Komandor i jego rodzina

„Pracował dla Polski, szczerze i oddanie, bez patetycznych słów, za to z efektami”. (Gabriela Danielewicz „Pamięci powojennego Gdańska-Wrzeszcza”).

Na gdańskim cmentarzu Srebrzysko znajduje się grób rodziny Poznańskich. Głową tej familii był Józef, urodzony 24 XI 1878 r. w Odessie, w polskiej rodzinie inteligenckiej o korzeniach ziemiańskich. Do niego właśnie odnosi się cytat, który zamieściłam powyżej.

Grób rodziny Poznańskich
Grób rodziny Poznańskich na gdańskim Srebrzysku.

Warto przybliżyć jego sylwetkę oraz jego najbliższych członków rodziny, czyli żony Wandy oraz ich trojga dzieci. Były to dwie córki: Gabriela (zwana Relą) i Zofia oraz syn, Karol.

W artykule zatytułowanym „Polska > młodzież technicka <” (opublikowanym w czerwcu br.), poświęconym polskim studentom przedwojennej Politechniki Gdańskiej, wspomniałam o najstarszej z rodzeństwa Poznańskich, mianowicie, Gabrieli, która przez krótki czas studiowała tamże na wydziale chemicznym.

Zdjęcie J. Poznańskiego z pomnika nagrobnego
Komandor Józef Poznański. Zdjęcie z pomnika znajdującego się na grobie na cmentarzu.

Informacje na temat komandora oraz jego rodziny znalazłam w książce Gabrieli Danielewicz pt. „Pamięci powojennego Gdańska-Wrzeszcza” oraz w publikacji zbiorowej pt. „Polki w WMG”, autorstwa Gabrieli Danielewicz, Marii Koprowskiej i Mirosławy Walickiej. Pomocna okazała się także strona internetowa Urzędu Morskiego w Gdyni (artykuł pt. „Historia Administracji Morskiej RP” kpt. ż. w. Andrzeja Królikowskiego), „Encyklopedia Gdańska” oraz publikacja Tadeusza Bolduana pt. „Syn Ziemi Gdańskiej”.

Józef Poznański urodził się 24 XI 1878 r. w Odessie. Dzieciństwo i młodość spędził w Rosji, gdzie ukończył studia prawnicze ze specjalnością prawa morskiego. Ponadto wstąpił do elitarnego Korpusu Kadetów Morskich w Sankt Petersburgu. Odbył wtedy rejs dookoła świata, w czasie którego zawitał również do Gdańska. Po wybuchu rewolucji październikowej udało mu się opuścić Rosję. Zamieszkał w odradzającym się państwie polskim. Tu miał okazję wykorzystać zdobytą wiedzę i doświadczenie.

Kazimierz Porębski – szef Departamentu dla Spraw Morskich w Ministerstwie Spraw Wojskowych zaproponował mu, by zaangażował się w utworzenie polskiej administracji morskiej. Pod jego kierownictwem, wiosną 1920 r., utworzono Urząd Marynarki Handlowej w Wejherowie – jedynym w tamtym czasie największym polskim mieście nadmorskim, w którym można było usytuować administrację morską. Gdynia była wtedy jeszcze niedużą wioską. Naczelnikiem tej ważnej placówki został właśnie, wtedy jeszcze kapitan, Józef Poznański.

Zdjęcie Wandy Poznańskiej z pomnika nagrobnego
Fotografia Wandy Poznańskiej z pomnika nagrobnego.

W czerwcu 1922 r. powołał on i obsadził etatowo Kapitanat Portu Gdynia, który początkowo mieścił się w niewielkim, drewnianym baraku niedaleko ob. ul. Chrzanowskiego. Jego drugą siedzibą był budynek, do którego po rozbudowie przeniesiono w maju 1927 r. z Wejherowa Urząd Marynarki Handlowej. Kapitanat uzyskał wtedy trzecią, docelową, siedzibę w nowoczesnym gmachu w obecnej lokalizacji (który został wyburzony po wojnie). W 1928 r. Urząd Marynarki Handlowej przekształcono w Urząd Morski. Jego dyrektorem został Józef Poznański. Na tym stanowisku pracował do 1 VI 1932 r.

Kapitan Poznański opracował też pierwszy projekt polskiego prawa morskiego na podstawie kodeksów angielskich, francuskich, niemieckich i włoskich.

W czerwcu 1932 r. Józef Poznański objął niezwykle ważną funkcję – jednego z komisarzy Delegatury Rady Portu i Dróg Wodnych w Wolnym Mieście Gdańsku.
Tu warto zatrzymać się i napisać szerzej na temat tego, jakże ważnego organu, jakim była w Wolnym Mieście Gdańsku Rada Portu i Dróg Wodnych.

