Strefa obywatelska

Zawsze Pomorze zawsze pomoże – półprawda, czyli całe kłamstwo

“Prawda zawsze się obroni”, to piękne hasło, ale obecnie prawda rzadko broni się sama. Często potrzebuje pomocy, gdy naprzeciw niej stają media, nawet te lokalne, które fakty interpretują według własnego uznania. Doskonałym przykładem takiej obróbki rzeczywistości jest historia rzekomego buntu kibiców Lechii Gdańsk przeciwko prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, którą zaserwował nam portal “Zawsze Pomorze”.

Transparent wywieszony przez kibiców Pogoni Szczecin. fot. Robert Kwiatek

Każdy ma prawo do własnej opinii, ale nie do własnych faktów. Podczas meczu z Pogonią Szczecin na trybunach pojawił się baner uderzający w prezydenta Nawrockiego. Redakcja “Zawsze Pomorze” natychmiast ogłosiła stadionowy bunt i obwieściła, że kibice Biało-Zielonych odwrócili się od Karola Nawrockiego. Problem w tym, że na stadionie było około 17 tysięcy świadków, którzy widzieli coś zupełnie innego. Transparent nie należał do gdańszczan, lecz do gości, kibiców Pogoni.

Transparent kibiców Lechii Gdańsk. fot. Robert Kwiatek

O co właściwie poszło? 
Zanim przejdziemy do dziennikarskich uników, warto wyjaśnić, co wywołało emocje na trybunach (tych szczecińskich). Protest dotyczył weta Prezydenta wobec nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Dlaczego Karol Nawrocki zdecydował się na taki krok? Jego argumentacja opierała się na trzech filarach:

  • Walka z przestępczością: Prezydent uznał, że nowe przepisy zbyt mocno krępują ręce prokuraturze, co mogłoby ułatwić liderom grup przestępczych unikanie aresztu i zastraszanie świadków.
  • Ochrona najmłodszych: Argumentowano, że zmiany uniemożliwiłyby skuteczne stosowanie aresztu wobec osób podejrzanych o pedofilię. Sprawa nabrała szczególnej dynamiki w związku ze skazaniem byłej działaczki Platformy Obywatelskiej w Kłodzku.
  • Kwestia „owoców zatrutego drzewa”: Nawrocki nie zgodził się na zakaz wykorzystywania dowodów zdobytych z naruszeniem procedur, obawiając się, że groźni przestępcy wyjdą na wolność przez błahe błędy urzędnicze.

W skrócie: Prezydent postawił bezpieczeństwo obywateli ponad nadmiernym rozszerzaniem praw podejrzanych. To właśnie ta decyzja stała się paliwem dla transparentu, który, choć wywieszony przez Pogoń, portal próbował „włożyć w ręce” kibicom Lechii.

Sprostowanie, które nic nie prostuje
Gdy kłamstwo zaczęło mieć “krótkie nogi”, a inne portale (Onet) zaczęły wycofywać się z tych rewelacji, “Zawsze Pomorze” po około 24 godzinach również wykonało unik. Autor tekstu uznał swój “błąd” i przeprosił. Czy to kończy sprawę? Wręcz przeciwnie. To dopiero początek lekcji manipulacji.

Na portalu możemy teraz znaleźć Dwa artykuły, jeden zmanipulowani, a drugi z przeprosinami w ostatnim zdaniu. Choć moim zdaniem przeprosiny powinny być na początku. Tytuł o “odwróceniu się kibiców” zamieniono na informację, że “kibice Lechii Gdańsk nie wywiesili transparentu”. Czy to brzmi wiarygodnie? Tylko na pierwszy rzut oka. To jednak klasyczna szkoła manipulacji: wycofujemy się z ewidentnego kłamstwa, ale w podtekście zostawiamy tezę o “odwróceniu się” fanów. Czytelnik ma odnieść wrażenie: No dobrze, może i transparentu nie powiesili, ale i tak są przeciw Nawrockiemu. To próba ratowania twarzy poprzez przemycanie tej samej tezy w inny sposób.

Podsumowanie
Trudno uwierzyć w zwykłą pomyłkę dziennikarską, gdy sprawa dotyczy politycznego tematu. Czy to była “ustawka”, czy może gorliwość redaktora działającego na zamówienie? Tego pewnie się nie dowiemy. Zdjęcia pokazują wyraźnie: to, co przypisano kibicom Lechii, było dziełem przyjezdnych, a rzekome dowody w postaci zdjęć po meczu wyglądają na przygotowaną wcześniej prowokację.

Zdjęcia pokazują wyraźnie: to, co przypisano kibicom Lechii, było dziełem przyjezdnych, a rzekome dowody w postaci zdjęć po meczu wyglądają na przygotowaną wcześniej prowokację. fot. internet, autor nieznany

Jako dziennikarski obowiązek należy odnotować fakt sprostowania, ale jako obowiązek obywatelski należy wskazać na jego marną jakość. Prawdziwe przeprosiny polegałyby na przyznaniu: “Zmanipulowaliśmy fakty, by uderzyć w konkretną osobę”. Zamiast tego dostaliśmy słowne gierki i próbę utrzymania opowieści mimo braku dowodów.

Każdy może się pomylić, to ludzkie. Ale kiedy “pomyłka” idealnie wpisuje się w linię polityczną, trudno o kredyt zaufania. 17 tysięcy ludzi na stadionie widziało prawdę. “Zawsze Pomorze” wolało widzieć swoją własną rzeczywistość. I choć prawda w końcu wyszła na jaw, niesmak po tej próbie medialnego sterowania nastrojami gdańskich kibiców pozostanie na długo. W dziennikarstwie półprawda to zazwyczaj po prostu całe kłamstwo.

Andrzej Ługin

Dodaj opinię lub komentarz.