Zwycięstwo Lechii z Cracovią

W sobotni wieczór piłkarze Lechii Gdańsk podejmowali na swoim boisku piłkarzy Cracovii. Po zaciętym boju ostatecznie to piłkarze Piotra Nowaka wyszli górą z tego pojedynku zwyciężając czerwone pasy 4:2.

Grzegorz Wojtkowiak

Początek meczu ewidentnie nie ułożył się po myśli piłkarzom Lechii. Pierwsze dwa kwadranse spotkania należały do Cracovii, która skrzetnie wykorzystywała niecelne podania piłkarzy Lechii w środku pola.  Z pewnością gdyby piłkarze Cracovii byli bardziej skuteczni, a w bramce Lechii nie stał dobrze dysponowany Dusan Kuciak, to wynik meczu mógłby być zupełnie inny.

Worek z bramkami otworzyli piłkarze Cracovii i to już w 15 minucie meczu po dwójkowej akcji Piątka i Dąbrowskiego. Obaj napastnicy Cracoovii nadspodziewanie łatwo przedostali się na szesnasty metr pola karnego Lechii. Dąbrowski odegrał piłkę do stojącego na wysokości prawego słupka Krzysztofa Piątka, a ten silnym uderzeniem skierował piłkę w prawy górny róg bramki Lechii, nie dając Kuciakowi żadnych szans na obronę strzału.

Piękna bramka Borysiuka

Dominacja zespołu Jacka Zielińskiego trwała do końca drugiego kwadransa. Od 30 minuty to piłkarze Lechii dominowali na boisku. Pressing na piłkarzach z Krakowa przyniósł oczekiwany efekt pod koniec pierwszej połowy, kiedy to w 45 minucie padł gol na 1:1. Po zapoczątkowanej przez Milosa Krasica akcji i zagraniu przezeń prostopadłej piłki do Simeona Sławczewa, ten przytomnie odegrał piłkę Ariela Borysiuka, który atomowym uderzeniem z 25 metra umieścił  futbolówkę w siatce Cracovii. Dla Ariela Borysiuka była to pierwsza bramka po powrocie na boiska Ekstraklasy. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Bardzo ważna bramka Ariela Borysiuka przed przerwą. Ona nas napędziła. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że na drugą część meczu musimy wyjść bardziej skoncentrowani –  powiedział po meczu trener Lechii Gdańsk Piotr Nowak.

Po zmianie stron gra biało-zielonych wyglądała zdecydowanie lepiej od tego co prezentowali piłkarze Lechii w pierwszej połowie. Jakościowa zmiana sposobu gry przyniosła gdańszczanom bardzo szybko prowadzenia, bo już w 46 minucie. Po faulu na Grzegorzu Kuświku i odgwizdaniu rzutu karnego dla Lechii piłkę w bramce Cracovii pewnie umieścił Flavio Paixao.

Lechia Gdańsk vs Cracovia 25.02.2017 r.

Bramka na 3:1, 3:2, 4:2

Bramkę na 3:2 dla biało-zielonych zdobył w 58 minucie spotkania Grzegorz Kuświk po prostopadłym zagraniu piłki w pole karne przez Simeona Sławczewa.

Wydawać by się mogło, że po stracie trzeciej bramki piłkarzom Cracovii odechce się jakiejkolwiek gry w piłkę, a jednak po kilku błędach piłkarzy w środku pola, czerwone pasy przejęły inicjatywę i znowu Cracovia poczuła, że jest w stanie zawalczyć o dobry wynik, o wywiezienie z Gdańska przynajmniej jednego punktu. Do tego celu przybliżył gości Krzysztof Piątek, zdobywając w 70 minucie meczu gola kontaktowego.

Natchniona zdobytą bramką Cracovia, w kolejnych minutach meczu stwarzała sobie kolejne sytuacje, w których piłkarze Jacka Zielińskiego mogli doprowadzić do wyrównania. Bliski zdobycia gola wyrównującego był m..in. Mateusz Szczepaniak, po którego strzale z 11 metra niewiele zabrakło, żeby piłka wpadła do bramki. Na nieszczęście dla Cracovii Dusan Kuciak był tego dnia nie do zatrzymania i tym razem poradził sobie z uderzeniem Szczepaniaka.

Wszelkie nadzieje piłkarzy Cracovii na wywiezienie z Gdańska remisu rozwiał w 84 minucie spotkania obrońca Lechii Gdańsk Grzegorz Wojtkowiak, który po dośrodkowaniu piłki przez Sławomira Peszkę i strąceniu jej przez Gino van Kessela, niczym rasowy napastnik umieścił piłkę w bramce czerwonych pasów, przypieczętowując tym samym zwycięstwo biało-zielonych. Dla Lechii Gdańsk było to 10 zwycięstwo na swoim boisku i 14 w całym sezonie. Zadowolenia z postawy swoich podopiecznych nie krył trener Lechii Piotr Nowaka.

Mecz był bardzo interesujący. Zwycięstwo w tych rozmiarach cieszy pomimo tego, że nie weszliśmy dobrze w ten mecz. W pierwszej połowie byliśmy o jedno tempo spóźnieni, co najprawdopodobniej wynikało z tego, że pierwszy raz zagraliśmy trochę innym ustawieniem. My może nie byliśmy lepsi, ale byliśmy bardziej cierpliwi, bardziej wytrwali w swoich poczynaniach. Przez pierwsze 20 minut meczu byliśmy zespołem biernym, co Cracovia skrzętnie wykorzystywała i stwarzała sobie sytuacje, po których mogła zdobyć kolejne bramki – powiedział po meczu Piotr Nowak.

Debiut Kassela. Świętna postawa Kuciaka. Jubileusz Wojtkowiaka i Peszko

Kibice Lechii po raz pierwszy mogli zobaczyć w barwach gdańskiego zespołu 24-letniego Gino van Kessela. Pochodzący z Holandii reprezentant Curacao zagrał zaledwie 10 minut i choć bramki nie zdobył, to występ może uznać za udany, zwłaszcza że zaliczył asystę przy bramce Grzegorza Wojtkowiaka na 4:2.

Lechia Gdańsk vs Cracovia 25.02.2017 r.

Tradycyjnie dobre zawody zagrali Sławomir Peszko i Milos Krasić. Peszko dobrze obsługiwał  skrzydła Lechii i to właśnie po rozprowadzanych przez Peszkina akcjach w bocznych sektorach boiska Lechia stwarzała sobie naprawdę groźne sytuacje pod bramką Cracovii. Dobry występ odnotował również Simeon Sławczew, który zanotował w tym spotkaniu dwie asysty. To jednak bezapelacyjnie zawodnikiem meczu był Dusan Kuciak, który kilkukrotnie wyciągał piłkarzy biało-zielonych z opresji.

Zagraliśmy dwoma defensywnymi pomocnikami. W tygodniu poprzedzającym mecz ćwiczyliśmy taki wariant gry i jak widać sprawdził się. Ariel i Simeon zagrali naprawdę dobry mecz –  powiedział obrońca Lechii Grzegorz Wojtkowiak

Lechia Gdańsk vs Cracovia 25.02.2017 r.

O klasie Dusana Kuciaka świadczy nie tylko to jakie sytuacje obronił, ale również to jak ustawiał obrońców. A robił to naprawdę dobrze. Jest ważną częścią naszego zespołu –  dodał Piotr Nowak.

Dla Sławomira Peszki i Grzegorza Wojtkowiaka mecz z Cracovią był dwusetnym występem na boiskach Ekstraklasy. Z tej okazji tuż przed rozpoczęciem spotkania obaj piłkarze zostali uhonorowani przez przedstawicieli klubu okolicznościowymi koszulkami.

Lechia Gdańsk vs Cracovia 25.02.2017 r.

Kolejny mecz piłkarze Lechii zagrają z Lechem Poznań w niedzielę (3 marca) o godz. 18.00 na stadionie przy ul. Bułgarskiej.

Mateusz Błażewicz

zdjęcia: Andrzej Ługin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *