Znany dyrygent: „Dyrektor Filharmonii Bałtyckiej przeszkadzał mi pracować!

Pracownicy Polskiej Filharmonii Bałtyckiej zarzucają dyrektorowi naczelnemu tej instytucji Romanowi Peruckiemu złe zarządzanie i zatrudnianie członków własnej rodziny. Jest także wiele innych zarzutów. Głos w sprawie zabrał prof. Zygmunt Rychert – znany dyrygent i kompozytor oraz ceniony autorytet muzyczny związany z filharmoniami w Warszawie i Gdańsku oraz teatrami operowymi w Bydgoszczy i Gdańsku.

Zygmunt Rychert

Prof. Zygmunt Rychert:  Doceniam zasługi dyrektora Romana Peruckiego w dziele idei oraz budowy tego pięknego obiektu, jakim jest Filharmonia Bałtycka.

O ile mi wiadomo, nie jest zabronione zatrudnianie przez dyrektora naczelnego na stanowiskach (także kierowniczych) w instytucji państwowej członków najbliższej rodziny dyrektora, (np. brata jako szefa działu sprzedaży biletów, szwagra (dawniej) jako kierownika budowy, czy też syna jako skrzypka do orkiestry), ale z całą pewnością wiem, że takie fakty budzą niepotrzebne emocje i powodują niepotrzebne komentarze wśród innych pracowników.

Od dawna obserwuję coroczny Międzynarodowy Festiwal Organowy w Oliwie i pewne szczegóły związane z repertuarem budzą moje wątpliwości: na ok. 20 koncertów każdego lata Festiwalu w Oliwie ok.17 – 18 recitali jest obsadzonych przez organistów – artystów z całego świata, a pozostałe 2 – 3 grają Polacy (także dyrektor Roman Perucki). W związku z tym często byłem świadkiem złośliwych komentarzy na temat przyszłej koncertowej trasy zagranicznej dyrektora Romana Peruckiego.

Jako były dyrektor artystyczny mam wiele złych wspomnień związanych ze współpracą z dyrektorem Romanem Peruckim, który chciał zrobić ze mnie podległą mu marionetkę.

Prawie każdego dnia 2 sekretarki przynosiły mi karteczki ze zmianami programu Filharmonii, które ciągle, nieustannie dokonywał dyrektor Perucki. We wszystkich filharmoniach w Polsce plany były układane z wyprzedzeniem na cały sezon artystyczny, w Gdańsku nie mogłem sklecić ich nawet na 3 miesiące, bo dyrektor naczelny przeszkadzał mi pracować!

Z wielu przykładów jakie pamiętam, przytoczę tylko jeden: ok. 12 lat temu, gdy jeden z letnich koncertów popularnych z orkiestrą miał prowadzić znany, świetny polski dyrygent T. Strugała z solistą, naszym znakomitym K. A. Kulką, dyrektor Perucki kazał mi ich odwołać, bo chciał, aby wystąpił organista, p. Tomasz Glanc z RFN, dyrektor tamtejszej szkoły muzycznej, lubiący komponować. T. Glanc wystąpił w amfiteatrze nad Motławą, jego dzieła wg nie tylko mnie, powinny były być grane „do kotleta”, ja musiałem to dyrygować, a kompozytor (!) nie potrafił tego zinstrumentować, ja nie chciałem, zrobił to jakiś student, a chandrę mam do dziś!

Pamiętam także, jak zamiast Romana Peruckiego ja musiałem odwoływać zaplanowanych wykonawców – A. Kulka, z którym znam się od dzieciństwa, tylko machnął ręką, ale rozmowy z Panią Strugałową nie zapomnę.

Filharmonia Bałtycka

Moja współpraca z Romanem Peruckim była udręką, gdzie organista nie mający żadnego (!!!) wykształcenia dyrygenckiego wiązał ręce doświadczonemu dyrygentowi – symfonikowi, założycielowi tej orkiestry w 1974 roku!

Z powodu podobnych odczuć i lekceważenia pracowników, wielu wspaniałych, oddanych ludzi musiało odejść z Filharmonii Bałtyckiej (dział kadr, księgowości i z biura artystycznego).

Jeśli chodzi o zarządzanie placówką, mam takie zasadnicze uwagi. Akustyka sali koncertowej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku jest fatalna!

Zgodnie z powszechną opinią wielu renomowanych artystów, wręcz najgorsza. Znam wszystkie sale koncertowe w Polsce i wstyd mi za tę salę.
Kilka lat temu miałem wielką satysfakcję, gdy w rozmowie z prof. Krzysztofem Pendereckim mieliśmy nie tylko identyczną, zła ocenę akustyki naszej sali, ale znaliśmy jednakowo przyczyny tego stanu rzeczy. Oświadczam publicznie, że od dawna wiem, co należy zrobić, aby w decydujący sposób bardzo szybko (w ciągu kilku dni), bardzo tanio (prawie „za darmo”), w bardzo prosty sposób, bez przebudowy! zrobić dobrą akustykę, ale nie będę radzić panu Peruckiemu.

Pamiętam dobrze, jak przez 2 lata namawiałem go, aby za patrona naszej Filharmonii Bałtyckiej obrał największego polskiego kompozytora – Fryderyka Chopina, znałem imiona wszystkich kompozytorów – patronów naszych filharmonii, ale żadna, nawet Filharmonia Narodowa w Warszawie nie miała imienia Fryderyka Chopina. Po 2 latach moich rad dyrektor Perucki uległ mi, ale zasługę – także w mediach – przypisał sobie! Zostawiam to bez komentarzy!

Wątpliwym sukcesem Romana Peruckiego jest zatrudnienie jako dyrektora artystycznego, „maestra” Ernsta van Tiela z Holandii, w sytuacji, gdy wielu lepszych Polaków szuka pracy! Od czasów mojego odejścia z Filharmonii Bałtyckiej, około 10 lat temu byłem tylko 1 raz na koncercie (jako słuchacz, w tym roku) i byłem załamany poziomem orkiestry, za co winię wyłącznie dyrekcję Filharmonii Bałtyckiej.

Stare porzekadło mówi: „Nie ma złych orkiestr, są tylko źli dyrygenci! Maestru Tiel’owi radziłbym zmienić zawód, bo jest niemuzykalnym amatorem, a władzom Gdańska życzę, aby zechciały podjąć radykalną decyzję i nie tolerować pozorów, że wszystko w Filharmonii Bałtyckiej jest OK.

Nie jest OK i boli mnie serce, że moje muzyczne ideały i marzenia w moim rodzinnym mieście dawno legły w gruzach!”

Zobacz:  „Prywatny folwark dyrektora” w Filharmonii Bałtyckiej?

Redakcja, www.gazetabaltycka.pl

Jedna myśl na temat “Znany dyrygent: „Dyrektor Filharmonii Bałtyckiej przeszkadzał mi pracować!

  • Ten “znany dyrygent”, ma kompleks Peruckiego, bo chciałby, jak tamten, być wielkim organistą. I nawet po amatorsku to czyni: https://www.youtube.com/watch?v=IWVs7dG11JI
    Ale on umie tylko grać akordami. A Perucki to wirtuoz. I tu boli. Tym bardziej, że Perucki się nie wygłupia i nie dyryguje:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *