Z naleśnikiem w kieszeni na wyścigi

John Elwes był posłem do parlamentu angielskiego z hrabstwa Berkshire, żył w XVIII wieku. Jest interesującym dowodem na to, jak dzieciństwo i dorastanie wpływają na dorosłe życie. Elwes posłużył jako pierwowzór postaci Ebenezera Scrooge’a, w którą „wcielił się” Snerus McKwacz w „Opowieści wigilijnej” Dickensa. Znaczy – najpierw Dickens i Scrooge, potem Sknerus.

No, właśnie, sknerus…
Elwes (nazwisko rodowe: Meggot) pochodził z szanowanej rodziny, otrzymał dobre wykształcenie i uchodził w latach 30-tych XVIII w. za jednego z najlepszych jeźdźców w Europie. Ale zanim stał się dorosły, został osierocony przez ojca w wieku 4 lat, który zostawił rodzinie majątek (kasę) wartości dzisiejszych 9 mln funtów (wtedy 100 000 funtów). I tu się zaczyna. Matka bowiem zagłodziła się na śmierć z… oszczędności. Właściwie nie wiem, ile wtedy miał lat, ale musiał być młody, bo trafił pod wychowanie wuja sir Herveya Elwesa, skrajnego skąpca. Sir Harvey chwalił się, że wydaje rocznie na siebie jedynie 110 funtów. Wychowanek go przebił, bo wydawał 50. Gdy pili wino, dzielili się jednym kieliszkiem.

Stary Elwes zmarł w 1763 roku, gdy John miał 49 lat. Zostawił mu ponad 250 000 funtów (dzisiaj ok. 20 mln). Tak więc John Elwes chodził spać z kurami, by zaoszczędzić na świecach. Chodził w podartych ubraniach, bo żałował pieniędzy na reperowanie lub kupno nowego. Zdarzyło się, że przez dwa tygodnie chodził w porzuconej przez żebraka peruce. Był tak obdarty, że wkładano mu pieniądze do ręki myśląc, że żebrze.
Nigdy nie wyrzucał żywności. Nie pozwalał kupować świeżej, zanim nie zje się starej. I zjadał ją gnijącą. Potrafił nawet zjeść ptaka błotnego, wyciągniętego z wody przez szczura. Ubrań nie suszył, gdy były mokre, bo szkoda mu było ognia. Mebli nie naprawiał, domów nie remontował. Popadały więc w ruinę. Co ciekawe, potrafił doskonale się bawić na drogich salonach.

Uważał, że ptaki okradają go z siana budując swoje gniazda. Oczywiście, sam się leczył, bo oszczędzał na lekarzach. Kiedyś pokaleczył sobie obie nogi w ciemnościach. Jedną leczył, drugą nie, bo szkoda mu było wydawać na leki. Spał w tych samych ubraniach, które nosił za dnia.
Mimo skąpstwa pożyczał innym pieniądze. Gdy jechał na tor wyścigowy, na który wyłożył kasę, głodny, bo nie jadł od 14 godzin, z kieszeni wyciągnął naleśnik, który tam przebywał od dwóch miesięcy. Towarzysz jego podróży był przerażony.

Parlamentarzystą został w wieku 58 lat, wchodząc tam w wyborach uzupełniających. Przez 12 lat ani razu nie przemówił w Izbie Gmin. Siedział, gdzie chciał. Podróżował na chudej szkapie i omijał rogatki, by nie płacić za wjazd. Podróżował z jajkiem w kieszeni i spał pod krzakami.
Po zakończeniu kariery parlamentarnej zajął się swoimi licznymi włościami, a właściwie się nimi nie zajął, bo je wprawdzie objeżdżał, ale nic nie naprawiał, choć wszystko się sypało. Brak ogrzewania, wybite szyby, nic mu nie przeszkadzało. Pod koniec życia pochował gotówkę w różnych schowkach i jeździł ciągle sprawdzać, czy jest na swoim miejscu. Wpadł w obsesję, że umrze w biedzie.

Umarł w łóżku w podartych butach i podartym kapeluszu, z kijem w dłoni. Zostawił po sobie ok. 75 mln funtów (obecnych). Miał dwóch nieślubnych synów i siostrzeńca. Synów nie kształcił, bo twierdził, że edukacja to sposób na wyłudzenie pieniędzy.
John Elwes sfinansował budowę m.in. Piccadilly (na zdjęciu głównym), Baker Street oraz część Oxford Circus.
To był gość…

Znacie takich sknerusów?

Anna Pisarska-Umańska

Dodaj opinię lub komentarz.