O planach Lechii Gdańsk na przyszłość z Franzem Josefem Wernze

Zapraszamy do lektury wywiadu z Franzem Josefem Wernze, większościowym udziałowcem Lechii Gdańsk, właścicielem ETL-Gruppe. W nim m.in. o trenerze Nowaku, o oczekiwaniach i marzeniach związanych z Biało-Zielonymi, Akademii Lechii Gdańsk oraz Świętach Bożego Narodzenia.

Fot. Grzegorz Radtke / sport.pl

Mijają trzy lata odkąd pojawił się Pan w Lechii. Od początku mówił Pan, że budowa drużyny to długi proces, w którym trzeba być cierpliwym. Pańskie słowa się sprawdzają, bo dopiero teraz Lechia ma szanse na poważny sukces. Czy czuje Pan, że to jest ten moment, w którym drużynę stać na miejsce w pierwszej trójce?

– Piłka nożna to nie jest dziedzina dla wróżek i nie jest zabawą w przepowiadanie przyszłości. Uważam jednak, że wreszcie doczekaliśmy się w klubie trenera, który w pełni odpowiada naszym oczekiwaniom. Piotr Nowak, bo o nim mówię, ma ku temu wszelkie możliwości, by w dalszym stopniu rozwijać drużynę i osiągnąć z nią sukces.

Czy pamięta Pan Piotra Nowaka z boiska z czasów gry w Niemczech, w Dynamie Drezno czy TSV 1860 Monachium?

– Naturalnie. Pamiętam go szczególnie z czasów gry w TSV, kiedy był ważna postacią drużyny i już wtedy wykazywał cechy, które sprawiły, że po karierze zawodniczej z powodzeniem poradził sobie w roli trenera. Uważam, że jego doświadczenie międzynarodowe zebrane nie tylko w Niemczech, ale także w Szwajcarii czy później w Stanach Zjednoczonych, pomogą Lechii zaistnieć nie tylko na poziomie polskiej Lotto Ekstraklasy, ale także w zmaganiach na arenie europejskiej.

Piotr Nowak jako piłkarz miał wizję gry. Czy to doświadczenie na kluczowej na boisku pozycji, jaką jest rozgrywający, pomoże mu w zbudowaniu w Lechii mocnego zespołu na kolejne lata gry w lidze i, mamy nadzieję, w europejskich pucharach?

– Właśnie z tego powodu zarząd klubu wybrał go na trenera Lechii i powierzył zadanie budowy drużyny nie na sezon czy dwa, ale na dłuższy okres.

Czy oczekuje Pan w tym sezonie od drużyny konkretnego wyniku czy po prostu dobrej gry, takiej jak dotychczas prezentują piłkarze Lechii, a wynik wówczas przyjdzie sam?

– Piłka nożna to przede wszystkim sport dla kibiców i chcemy, by nasi piłkarze sprawiali, że ludzie opuszczając po spotkaniach nasz stadion, będą nie tylko zadowoleni z samego wyniku, ale także z efektownego futbolu. Naszym stylem gry chcemy przyciągnąć na trybuny jak najwięcej fanów i sprawić, by zostali z nami jak najdłużej. Wiem, że to jest jeden z priorytetów w pracy Piotra Nowaka. A co do konkretnego wyniku, to jestem dobrej myśli, bo wiosną z naszymi głównymi rywalami w lidze, czyli Jagiellonią Białystok i Legią Warszawa będziemy grali u siebie. A jak pokazaliśmy w tym roku, występy na stadionie w Gdańsku to dla Lechii bardzo duży atut.

Kibice Lechii, po raz pierwszy od wielu lat, czują, że w tym sezonie Lechię realnie stać na osiągnięcie sukcesu w Lotto Ekstraklasie. Czy zdaje Pan sobie sprawę z oczekiwań fanów Biało-Zielonych?

– Kibic każdej drużyny oczekuje, że zespół który dopinguje i za który ściska kciuki będzie na pierwszym miejscu. Tak jest w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie i nie inaczej jest w Gdańsku. Myślę jednak, że nasi kibice zasłużyli na to najbardziej, bo przez te wszystkie lata, kiedy Lechia nie była w ligowej czołówce, wiernie wspierali drużynę i tworzyli na stadionie niesamowitą atmosferę. Liczę na to, że teraz otrzymają za to godne podziękowanie od piłkarzy w postaci co najmniej miejsca na podium na koniec rozgrywek.

Za czasów Pana obecności w klubie, doczekaliśmy się kilku reprezentantów Polski, ale także pierwszych w historii piłkarzy, którzy wzięli udział w dużej imprezie – Euro 2016, gdzie nasza reprezentacja była w pierwszej ósemce. Czy postrzega Pan to, że Sławomir Peszko i Jakub Wawrzyniak byli we Francji jako zawodnicy Lechii także jako swój własny sukces? W końcu to m.in. dzięki Panu obaj grają teraz w Gdańsku.

– To, że obaj ci gracze są teraz zawodnikami Lechii nie jest zasługą jednego człowieka, ale całego klubu. Tak samo na jest boisku. By jeden piłkarz mógł pełnić rolę lidera drużyny i być jej gwiazdą, pracują na to jego koledzy. Na pewno jestem dumny z tego, że Sławek, którego znam z czasów jego gry w Kolonii, a także Jakub znaleźli się w reprezentacji na turnieju finałowym mistrzostw Europy i to pokazuje, że praca, jaką codziennie wykonują w klubie jest właściwa. I za to również należą się pochwały trenerowi Piotrowi Nowakowi, że doprowadził tych zawodników do reprezentacyjnej formy.

Czy ma Pan w Lechii swojego ulubionego piłkarza?

– Piłkarz, którego najbardziej lubię oglądać na boisku w barwach Lechii to Sebastian Mila. Podoba mi się spokój w jego grze i to, w jaki sposób potrafi wpływać na swoich kolegów z drużyny. Kiedy trzeba potrafi ich odpowiednio zmotywować, w innych przypadkach umie powściągnąć ich nadmiernie rozbudzone emocje. Doceniam również Sławka Peszkę, który mógł zaimponować swoją grą w 2016 roku.

Często podkreśla Pan, że Pańskie zaangażowanie w Lechię to długofalowy projekt. Jakie są wobec tego Pana marzenia związane z Biało-Zielonymi, na których spełnienie liczy Pan w najbliższej przyszłości?

– Moje marzenia sięgają obecności Lechii na europejskiej arenie. Jesteśmy na dobrej drodze, by te marzenia i cele się ziściły, bo od początku rozgrywek drużyna znajduje się w ścisłej czołówce i oby tak już pozostało do końca sezonu. Pod pojęciem obecności w Europie mam jednak na myśli nie tylko sam fakt gry w eliminacjach. Jeśli będzie to możliwe, to chcemy zaistnieć także w fazie grupowej. Do tego potrzebujemy jednak silniejszej kadry drużyny, której w tym momencie jeszcze nie mamy. W naszej strategii podążamy podobną ścieżką, jaką obrał Adam Nawałka przy budowie drużyny narodowej. On także próbował i sprawdzał wielu zawodników, początkowo nie osiągał dobrych wyników, ale z czasem wyselekcjonował grupę piłkarzy z Robertem Lewandowskim na czele, dzięki którym polska reprezentacja należy do najlepszych w Europie.

W Lechii koncentrujemy się nie tylko na pierwszej drużynie i jej europejskich dążeniach. Nie tracimy z oczu także tego, co jest na zapleczu, czyli młodzieży i jej szkolenia w Akademii Lechii Gdańsk. Czy Akademia to nadal Pana „oczko w głowie”, o czym mówił Pan przychodząc do naszego klubu?

– Uważam, że Akademia powinna być jednym z fundamentów każdego klubu. Dlatego w Lechii przykładamy do jej funkcjonowania szczególną wagę. Podam przykład mojego ulubionego klubu w Niemczech, czyli Viktorii Köln. Choć seniorzy grają w czwartej lidze, to dzięki systematycznej pracy z młodzieżą i inwestycjom w akademię, nasze dwie drużyny młodzieżowe U-17 i U-19 grają obecnie w juniorskiej Bundeslidze, gdzie mierzą się z potęgami jak Borussia Dortmund, Schalke 04, Borussia Mönchengladbach czy 1. FC Köln. Chciałbym, aby podobnie było w Lechii. By zespoły z naszej Akademii były liczącymi się drużynami na szczeblu centralnym. Tak już się powoli dzieje, dlatego wspólnie z Zarządem Klubu będziemy nadal wspierać działanie Akademii, także pod względem biznesowym. Chcemy, by jak najwięcej naszych wychowanków grało wkrótce w pierwszej drużynie.

Lechia jest klubem, który staje się coraz bardziej atrakcyjna dla sponsorów. Razem z nami są m.in. Grupa Energa, Lyoness, Totolotek, New Balance, Cekol, czy ostatnio Mercedes-Benz Witman, który będzie wspierać także Akademię Lechii Gdańsk. Czy w ten sposób wyobrażał Pan sobie rozwój klubu pod względem biznesowym?

– Już na początku mojego zaangażowania w Lechię stwierdziłem, że powodzenia tego projektu nie będzie możliwe bez kibiców, a także wsparcia ze strony biznesu. Jestem bardzo zadowolony i dumny z faktu, że w 2016 roku udało nam się podpisać kontrakty z bardzo uznanymi partnerami. Mocno zabiegam o to, by zarząd klubu nie ustawał w poszukiwaniu nowych sponsorów i dzięki temu zbudował szerokie grono firm, które zintegruje się z Lechią i będzie pozostawać z nią na dobre i złe, także wtedy, gdy przydarzy się gorszy moment sportowy, czego oczywiście sobie nie życzymy.

Przed nami święta Bożego Narodzenia. Jak spędzi Pan ten czas i czego życzy Pan kibicom Lechii?

– Czas świąt poświęcam tylko i wyłącznie rodzinie. W związku z moimi obowiązkami w ciągu roku nie zawsze mam dla swoich najbliższych wystarczająco dużo czasu, dlatego w święta chcę im to wynagrodzić. A kibicom Lechii chciałbym życzyć wesołych świąt Bożego Narodzenia oraz wiele pomyślności w Nowym Roku. Wierzę, że w 2017 roku będziemy świadkami wielu emocjonujących spotkań z udziałem Lechii na drodze do mistrzostwa Polski.

opracował Mateusz Błażewicz na podstawie materiałów Lechia Gdańsk S.A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *