Forum betonu

Na wcześniejsze zaproszenie, zapowiedziane przez prezydenta Gdańska pana Pawła Adamowicza i skierowane do miejskich aktywistów i dziennikarzy, odwiedziliśmy w  dniu 7 września inwestycję Forum Gdańsk prowadzoną przez prywatnego inwestora i miasto w partnerstwie publiczno-prywatnym. Już sam pomysł budowania tak gigantycznego centrum handlowego w śródmieściu dużego miasta i to przy zaangażowaniu środków publicznych budzi zdziwienie.

na budowie forum
na budowie forum

Nim przejdę do tematu przykrywania zabytkowego kanału Raduni betonową płytą, warto przypomnieć już kilka wcześniej zidentyfikowanych problemów i utrudnień, które spowoduje ta inwestycja.

Dodatkowe tysiąc samochodów, na które znajdzie się miejsce na parkingach tego obiektu, zapcha układ drogowy i to w dużo większym stopniu niż samochody pozostawiane w śródmieściu na wiele godzin przez turystów i mieszkańców. Tutaj ta wymiana będzie następować w znacznie krótszym czasie, przez to tych samochodów przypadających na jedno miejsce będzie też i więcej.

Nonsensem też jest reklamowanie tego centrum jako miejsca przesiadkowego. Można będzie tu dojechać samochodem, by przesiąść się na inny środek lokomocji, co jest faktem. Pomija się jednak to, że takie centra przesiadkowe lokalizuje się właśnie po to z dala od śródmieść, by nie wprowadzać w tak brutalny sposób tak dużej liczby samochodów do centrum. Tu mamy kompletną odwrotność tej idei. Jest to dodatkowe utrudnienie dla próbujących tu żyć i jakoś sobie radzić mieszkańców, których liczba w śródmieściu stale spada na rzecz apartamentów wynajmowanych turystom.

Nonsensów jest jednak więcej, jak chociażby gigantyczna szara ściana od strony ulicy Trzeciego Maja wystająca kilka metrów ponad poziom chodnika, która wyznacza przyszły poziom parteru mającego tam powstać budynku. Należy przypomnieć, że jedną z niewielu idei, która budziła entuzjazm przed laty w kontekście budowy (wtedy jeszcze Forum Radunia), było właśnie to, że podzielone kanionem kolejowym miasto zostanie wreszcie scalone miejską tkanką. Tymczasem okazało się to nie być ani miejską, ani tkanką, tylko jeszcze bardziej (bo tym razem również wizualnie) dzielącą miasto wielką niedostępną mastabą. I jeżeli ktoś mi powie, że to coś wzdłuż ulicy Trzeciego Maja scala miasto, to czyni to równie skutecznie jak Mur Berliński scalający Berlin Zachodni ze Wschodnim. De facto wygląda niemal tak samo.

widok na Biskupią Górkę
widok na Biskupią Górkę

Inną konsekwencją budowy ex Forum Radunia jest zupełne odcięcie się jeszcze szerszym pasem asfaltu od mieszkańców Biskupiej Górki, którzy od lat wyczekują rewitalizacji. Można im było przy okazji tej inwestycji dać im ją niemal od ręki, gdyby FG nie wypinało się zza fosy układu drogowego pustymi ścianami wielko-kubaturowego parkingu na te 1100 samochodów. Warto tu przytoczyć, co mówią zapisy miejscowego planu, który w swej idei był całkiem dobrym planem. W karcie terenu 007-M/U31 w punkcie 7 „Zasady kształtowania zabudowy i zagospodarowania terenu” podpunkt 6. jest zapis:

formy zabudowy – zabudowa pierzejowa, śródmiejska.

