Hochwasser – zespół pałacowo-parkowy na Stawowiu

Hochwasser – pałac na Stawowiu na granicy Sopotu i Gdańska.

pałac przed wojną

Pierwsza wzmiana o Stawowiu pochodzi z XII wieku, ale historia tego miejsca sięga nawet II p.n.e., bowiem odkryto tu groby skrzynkowe z urnami twarzowymi.

Wiadomo, że istniała tu karczma od 1774 do 1856 roku.

W 1795 dostała ekskluzywnego szlifu. Najpierw zjeżdżali się tu zamożni kupcy, by oddawać się różnym uciechom, zwłaszcza kulinarnym. Ponoć zachowały się w głębi parku XVIII-wieczne resztki strzelnicy. W 1795 gospoda została przebudowana w stylu klasycystycznym, odbywały się tu koncerty i nadal dobrze się bawiono, bywało tu regularnie sopockie towarzystwo kąpielowe, tańce, a w 1819 gościł syn Mozarta – Franz Xaver. W 1856 posiadłość nabył Heinrich Theodor Behrend i to on stworzył tu park i nowy pałac, który istnieje do dziś.

pałac na Stawowiu Heinricha Behrenda

Stawowie Hochwasser rozciągało się wzdłuż obecnej ulicy Czyżewskiego, znajduje się po lewej stronie ronda jadąc Grunwaldzką do Gdyni. Posiadłość była dużo większa niż obecnie, ale Prusacy w I rozbiorze zajęli ten teren, okroili go i na jednej części wybudowali inny majątek – Ludolfinę.  Tym, co zostało ze Stawowia, zajął się Heinrich T. Behrend, kupiec zbożowy, ojciec gdańskiego profesora chemii rolniczej Paula Behrenda.

Behrend doskonale wykorzystał warunki terenu – kotlinę, wzniesienia, potok. Założył stawy, wytyczył dróżki, zainstalował fontannę i zbudował pałacyk z 97 stopniami w stylu włoskich renesansowych willi, z wieżyczką. Behrend prawdopodobnie nie mógł utrzymać całej posesji, bo szukał najemcy poprzez ogłoszenia. Były tu kolumny, pilastry, płaskorzeźby itd. itp. Deotyma pisała: „Ogród dotąd zbyt młody, i pałacyk bez piękności kształtów, ale ubranie go w śnieżną basztę, w spiętrzone tarasy i wodotryski z łabędziami przedstawia się z daleka jak senna ponęta”. Gościł tu na koncercie młody Johannes Brahms i grał na fortepianie Behrenda. Po 1863 roku pałac zmieniał właścicieli kilka razy, trafił również w ręce browarnika Fischera.

Zarysy kompozycji parkowej Behrenda widoczne są do dzisiaj, ale widać, że teren jest zaniedbany. Były tu stajnie, ogród, promenada. Park zajmuje powierzchnię 8 ha. Niestety jest zamknięty i pilnowany. Są tu drzewa liczące 150 lat, egzemplarze z Ameryki, Japonii, Bałkanów. W sumie 600 drzew reprezentujących 38 gatunków, w tym 15 nam obcych. Jest także unikatowy grzyb jadalny – soplówka gałęzista (bukowa).

soplówka gałęzista, mieszkanka Stawowia, zdj. z netu

Posiadłość w 1905 roku zakupiła armia pruska na ośrodek dla rekonwalescentów. Po I wojnie pojawili się tu nowi lokatorzy, posiadłość była zadłużona, ale dzierżawcy, tj. Szpital Mariacki, uregulowali dług i wykupili pałac z parkiem. Zorganizowano tu oddział ozdrowieńczy należący do szpitala sióstr Boromeuszek przy Łąkowej. Obiekt wyposażono w c.o., ciepłą wodę, węzeł sanitarny, pojawiły się telefony. Trochę go przebudowano. W czasie wojny mieścił się tu szpital, a może bardziej sanatorium, a także Gdańska Służba Pracy Kobiet.

1 czerwca 1945 na 14 miesięcy “rozgościła się ” tu komendantura wojsk sowieckich, odwiedzana zresztą przez Bieruta. Później pałac przejął dom dziecka i Pogotowie Opiekuńcze. Mieszkał tu syn konserwatora Podgórskiego, Ryszard Podgórski, który pięknie grał na trąbce w piosence Niemena “Pod Papugami”. Od 1954 znalazł tu miejsce szpital położniczy, w 1961 gruźliczy, a w 2003 przejął go Urząd Marszałkowski i od tej daty rozpoczyna się proces niszczenia. Nieogrzewany, nieremontowany, stopniowo degradowany zarówno pałac, jak i park zostały sprzedane w 2008 jakiejś spółce, która nie robi w nim nic. Przynajmniej takie informacje można znaleźć w necie. Stawowie aktualnie jest do kupienia.

Anna Pisarska-Umańska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *