Oliwa – w poszukiwaniu tajemnic przeszłości – cz. 76 ostatnia

DOLINY I LASY OLIWSKIE

Lasy otaczające Oliwę są częścią większego kompleksu leśnego, zwanego Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym. Lasy Oliwskie zajmują powierzchnię około 6000 ha i są terenem bardzo zróżnicowanym topograficznie. Obszar ten wyróżnia unikatowa naturalna rzeźba terenu strefy krawędziowej wysoczyzny morenowej, uformowana przez wody topniejącego niegdyś lądolodu. Liczne wzgórza, pagórki, które rozcinają przepiękne doliny to efekt niejednorodnej akumulacji wielu warstw materiału mineralnego, niesionego przez lądolód skandynawski. Lodowiec, na skutek zmian klimatycznych wielokrotnie się cofał na skutek przejściowych ociepleń. Masy żwiru, piasku i gliny, które są śladami zlodowaceń spowodowały powstanie tak urozmaiconego i malowniczego krajobrazu. U schyłku epoki lodowej, ok. 10-12 tys. lat temu, ogromne masy wody z topniejących lodowców, a następnie wody opadowe spływając w kierunku morza utworzyły szereg dolin erozyjnych różnej wielkości, do których zaliczyć można Dolinę Radości, Dolinę Ewy i inne mniejsze doliny oliwskie. Tego typu ukształtowanie terenu jest unikatowe i stanowiło ważny czynnik dla osiedlania się tu miejscowej ludności i zakonu cysterskiego.

Malownicza okolica, leśna droga wiodąca zapewne do którejś z dolin w obrębie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Pocztówka w obiegu od 5 VI 1930.

Lasy Oliwskie były od pradawnych czasów miejscem bardzo ważnym dla społeczności zamieszkującej Oliwę. Początkowo bogactwo flory i fauny były filarem gospodarki, później zaczęto dostrzegać również walory rekreacyjne. W XVIII wieku Lasy Oliwskie zaczęły się stawać ulubionym miejscem spacerów i kontemplacji przyrody. Za czasów opata Jacka Rybińskiego Park Oliwski w sposób naturalny łączył się z substancją leśną w okolicach wzgórza Pachołek i zachęcał do spacerów w głąb lasu. W czasach zaboru pruskiego Alexander von Humboldt, niemiecki przyrodnik i geograf (1769-1859), nazwał starą Oliwę i sąsiednią Doliną Radości (ówczesną Freudenthal) trzecim cudem świata. Doliny oliwskie, dzięki wykorzystaniu wartkiego strumienia Potoku Oliwskiego, stały się bardzo prężnymi ośrodkami przemysłowymi, a rezydencje powstające obok licznych młynów stawały się coraz piękniejsze i modniejsze. Dzisiaj możemy podziwiać ledwie niewielkie pozostałości po bajecznych dworach, które niegdyś funkcjonowały wśród szumu Potoku Oliwskiego, przeplatanego ciężkim i jednostajnym pomrukiem wielu kół młyńskich.

Droga młyńska, dom młynarza w Dolinie Radości, teren Freudenthal.

W okresie międzywojennym Lasy Oliwskie integrowały społeczność gdańszczan. W Dolinie Radości powstały kawiarnie, które odwiedzały rzesze spacerowiczów. Mieszkańcy Oliwy i Gdańska z przyjemnością odbywali wielokilometrowe wycieczki, w poszukiwaniu spokoju i tajemnic skrywanych w różnych zakątkach lasu. Odpowiednie ukształtowanie terenu spowodowało, że teren Lasów Oliwskich stał się atrakcyjny dla amatorów sportów zimowych. W okresie międzywojennym w Dolinie Radości powstała nawet skocznia narciarska (sic!). Wytrwały poszukiwacz znajdzie bez trudu jej ślady nawet dziś. W odległości około 500 metrów od obecnego Dworu Oliwskiego (dawnego Młyna XV), na jednym ze wzgórz można odnaleźć szczątki konstrukcji wieży, skąd rozpoczynano najazd. Widać również charakterystyczny próg i opadający pod dużym kątem zeskok. Znalezienie byłej skoczni dla wytrwałego poszukiwacza nie będzie problemem – warto włożyć odrobinę wysiłku i stojąc na stromym zeskoku pomyśleć o przeszłości tego miejsca. Na wzgórzu vis a vis skoczni, na samym szczycie znajduje się obelisk, pochodzący z roku 1940, który jest poświęcony gdańskiemu narciarzowi. Lasy Oliwskie zawierają znacznie więcej ciekawych miejsc, które postaram się skrupulatnie opisać w dalszej części niniejszej książki.

Oliwa. Pocztówka przedstawia łąkę otoczoną zalesionymi wzgórzami.

Dolina Radości to miejsce znane każdemu gdańszczaninowi. Miejsce jest to niezwykłe i bardzo urokliwe. Prawdziwy skarb przyrodniczy, który położony jest w odległości kilkuset metrów od tętniącej cywilizacyjnym zgiełkiem Oliwy. Dolina Radości przyciągała przyrodników już w czasach zaborów, w XIX wieku. Dolina obejmuje swym zasięgiem spory obszar, ograniczany wzgórzami morenowymi. Pośrodku wije się w licznych meandrach Potok Oliwski. W głębi doliny ulica Bytowska doprowadza do zabudowań Nadleśnictwa Gdańsk. Niewielka polana, gdzie znajdują się zabudowania, jest węzłem dróg, które prowadzą w stronę Brętowa i Matarni. Trasa odbijająca bardziej na zachód nosi nazwę Drogi Węglowej. Nazwa pochodzi od dawnej funkcji tego duktu – niegdyś transportowano tutaj węgiel drzewny do Oliwy. Po kilkuset metrach wędrówki Drogą Węglową dotrzeć można do sporego wzniesienia, zwanego Czarcią Górą. Na szczycie znajduje się „Diabelski Kamień”, zawleczony przed tysiącami lat przez lodowiec skandynawski. Głazy narzutowe, które są pozostałościami po działalności lądolodu skandynawskiego nazywa się eratykami. „Diabelski Kamień” to nazwa dość pospolita na Kaszubach. Większość głazów narzutowych w tym rejonie nosi właśnie taką nazwę. Z większością z nich wiąże się jakaś legenda. Tak i w tym przypadku ludowa wieść mówi o zakładzie, który zawrzeć miał Kaszub z diabłem.

Diabelski Kamień, fot. APU

Otóż pewnego dnia, biedny chłopina, mieszkaniec pobliskiej wsi Klukowo, wędrował do pracy. Idąc drogą spotkał nieznajomego. Postać była to dziwna, ubrana w czarne atłasowe szaty. Nieznajomy zagrodził drogę chłopinie. Przyglądał się dociekliwie i spostrzegłszy smutek na jego twarzy, zapytał o samopoczucie. Smutny chłop opowiedział o swej nędzy, o podartych ubraniach i o dzieciach, których nie może wyżywić. Postać w czerni wysłuchawszy smutnej historii, zamyśliła się, poczym w nagłym przypływie współczucia zaproponowała pomoc. A propozycja warta była majątku, o którym chłopina nigdy nawet nie marzył. Domyślił się Kaszub z kim ma do czynienia. Nie zwiódł go ciepły i przyjazny głos, ani bogaty, czarny strój. Tajemnicza postać zaproponowała chłopu wiele lat bogactwa w zamian za jego duszę. Chłop nie zastanawiając się wiele podpisał swoją krwią cyrograf. Po wielu latach, kiedy nadeszła chwila wypełnienia zobowiązania, spotkali się chłop z diabłem w tym samym miejscu. Gdy książę ciemności postanowił wziąć co jego, sprytny chłopina zaproponował nowe warunki. O realizacji cyrografu zadecydować miała gra w karty. Jeżeli diabeł wygra, oprócz duszy chłopka, weźmie również duszę jego żony i dzieci. W przypadku wygranej Kaszuby diabeł miał zwrócić cyrograf i nigdy więcej nie niepokoić przeciwnika. Gdy diabeł usłyszał nowe warunki, zaśmiał się chytrze. Ale zgodził się na propozycje, mając pewność wygranej. Przeliczył się jednak, gdyż nie znał zasad gry zaproponowanej przez chłopa. A ten szybko wykorzystał swoją przewagę. Diabeł zakład przegrał, a wściekłość swoją wyładował uderzając w potężny głaz na wzgórzu. Uderzył tak potężnie, że granitowy kamień rozpadł się na dwie części.

W ten sposób kaszubska legenda wyjaśnia obecny kształt granitowego głazu w Dolinie Radości. Obwód większego głazu wynosi 12,5 m, a wysokość 2 m, przy czym zagłębiony jest na około 1 m w ziemi. Mniejszy ma 8 m obwodu, wysokości ok. 1,8 m, licząc z częścią zagłębioną w gruncie.

Leśna ścieżka biegnąca na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, ustanowionego w 1979 r.

„Diabelski Kamień” to nie jedyny głaz narzutowy w Lasach Oliwskich. Wytrawny poszukiwacz odnajdzie w promieniu około 1 kilometra od wspomnianego eratyka, co najmniej dwa głazy narzutowe. Na północ od Czarciej Góry spoczywa tzw. „Głaz w wykopie”. Nie jest oczywiście tak imponujący pod względem wielkości i legendarnej otoczki, jak „Diabelski Kamień”, lecz na tyle duży, że warto o nim wspomnieć. Jego wymiary to 1,7 metra wysokości i 10 metrów obwodu. Na południe zaś od Drogi Węglowej, na zboczu jednego ze wzniesień, znajduje się inny głaz, mało romantycznie zwany „Głazem na Wzgórzu”. Wysokość głazu sięga 1,6 metra, obwód zaś 8,9 metra.

