Scena wydarzeń na Długim Targu

  • rok 1617 – przebudowa Dworu Artusa Antona van Obberghena
  • rok 1626 – odwiedziny Zygmunta III Wazy
  • rok 1633 – uruchomienie Fontanny Neptuna
  • rok 1634 – odwiedziny Władysława IV

To są lata reorganizacji „serca” Gdańska, tj. tego fragmentu Długiego Targu ze zdjęcia. Jak widać, ważne są odwiedziny królów.
Bowiem to miejsce stało się szczególne.

Królowie do roku 1626 tułali się z noclegami po różnych miejscach i w tym właśnie roku król Zygmunt III Waza zjechał z całym dworem i zamieszkał po raz pierwszy w kamienicach 1-4 przy Długim Targu, które stały się od tego momentu miejscem noclegów pozostałych władców. Dwór Artusa był po przebudowie. Warto spojrzeć na Apoteozę z Sali Czerwonej van den Blocka z 1608 r., gdzie Dwór Artusa wygląda trochę inaczej. Był wtedy w fazach projektowych przebudowy i autor umieścił prawdopodobny wygląd Dworu. Taki ostatecznie nie został zrealizowany, jednak pokazuje kierunek, jaki obrała Rada Miejska. Miał to być swoisty teatr, scena wydarzeń, serce miasta.

fragment Apoteozy - Dwór Artusa
W takich okolicznościach król otrzymał tu siedzibę – była ona w miejscu, gdzie rozgrywały się największe dramaty. Gdy król wyglądał z okien, widział trzy najważniejsze budynki w mieście: Ratusz, Dwór Artusa i kościół NMP. Patrzył z miejsca, które dano mu jako widownię (w projekcie van den Blocka były „loże” na fasadzie Dworu Artusa, te loże przeniesiono niejako na kamienice królewskie – tam zasiadła widownia, niczym na galerii w teatrze). Cała ta aranżacja więc służyła ugoszczeniu najznamienitszych gości Rzeczypospolitej.
Król wyglądał i widział scenę przed sobą. Tu odbywały się turnieje, zabawy, przedstawienia teatralne, różne miejskie spektakle.

Przeczytaj też:

W 1633 r. ten fragment Długiego Targu otrzymał zwieńczenie, epilog: Fontannę Neptuna, na podkreślenie wyjątkowości. Gdyby szukać symbolu Gdańska, to właśnie ta fontanna wydaje mi się najwłaściwsza ze względu na całą tę dramaturgię i okoliczności.
Tak przygotowane miejsce mogło godnie powitać Władysława IV.


Jest jeszcze jedna rzecz: posadzka teatru.
Gdy staniemy dokładnie na przedprożach kamienic królewskich, a więc na wprost Dworu Artusa i fontanny, to widać, że kompozycja rozkłada się poziomo – wszerz. Fontanna ściąga wzrok do dołu. W takim układzie wszelkie linie na placu, przecinające się pod kątem prostym, wprowadzają pewną dysharmonię. Dzisiejszy widz nie zdaje sobie z tego sprawy, ale gdyby je zlikwidować, plac z fontanną zyskałby to „coś”, co często nie daje się nawet ująć w słowach.

Anna Pisarska-Umańska

 Nie są to moje oryginalne przemyślenia, ale już nie jestem w stanie znaleźć źródła, które mnie zainspirowało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *