument, który jednak nijak się ma do rzeczywistości. Ten stan trwa od kilkunastu lat. Gdynia się cofa, a co najmniej zwiększa dystans do rozwijającego się Gdańska. Zatem wszystkiego nie da się usprawiedliwiać pandemią.

Zastanawialiśmy się ostatnio, jakie były duże inwestycje miasta, kluczowe z punktu widzenia rozwoju miasta w ciągu ostatnich 10 lat? Gdyńskie Centrum Filmowe, szkoła podstawowa na Wiczlinie i… I to chyba na tyle.

W środku: Gdyńskie Centrum Filmowe. Foto: Sławomir Januszewski

Po pierwsze: edukacja!

Gdynia działa doraźnie i to praktycznie w każdej dziedzinie, nawet w edukacji. Przykładami są tu niezrozumiałe decyzje wiceprezydenta Bartoszewicza, który rozpoczął rok 2020 od mocnego uderzenia. Jego plan reorganizacji sieci szkół w Gdyni wzbudził w styczniu ogromne protesty rodziców z kilku placówek. Rada Miasta, pomimo braku jakichkolwiek przesłanek świadczących o sensowności tego działania, uchwaliła w styczniu zmiany zgodnie z oczekiwaniami władz Gdyni. Zmiany te nie miały niestety nic wspólnego z podnoszeniem poziomu i jakością kształcenia. Z ograniczeniem wydatków na cele edukacyjne też niewiele. Dobro dzieci? Również nie. O co zatem szło? Zapewne o atrakcyjne z punktu widzenia deweloperów działki.

Efekt? Pomorski Kurator Oświaty wydał negatywne opinie wobec wszystkich czterech uchwał Rady Miasta Gdyni. Opinie były dla gdyńskich władz miażdżące i, co dla władz najgorsze, były zgodne z argumentami rodziców wszystkich placówek.

Powyższe zdarzenia ukazały wyraźnie problem, jaki władze miasta chciały prawdopodobnie ukryć przed wszystkimi, tj. całkowite zdemolowanie szkoły sportowej, której agonia trwała od kilku lat przy kompletnej bierności władz miasta. Dziś już wiadomo, że od kolejnego roku szkolnego gdyńska szkoła sportowa właściwie przestanie istnieć. Przy okazji wybuchła afera związana z nieprawidłowościami w gdyńskich klubach gimnastyki artystycznej i zawieszeniem polskiej reprezentacji w prawach członka międzynarodowej organizacji.

W normalnych warunkach osoba odpowiedzialna za taką klęskę powinna zostać odwołana ze stanowiska, ale nie w Gdyni. Prezydent Gdyni ma 4 zastępców oraz pełnomocnika i gdyby przepisy na to pozwalały, zapewne miałby więcej. To wierni ludzie, którzy zadbają, aby wizerunek Gdyni, a zwłaszcza prezydenta, nie ucierpiał bez względu na to, ile Gdynia zaliczy wpadek wizerunkowych.

Przykładem takiej wpadki jest sprawa biletu metropolitalnego. Władze Gdańska, Sopotu, Rumi, Redy i Wejherowa wiedzą doskonale, że w sprawie biletu metropolitalnego Gdynia jest od lat hamulcowym. Nie przeszkadza to jednak przedstawicielom gdyńskiego magistratu opowiadać, że trwają prace nad takim biletem. Chcielibyśmy dowiedzieć się, ile to już lat? I jak długo to jeszcze potrwa?

Jest też inny temat, który w Gdyni jest tematem tabu. Sopot od lat realizuje program budowy mieszkań komunalnych i patrzymy na to w Gdyni z zazdrością. Władze Gdyni natomiast postawiły na deweloperskie El Dorado, co widać w cenach mieszkań oraz kolejny rok z rzędu zmniejszającej się liczbie mieszkańców. Na zakup mieszkania w Gdyni może sobie pozwolić coraz mniejsza grupa gdynian. Wybierają coraz częściej Rumię czy gdyńską dzielnicę Wiczlino. Czym to skutkuje? Wszechobecnymi korkami w godzinach szczytu na głównych arteriach miasta. Gdynia staje się miastem amebą, pochłaniającym coraz odleglejsze obszary przy wyludniającym się centrum.

Najlepszy interes? Rewitalizacje!

