Artur Grottger – malarz Powstania Styczniowego
Artur Grottger – patron jednej z gdańskich ulic – był znanym polskim malarzem i rysownikiem, jednym z przedstawicieli romantyzmu w malarstwie polskim. Pracował również jako ilustrator prasy i książek. Ze względu na tematykę wielu jego dzieł zaliczany jest – obok takich twórców jak Jan Matejko, czy Henryk Siemiradzki – do grona przedstawicieli polskiej narodowej szkoły malarstwa historycznego.
Repertuar tematyczny jego twórczości łączył „estetyczne normy akademizmu z romantyczną uczuciowością i realistycznym odtworzeniem szczegółów przedstawionych zdarzeń, obejmował kompozycje historyczne, sceny rodzajowe i portrety” (Irena Kossowska, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk, www.culture.pl). Artur Grottger żył krótko, zmarł w wieku trzydziestu lat. Pracował intensywnie, pozostawił po sobie nad wyraz bogaty dorobek twórczy.

Niektóre jego dzieła – pełne ekspresji, „nasycone stygmatem patriotyzmu” rysunki o tematyce powstańczej – stały się dla naszych rodaków w czasach zaborów symbolem oporu oraz walki o niepodległość. Służyły za manifestację dążeń narodowościowych. Ich upublicznianie było zakazane przez władze zaborcze, co dodatkowo przyczyniło się do wzrostu popularności artysty.
Artur Grottger urodził się 11 XI 1837 r. w Ottyniowicach w obwodzie lwowskim na ob. Ukrainie. Miał korzenie francusko – chorwackie. Jego ojciec Jan Józef był nieślubnym synem radcy sądu tarnowskiego Hilarego Siemianowskiego i przybyłej ze Szwajcarii francuskiej guwernantki panny Grottger, której imienia nie znamy.
Hilary Siemianowski zadbał o edukację swego nieślubnego syna i zabezpieczył go materialnie. Dzięki jego wsparciu Jan Józef ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu. Gdy osiągnął pełnoletniość przejął od ojca w dzierżawę jeden z należących do niego majątków – Ottyniowice. Ojciec ponadto ofiarował mu przed śmiercią znaczną kwotę pieniędzy w gotówce.
Jan Józef Grottger poślubił Krystynę Blahao de Chodietow, córkę osiadłego na ziemiach polskich Chorwata, byłego oficera huzarów węgierskich, następnie wyższego urzędnika przy sądzie szlacheckim we Lwowie. Małżonkowie doczekali się czworga dzieci: trzech synów i córki.

Jan Józef – były powstaniec z 1830 r. – zaszczepił swym dzieciom miłość do ojczyzny. Był też pierwszym nauczycielem rysunku i malarstwa swego najstarszego syna Artura. Dość szybko dostrzegł on nieprzeciętny talent swego syna, dlatego gdy ten ukończył jedenaście lat oddał go na naukę do pracowni lwowskiego malarza Jana Maszkowskiego. Artur zaprzyjaźnił się jego trzema synami, z których jeden – Marceli Maszkowski – został również znanym malarzem.
Młodzieńcze prace Artura Grottgera – inspirowane opowieściami ojca – niejednokrotnie nawiązywały swą tematyką do czasów Powstania Listopadowego. Chłopak zafascynowany malarstwem Januarego Suchodolskiego i Juliusza Kossaka (którego poznał osobiście we Lwowie) chętnie malował sceny batalistyczne, w których powtarzającym się motywem byli jeźdźcy na koniach. Wykonywał też studia pejzażowe w plenerze. Początkowo Grottger malował głównie akwarele. Najstarszą zachowaną jego pracą, datowaną na 1847 r. jest akwarela poświęcona tematyce powstańczej, zatytułowana „Egzekucja szpiega”, zaś pierwszym jego obrazem olejnym – „Wjazd Chrobrego do Kijowa”.
W 1851 r. młody artysta zyskał protektora oraz mecenasa. Został nim hr. Aleksander Pappenheim z Bawarii, który w czasie swego pobytu we Lwowie w jednym z tamtejszych sklepów z dziełami sztuki, zachwycił się namalowaną przez Grottgera akwarelą. Przedstawiała pogoń polskiej szlachty za Tatarami. Kupił ją i zapragnął poznać osobiście jej autora. Zdziwił się, że namalował ją tak młody człowiek. W tym samym roku Artur Grottger miał okazję poznać osobiście cesarza Franciszka Józefa I, który przybył wówczas z wizytą do Lwowa. Wuj Artura – magnat galicyjski o nazwisku Zabielski gościł bowiem monarchę w swoich apartamentach. Za jego namową młodzieniec namalował obraz przedstawiający uroczysty wjazd Franciszka Józefa do Lwowa, który następnie wręczył cesarzowi.

