Tajemnice oliwskiej nekropolii
Jak zauważył historyk Krzysztof Biedrzycki, „Pamięć jako pośredniczka między przeszłością a teraźniejszością jest najważniejszym czynnikiem budującym tożsamość – zarówno pojedynczego człowieka, jak i zbiorowości (…)” .
Z kolei zdaniem Jana Szmyda „historia danej zbiorowości, wspólne dzieje (…) rzeźbią przemożnie, kształtują ostatecznie świadomość i psychikę zbiorową, charakter i typ psychiczny, swoistości kulturowe i narodowe, często też ethos i style życia, a w konsekwencji – poczucie wspólnotowej tożsamości”.
Szczególną rolę odgrywa pamięć o zmarłych, która stanowi swego rodzaju pomost „między przeszłością a przyszłością. Poprzez wspomnienia, historie i tradycje kultywujemy dziedzictwo przodków, co pozwala na zachowanie ciągłości i tożsamości społecznej. Zmarli uczą nas, inspirują do refleksji nad życiem i śmiercią, a także umacniają więzi w rodzinie i społeczności” (www.wboleslawcu.pl). Jesteśmy spadkobiercami nie tylko naszych przodków w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale poprzednich pokoleń, ich doświadczeń oraz dorobku kulturowego. Spadkobiercami także tych, którzy przyczynili się do rozwoju dziedzictwa kulturowego naszej małej ojczyzny, czyli najbliższego otoczenia, w którym żyjemy i z którym jesteśmy związani emocjonalnie. Dlatego warto pielęgnować pamięć o tych, którzy to dziedzictwo tworzyli.

Od pewnego czasu staram się szukać informacji na temat osób pochowanych na cmentarzu w Oliwie. Jego początki sięgają pierwszej połowy XIX w. W 1832 r. na parceli mającej kształt zbliżony do prostokąta, krótszym bokiem przylegającego do Ludolfiner Straße (ul. Czyżewskiego) – po przejęciu pobliskiego kościoła św. Jakuba przez ewangelików – utworzono cmentarz (Katholischer Friedhof I) dla zmarłych z parafii katolickiej erygowanej przy kościele św. Trójcy w Oliwie (dziś bazylika archikatedralna pod wezwaniem św. Trójcy). Parę lat później również protestanci uzyskali zgodę na utworzenie tam własnego cmentarza (Evangelischer Friedhof I) . Graniczył on od północy z cmentarzem katolickim, jego krótszy bok przylegał również do Ludolfiner Straße.
U progu lat 20. XX w. – w związku z zapełnieniem się obu tych cmentarzy – ową nekropolię powiększono o następne dwie części: katolicką od strony północnej (Katholischer Friedhof II) i ewangelicką od strony południowej (Evangelischer Friedhof II). Na północ od całego założenia utworzono dodatkowo cmentarz komunalny dla innowierców i bezwyznaniowców, zlikwidowany w 1945 r. Dwa lata po wojnie pozostałe części połączono tworząc Cmentarz Komunalny nr 2. Z czasem zaczęły zacierać się granice pomiędzy jego dawnymi częściami. Miejsce starych zaniedbanych grobów zajęły nowe. Chowano tu teraz osoby zmarłe po wojnie, często przybyłe do naszego miasta z innych stron Polski – również z terenów, które w 1945 r. znalazły się poza granicami naszego kraju.
Cmentarz oliwski, jak niejedno miejsce zbiorowego spoczynku, kryje w sobie mnóstwo nieodgadnionych tajemnic. Ilu zmarłych pochowano tu od początku jego istnienia? Skąd pochodzili, czym się zajmowali, gdzie mieszkali? Kto z nich zmarł młodo, a kto dożył wieku sędziwego? Tworzyli lokalną społeczność, kształtowali jej zbiorową tożsamość. Ich losy splecione były z lokalną historią. Po większości starych grobów nie ma już śladu, a imiona i nazwiska na zachowanych grobach są dla nas często „pustym brzmieniem”.
Po tej refleksji warto przypomnieć znany wiersz – modlitwę żydowskiej poetki Maszy Kaléko pt. „Kadisz”, którego fragment brzmi następująco: „Setkom tysięcy, co imion nie mają na grobie / A tylko Bóg jedyny wie, jak kto się zowie. (…) Panie, niech drzew wołanie do ciebie doleci / Ostatnie światło, zapalmy dziś w nocy” (Masza Kaleko, „Kadisz”, tłum I. Kuran – Bogucka). Wiersz ten dedykowany jest zmarłym spoczywającym w bezimiennych mogiłach, na nieistniejących już cmentarzach lub w grobach, które zostały zlikwidowane.