Konia z rzędem temu, kto w wielkim parkingowcu ziejącym pustymi otworami bez okien dostrzeże śródmiejską formę zabudowy. Owszem, gdyby może chodziło o lata siedemdziesiąte w Stanach. Mamy jednak dwudziesty pierwszy wiek i centrum europejskiego miasta o tysiącletniej tradycji. Dla większości z nas, myślących o Gdańsku jako naszym domu, oczywistym jest to, że zabudowa śródmiejska to ta zbliżona charakterem do kamienic i budynków w których żyją i przebywają ludzie, a nie wielko-powierzchniowych hal dla samochodów, do których się wjeżdża po pochylniach zamiast wchodzić przez drzwi.

widok od strony ulicy 3 maja
widok od strony ulicy 3 maja

Tak się właśnie dzieje, jak za projektowanie zabierają się prawnicy do spółki z deweloperami, zaś miasto poprzez udział w partnerstwie publiczno-prywatnym staje się stroną występującą o pozwolenie na budowę i jednocześnie je wydającą. Delikatnie mówiąc, jest to konflikt interesów, bo nie powinno się być sędzią we własnej sprawie. Jeśli jest się zaangażowanym bezpośrednio w proces i jedynym w praktyce sprawującym nad nim kontrolę, łatwo zagubić racjonalne podejście. Tu właśnie zabrakło takiego nadzoru ze strony miasta, który byłby kubłem zimnej wody na głowy inwestora w czasie, gdy było to dla inwestorów, projektantów, władz miasta i nas wszystkich mieszkańców mniej bolesne.

pierwotna koncepcji zabudowy
pierwotna koncepcji zabudowy

Tymczasem niewiele zostało z pierwotnej zwycięskiej koncepcji widocznej na powyższej ilustracji. To właśnie kształt tego projektu, jak widać zbudowanego z wielu odrębnych kwartałów pierzejowej zabudowy o śródmiejskim charakterze, został potem przeniesiony do MPZP przez urbanistów z Biura Rozwoju Gdańska. Odbyło się to na życzenie władz miasta, które właśnie taką inwestycję obiecały mieszkańcom. Sieć żywych miejskich uliczek i zabudowę o proporcjach i charakterze istniejącego tam budynku biblioteki. Widzimy tu też zieleń będącą kontynuacją parku w rejonie Huciska. Ciągnie się ona wzdłuż ulicy Okopowej w postaci miejskich plantów, których w Śródmieściu bardzo brakuje. Z tych planów w procesie projektowania i ciągłych zmian, którym poddawany był potem projekt drobnymi kroczkami, doprowadzono do tego, co widać na poniższej ilustracji. Jednego wielkiego gmachu, który w miejsce uliczek ma pasaże centrum handlowego i w którym zieleń plantów została sprowadzona do postaci ściśniętego pasa skarp i murów oporowych pod którymi można było upchnąć dodatkowe powierzchnie handlowe.

jeden wielki gmach
jeden wielki gmach

Na oprowadzaniu przedstawiciele inwestora dodatkowo jeszcze zachwalali to rozwiązanie jako świetną przestrzeń miejską cytując „znakomicie wpisaną w charakter okolicznej zabudowy”. Czy coś, co przez swoje skośne kształty murów oporowych i strome powierzchnie nasypów budzi raczej skojarzenia z inżynierią węzła autostradowego, można nazwać nawiązywaniem form do takich obiektów jak Brama Wyżynna czy budynek NBP – pozostawiam do rozważenia czytelnikom. Moim skromnym zdaniem budynek Lotu i NBP wyglądają niemal jak bliźniaki w porównaniu do dynamicznych i krzykliwych form architektonicznych powstających po drugiej stronie ulicy. Jedyne, do czego od tej strony FG nawiązuje i co pewnie niejeden z was już zauważył, to świetnie wpisanie w formę FG istniejącej tam estakady biegnącej z Okopowej w Podwale. Optycznie rzeczywiście estakada znika nieco na tle tych wszystkich krzywizn.

Oprowadzający nas po budowie gospodarze bardzo zresztą lubili odwoływać się do pojęcia „przestrzeń publiczna” powtarzając ten zwrot jak mantrę. Padło ono z ich ust kilkadziesiąt razy w kontekście placu po środku założenia, skarp i pasaży handlowych. Zachwalano nam te miejsca na różny czasem – wręcz trącący przesadą sposób – pragnąc, byśmy wyobrazili sobie pary młode robiące sesje ślubne na schodach prowadzących do tunelu pod Okopową albo usiłując nas przekonać, że te przestrzenie będą nawet lepsze niż Główne Miasto, bo te wymiera ponoć (nie wiem, skąd te informacje) o 22, a Forum Gdańsk będzie miało restauracje czynne jeszcze dłużej. Tu muszę przyznać poziom absurdu w trakcie tej wycieczki sięgnął chyba zenitu.