Franciszek Józef uszczęśliwiony tym niespodziewanym darem ufundował młodzieńcowi stypendium w wysokości 20 guldenów miesięcznie. Za jego radą rok później Grottger rozpoczął studia w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Kształcił się tam pod kierunkiem Wojciecha Kornelego Stattlera, Józefa Kremera i Władysława Łuszczkiewicza.
Nadal chętnie podejmował tematykę historyczną. Namalowane w tamtym okresie obrazy np. „Potyczka konfederatów barskich” reprezentowały „typowy dla akademickich konwencji obrazowania sposób reżyserowania sceny batalistycznej, dynamicznej, tłumnej, sugestywnie oddającej bitewny chaos” (www.culture.pl).
Grottger zafascynowany sztuką Aleksandra Orłowskiego w tamtym okresie chętnie malował też sceny rodzajowe. „Poszukiwał wątków do zobrazowania w ulubionych lekturach, szczególnie w utworach Józefa Ignacego Kraszewskiego i W. Scotta” (www.culture.pl).
Podobnie jak w latach wcześniejszych motywem powracającym w jego malarstwie, zwłaszcza w scenach rodzajowych był koń. Konie malował – najczęściej akwarelą – w czasie podróży lub podczas gościny w majątkach ziemskich.
W niektórych jego obrazach z tamtego czasu widoczna jest typowa dla romantyków fascynacja Orientem – motyw Czerkiesa zbuntowanego przeciwko władzy caratu („Czerkies z koniem”, 1856 r.; „Czerkies z dzidą”, 1860 r.).

Parę lat później Artur Grottger wyjechał z Krakowa do Wiednia, gdzie spędził aż jedenaście lat. Przez pierwsze trzy lata studiował w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, w pracowniach Karla de Blaasa i Karla Wurzingera.
W celach edukacyjnych często odwiedzał galerie muzealne, gdzie godzinami studiował obrazy Albrechta Dürera, jak również wiedeńskich akademików: Petera von Corneliusa, Paula Delaroche’ a i Ary’ ego Scheffera.
Studia w stolicy cesarstwa pozostawiły silne piętno na jego późniejszej jego twórczości. Inspirowany wiedeńskim malarstwem akademickim tworzył „obrazy o pogłębionej nastrojowości i dramatycznym napięciu pokrewne romantycznemu historyzmowi Delaroche’ a”. Należały do nich powstałe u progu lat 60. XIX w.: „Ucieczka Henryka Walezego z Polski” i „Modlitwa konfederatów barskich”.
Zgodna z konwencją akademicką była również skłonność Grottgera „do teatralizacji przedstawień i nadawania obrazom patetycznego, wzniosłego tonu” (www.culture.pl).
Na przełomie lat 50. i 60. XIX artysta inspirowany tym razem malarstwem wiedeńskich „nazareńczyków” i ich następców, Petera von Corneliusa, Moritza Ludwiga von Schwinda i Alfreda Rethla stworzył kilka dzieł (np. „Szkoła szlachcica polskiego”, „Żywot rycerski”, oraz „Wczoraj – dziś – jutro. Trzy dni z życia rycerza polskiego”), które stanowiły zapowiedź nowego etapu w jego twórczości. Grottger wprowadził w nich „typ narracji wizualnej podporządkowującej fabularną sekwencję zdarzeń nadrzędnej strukturze o metaforyczno – symbolicznej wymowie” (www.culture.pl), znamienny dla późniejszych jego cykli patriotycznych.

W 1864 r. Grottger odbył podróż do Wenecji, gdzie uległ fascynacji włoskim renesansem, zwłaszcza dziełami takich mistrzów, jak Paris’ a Bordone’ a, Giovanni Belliniego i Tycjana. Echa tej podróży widoczne są w takich jego obrazach jak „Portret rudowłosej”, ”Parki”, „Rozmowa posągów”.
Spośród pedagogów zatrudnionych na wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych, Artur Grottger najbardziej cenił Petera Geigera. Zdaniem Ireny Kossowskiej sztuka Geigera „w zasadniczy sposób wpłynęła na ukształtowanie jego postawy jako ilustratora o znakomicie opanowanym warsztacie rysunkowym, wiernie oddającego kształty linią i światłocieniowym modelunkiem, sugestywnie budującego nastrój za pomocą bogatej gamy szarości i zarazem precyzyjnie odtwarzającego szczegóły kostiumów i rekwizytów” (www.culture.pl). Mieszkając w Wiedniu Grottger nawiązał bowiem współpracę z kilkoma wydawnictwami. Pracował jako ilustrator lokalnej prasy (np. „Museestunden” i „Waldheim’s Illustierte Zeitung”) oraz książek. Wykonał ilustracje do takich dzieł jak „Faust” Wolfganga Goethego, „Würde der Frauen” Friedricha Schillera, „Konrad Wallenrod” Adama Mickiewicza oraz wspólnie z Geigerem do książki „Oesterreichische Geschichte” Alexandra Patuzziego.
Projektował drzeworyty dla prasowych drzeworytni. Do 1864 r. wykonał ponad dwieście ilustracji dla kilku wiedeńskich czasopism.
„Zakres tematyczny jego rysunków przeznaczonych dla czasopism był bardzo zróżnicowany: od reportażu o charakterze politycznym (>Po bitwie pod Montebello<, >Szturm na Ponte di Magenta<), poprzez wątki obyczajowe (>W drzwiach przytułku<), po widoki węgierskiej puszty (>Obóz cyganów<,>Stadnina<). Zdobił także łamy periodyków winietami (www.culture.pl).

Dochód z tej pracy zapewnił Grottgerowi stabilizację finansową. Wynajął mieszkanie, w którym zamieszkał razem ze swą owdowiałą matką i siostrą. W 1858 r. na zaproszenie swego mecenasa hr. Pappenheima artysta wyjechał do Bawarii. W czasie tej podróży zwiedził powszechną wystawę sztuki niemieckiej w Monachium. W kolejnych latach gościł również w innych posiadłościach należących do hrabiego, m. in. na Węgrzech.
W międzyczasie kilkakrotnie podróżował po Galicji. W czasie tych peregrynacji odwiedził Erazma i Emmę Larysz – Niedzielskich w Śledziejowicach pod Wieliczką oraz swego dawnego nauczyciela Jana Maszkowskiego w Barszczowicach. Gościł też w Krakowie i Lwowie.
W 1859 r. nawiązał współpracę z wydawanym w Wiedniu, założonym przez Józefa Osieckiego polskim czasopismem „Postęp”. Cztery lata później został jego redaktorem naczelnym. Wkrótce po uwięzieniu Osieckiego przez władze carskie i skazaniu go na pół roku aresztu, zmuszony był finansować je z własnej kieszeni. Na początku lat 60. Grottger wykonał dwa cykle rysunków o tematyce patriotycznej: Warszawa I i Warszawa II. Poświęcone były wydarzeniom poprzedzającym wybuch Powstania Styczniowego, nasilającym się represjom ze strony władz carskich (aresztowaniom, zamykaniu kościołów, wywózkom na Sybir).

Po wybuchu powstania w 1863 r. artysta zaangażował się w pomoc swoim rodakom – uchodźcom z Królestwa Polskiego i z zaboru rosyjskiego. Udzielał im schronienia w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu. W grudniu 1863 r. policja austriacka aresztowała tam jednego z Polaków podejrzewanych o działalność konspiracyjną. Władze wytoczyły Grottgerowi proces, a cesarz cofnął mu przyznane przez siebie stypendium. Artysta popadł w biedę, został też niebawem zmuszony do opuszczenia stolicy Cesarstwa. W międzyczasie jego młodszy brat Jarosław za udział w powstaniu został zesłany na Syberię.
Artur Grottger od momentu wyjazdu z Wiednia nigdzie nie osiadł na stałe, wędrował po Galicji od dworu do dworu. Zarabiał rysowaniem i malowaniem obrazów o przygodnej, często mało ambitnej tematyce. Przez pewien czas przebywał w Krakowie, w Śniatynce k. Drohobycza (należącej do hr. Stanisława Tarnowskiego), Pieniakach, Grybowie, Krynicy, Porębie i Dyniskach. Niedomagał zdrowotnie, zmagał się z gruźlicą.

W latach 1863 – 1866 wykonał prace poświęcone epizodom Powstania Styczniowego oraz represjom popowstaniowym. Powstały w ten sposób dwa kolejne cykle rysunków: „Polonia” i „Lituania”, które „stworzyły topos martyrologicznej ikonografii, utrwaliły w pamięci i wyobraźni wielu pokoleń Polaków sceny powstańczych walk, agonii i męczeństwa, a także kluczową dla wymowy grottgerowskich dzieł ideę solidaryzmu narodowego” (www.culture.pl). Obecnie cykl „Polonia” znajduje się w zbiorach Szépművészeti Múzeum (Muzeum Sztuk Pięknych) w Budapeszcie, „Lituania” – w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Tematyka martyrologiczna, popowstaniowa, w tym takie motywy, jak dramat śmierci, ból rozstania, dramat żałoby, kalectwa, cierpienia zesłańców, pojawiły się również w innych dziełach artysty z tego okresu: „Nokturn”, antynomicznej parze „Walka” i „Pojednanie”, ”Pożegnanie powstańca” i „Powitanie powstańca”, „W Saskim Ogrodzie”, „Po powstaniu”, „Pochód na Sybir”, „Zesłaniec w kopalni”.
W 1866 r. na balu zorganizowanym w siedzibie lwowskiego Towarzystwa Strzeleckiego Artur Grottger poznał szesnastoletnią pannę Wandę Monné (1850 – 1923), w której zakochał się ze wzajemnością i z którą wkrótce zaręczył się pomimo sprzeciwu jej rodziny. Wykonał kilka portretów swej ukochanej. Na uwagę zasługuje „Portret narzeczonej z cieniem artysty” (rysunek kredką) – „właściwie portret podwójny, gdyż za profilem modelki naszkicowany został w formie cienia profil artysty – jakby autor pracy miał przeczucie, że ich znajomość położy się cieniem na życiu dziewczyny…” (www.niezlasztuka.net). Swą narzeczoną uwiecznił również w trzech rysunkach z cyklu „Lituania”: w „Znaku”, „Duchu” i „Widzeniu”.
Z końcem tegoż roku – pomimo złego stanu zdrowia, z nadzieją na odniesienie sukcesu – wyjechał do Francji. Tam kontynuował pracę nad kolejnym cyklem rysunków pt. „Wojna” (rozpoczętym w tym samym roku w Porębie), który zamierzał pokazać na Wystawie Powszechnej w Paryżu. Rysunki te sprzedał cesarzowi Franciszkowi Józefowi. Wspomniany cykl rysunków przedstawiał „nieszczęścia sprowadzane na ludzkość przez wojnę, a także moralną degradację człowieka, jako nieuniknioną konsekwencję wojny w uniwersalnym, powszechnym wymiarze” (www.culture.pl). Ekspresją nawiązywał do „Okropności wojny” Francisco Goi.
W stolicy Francji Grottger nawiązał kontakt ze środowiskiem tamtejszej Polonii skupionym wokół emigracyjnego obozu politycznego Hôtel Lambert (którego twórcą był książę Adam Jerzy Czartoryski). Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, za radą lekarzy wyjechał na południe Francji do Pau, a następnie do uzdrowiska Amélie – les – Bains w Pirenejach. Tam zmarł 13 XII 1867 r.

Narzeczona sprowadziła jego szczątki do Lwowa. Pochowała go na cmentarzu Łyczakowskim w miejscu, które niegdyś w czasie ich wspólnego spaceru wybrał na miejsce swego wiecznego spoczynku. Wanda Monné pielęgnowała pamięć o swym zmarłym narzeczonym, gromadziła po nim pamiątki. Przyczyniła się do utrwalenia jego legendy jako artysty, który walczył o niepodległość Ojczyzny za pomocą swojej sztuki.
U schyłku XIX w. – wraz z rodzącą się wtedy legendą Powstania Styczniowego – twórczość Artura Grottgera wśród Polaków cieszyła się coraz większą popularnością. Tworzył się kult artysty, którego rysunki o tematyce powstańczej stały się dla Polaków świadectwem przeszłości. ”Legenda powstania znalazła najpełniejsze i najdobitniejsze sformułowanie w jego twórczości (…)”. Rola Artura Grottgera polegała bowiem „na odzwierciedlaniu narodowych mitów, aktualizowanych przez powstańców” (Wikipedia).
Niezmiernie ważny w twórczości Grottgera był „wizerunek kobiety – Polki, żony i matki heroicznie wspierającej narodowowyzwoleńczą walkę” obecny w takich jego dziełach jak np.: „Przejście przez granicę”, „Pod murami więzienia”. „Formułę wizerunku z okresu żałoby narodowej stosował Grottger malując portrety bliskich sobie kobiet, szczególnie narzeczonej, Wandy (Portret W. Monné z sówką, 1866)” (www.culture.pl).
Osobne, acz równie ważne miejsce w twórczości Artura Grottgera zajmowały portrety, w tym seria autoportretów. Jak zauważyła Irena Kossowska były zróżnicowane pod względem „konwencji obrazowania, od formuły wizerunku reprezentacyjnego (>Portret gen. F. H. Schlicka<; >Portret panien Dzieduszyckich z psem<) poprzez liryczno – sentymentalne wizerunki kobiet (>Portret hrabianki Thun<, 1860) po werystycznie ujęte i pogłębione psychologicznie portrety członków rodziny i przyjaciół (>Portret Marii Sawiczewskiej, siostry artysty<, 1863; >Portret Jana Tarnowskiego<, >Portret Jerzego Lubomirskiego<, 1866) oraz dosadne w wyrazie studia portretowe wieśniaków (>Chłop z Barszczowic<, 1860)”.

Pierwsza wystawa prac artysty odbyła się już w 1885 r. w Krakowie, następna – w 1906 r. we Lwowie. W odrodzonej Polsce w Muzeum Narodowym w Warszawie zorganizowano wystawę zatytułowaną „Pamięci Artura Grottgera w setną rocznicę urodzin”, którą połączono z wystawą poświęconą 75. rocznicy Powstania Styczniowego. W tym samym roku zorganizowano też mniejszą wystawę jego prac w Bydgoszczy.
Po II wojnie światowej odbyło się kilka takich wystaw, m. in. w 1988 r. w Muzeum Narodowym w Krakowie w 150. rocznicę urodzin artysty oraz w 2015 r. w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie („Artur Grottger >Polonia< i >Lituania<”).
W 1901 r. w Krakowie na Plantach odsłonięto pomnik Artura Grottgera (autorstwa Wacława Szymanowskiego). W 1937 r. – w ramach obchodów stulecia urodzin artysty – w jego rodzinnych Ottyniowicach odsłonięto tablicę pamiątkową umieszczoną na fasadzie budynku tamtejszej szkoły powszechnej. Widniała na niej następująca inskrypcja: „Genialnemu twórcy Malarzowi, Arturowi Grottgerowi Synowi Ziemi Ottyniowickiej w setną rocznicę urodzin – Rodacy z Ottyniówic i Chodorowa”. Obecnie Artur Grottger jest patronem szkół (jako pierwsze otrzymało jego imię Liceum Ogólnokształcące w Grybowie) i ulic w różnych polskich miastach.
Artysta został uwieczniony na kilku monetach wyemitowanych przez Narodowy Bank Polski (m. in. na dwuzłotowej monecie wprowadzonej do obiegu w styczniu 2013 r. w 150. rocznice Powstania Styczniowego) oraz na znaczkach i kartach pocztowych wyemitowanych przez Pocztę Polską.
Grottgera upamiętnili również twórcy polskiej literatury. Powieściopisarz Ludwik Świeżawski poświęcił mu swą Trylogię („Muza Łaskawa”, „Rapsod powstańczy” oraz „Dobry geniusz”) oraz powieść pt. „Cień obok światła”. Do twórczości artysty nawiązała Maria Konopnicka w swym poemacie „Z teki Artura Grottgera: Wojna” (nawiązującym do jego ostatniego cyklu rysunkowego).

Z kolei poetka Maryla Wolska (córka Wandy Monné, po mężu Młodnickiej) w swym pełnym nostalgii wierszu zatytułowanym „Zaduszki” nawiązała do miłości swej matki do Artura Grottgera, uczucia, które nigdy w niej nie wygasło.
We wspomnianym wierszu jej córka przywołała zapamiętany z dzieciństwa – obraz matki pielęgnującej grób ukochanego mężczyzny:
„DO Grottgera szło się zawsze najpierw.
Wiedziałam, że mama,
nim ucałuje kamień,
Nim na grobie rozłoży wieńce,
Wpierw zawsze zdejmie rękawice
………………………………….
Dłońmi liść suchy odgarnie,
Wyjmie zapałki i świece
I sama zapali latarnię.
Tak dobrze pamiętam Jej ręce,
Ręce z >Lituanii< i >Wojny>”. (Maryla Wolska, fragment wiersza „Zaduszki”).

Wspomnienie o Arturze Grottgerze napisałam na podstawie:
- www.culture.pl „Artur Grottger” Irena Kossowska, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk, luty 2004
- Wikipedii
- www.niezlasztuka.net