Organ ten został ustanowiony na mocy art. 19 – 28 Konwencji Paryskiej z listopada 1920 r. Jak podaje „Encyklopedia Gdańska”, na jej czele stał „prezydent, wybierany za porozumieniem stron polskiej i gdańskiej na trzy lata. W skład rady wchodziło po pięciu członków polskiej i gdańskiej delegacji”. W razie braku porozumienia stron odnośnie wyboru prezydenta, Rada Ligi Narodów wybierała go spośród obywateli Szwajcarii.
Organem wykonawczym były utworzone w 1922 r. dyrekcje. „Z reguły dyrektorem handlowo-eksploatacyjnym był obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, a dyrektorem technicznym obywatel II WMG” (Encyklopedia Gdańska).

Rada Portu „posiadała też własną flagę, na której widniały herby Polski i Wolnego Miasta Gdańska, pieczęć z kogą, godłami Polski i Gdańska oraz trójjęzycznym napisem, a także własną policję portową” (T. Bolduan „Syn Ziemi Gdańskiej”).

Flaga Rady Portu i Dróg Wodnych
Flaga Rady Portu i Dróg Wodnych. „Gdańsk” (seria „Cuda Polski”), Jan Kilarski.

Siedziba Rady Portu znajdowała się w lokalizacji ob. budynku (pochodzącego z lat 50. XX w.) Kapitanatu Portu Gdańsk przy Lotsenweg (ob. ul. Przemysłowa 4). W jej pobliżu rozciąga się obecnie Nabrzeże kpt. Tadeusza Ziółkowskiego, który w okresie WMG był komandorem Urzędu Pilotów funkcjonującego przy Radzie Portu i Dróg Wodnych.

Zdjęcie z pomnika nagrobnego Gabrieli Poznańskiej
Zdjęcie z pomnika nagrobnego Gabrieli Poznańskiej.

W 1927 r. Radę tworzyło pięć sekcji: administracyjno-prawna, finansowa, kolejowa, portowa i handlowo-ekonomiczna, w której każda ze stron (tj. polska i gdańska) miała po jednym przedstawicielu zwanym komisarzem. Takie stanowisko otrzymał właśnie w 1932 r. Józef Poznański. Funkcję tę pełnił do chwili wybuchu II wojny światowej.

1 IX 1939 r. został aresztowany. Podobnie, jak inni przedstawiciele gdańskiej Polonii, znalazł się w Victoriaschule, gdzie poddawano go torturom. Dzięki posiadaniu immunitetu dyplomatycznego nie trafił do obozu koncentracyjnego. Wydalono go na Litwę, skąd udało mu się dotrzeć do Warszawy, gdzie przebywała jego rodzina.

Jak wspomniałam, Józef Poznański miał troje dzieci. Najstarsza Gabriela rozpoczęła swą edukację w Wejherowie. Tam uczęszczała najpierw do szkoły powszechnej, następnie do handlowej. Potem krótko kształciła się w gimnazjum ss. Niepokalanek w Jarosławiu, by kontynuować swą edukację w słynnym Gimnazjum Polskim w Gdańsku, gdzie w 1932 r. zdała maturę. Z czasem do tej szkoły zaczęło uczęszczać także jej młodsze rodzeństwo (Zofia i Karol), które zaangażowało się w polski ruch harcerski w WMG. Rela brała czynny udział w życiu gdańskiej Polonii; poznała bliżej działaczy polskiej korporacji studenckiej „Helania”, zrzeszającej młodzież pochodzenia ziemiańskiego, studiującej na Technische Hochschule Danzig. To zapewne przesądziło o wyborze dalszej drogi życiowej przez Relę: przez krótki czas była studentką wydziału chemicznego tejże uczelni. Po rezygnacji ze studiów podjęła pracę w firmie Paged (Polskiej Centrali Obrotu Drewnem).

Zdjęcie z pomnika nagrobnego Zofii Poznańskiej
Zdjęcie Zofii Poznańskiej z pomnika nagrobnego.

Żona Józefa Poznańskiego, Wanda, była znaną działaczką tutejszej Polonii. To ona została protektorką świetlicy Związku Polaków w Sopocie przy Wilhelmstrasse 52 (ob. Haffnera). Jej zawdzięczano wyposażenie tej świetlicy; ona też udzielała się tam społecznie, organizując zajęcia – kursy, obchody różnych uroczystości itp. Działaczka ta pełniła dodatkowo funkcję zastępczyni Leonii Papée (żony Komisarza Generalnego RP w WMG, Kazimierza) w Radzie Kobiet Związku Polaków, jako kierowniczka działu świetlicowego.

Wanda Poznańska wespół z innymi Polkami zorganizowała uroczyste przyjęcie ministra komunikacji, Alfonsa Kuhna, które odbyło się w gmachu Dyrekcji Kolei w Gdańsku (ob. przy ul. Dyrekcyjnej). Z tej okazji pomieszczenia biurowe zostały zamienione w „przytulne saloniki, bufety i herbaciarnie”, w tym jedna z nich w stylu japońskim. W niej Rela wraz z dwoma koleżankami, ubrane w prawdziwe kimona, parzyły i podawały gościom zieloną herbatę (nformację tę podała Maria Koprowska we wspomnianej powyżej przeze mnie publikacji „Polki w WMG”).

W czasie II wojny światowej dzieci Józefa Poznańskiego zaangażowały się w ruch oporu; brały udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie rodzina Poznańskich przybyła na Wybrzeże. Józef Poznański już 22 III 1945 r. otrzymał nominację na stanowisko dyrektora Głównego Urzędu Morskiego w Gdańsku (przemianowanego trzy lata później na Gdański Urząd Morski). Funkcję tę pełnił do 5 VI 1946 r. Początkowo siedziba tego urzędu mieściła się w ocalałym budynku przy ob. al. Grunwaldzkiej.

Józef Poznański podobno przyczynił się do utworzenia w maju 1945 r. Biura Odbudowy Portów, które swą siedzibę znalazło w budynku przy ul. Morskiej 22 (przemianowanej następnie na Hibnera, a potem na Do Studzienki).

Dom przy ul. Karłowicza 23
Dom przy ul. Karłowicza 23.

Rodzina Poznańskich zamieszkała w Gdańsku przy ul. Karłowicza 23. W każdy czwartek odbywały się tam zebrania portowców, co związane było z pogarszającym się zdrowiem Józefa. W związku z tym w 1946 r. wyjechał na kurację do Szwecji. Po powrocie pracował jako specjalista w Zarządzie Portu Gdańsk – Gdynia.

Zmarł 16 XI 1956 r. w Gdańsku, i jak już wspomniałam, został pochowany na cmentarzu Srebrzysko. W tym samym grobie w 1965 r. spoczęła żona, Wanda, a po latach córki – w 1994 r. Gabriela, a w 2002 r. – Zofia.

W październiku 2012 r. uhonorowano Józefa Poznańskiego – jako pierwszego dyrektora Urzędu Morskiego, odsłaniając tablicę ku jego czci w Alei Zasłużonych Ludzi Morza w Rewie.

Maria Sadurska

2 thoughts on “Komandor i jego rodzina

  • Ja także mieszkałam na Karłowicza. Nasza rodzina zajmowała piętro wilii nr 13. Mój ojciec Augustyn Tarchała (1904-1982) przybył do Gdańska w 1945 roku, zapewne już w kwietniu, lub najpóźniej w maju. W jego wspomnieniach z tego okresu pojawiał się obraz „zdrajców i dezerterów”, których ciała wciąż wisiały na lipach wzdłuż alei prowadzącej do Langfur. Ojciec był żołnierzem zawodowym, służył w Stanisławowie, a przed samą wojną w Grupie w powiecie świeckim. Jako ogniomistrz walczył nad Bzurą, trafił do obozu jenieckiego w Kutnie, a po ucieczce z niewoli całą okupację przeżył w rodzinnej wsi pod Tarnowem, gdzie konspirował w AK. stąd pewnie decyzja o wyjeździe na tzw. Ziemie Odzyskane. Ojciec znalazł lokum na Karłowicza, dokąd sprowadził po pewnym czasie rodzinę. W domu tym mieszkał do śmierci. Pracę znalazł w Biurze Odbudowy Portów , w Oddziale Samochodowym, potem w Straży Portowej, a od 1951 roku pracował W Gdańskim Urzędzie Morskim. W stopniu bosmana kierował latem przystanią na sopockim molu, a poza sezonem pracował w Nowym Porcie lub nad Motławą. Zapewne te wszystkie miejsca zatrudnienia zawdzięczał panu Poznańskiemu. Nie pamiętam pana Józefa – byłam za mała. Pamiętam innych sąsiadów. Pod 19 mieszkali państwo Pawłowscy. Olgierd był długoletnim redaktorem w gdańskim radiu. Pod numerem 10 mieszkali państwo Kolbergerowie, ich syn mój rówieśnik to Krzysztof wybitny aktor…

    Odpowiedz
    • Bardzo dziękuję, że podzieliła się Pani swoimi wspomnieniami. Pozdrawiam Panią, Maria Sadurska

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *