Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie
„Potrzebne są pióra, liczne i dobre pióra, które w rozmaitych formach utrwalać będą w społeczeństwie pamięć o ludziach ambitnych i odważnych i dostarczą – zwłaszcza młodzieży – przekonujących dowodów celowego poświęcania się dla idei narodowej” (T. Bolduan, „Syn Ziemi Gdańskiej”).
Cytat umieszczony w tytule pochodzi z „Dziadów cz. III” Adama Mickiewicza.
Do grona przedwojennych mieszkańców naszego miasta, ludzi „ambitnych i odważnych”, o których pamięć powinno się utrwalać z uwagi na ich „poświęcenie dla idei narodowej” należeli Władysław i Maria Muzyk oraz ich dzieci, które wychowywali w duchu patriotycznym.

Władysław Muzyk przybył do Gdańska w 1897 r. jako czeladnik szewski. Wtedy zapewne nie spodziewał, że tu znajdzie swoje miejsce na ziemi: założy tu rodzinę i otworzy własny warsztat szewski. I będzie jednym z najbardziej oddanych sprawie polskiej gdańskich działaczy. Urodził się 10 VI 1874 r. w Suszewie k. Mogilna. Był synem Jakuba, rybaka i Antoniny z d. Kropskiej, która będąc wdową wyszła ponownie za mąż za rybaka o nazwisku Kowalkiewicz. Władysław po przybyciu do naszego miasta zamieszkał najpierw przy Tischlergasse 24/25 (ob. ul. Stolarska). W tym samym roku ożenił się z pochodzącą z Gniewu, cztery lata młodszą mieszkanką Gdańska Marią Rackowską (Ratkowską, Raczkowską). Zamieszkał z nią w kamienicy przy Jungferngasse 20 (ul. Panieńska).
W 1910 r. małżonkowie przenieśli się na Heilige – Geist – Gasse 24 (ul. św. Ducha). W późniejszych latach Władysław Muzyk został właścicielem dwóch sąsiadujących ze sobą, narożnych kamienic: przy Johannisgasse 16 (ul. Świętojańska) i przy 2. Damm 17 (ul. Grobla II), znajdujących się u zbiegu wspomnianych ulic. Do pierwszej z nich wprowadzili się jego teściowie. W drugiej na parterze Władysław otworzył sklep i warsztat obuwniczy „Müllers Goliath – Sohlerei”, a na piętrze zamieszkał wraz z żoną i dziećmi.

Maria i Władysław byli aktywnymi działaczami lokalnych polskich organizacji. Wspierali różne akcje charytatywne organizowane przez miejscowych Polaków, w tym budowę polskiego kościoła Chrystusa Króla przy Sandgrube (ul. Rogaczewskiego).
Władysław należał do Towarzystwa Ludowego „Jedność”, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Gminy Polskiej, następnie Gminy Polskiej Związku Polaków (organizacji powstałej w 1937 r. z połączenia Gminy Polskiej ze Związkiem Polaków), Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, Polskiej Izby Rzemieślniczej, a także Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Polskiej – Męskiej i Żeńskiej. Był uzdolniony muzycznie. Należał do Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”; był jego sekretarzem, skarbnikiem, bibliotekarzem. Działał również w polskim amatorskim ruchu teatralnym, reżyserował kilka sztuk.
Maria Muzyk należała do Towarzystwa Polek w Gdańsku. Przyczyniła się zresztą do jego utworzenia, za co w latach 30. została uhonorowana specjalnym dyplomem.
Maria i Władysław mieli dwóch synów: Feliksa i Edmunda oraz córkę Leokadię. Starszy z synów, Feliks urodził się 6 III 1898 r., Leokadia 26 X 1899 r., najmłodszy Edmund 4 IV 1910 r.
Feliks uczęszczał do Gimnazjum Miejskiego w Gdańsku, które ukończył w 1914 r. Latem tegoż roku wyjechał do Warszawy celem zakupu nut i tekstów polskich pieśni dla gdańskiego chóru „Lutnia”. Tam zastał go wybuch I wojny światowej. Aresztowany przez władze rosyjskie jako obywatel państwa niemieckiego (1 VIII 1914 r. II Rzesza wypowiedziała wojnę Rosji) został zesłany na Syberię. Do Gdańska wrócił dopiero w 1918 r. Ukończył wtedy kursy bankowe, po czym został zatrudniony w gdańskiej filii poznańskiego Spółdzielczego Banku Związku Spółek Zarobkowych.