świetne nawiązanie do estakady
świetne nawiązanie do estakady

Nie przeczę, że od strony placu ta inwestycja prezentuje się najlepiej. Nie jestem krytykantem czy pieniaczem, by mówić, że wszystko jest złe i okropne w tej inwestycji. Co więcej, pewnie każdy z nas będzie tam rzadziej lub częściej chodził na zakupy, bo będzie to, patrząc od strony jego wnętrza, ciekawsze centrum handlowe niż wiele innych. Nie jest to jednak zaraz powód, by mówić, że centrum handlowe jest lepsze niż Główne Miasto (śmiech). Owszem, może w przyszłości tak się stanie, jak już jego wpływ na otoczenie wykończy drobny handel na pobliskich ulicach Głównego Miasta i nadszarpnie lokalnych restauratorów. Nie wykluczam sytuacji, że jego wpływ na sąsiedztwo faktycznie wyssie potencjał z otoczenia, co dobije okolicę i wtedy na tej zasadzie FG może stanie się lepsze, gdy reszta stanie się gorsza. Ja tam jednak nadal wolę uliczki Głównego Miasta, które mają swoje proporcje i charakter i są prawdziwym miastem i nikt mi nie będzie wciskał, że sztuczne jest lepsze. Tak czy inaczej, w przyszłości Forum Gdańsk z pewnością dostarczy nam wszystkim wiele zmartwień i pracy, by do uśmiercenia Głównego Miasta nie dopuścić tak,  jak dopuszczono do upadku ulicy Świętojańskiej w skutek otwarcia galerii Riwiera, która zabrała życie z centrum Gdyni.

Wracając jednak do samego powtarzanego jak mantrę terminu „przestrzeń publiczna”. Należy zadać sobie pytanie czy przedstawiciele inwestora skupiając się na epitetach „piękna, świetna, żywa, unikatowa” i tak dalej nie zaklinali tylko rzeczywistości stosując te malownicze określenia w odniesieniu do czegoś, czego tak naprawdę tam w ogóle nie ma. Mamy w uproszczeniu dwa podstawowe rodzaje przestrzeni i podobnie jest w ujęciu prawnym, który te przestrzenie definiuje. Przestrzeń publiczną i przestrzeń prywatną. Zastanówmy się, o którym rodzaju przestrzeni tak naprawdę mówili przedstawiciele inwestora.

podziemna "przestrzeń publiczna"
podziemna „przestrzeń publiczna”

W przestrzeni publicznej obowiązują inne normy zachowań i prawa którym podlegamy, niż w przestrzeni prywatnej. W przestrzeni publicznej nie możemy łamać konkretnych przepisów, jak picie w miejscu publicznym, nie możemy biegać nago, przeklinać i robić wielu innych głupich rzeczy, które łamią zasady współżycia, a za respektowanie tych norm odpowiedzialne są służby porządkowe. Policja i straż miejska pilnują porządku i mogą w razie czego nałożyć na nas karę w postaci choćby mandatu. W przestrzeni publicznej przysługują nam też prawa do przebywania w niej i robienia wszystkich innych rzeczy, które tych norm współżycie nie łamią i nikt, NIKT nie może nam tego zabronić ani nas z niej wyrzucić. Pilnujące porządku służby stoją tu na straży tych naszych praw. Wynika to z jednego podstawowego faktu, a mianowicie jesteśmy współwłaścicielami tej przestrzeni we własnym mieście i własnym kraju i się nam to po prostu należy. Inaczej jest w przestrzeni prywatnej, gdzie możemy robić większość wcześniej wymienionych zabronionych czynności i nie kontrolują nas służby, tylko właściciel terenu.  Nie nie ma on prawa nakładać na nas mandatów i innych kar i do tego miejsca wygląda to nawet fajnie. Ale tylko do tego. W praktyce na prywatnym terenie jesteśmy tylko gośćmi.

