Ludzie

Nadzieja Bittel-Dobrzyńska: Lekarka, którą znachorka uczyła ziół

W tekście p. Marii Sadurskiej z 31 stycznia 2026 roku poświęconym profesorowi Kornelowi Michejdzie ( „Profesor trzech uniwersytetów”) pojawiło się, obok nazwisk kilku lekarzy współtworzących z profesorem oddział chirurgiczny w Gdańsku, nazwisko: Nadzieja Dobrzyńska.

Nigdy osobiście nie zetknęłam się z panią doktor, ale mam w swoim księgozbiorze wydaną w 1991 roku przez Oficynę Wydawniczą „Graf”, pewną skromną książeczkę, której autorką jest doktor medycyny Nadzieja Bittel–Dobrzyńska, a tytuł tej opowieści jest niezwykły: „Jak wiedźma Agrypicha znachorstwa mnie uczyła”. Posłowiem opatrzył książeczkę Zbigniew Żakiewicz, zilustrował Stanisław Ożóg.

Nadzieja Dobrzyńska urodziła się 6. XI. 1917 roku w miejscowości Rajok (Gubernia Chersoń, Rosja).Jej ojcem był artysta malarz Wiktor Bittel, matką śpiewaczka operowa Maria Tołstaj, z domu Juraszew. Czego dowiadujemy się o rodzinie Nadziei ze wspomnień autorki?

Kiedy Jadźka z Perłowej Góry (jak o sobie mówiła) rozpoczyna wakacyjną edukację pod okiem ludowej zielarki i znachorki Agrypichy, przyznaje, że jest półsierotą. Jej najbliżsi to mama i starszy brat, do których tęskni ucząc się w mieście. A uczyła się w Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Oszmianie, potem (od 1936 roku) studiowała na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. W 1940 roku podjęła studia w Kownie na Uniwersytecie Witolda Wielkiego, przemianowanym na Uniwersytet Kowieński. Studiowała oczywiście medycynę. Już w wieku pięciu lat (!) postanowiła, że zostanie lekarzem. Wierzyła też, że nie ma nieuleczalnych chorób.

Zbigniew Żakiewicz (1933 – 2010) w posłowiu do wspomnień pani Nadziei wyraził podziw wobec „niebywałej pamięci językowej autorki”. A dobra pamięć pomogła jej zapamiętać nazwy i przeznaczenie wielu ziół, o których opowiadała Agrypicha. Wiejska zielarka posiadła tę wiedzę od swej babki. A dogłębne zainteresowanie ziołolecznictwem pochodziło, według słów Agrypichy, od praprababki, służącej w wileńskim klasztorze bonifratrów, którzy, jak wiadomo, do dziś zalecają ziołowe produkty oparte często na dawnej zakonnej recepturze. Wiedza ta przekazywana była kolejnym kobietom w rodzinie, ale Agrypicha nie miała własnych dzieci. Jadzię , gdy okazało się, że jest chętna do nauki o ziołach, nazywała wnuczką.

Doktor Nadzieja Bittel–Dobrzyńska nie stroni w swoich wspomnieniach od rubasznych, zabawnych opowieści o diabłach, strachach , wiedźmach . Poznawała je z ust parobków pracujących we dworze. Znalazła się w jej książce także rzewna bajka Agrypichy o niebieskookim osieroconym Wasilku zamienionym w kwiat przez królową łąk.

W 1943 roku Nadzieja uzyskała tytuł lekarza i stanowisko asystentki w Szpitalu Powiatowym w Oszmianie. Pracowała tam przez wszystkie lata okupacji jako chirurg będąc w owym czasie żołnierzem AK. W 1945 roku trafiła do Poznania, a następnie do Gdańska, gdzie została młodszym asystentem w Akademii Lekarskiej. W 1949 otrzymała stopień doktora. W 1972 adiunkta, w 1981 starszego wykładowcy.

Pani doktor wspomina jeszcze w swej książce o zamowach. Choć mama i brat wpajali jej od najmłodszych lat, że że uroki, duchy i zamawianie chorób to przesądy, dostrzegła w owych zamowach interesujące połączenie wątków pogańskich z chrześcijańskimi, a nauczywszy się od swej mentorki trudnych formułek po wielu latach zastosowała zamowy kilkakrotnie: wobec chorego na różę, kobiety cierpiącej na krwotok, mężczyzny z przeciętą dłonią.

 

Gdy z Wilna przybył do Gdańska docent Kieturakis, poproszony został przez młodszą koleżankę o konsultację w sprawie pacjenta cierpiącego na rozległą różę, uszanował wiarę chorego, pochodzącego ze Smorgoń, w niekonwencjonalne metody leczenia, łącząc nowe lekarstwa ze sposobem ich podawania, tak aby starszy człowiek nie szukał pomocy u znachorów.

W dziesiątą rocznicę śmierci dr Nadziei (zmarła 3 lutego 1999) w Dzienniku Bałtyckim znalazłam wspomnienie o niej zatytułowane „Recepta na czas tęsknoty”. Pod tekstem podpisani są synowie Leon, Jan i Jacek Bittel z rodzinami. Autorką wspomnienia jest Barbara Kosmowska siostrzenica męża doktor Nadziei. Przypomina ona, że będąc skutecznym endokrynologiem i wychowawcą młodzieży aspirującej do zawodu lekarza, bohaterka wspomnienia „nie oparła się flirtowi z literaturą” pisząc przez całe życie wiersze. Niektóre z nich zostały wydrukowane, a autobiograficzna opowieść to swoiste uwieńczenie owego flirtu.

Czesława Scheffs

  • Nadzieja Bittel – Dobrzyńska, Jak wiedźma Agrypicha znachorstwa mnie uczyła, Oficyna Wydawnicza „Graf”, Gdańsk 1991
  • Gedanopedia

Dodaj opinię lub komentarz.