W 1922 r. w oliwskim kościele św. Trójcy poślubił Bolesławę Leszczyńską (1897 – 1970), córkę znanego gdańskiego działacza i armatora, Antoniego (Antona) Leszczyńskiego.
Feliks i Bolesława doczekali się czterech córek: Celiny, Budzimiry (primo voto Wojtalewicz, secundo voto Winke), Janiny i Jadwigi (po mężu Michałkiewicz). Feliks Muzyk po ślubie zamieszkał najpierw przy An der Neuen Mottlau 7a (ul. Motławska). W latach 1927 – 1932 mieszkał wraz z rodziną przy Jäschkentaler Weg 23 (ul. Jaśkowa Dolina), a następnie przeprowadził się do rodzinnej kamienicy przy 2. Damm 17.
W 1930 r. został prokurentem i wicedyrektorem „The British and Polish Trade Bank” w Gdańsku, którego siedziba mieściła się w budynku (zniszczonego w marcu 1945 r. i nieodbudowanego po wojnie) hotelu Danziger Hof przy Dominikswall 6 (ul. Wały Jagiellońskie).
Feliks Muzyk był działaczem różnych lokalnych polskich organizacji: Towarzystwa Ludowego „Jedność”, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Klubu Sportowego „Gedania”, Gdańskiej Macierzy Szkolnej, Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki.
Podobnie jak ojciec należał do polskich towarzystw muzycznych: Stowarzyszenia Śpiewaczego „Lutnia” w Gdańsku (w różnych latach był jego dyrygentem, pełnił funkcję skarbnika, a w 1927 r. – został jego dyrektorem). Był też dyrygentem Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia” w Oliwie. 6 VIII 1922 r. pod jego batutą chórzyści z tegoż towarzystwa zdobyli II nagrodę związkową w czasie konkursu chórów na II Zjeździe Śpiewaczym w Gdańsku.

Tydzień później Towarzystwo to zorganizowało w Oliwie festyn „w ogrodzie lokalu >Karlshof< to jest na tarasie w parku leśnym przytykającym bezpośrednio do budynku tego hotelu. Odbył się wówczas koncert orkiestrowy, występ chóru mieszanego pod batutą (…) Feliksa Muzyka” (www.dawnaoliwa.pl).
Od 1920 r. Feliks Muzyk był dyrygentem Gdańskiego Towarzystwa Orkiestralnego. Udzielał się też w powołanym w Gdańsku 20 VI 1920 r. VI Pomorskim Okręgu Związku Śpiewaczego; w pierwszych latach pełnił funkcję skarbnika, od 1924 r. dyrektora okręgowego, od 1927 r. dyrygenta okręgowego.
W sierpniu 1939 r. – w obliczu zbliżającej się wojny – od dyrektora „The British and Polish Trade Bank” otrzymał propozycję wyjazdu do Anglii, z której nie skorzystał. 1 IX 1939 r. został wraz z bratem Edmundem aresztowany przez Niemców.
Feliks przetrzymywany był najpierw w Victoriaschule, następnie w gdańskim więzieniu przy Schießstange (ob. ul. Kurkowa), w Zivilgefangenenlager Neufahrwasser (obozie dla Polaków w Nowym Porcie). Pracował przymusowo w gospodarstwie rolnym w Gross Lesewitz (Lasowice Wielkie) na Żuławach. Następnie został przewieziony do KL Stutthof. Zginął tam w masowej egzekucji 22 III 1940 r. Jesienią 1946 r. szczątki ofiar tej egzekucji (w tym Feliksa Muzyka) ekshumowano i przeniesiono na cmentarz przy ul. Chrobrego w Gdańsku (dziś Cmentarz Ofiar Hitleryzmu), gdzie obecnie znajdują się ich symboliczne groby.
W 2002 r. Feliks Muzyk został patronem ulicy w dzielnicy Orunia Górna – Gdańsk Południe. Jego ojciec Władysław Muzyk (aresztowany w październiku 1939 r.) trafił do KL Stutthof, w którym pracował jako majster w warsztatach szewskich należących do niemieckich zakładów zbrojeniowych. Z końcem kwietnia 1945 r. wraz z innymi więźniami był ewakuowany drogą morską na barce „Vaterland” do Neustadt niedaleko Lubeki. Tam doczekał się wyzwolenia przez Brytyjczyków.

Na stronie www.pulswejherowa.pl możemy przeczytać następującą relację z ewakuacji więźniów z KL Stutthof: „Barki były prawdopodobnie cztery (co do ich liczby nie ma dokładnych danych), w tym: „Wolfgang” i „Vaterland”. Każda z nich przewoziła po ok. 1000 osób, m.in. Norwegów, Finów, Litwinów, Rosjan, Łotyszy, Żydów i Polaków, których większość znalazła się na barce „Vaterland”. Na jednej z pozostałych dwóch barek wywieszono żółtą flagę, ponieważ transportowano nią osoby chore na tyfus, zwłaszcza kobiety żydowskie. Barki rzeczne nie były przystosowane do podróży pełnomorskiej i przewozu ludzi, poza tym były w złym stanie technicznym. (…) Było bardzo zimno. Szerzyły się choroby, więźniowie umierali jeden po drugim.
Niektórzy z rozpaczy i braku nadziei sami rzucali się do wody. Trafiały tam także ciała zmarłych… (…) Pod koniec kwietnia po raz pierwszy konwój barek zatrzymał się na wyspie Rugia, w miejscowości Sassnitz, gdzie pozwolono więźniom jedynie na pobranie słodkiej wody z pobliskiej pompy. Po krótkim pobycie, barki popłynęły dalej, na zachód. (…) 2 maja barki „Wolfgang” i „Vaterland” znalazły się na redzie portu w Neustadt w Niemczech, w pobliżu Lubeki. Wokół miasta trwały intensywne walki.
Esesmani odpłynęli na holownikach do portu. W nocy z 2 na 3 maja więźniowie sami doholowali barki do brzegu i sami wydostali się na ląd. Aby umożliwić transport chorych, wykorzystali małą łódkę. Niektórzy sami płynęli do brzegu, aby jak najszybciej wydostać się. – Ci, którzy dotarli do plaży, rozbiegli się w poszukiwaniu jedzenia. Pukali do niemieckich domów, błagając o wodę i pożywienie. Spotykali się z różną reakcją – mówi Regina Osowicka. – Uczestnicy rejsu opowiadali mi, że niektórzy Niemcy im pomagali, inni pluli na nich lub oblewali gorącą woda. Rano żołnierze niemieckiej piechoty morskiej próbowali zatrzymać więźniów, wrócili również esesmani, transportujący ich. Na barkach wciąż przebywali ludzie, nie mogący opuścić ich o własnych siłach. Niemcy zabijali ich. Zginęło wtedy około 120 osób.
Wielu świadków uznało to za najgorsze chwile, jakie przeżyli podczas ewakuacji. Pozostali przy życiu ludzie zostali zapędzeni na boisko w Neustadt. Tego dnia po godzinie 15.00 do miasteczka wkroczyły jednostki armii angielskiej. Esesmani uciekli. Skończyła się gehenna więźniów, którymi zaopiekowali się Anglicy, m. in. wiceprezes Czerwonego Krzyża hr Folke Bernadotte. Wielu więźniów trafiło na leczenie do Szwecji”. („Rejs Śmierci – po morzu na barkach”, https://www.pulswejherowa.pl).
Władysław Muzyk nie wrócił do Polski. Wkrótce po wkroczeniu Aliantów zachorował na tyfus plamisty, zmarł 26 V 1945 r. Został zapewne pochowany w Neustadt.

Jego młodszy syn Edmund – absolwent Gimnazjum Polskiego w Gdańsku, następnie pracownik Polskich Kolei Państwowych w Gdańsku, aktywny działacz polskich organizacji (Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Klubu Sportowego „Gedania”, Gminy Polskiej Związku Polaków, Kolejowego Klubu Sportowego, Tajnej Organizacji Wojskowej) – po aresztowaniu 1 IX 1939 r. przebywał w Victoriaschule, potem w więzieniu przy Schießstange, a następnie w obozie w Nowym Porcie, skąd został zwolniony z końcem listopada 1939 r. W czasie pobytu w więzieniu i obozie poniósł trwały uszczerbek na zdrowiu. Zmarł schorowany 29 IV 1943 r.
Leokadia Muzyk w 1922 r. wyszła za mąż za Teofila Bronisława Marcinkowskiego (8 IV 1895 – VIII 1940) działacza różnych lokalnych polskich organizacji w (m. in. Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”), pracownika Polskich Kolei Państwowych, aresztowanego 1 IX 1939 r., zamordowanego w 1940 r. w obozie koncentracyjnym Neuengamme.
Leokadia i Teofil Marcinkowscy mieli czterech synów (w tym najstarszego Jaromira), mieszkali w budynku byłych koszar w Nowym Porcie. Na fasadzie domu przy 2. Damm 17 (ul. Grobla II) w latach 2004 – 2006 znajdowała się tablica upamiętniająca Władysława Muzyka i jego synów.
Maria Muzyk przeżyła II wojnę światową. Zmarła 5 V 1955 r., spoczęła na gdańskim cmentarzu garnizonowym. W tym samym grobie w 2000 r. został pochowany Henryk Marcinkowski (8 I 1925 – 29 XI 2000), zapewne syn Leokadii, wnuk Marii Muzyk, czternaście lat później jego żona Władysława Irena.
Grób Leokadii Marcinkowskiej (26 X 1899 – 1 XII 1971) znajduje się na cmentarzu Srebrzysko, podobnie jak Bolesławy Muzyk (6 II 1970 r.) i jej najstarszej córki Budzimiry Wojtalewicz – Winke (16 VI 1924 – 4 V 2015).
Powyższy artykuł napisałam korzystając z:
- „Encyklopedii Gdańskiej”
- http://www.zawszewierni.stutthof.org/artykuly/feliks-muzyk/
- www.trojmiasto.pl „Chwila zadumy nad łyżką do butów” 22 II 2006 r. Marcin Stąporek
- www.dawnaoliwa.pl „Kaszubi Oliwscy. Szkice z dziejów Polonii Gdańskiej w latach od około 1850 do 1945” F. Mamuszka
- www.pulswejherowa.pl „Rejs Śmierci – po morzu na barkach”
- www.muzeumpomorza.pl