Hitem ostatnich lat są rewitalizacje, które w gruncie rzeczy sprowadzają się do pierwotnego zaniedbania jakiegoś obszaru miasta, aby potem heroicznym wysiłkiem, wydając kilka razy więcej pieniędzy, przeprowadzić rewitalizację takiego obszaru. Gdynia od pewnego czasu bardzo lubi rewitalizować różne części miasta, wydając na ten cel krocie. Często wiąże się to z działaniami na niekorzyść lokalnie działających organizacji społecznych.

Lotnisko po gdyńsku

Jedną z największych porażek prezydenta Wojciecha Szczurka jest bez wątpienia słynne już lotnisko, które nie powstało, a kosztowało ponad 100 milionów złotych. Sprawa ma swój epilog (epilog to właściwe określenie, oddające charakter wydarzeń).

Lotnisko to temat, który będzie się odbijał czkawką jeszcze kolejnemu pokoleniu gdynian. Pomijam już tło powstania tego projektu, robienie na przekór wszystkim, a zwłaszcza zdrowemu rozsądkowi, jednak sytuacja, w jakiej znalazła się Gdynia i ta chybiona inwestycja, to musiało się źle skończyć. Nikt nie opracował planu B. Lotnisko pasażerskie czy lotnisko General Aviation to były mrzonki. Cargo? No, może miałoby to jakiś sens, gdyby lotnisko było odpowiednio skomunikowane, ale nie zostało. Koniec końców, w grudniu 2020 r. sprzedano firmie spedycyjnej prawo do użytkowania lotniska za kwotę 8,6 miliona złotych. Zatem w pewnym sensie będziemy mieli terminal cargo, ale drogowy, a chyba nie o taki chodziło pomysłodawcom lotniska.

Grafika: Sławomir Januszewski

„Tajemnicze” transakcje i przetargi gdyńskie

Nie można nie wspomnieć o gdyńskim przetargu roku. Miało być wsparcie dla lokalnej gastronomii, ogródki gastronomiczne za 1 grosz, a zamiast tego wyłonił się nam gdyński układzik. I to wszystko w ramach pomocy dla gdyńskiej gastronomii w wyjściu z pandemii. Najbardziej atrakcyjne lokalizacje wygrała w przetargu firma zarejestrowana pod adresem domowym byłego wiceprezydenta Gdyni. I wybuchł skandal! Na 6 miejsc, które znalazły nabywców w przetargu, 5 trafiło do firmy z siedzibą pod adresem byłego zastępcy Wojciecha Szczurka. Sprawę próbowano zamieść pod dywan, ale mleko się rozlało.

Inną gdyńską tajemniczą transakcją była słynna już zamiana działek przy skrzyżowaniu ul. Świętojańskiej i 10 lutego. Na długo przed pojawieniem się dokumentów i wniosku dewelopera o zamianę, architekci tegoż dewelopera pochwalili się w mediach społecznościowych bardzo zaawansowanym projektem budynku, który miałby stanąć na działce po zamianie. Wszystko zatem wskazuje na to, że gdyńska Rada Miasta jest powolna woli dewelopera i jak nietrudno się domyślić, 25 listopada, zgodnie z wolą dewelopera, przyklepano zamianę działek, pomimo iż wszystko wskazuje na to, że nie jest to korzystna zamiana z punktu widzenia miasta.

Kupmy se nagrodę!

Wszystko to działo się w okresie, gdy szerokim strumieniem wydawano z miejskiej kasy pieniądze na działania PR. Prezydent Wojciech Szczurek kupił sobie nagrodę „Perła Samorządu” za 270 tysięcy złotych brutto, a jego zastępca, pozazdrościwszy szefowi, też kupił sobie nagrodę w wątpliwej rangi konkursie. Może nie tak kosztowną, ale jednak „Lidera Edukacji”, a to w kontekście demolki w gdyńskiej oświacie, o której napisałem na początku, brzmi groteskowo.

Bardzo chciałbym napisać coś pozytywnego na temat tego, jak Gdynia była zarządzana w roku 2020, ale niestety był to kolejny rok, kiedy nie wybudowano: pływalni olimpijskiej, stadionu lekkoatletycznego ani lodowiska. Wszystkie te inwestycje są obiecywane mieszkańcom od wielu lat, na ogół przed wyborami samorządowymi.

I do tego wszystkiego szybujący dług miasta. Ale my to zmienimy!

Sławomir Januszewski, Stowarzyszenie BRYZA

Dodaj opinię lub komentarz.