Wędrując przez Lasy Oliwskie warto mieć świadomość, iż wiele nazw dolin, dróg i innych obiektów ma swoje źródła nie tylko w legendach, jak w przypadku Czarciej Góry i Diabelskiego Kamienia. Przykładem jest Dolina Bobrów, znajdująca się na południe od Doliny Radości. W sercu doliny wije się niewielki strumyk, który zasila wodą Potok Oliwski. Od Doliny Radości prowadzi do niej niewielka asfaltowa drożyna kierująca się w stronę Matarni. Jeszcze w połowie XX wieku można było spotkać tutaj bobrowe żeremia, a szczególnie zainteresowani znajdą niejeden ślad obecności tych zwierząt.

Fragment Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego

Równolegle do ulicy Bytowskiej i Doliny Radości, na południowy wschód biegnie dość szeroki dukt prowadzący od Oliwy do Brętowa. Nazywa się on Szwedzką Groblą. Nazwa ta ma korzenie historyczne. Najprawdopodobniej właśnie tą drogą podeszły wojska szwedzkie w roku 1626 pod zabudowania klasztoru oliwskiego. Była to, jak wspomniałem wcześniej, bardzo niszczycielska wizyta i zakończyła się ograbieniem kościoła. Wizyta armii szwedzkiej była na tyle traumatycznym wydarzeniem w historii Oliwy, że droga, którą wojska podążały, do dziś nazwą przypomina o tragicznych wydarzeniach z XVII wieku.

Podążając na północ w okolicy Doliny Zgniłych Mostów (nazwana od znajdującego się tu niegdyś zbutwiałego mostku), wspinając się południowym zboczem Wzniesienia Marii, warto zdobyć się na wysiłek odnalezienia „Kamiennej Twarzy”. To niewielkich rozmiarów głaz narzutowy, który znany jest z charakterystycznego i niespotykanego kształtu. Przypomina ludzką twarz. Tajemnicą owiana jest forma kamienia – nie wiadomo, czy jest dziełem naturalnych procesów przyrodniczych, czy też mamy do czynienia z bezcennym obiektem archeologicznym. Temat warty zbadania.

Pocztówka przedstawia pensjonat Freudenthal, gdy właścicielem był Otto Kamin. W 1928 r. założył on obok pensjonatu mały ogród zoologiczny, który był wielką atrakcją.

Wzniesienie Marii opadając na północ prowadzi do Doliny Ewy, gdzie utworzono w roku 1983 rezerwat przyrody o nazwie „Źródliska w Dolinie Ewy”. Obejmuje on swoją powierzchnią 12 hektarów podmokłych terenów, gdzie źródła swoje ma Potok Prochowy. Ochroną objęto tutaj siedlisko lasu łęgowego, z dużą ilością roślin naczyniowych, w tym wielu rzadkich i ginących (bluszcz pospolity, listera jajowata, wawrzynek wilczełyko). W rezerwacie znajduje się jedno z nielicznych stanowisk rzadko spotykanej na terenach nizinnych szuwar manny gajowej. Na uwagę zasługuje także duża liczba gatunków charakterystycznych dla terenów wyżynnych i górskich. Świadczy to unikalnym charakterze tego miejsca.

Bogata rzeźba terenu, a także brak polowań z użyciem broni palnej w strefie przymiejskiej dają zwierzętom duże poczucie bezpieczeństwa. Dlatego też niejednokrotnie spacerujący mieszkańcy spotkać mogą na swej drodze dziki, sarny, jelenie. Poza tym w Lasy Oliwskie zamieszkują charakterystyczne dla obszarów nizinnych zające szaraki, króliki, wiewiórki, lisy, borsuki, wydry, kuny, tchórze, łasice, jeże. Niekiedy także spotkać tu można łosia, ale te duże zwierzęta nie mają tutaj stałych stanowisk, zwykle pojawiają się osobniki wędrujące. Z małych ssaków zasługują na wymienienie rzęsorek rzeczek oraz nietoperze borowiec wielki i nocek duży. W wodach Potoku Oliwskiego występuje pstrąg potokowy, w niektórych odcinkach jako populacja pierwotna.

Dolina Radości, fot. APU

Lasy Oliwskie to fenomen – prawdę mówiąc, nie znam ani jednego dużego miasta, które w swoim bezpośrednim sąsiedztwie ma taki skarb przyrodniczy. Naturalny park, gdzie wciąż zostały zachowane pierwotne stanowiska przyrody ożywionej i nieożywionej. Warto to docenić i zastanowić się nad odpowiednią ochroną. Szczególną uwagę należy przede wszystkim przywiązać do Doliny Radości i usunięcia szpecących reliktów lat siedemdziesiątych XX wieku – ogródków działkowych, altanek i innych obrzydliwych tworów samowoli budowlanej. Dolina Radości to potencjalny gdański Central Park, miejsce dla ludzi spragnionych spokoju, refleksji i spędzających aktywnie wspaniałe chwile w harmonii z przyrodą.

Wojciech Stybor

Copyright © 2005 Wojciech Stybor. All rights reserved.

To jest ostatnia część opowieści Wojciecha Stybora o Oliwie. Wszystkie można znaleźć pod tym linkiem lub wpisując odpowiednią frazę w wyszukiwarkę na stronie głównej. Wszystkim cierpliwym, którzy wytrwale razem z nami przez 5,5 roku czytali te 76 części, serdecznie dziękujemy, a przede wszystkim dziękujemy Autorowi za poprowadzenie nas po urokliwych zakątkach Oliwy.

BIBLIOGRAFIA:

  • „Bedeker Gdański” – Jerzy Samp, Gdańsk 1994
  • „Dzieje Gdańska” – Edmund Cieślak, Czesław Biernat, Gdańsk 1969
  • „Geniusz Kobiety. Aspekt etyczno-społeczny” rozdz. „Ojcze święty wróć do Rzymu – Brygida Szwedzka” – Henryk Misztal, Sandomierz 1996
  • „Geomancja” – Leszek Matela, Białystok 1997
  • „Gdańsk 1945” – zbiór studiów pod red. Mariana Mroczki, Gdańsk 1996
  • „Gdańsk. Duńskie karty historii” – Jan Wołucki, Gdańsk 2000
  • „Gdańsk – Szwedzkie karty historii” – Wojciech Łygaś, Gdańsk 2001
  • „Gdańskie dwory i pałace.” – Jerzy Samp, Gdańsk 1998
  • „Historia architektury dla wszystkich” – Tadeusz Broniewski, Wrocław 1990
  • „Katedra oliwska” – Aleksander Klemp, Gdańsk 1987
  • „Katedra w Oliwie” – Stanisław Bogdanowicz, Gdańsk 1995
  • „Komu potrzebna jest Dolina Radości” – Marcin S. Wilga, Pismo Politechniki Gdańskiej, Gdańsk marzec 1999
  • „Klasztor pocysterski w Oliwie. Przewodnik po dawnych wnętrzach klauzurowych.” – Alina Szpakiewicz, Gdańsk 2003
  • „Kronika parafii w Oliwie (1904-1945)” – Zygmunt Iwicki, Gdańsk 1999.
  • „Lasy Oliwskie, krótkie omówienie ich walorów i problemów ochrony” – Andrzej Garbalewski, Pismo Politechniki Gdańskiej, Gdańsk maj 1999.
  • „Miasto tysiąca tajemnic” – Jerzy Samp, Gdańsk 1999
  • „Oliwa. Dzieje i zabytki.” – Franciszek Mamuszka, Jerzy Stankiewicz, Gdańsk 1959
  • „Oliwa. Muzyka wieków.” – Maria i Andrzej Szypowscy, Gdańsk 1997
  • „Oliwa. Okruchy z dziejów, zabytki” – Franciszek Mamuszka, Gdańsk 1985
  • „Oliwa Jelitkowo.” Z cyklu „Był sobie Gdańsk – dzielnice” – Grzegorz Fortuna, Donald Tusk 2003
  • „Oliwa wczoraj i dziś. Przewodnik po zabytkach katedry i byłego klasztoru.” – Zygmunt Iwicki, Gdańsk 2001
  • „Symbolika świątyni chrześcijańskiej” – Jean Hani, Kraków 1998
  • Strona internetowa www.trojmiasto.pl/oliwa/ – Adam Kromer
  • „Trójmiejski Park Krajobrazowy” – Marcin S. Wilga, Pismo Politechniki Gdańskiej, Gdańsk kwiecień 1999.
  • „Zarys dziejów Polski” – Jerzy Topolski, Warszawa 1986

  • „nie znam ani jednego dużego miasta, które w swoim bezpośrednim sąsiedztwie ma taki skarb przyrodniczy”

    jak ja nie lubię powielania tego mitu… . Takich miast na świecie jest mnóstwo (Monachium, Zagrzeb, Lwów, Portland, Seattle, Vancouver, Władywostok, Irkuck, Tokio, Barcelona, Genua itd. – żeby na półkuli północnej pozostać), a nasze lasy – choć piękne – są przez naszych kochanych współmieszkańców traktowane jak śmietnik.

    Odpowiedz

Dodaj opinię lub komentarz.