W 1912 r. na cmentarzu w Oliwie został pochowany, pochodzący ze Świecia Bernard Henryk Pompecki z zawodu nauczyciel, a dziesięć lat później jego syn Bruno – też nauczyciel oraz badacz literatury i poeta. Ich groby już dawno nie istnieją.
Bruno Pompecki urodził się 7 IV 1880 r. w Świeciu. Edukację rozpoczął w swoim rodzinnym mieście. Uczęszczał tam do gimnazjum. Maturę zdał w gimnazjum w Chełmnie. Następnie przez sześć lat – w Marburgu, Wrocławiu i Królewcu – studiował filozofię, filologię i historię. Po ukończeniu studiów przez kilka lat pracował jako nauczyciel w gimnazjach w rożnych miastach, głównie w Prusach Zachodnich, w tym najdłużej w Wejherowie. Pracując w tamtejszym gimnazjum przygotował (jako współautor) sprawozdanie dotyczącego roku szkolnego 1909 / 1910: „Bericht über das Königliche Gymnasium zu Neustadt in Wpr. für die Zeit von Ostern 1909 bis Ostern 1910”.
Z końcem 1910 r. został wybrany na członka zarządu utworzonego wówczas Związku Dziennikarzy i Pisarzy Prus Wschodnich (Westpreußischer Journalisten – und Schriftsteller – Verein). Jak podaje „Encyklopedia Gdańska” związek ten powstał „z rozszerzenia o zaproszonych doń dziennikarzy pruskich istniejącego wcześniej gdańskiego Związku (Danziger Journalisten – und Schriftsteller – Verein)”.
W 1912 r. Bruno Pompecki po śmierci ojca przeprowadził się do Oliwy. Zamieszkał wraz z matką Agathą przy Pelonken Straße 11 (ul. Polanki). Dwa lata później oboje przeprowadzili się na Albertstraße 7 (ul. Asnyka). Następnie przez pewien czas mieszkali przy Bergstraße 7 (ul. Podhalańska), a potem przy Hardenbergstrasse 3 (ul. Husa). Bruno Pompecki był uzależniony od alkoholu (podobno popadł w nałóg z powodu zawiedzionej miłości), co utrudniało mu podjęcie pracy. Chorował też na gruźlicę. Mieszkając w Oliwie przez pewien czas był zatrudniony w Höhere Knabenschule im zu Schloß Oliva – prywatnej szkole dla chłopców, której siedziba mieściła się w Pałacu Opatów.

Pompecki zajmował się również pracą naukową (w dziedzinie historii literatury) i literacką. Pisał wiersze. Wydał następujące tomiki poezji: „Weichselrauschen” (1905 r.), „Der stille Weg” (1911 r.) i „Heilige Stunden” (1915 r.), a także osobny zbiór zawierający utwory liryczne i prozatorskie „Verklungene Tage” (1913 r.). Napisał kilka rozpraw poświęconych historii niemieckiej literatury i jej twórcom (zwłaszcza pochodzącym z Prus Wschodnich i Zachodnich) np. „Westpreußische Poeten. Eine literarische Umschau” (1907 r.), „Die Marienburg in der deutschen Dichtung: eine literarhistorische bibliographische Skizze” (1913 r.), w tym monografię (nieakademicką) „Literaturgeschichte der Provinz Westpreußen” (1915 r.).
Był również autorem przewodników: „Die katholischen Gotteshäuser und Friedhöfe, ihre Einrichtung und Ausstattung” (1911 r.) i „Im Schlossgarten zu Oliva” (1920 r.). Jego prace o tematyce historycznej, jak również utwory literackie ukazywały się w gdańskiej prasie na łamach takich czasopism jak „Danziger Zeitung”, „Danziger Neueste Nachrichten”, „Altpreußische Rundschau” oraz „Westpreußisches Volksblatt” będącego organem prasowym katolickiej partii Centrum.
Bruno Pompecki zmarł 4 IV 1922 r. Podobnie jak jego ojciec został pochowany na cmentarzu w Oliwie. Jak wspomniałam, ich groby zostały zlikwidowane. Jego matka Agatha Pompecki z domu Glock (ur. 5 II 1850 r.) była także nauczycielką (w 1869 r. ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Kościerzynie). Uczyła robót ręcznych w Miejskiej Szkole dla dziewcząt w Świeciu. W Oliwie mieszkała do końca wojny. Dalsze jej losy pozostają nieznane.

Kolejną postacią godną przypomnienia, pochowaną na oliwskim cmentarzu (w jego dawnej części przeznaczonej dla katolików) jest ks. Hubert Wahlen – wikary kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Kapłan ten posługiwał w tym kościele od 1941 r. W sierpniu 1944 r. trafił na trzy trzy miesiące do obozu Stutthof za udzielenie chrztu Żydówce. Zginął w Gdańsku w marcu 1945 r.
W tych tragicznych dniach ludność cywilna z terenu Starego Miasta szukała schronienia także w piwnicy w budynku plebanii kościoła św. Brygidy. Kiedy 27 marca do drzwi plebanii zapukała kolejna rodzina z dziećmi w piwnicy nie było już wolnego miejsca. Panował tłok. Wtedy ks. Wahlen „udostępnił swoje miejsce zamknąwszy drzwi z zewnątrz a sam udał się na plac kościelny gdzie zginął z różańcem w ręku” rażony odłamkiem bomby. Miał trzydzieści dwa lata i dziesięć lat kapłaństwa. Cztery dni później proboszcz ks. Emil Moske pochował go w ogrodzie obok plebanii. „Był to zarazem ostatni pochówek odnotowany w parafialnej księdze zgonów” (www.brygida.gdansk.pl). Po wojnie szczątki ks. Huberta zostały ekshumowane i przeniesione na cmentarz w Oliwie.
W lipcu 1945 r. na cmentarzu w Oliwie (w jego części katolickiej) został pochowany Fritz Jaenicke – gdański architekt, rysownik, a także dziennikarz znany gdańszczanom jako „Rentier und Maurerpoliers a. D. Franz Poguttke” (czyli „emerytowany podmajstrzy murarski Poguttke”). Była to postać, którą stworzył w pisanych przez siebie satyrycznych felietonach publikowanych w gdańskiej prasie.

Fritz Jaenicke urodził się 9 XII 1885 r. Jego miejscem urodzenia – wg Zygmunta Iwickiego była Iława (Deutsch Eylau), a wg „Encyklopedii Gdańskiej” – Gdańsk. Fritz Jaenicke rozpoczął swą edukację w gdańskiej szkole św. Jana. Następnie studiował architekturę i historię sztuki w Technische Hochschule Danzig. Dodatkowo uczył się rysunku u znanego gdańskiego malarza Wilhelma Stryowskiego. Po ukończeniu studiów pracował jako architekt, rysownik i dziennikarz. Współpracował z gdańską prasą, w której początkowo publikował relacje z gdańskich wydarzeń kulturalnych oraz artykuły z zakresu malarstwa i sztuki.
W 1907 r. zaczął pisać swoje słynne satyryczne felietony, które od tej pory ukazywały się w każdym sobotnio – niedzielnym wydaniu „Danziger Neueste Nachrichten“. Pisał je gdańską gwarą (lokalnym dialektem określanym jako plattdeutsch), z humorem i lekką ironią. Ukazywał w nich „obraz Gdańska widziany oczyma prostego człowieka i komentował aktualne wydarzenia (ale nie polityczne), towarzyszyli mu przyjaciel fryzjer Adolf Schweiter, sprzątaczka pani Pistaniewska, niekiedy nielubiana sąsiadka Szmikacka i przede wszystkim postępująca zdroworozsądkowo żona Olga Poguttke (…). Zamieszczane w felietonach krótkie wierszyki, po dodaniu muzyki stawały się często szlagierami ulicy ” („Encyklopedia Gdańska”).
Jego felietony ukazywały się też w osobnych wydaniach np. „Poguttke erzählt. Lustige Abenteuer und gemütliche Danziger Geschichten (Poguttke opowiada. Zabawne przygody i miłe gdańskie historyjki / opowieści)” (1935 r.). Jaenicke został z czasem redaktorem „Danziger Neueste Nachrichten”. Mieszkał w kamienicy przy ul. Świętojańskiej 23 w mieszkaniu wynajmowanym przez „Danziger Neueste Nachrichten“ Był konwertytą. Wychowany w religii protestanckiej w dorosłym życiu przeszedł na katolicyzm. W przygotowaniu do zmiany wyznania pomógł mu ks. dr fil. i teol. Ernst Borchert.