To właściciel terenu decyduje, jakie normy obyczajowości na nim obowiązują, a żeby nas wyprosić, nie potrzebuje nam niczego udowadniać. Wystarczy oddelegowany ochroniarz, który powie nam spokojnie „Proszę opuścić teren, to jest własność prywatna” i kończy się dyskusja. I właśnie takim terenem prywatnym były wszystkie pokazywane nam przestrzenie niesłusznie nazywane „przestrzeniami publicznymi”. Przedstawiciele inwestora przyznali to w końcu, gdy padło pytanie, kto jest właścicielem tych przestrzeni i kto będzie tu pilnował i jakiego porządku. Tak więc czar prysł dość szybko, gdy wyjaśniło się, że będą go pilnować ochroniarze egzekwując jeszcze nie sprecyzowane jak na razie przez właściciela tego prywatnego terenu zasady jego użytkowania.

Tu rodzi się fundamentalne pytanie, czy jako mieszkańcy posiadamy jeszcze tak naprawdę prawo do naszego miasta, jeśli jego władze oddają w ramach partnerstwa publiczno-przywartego teren wart prawie dwieście milionów złotych, by otrzymać w zamian mały budynek tak zwanego „Kunsztu Wodnego”, który nie stanowi nawet dziesięciu procent powierzchni zabudowy całego tego kompleksu. Małym pocieszeniem jest tu fakt, że nie jesteśmy jako mieszkańcy Gdańska jacyś wyjątkowi pod względem potraktowania nas. Ta powszechnie występująca patologia w rozwijaniu miast i występuje nie tylko w Polsce, choć faktycznie w wielu miastach zachodniej Europy zdążono się już z takiego podejścia wyleczyć.

Kanał Raduni
Kanał Raduni

Wracając jednak do samego spaceru po Forum Gdańsk i podstawowej, a zarazem najbardziej przykrej kwestii dotyczącej samego kanału. Tak. Ma być on zabetonowany. Właściciel podtrzymuje swoje stanowisko, mimo oczywistej sprzeczności projektu w takim kształcie z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który stanowi lokalne prawo. Jak przedstawiciele FG argumentują taką decyzję? Oczywiście troską o dobro klienta centrum handlowego oraz tym, że na płycie, pod którą schowają kanał, zrobią bardzo ładną przestrzeń, naturalnie „publiczną” jak całe te centrum handlowe. Imitacja Kanału Raduni będzie bardzo ciekawa i lepsza niż oryginał i na dowód tego, że to prawda, zgadzają się sami ze sobą. Jednak pod kolejnymi zwałami romantycznych didaskaliów i opisów wciąż próbuje się przykryć niewygodny fakt, że w MPZP dalej stoi jak byk zapis, o który tu chodzi.

Punkt 10. Zasady ochrony dziedzictwa kulturowego, zabytków, krajobrazu kulturowego oraz dóbr kultury współczesnej.

Podpunkt 2b „Zachowanie otwartego przebiegu Kanału Radunia za wyjątkiem rejonu dawnego założenia urbanistycznego Kunsztu Wodnego i Młyna Rakowego oznaczonego na rysunku planu liniami zabudowy, o których mowa w pkt 7.1b, 7.1g i 7.1h.

obiekty wpisane do rejestru zabytków
obiekty wpisane do rejestru zabytków

Dodatkowo, jeśli spojrzymy na rysunek miejscowego planu zauważymy, że Kanał Raduni jako zabytek oznaczony jest jako obszar ponad dwa razy szerszy niż samo koryto kanału, gdyż traktowany jest razem z przyległymi pasami ziemi, czego w obecnym projekcie już zupełnie nie uwzględniono. Co więcej, kanał należy do skarbu państwa i nadzór właścicielski sprawują tu właściwe temu ministerstwa. Tymczasem zabytek ten w tej chwili traktowany jest jak prywatna zabawka miasta i inwestora, którzy rozporządzają nim wedle własnego uznania podyktowanego oczekiwaniem potencjalnych najemców lokali handlowych lub też innymi nieznanymi nam przesłankami i proces ten trwa od minimum dwóch lat.

Przyznał to przedstawiciel Urzędu Miejskiego zapytany o to, od jak dawna było wiadomo, że kanał ten miał być przykryty płytą. Na to pytanie padła z jego ust odpowiedź, że nie wie, bo pracuje tu dopiero od dwóch lat. Tej niefortunnej odpowiedzi udzielił właśnie przedstawiciel miasta. Gdy wcześniej na to pytanie próbował mi odpowiedzieć projektant tłumacząc jak długo trwa proces projektowy,  przedstawiciel inwestora szybko mu przerwał. Tym niemniej dowiedzieliśmy się, że przez te dwa lata co najmniej nikt z ludzi sprawujących pieczę nad tym projektem nie pokwapił się, aby zapytać o zdanie nas mieszkańców. Nawet pomijając fakt, że to zabytek, mamy przecież prawo do bycia informowani o takich rzeczach choćby dlatego, że jako obywatele tego kraju jesteśmy jego współwłaścicielami. I teraz to piszę z lekką nutą niepewności, bo jak to mówiłem publicznie, to niektórzy broniący stanowiska inwestora kręcili głowami śmiejąc się pod nosem. Żałuję, że nie dopytałem tylko czy to dlatego, że ja czegoś nie rozumiem odnośnie fundamentalnych zasad panujących w tym kraju, czy też po prostu była to taka drwina z tego, jaki ja jestem naiwny.

część kanału który ma mieć 2 koryta
część kanału który ma mieć 2 koryta

Na pytanie, czemu nie byliśmy informowani we wcześniejszych wypowiedziach pana wiceprezydenta Bielawskiego usłyszeliśmy, że cytując „Nikt o to nie pytał”. Czy to jest naprawdę oficjalna odpowiedź? Nikt nie pytał też pewnie, czy w budynku nie będzie reaktora atomowego, choć niektóre jego fragmenty zewnętrznej bryły budzą takie obawy. Podobnie  nie zadaliśmy jako obywatele jeszcze niezliczonej ilości pytań odnośnie każdej strony dokumentacji tego projektu z podejrzeniem, czy czasem ten czy inny element projektu nie narusza prawa albo nie łamie obietnic złożonych przez miasto. Nie zrobiliśmy tego, bo jako mieszkańcy nie jesteśmy jasnowidzami. Szczegóły projektu utrzymywane były w tajemnicy i niemożliwe jest przewidzieć wszystkich okoliczności, w jaki sposób w tym procesie PPP można było jeszcze to prawo naruszyć. Te i inne przejawy arogancji w komunikacji z mieszkańcami oraz brak skłonności do jakiegokolwiek dialogu przewijały się zresztą w tym procesie inwestycyjnym od dawna.

Dziwi tylko w tym wszystkim fakt, że taka postawa nadal jest podstawową formą komunikacji z mieszkańcami i dziennikarzami mimo, że sprawą zajęła się już w tej chwili prokuratura, a zarzuty odnośnie przekroczenia ustaleń miejscowego planu zgłaszają nie tylko miejscy aktywiści, ale też potwierdzają ich słuszność przedstawiciele obecnego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, podobnie zresztą jak niegdyś pełniący tą funkcję pan Marian Kwapiński, który jest twórcą tych właśnie zapisów miejscowego planu poświęconych ochronie Kanału Raduni. Mówi on wprost, jaka jest interpretacja tych zapisów nie pozostawiając cienia wątpliwości, że kanał ma pozostać w odkrytej formie jak obecnie, tak by poziom jego dzisiejszego koryta był dla wszystkich widoczny. Powodem tego jest fakt, że to, co jest zabytkowym walorem tego kanału jako zabytku techniki to mistrzostwo inżynieryjne polegające na zasadzie jego funkcjonowania. Kanał  ma spadek rzędu 0,02% na całym przebiegu wielu kilometrów, dzięki czemu w tym właśnie miejscu, gdzie budowane jest Forum Gdańsk, jego dno przebiega na tej głębokości, a nie innej. Zrobienie innego sztucznego dna kilka metrów wyżej kompletnie mija się z ideą, bo sztucznie pompowana woda na ten wyższy poziom będący sadzawką wewnątrz „pasażu handlowego” jest właśnie tym, co zaprzecza najbardziej fundamentalnej właściwości, która świadczy o zabytkowym walorze tego kanału.