Fritz Jaenicke pozostał w Gdańsku do końca II wojny światowej. Z czytelnikami „Danziger Neueste Nachrichten” pożegnał się 22 V 1943 r. Franz Poguttke pojawił się raz jeszcze na łamach DNN – w felietonie z 31 VIII 1944 r. w ostatnim numerze tej gazety. Autor napisał wtedy: „Pozwólcie każdemu z Was uścisnąć sobie dłoń. Zostańmy dobrymi przyjaciółmi. Nie traćmy dobrej, starej gdańskiej werwy (…) Do pomyślnego zobaczenia w dawnej kondycji – Wasz stary Franz Poguttke, teraz pracowity robotnik ziemny” (Marek Gotard, www.trojmiasto.pl).
Wiosną 1945 r. dziennikarz został aresztowany przez Rosjan, trafił do więzienia przy ul. Kurkowej. Tam zmarł prawdopodobnie na tyfus 25 VII 1945 r. Obecny pomnik nagrobny ufundowali mu w latach 90. XX w. dawni gdańszczanie mieszkający w Niemczech.

W sierpniu 1945 r. na cmentarzu w Oliwie spoczął Justin (Justinus) Kleinwächter – inżynier, absolwent Technische Hochschule Breslau (Wyższej Szkole Technicznej we Wrocławiu), profesor Technische Hochschule Danzig.
Urodził się 17 IX 1901 r. w Gross Wartenberg (ob. Syców) na Dolnym Śląsku. Był synem nauczyciela Maxa Kleinwichtera. W swoim rodzinnym mieście uczęszczał najpierw do szkoły powszechnej, następnie do gimnazjum, które ukończył wiosną 1921 r. Po maturze wyjechał do Breslau (Wrocław), gdzie rozpoczął studia w Wyższej Szkole Technicznej. Tam w latach 1921 – 1925 studiował budowę maszyn, a w latach 1923 – 1927 równocześnie matematykę i fizykę. Już w trakcie studiów został zatrudniony jako asystent na swej Alma Mater. Tam w 1927 r. uzyskał stopień doktora.
W swoim życiorysie podał następująca informację: „Przed i w trakcie studiów pracowałem praktycznie jako stażysta lub ślusarz w 9 różnych firmach, m. in. w AEG – Turbinenfabrik – Berlin i Oberbedarf AG – Gleiwitz. W latach 1928 – 30 byłem kierownikiem działu testów w IG Farbenindustrie AG (Agfa) jako inżynier testowy. Byłem tam odpowiedzialny za laboratorium fizyki technicznej. Odpowiadałem za laboratorium techniczno – fizyczne oraz kontrolę operacyjną i energetyczną zakładu zatrudniającego 12 tys. pracowników.” (www.dawnaoliwa.pl). W międzyczasie Max Kleinwichter pracował przez pewien czas jako nauczyciel w Reichenbach (Dzierżoniów) i Leobschutz (Głubczyce). W latach 1931 – 1934 był dyrektorem Fabryki Samolotów we Wrocławiu.
W 1934 r. zamieszkał w Gdańsku. Został zatrudniony w THD, gdzie od razu otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a trzy lata później – profesora zwyczajnego budowy okrętów i samolotów. Na gdańskiej uczelni pracował do końca II wojny światowej.

Mieszkał w Oliwie przy Am Wächterberg 4 (od 1929 r. nazwę tę nosiła dawna Bergstraße, czyli ob. ul. Podhalańska). Zmarł w Gdańsku 13 VIII 1945 r. Został pochowany w katolickiej części cmentarza w Oliwie.
Powyższy artykuł napisałam korzystając z:
- „Encyklopedii Gdańskiej”
- www.dawnaoliwa.pl
- www.brygida.gdansk.pl
- www.journals.pan.pl
- www.trojmiasto.pl Marek Gotard „Gdańsk okiem Poguttkego: z bówkami na Machandel” 24 VII 2009 r.
- www.wboleslawcu.pl
- www.ruj.uj.edu.pl
- www.kadysz.pl/groby-przewodnik-po-historiach-kulturach-i-metodach-pochowku/