Perswazja ze strony inwestora, że jego zdaniem tak będzie lepiej, nie jest już płaszczyzną, na której toczy się ten spór. To nie jest kwestia, czy będzie lepiej i kto ma jakie gusta. Wbrew popularnemu powiedzeniu uważam, że o gustach warto dyskutować, tylko na tym etapie jest już dużo za późno. Równie dobrze można dostawić zewnętrzną windę do wieży Kościoła Mariackiego i powiedzieć, że będzie lepiej, bo teraz można się na szczyt dostać w komfortowy sposób, albo na tej zasadzie zasypać wielkim kopcem ziemi hale BHP na stoczni i powiedzieć, że nie niszczy się zabytku, tylko ukrywa go pod ziemią, dzięki czemu będzie nawet bezpieczniejszy. I to jest właśnie podobny przypadek, gdzie prócz prawa przekroczono również granicę absurdu w tym, jak zamierza się potraktować Kanał Raduni.

wycieczka w "przestrzeni publicznej"
wycieczka w „przestrzeni publicznej”

W tym całym spacerze po budowie tego centrum handlowego smutne jest dla mnie też to, że ludzie, którzy nas oprowadzali, dostali tak niewdzięczne zadanie, by bronić przed prasą i mieszkańcami rozwiązań, do których ich zwierzchnicy nie mają nadal odwagi przyznać się, że są one błędem. Takie jest moje subiektywne odczucie. Nie szedłem z radością na tą budowę by zobaczyć ciekawe rzeczy i zadać trudne pytanie, bo mnie to jara. Jestem architektem i byłem już na wielu budowach, a ścieranie się z kimś, kto ma inne zdanie – jak chyba dla każdego – jest czymś wyjątkowo przykrym.

Dużo bardziej wolałbym zobaczyć finalny efekt, który będzie zgodny z obietnicami składanymi przez władze miasta i inwestorów. Stąd też skierowane do nas słowa (chyba pociechy), które padły na koniec tej wycieczki, że teraz będzie dużo więcej takich wycieczek i że liczą na kontakt i współpracę, były dla mnie kompletnie nietrafionymi życzeniami i jakąś czarną wróżbą. Ten kontakt powinien był być ponad dwa lata temu co najmniej, gdy było to na etapie zamiennego projektu, a dziś zamiast łazić w kaloszach w deszczu po betonowym szkielecie budynku moglibyśmy spędzać ten czas jakkolwiek inaczej i bez zmartwień, jak i dla kogo się to źle skończy. I tak wszyscy poniesiemy koszty w ten czy innym sposób w kontekście powstania tej inwestycji, bo wprowadzamy niepotrzebny nadprogramowy ruch samochodowy i zabijemy lokalny handel, który i tak miał się kiepsko i potrzebował wsparcia, a nie gwoździa do trumny.

schody, schody, schody
schody, schody, schody

Stworzymy wokół tej inwestycji ponadto cały wieniec bezużytecznych przestrzeni, tym razem naprawdę publicznych bo naszych, ale naprawdę też martwych – w postaci okalających centrum handlowe chodników wzdłuż układu ulic. Tak będzie, bo trudno mi uwierzyć, by komuś zależało na chodzeniu wzdłuż ślepych ścian tej fortecy jak na wizualizacjach, po kilkaset metrów bez celu, skoro to centrum jest otwarte do swojego wnętrza, a wypięte tyłem do reszty miasta.

Wierzę jednak w to, że jest jeszcze jedna cena, której nie przyjdzie nam jednak zapłacić, bo nas po prostu na to nie stać. Jest nią złamanie prawa prowadzące do zniszczenia zabytku jakim jest Kanał Raduni i nadszarpnięcia wiarygodności nas jako mieszkańców Gdańska jeśli do tego dopuścimy.

Paweł Mrozek  – Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej

Wyśrodkuj mapę
Ruch
Jazda rowerem
Tranzyt

komentarze

  • 27 września 2017 at 21:46
    Permalink

    Dobry artykuł! Dziękuję, że poświęca pan czas i wkłada wysiłek w budowanie lepszego Gdańska 🙂

    Odpowiedz
  • 15 września 2017 at 22:48
    Permalink

    A przy okazji: tramwaje miały wrócić na Śródmieście SKM w czerwcu. Jest wrzesień i jeżdżą dalej objazdem. W innych wypadkach (jak przy budowie Ronda im. Mazowieckiego) miasto nakazywało opłacanie komunikacji zastępczej, więc wykonawcy utrzymywali ruch tramwajów jak najdłużej się da. A tutaj – śmiech na sali, ewidentne krycie przez Bielawskiego nieudaczników, którzy przez 2 lata nie potrafią ułożyć na nowo rozbebeszonych chodników.

    I jeszcze jedno: stare wiadukty na AK mają stać się dworcem autobusów. JAKICH autobusów, skoro ZTM nie prowadzi tam żadnej linii dziennej?

    Odpowiedz
  • 11 września 2017 at 18:16
    Permalink

    Podsumowanie: wysrali wielki kloc w środku miasta

    Odpowiedz
  • 11 września 2017 at 15:44
    Permalink

    W tym sęk, że władze miasta oddały ten teren warty około 200mln zł temu inwestorowi. On go nie kupił tylko dostał. To jest fajne. Oczywiście w zamian dostaniemy centrum Dziedzictwa Miasta Gdańska. Mały budyneczek wart może kilkanaście milionów złotych, który miasto musi wyposażyć na swój własny koszt. Przykładowo makieta miasta dodatkowe 3mln z budżetu. Problem w tym, że nie ma pomysłu nawet na to co właściwie miało by być w tym budynku więc przenosi się tam siedzibę Instytutu Kultury Miejskiej, który teraz ma świetną siedzibę na Długim Targu i nie potrzebował jej zmieniać. Miał tam nawet zapas miejsca, które użycza Menadżer Śródmieścia oraz na spotkania z mieszkańcami Głównego Miasta. Ci mieszkańcy to najczęściej starsze osoby, które teraz będą miały do IKMu znacznie dalej.

    Odpowiedz
  • 9 września 2017 at 12:56
    Permalink

    Bardzo proszę Strefę Prestiżu o podanie poprawnej nazwy stowarzyszenia, którego vice- prezesem jest Paweł Mrozek – Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej

    Odpowiedz
    • 9 września 2017 at 18:24
      Permalink

      No tak 🙂 Już poprawione.

      Odpowiedz
  • 9 września 2017 at 02:03
    Permalink

    Nigdy nie byłem fanem Pana Adamowicza ale po ostatnich aferach: Forum Gdańsk, spalona sala do treningów i teren przeznaczony na sprzedaż w Brzeźnie, tereny po Gedani, afery korupcyjne w urzędzie, afera korupcyjna w MOSiR z przystanią jachtową itp. itd Uważam, że tego człowieka razem z panem Bielawskim na czele trzeba odsunąć od władzy. Skala bezczelności po 20 latach rządów tej ekipy sięgnęła zenitu.

    Najgorsze jest to, ze większość ludzi na co dzień nie interesuje się takimi sprawami i nie wie co się w około dzieje. Podczas następnych wyborów znowu pójdą na niego zagłosować bo przecież nie zagłosują na PiS. Zastanawiam się co tu można zrobić aby Gdańszczanie przejrzeli na oczy. Bo ci panowie zniszczą nasze kochane miasto doszczętnie.

    Odpowiedz
    • 9 września 2017 at 19:32
      Permalink

      Tak, niestety tak. Od lat nie daje mi spokoju ta kwestia – to niszczenie możliwości Gdańska – a zatem i życia jego mieszkańców. A mieszkańcy jakby we śnie, jakby nie rozumieli, że to jest nasze życie. Po roku 1989 Gdańsk otrzymał zaproszenie do światowej ekstraklasy – jego status jednej ze stolic świata został ogłoszony – przypomnę słowa pani Margaret Thatcher: „Wspaniałe miasto Gdańsk, tu narodził się współczesny świat” A można przywołać szereg takich wypowiedzi – najsławniejszych, najmożniejszych ludzi świata: Reagana, de Klerka, Barroso, Havla, Grassa… Potencjalnie mieliśmy do dyspozycji potencjał świata – ale przez brak wizji i przez tandetne myślenie na poziomie szubrawych interesów – to wszystko zostało dramatycznie zmarnowane, zniszczone. Ludzie od małych szwindli nie rozumieją jakie możliwości mogliśmy mieć wszyscy – i oni także – będąc jedną ze stolic świata. A to nie jest jakiś wymysł – to po prostu było dane – wystarczyło wziąć! I gdy teraz patrzę na ostatni czas – na finisz rządów tej ekipy – która najwyraźniej poczuła powiew wiatru historii i stara się maksymalnie wykorzystać- czytaj: zniszczyć, co tylko można, to jest mi bardzo smutno, bardzo żal. Bardzo. Za rok, po takich działaniach szansa Gdańska zostanie ostatecznie zniszczona.

      Odpowiedz
    • 11 września 2017 at 08:45
      Permalink

      W Gdańsku nie tylko PO czy PiS istnieją. Tylko durny plebs głosuje na te badziewia.

      Odpowiedz
      • 11 września 2017 at 08:54
        Permalink

        Ok, głosuj na Millera, Zandberga, Mikke i Kukiza. Powodzenia w dojściu do władzy 😉

        Odpowiedz
  • 9 września 2017 at 01:08
    Permalink

    Świetny artykuł, gratuluję.

    Brakuje w nim jednego elementu, który słusznie, poniekąd i nie wprost podjął Bielawski – dziennikarzy. To również dziennikarze NIE pytali, NIE interesowali się, brali za dobrą monetę pijarowe brednie obozu Adamowicza, będąc z nim idealnie zblatowanymi. To jest skandal dyskredytujący tę grupę na amen, w Zniewolonym Mieście Gdańsk.

    Panie Mikołaju Chrzan, Panie Kaczorowski z Trójmiasto.pl – mówię do was. To wasz smród również zalewa betony nad Radunią.

    Odpowiedz
    • 9 września 2017 at 15:00
      Permalink

      Odpowiedź jest dość prosta – to centrum handlowe będzie (i już jest!) dużym generatorem reklam. Proszę zauważyć jak – relatywnie – cicho jest o tym np. na trojmiasto.pl Uwierzcie mi, że budżety sa już uruchomione. Od dłuższego czasu sporu ludzi już na tym zarabia. A duże pieniądze lubią ciszę.

      Odpowiedz
  • 8 września 2017 at 17:50
    Permalink

    Serio. Po co nam w Gdańsku kolejne szpetne centrum handlowe. Kolejne chińskie nic nie warte marki. Szpecenie terenu paskudną bryłą. Galeria Przymorze, Metropolia, Manhattan wymierają z dnia na dzień. A wy usilnie wciskacie kolejne paskudztwo i szpecicie krajobraz. Oby ta inwestycja padła, oby okazała się klapą.

    Odpowiedz
    • 11 września 2017 at 13:10
      Permalink

      Nie rozumiem dlaczego ty nie kupisz gruntu za kilka mld i wybudujesz parki czy inne

      Odpowiedz
      • 11 września 2017 at 13:26
        Permalink

        Serio nie rozumiesz, dlaczego nie kupi?

        Odpowiedz
    • 11 września 2017 at 14:43
      Permalink

      nikt nie zmusza do chodzenia i kupowania tam, jak padnie to problem sam się rozwiąże.

      Odpowiedz
  • 8 września 2017 at 16:27
    Permalink

    Boję się tylko jednego, że to całe bicie piany miejskich aktywistów spowoduje, że będzie cudowny odzyskany zabytek kanału Raduni wśród niedokończonej inwestycji na lata..

    Odpowiedz
    • 8 września 2017 at 23:52
      Permalink

      Przepraszam, ale ta wypowiedź nie ma sensu…

      Odpowiedz
  • 8 września 2017 at 15:42
    Permalink

    A czego innego się spodziewać po samochodziarzu jeżdżącym suvem i motocykliście Bielawskim? Jasne że nie miasta dla pieszych. Jemu się spieszy do Tczewa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *