Cudownie uzdrowiony Stefan W. a sprawa polityczna Adamowiczów

Mój chory psychicznie syn  nie opuści nigdy oddziału N.

Nie mogę już milczeć i czekać, aż mój chory Stefan spędzi swoje życie w więzieniu w pojedynczej celi, zamiast w zakładzie psychiatrycznym, gdzie byłby poddawany należnemu mu leczeniu i miałby właściwą opiekę. Postanowiłam w akcie rozpaczy nad losem mojego dziecka opisać jego obecną sytuację –  człowieka chorego, który został w ostatnim czasie cudownie uzdrowiony przez zespół biegłych, kierowany przez dr. Janusza Heitzmana, a co opisane zostało w drugiej i trzeciej opinii psychiatrycznej wyrażonej na temat jego poczytalności.
Opina ta mówi o tym, że w momencie ataku manii na prezydenta Adamowicza poczytalność mojego syna Stefana  była w znacznym stopniu ograniczona, ale że za popełnioną zbrodnię może on odpowiedzieć przed sądem, a także to, ze nie stwierdzono u Stefana choroby psychicznej. A przecież Stefan był w 2016 r. diagnozowany w Szczecinie i według orzeczenia lekarskiego z 13 kwietnia 2016 roku, cierpi na schizofrenię paranoidalną F20.0, czyli chorobę charakteryzującą się przede wszystkim omamami i urojeniami. Diagnoza została wystawiona na podstawie obserwacji i leczenia, które trwało trzy tygodnie w Zakładzie Opieki Zdrowotnej Aresztu Śledczego w Szczecinie. W diagnozie podkreślono wówczas, że Stefan „słyszy głosy”, które każą mu podejmować różnego rodzaju działania.
Wiedzę na temat wspomnianych opinii pozyskałam z przestrzeni medialnej, a zwłaszcza z wypowiedzi  Piotra Adamowicza.

Przytoczę teraz trochę faktów:
Po zatrzymaniu mojego syna w dniu 13 stycznia 2019 r. zastępca prokuratora generalnego zapowiedział zbadanie jego poczytalności przez dwóch biegłych lekarzy psychiatrów. Badanie zostało przeprowadzone 30 stycznia 2019 r., jednak wyniki okazały się  niejednoznaczne. W związku z tym prokuratura zawnioskowała, aby Stefan znalazł się na obserwacji sądowo-psychiatrycznej w szpitalu przy krakowskim areszcie śledczym, gdzie po czterotygodniowej obserwacji stwierdzono niepoczytalność mojego syna.
Po tym fakcie w wypowiedziach cytowanych przez niektóre media psychiatra sądowy, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej Jerzy Pobocha, mówił, że czyn, który dokonał mój syn, można pokazywać studentom medycyny jako klasyczny objaw zaburzeń związanych ze schizofrenią paranoidalną.

Pierwsza opinia jednak nie zadowalała rodziny zmarłego prezydenta, która uznała, że jest ona „niejasna” i w grudniu 2019 roku poinformowano o powołaniu nowego zespołu biegłych, kierowanego przez dr. Janusza Heitzmana. Drugi zespół biegłych uznał, że poczytalność  Stefana była w znacznym stopniu ograniczona. Oznaczało to, że nie można mówić o całkowitej niezdolności mojego syna do pokierowania postępowaniem i rozpoznania znaczenia jego działania. Oznacza to również, że będzie mógł on uczestniczyć w procesie karnym i odbywać karę pozbawienia wolności. Wobec sprzecznych informacji prokuratorzy zdecydowali o konieczności uzyskania trzeciej, rozstrzygającej opinii biegłych.
Tym samym zlecono dalszą obserwację mojego syna Stefana przez inny zespół lekarzy. Ostatecznie ukazała się trzecia opinia, która to w zasadniczych punktach zbieżna była z opinią drugiego zespołu biegłych, kierowanego przez dr. Janusza Heitzmana. I wtedy właśnie mój chory syn został cudownie uzdrowiony, przynajmniej na papierze.
Opisuję te fakty po to, by pokazać, jak wyglądała droga  chorego Stefana do jego cudownego uzdrowienia, jakie dokonało się we wrześniu 2021 roku.
Jestem zdumiona postawą biegłych sądowych drugiej i trzeciej opinii o stanie psychicznym mojego syna, która jest sprzeczna z opinią biegłych psychiatrów ze Szczecina i z Krakowa. Jak można podważać opinie biegłych jednego zespołu przez zespół drugich biegłych? Dlaczego biegli ze Szczecina i z Krakowa nie protestują? A zespół biegłych kierowany przez dr. Janusza Heitzmana w sposób cudowny uzdrawia ze schizofrenii? Dlatego wzywam wszystkich, którzy chorują na schizofrenię i mają wątpliwości – piszcie do dr. Janusza Heitzmana…
A może jest jakiś inny powód, dla  którego w moim odczuciu naginana jest prawda? Bo nie był to żaden mord polityczny, tylko maniakalny akt chorego człowieka, który to mógł się nie wydarzyć, gdyby właściwie zareagowano na moje ostrzeżenia o dziwnych zachowaniach  Stefana, które zgłaszałam na policję i są na to dowody.

Na zakończenie przedstawiam opis życia, czy raczej wegetacji Stefana.
W czasie badania sądowo-psychiatrycznego przez cały ten czas przebywał on i przebywa dalej w pojedynczej celi na oddziale dla szczególnie niebezpiecznych więźniów w Areszcie Śledczym w Gdańsku, to jest około 1027 dni i nocy.
W miarę udzielanych mi zgód na widzenie odwiedzałam moje dziecko regularnie raz w miesiącu z przerwą, gdy więzienia były zamknięte ze względu na covid. Widziałam go w różnych stanach emocjonalnych: nadmiernie ożywionego, bez kontaktu wzrokowego, przygnębionego, wycofanego lub „nakręconego”. Ostatnio podczas widzenia, gdy już odeszłam od okienka, zauważyłam, jak Stefan chodzi po małym pokoiku widzeń i mówi sam do siebie gestykulując. Nie reagował na moje nawoływania, jakby był w innym świecie, a przecież jeszcze przed chwilą prowadził ze mną w miarę zwyczajną rozmowę. Byłam zdruzgotana tym, co zobaczyłam. Na domiar złego od kilku miesięcy syn nie przyjmuje zapisanych mu leków.
Jestem głęboko przekonana, że na siłę robi się z niego zdrowego człowieka. Nie oczekuję współczucia nad losem mojego syna. To, co zrobił jest bezapelacyjnie straszne i nigdy nie powinno było się zdarzyć, przenigdy!
Proszę tylko wszystkich tych, którzy zieją nienawiścią do mojego dziecka i mojej rodziny, aby chociaż przez chwilę zobaczyli w nim człowieka – chorego człowieka, który chodząc po celi rozmawia sam ze sobą, który nigdy nie wyjdzie na wolność, nie założy swojej rodziny, nie zje ze mną rodzinnego obiadu i już na zawsze będzie za szybą swojego chorego świata…
A może znajdą się jacyś odważni dziennikarze, którzy pomogą mi dociec prawdy, bo tak, jak ostrzegałam przed dziwnym zachowaniem mojego Stefana i stała się rzecz straszna, tak teraz jestem pewna jako matka, że mój Stefan jest chory i nie rozumiem, dlaczego jest wykorzystywany w jakiejś grze politycznej? Czy znajdzie się choć jeden sprawiedliwy i pomoże mi to wyjaśnić?

Matka Stefana W.

11 thoughts on “Cudownie uzdrowiony Stefan W. a sprawa polityczna Adamowiczów

  • Tez uważam, ze cudownie uzdrowiono chorego człowieka. Co sie dzieje z tym krajem? Wstyd powinno byc lekarzom, którzy ukryli prawdę o chorym Stefanie. Dobrze wiedzą, ze on niczego nie udaje. Ciekawe ile ta opinia kosztowala szanownego piotra…

    Odpowiedz
  • Dobrze Pani mówi.. Ludzie, którzy w to nie wierzą są ograniczeni umysłowo. Bylam w zakładzie zamkniętym i miałam do czynienia z ludźmi chorymi na schizofrenię i mogę powiedzieć, że raz kontaktują a zaraz potem nie wiedzą gdzie są kim są i co sie dzieje. Także zanim się udzielicie pomyślcie
    Pozdrawiam Marta Owedyk

    Odpowiedz
  • Jeśli pozostanie ten Stefan sam w zamknięciu to choroba się tylko pogłębi. Dobrze, że ma jeszcze matkę, która może się za nim wstawić, za chorego. Jeśli podważa się te poprzednie, zwłaszcza pierwsze oceny jego zdrowia z 2016r. , do tego te niezależnie potwierdzone poza Gdańskiem – to jest to jakieś nadużycie ze względu na ziejącą nienawiść. Przypuszczam jako chrześcijanka- że sam zabity śp. Pan Paweł nie ma już żalu do zabójcy. – To o co idzie ? O eliminację chorych na schizofrenię, której jest aż 38 rodzajów a inteligencji nie zakłóca tylko funkcjonowanie społeczne różnymi ekscydentami gdy chory jest w gorszej formie. Gorsza forma może być spowodowana złą aurą atmosferyczną lub w relacjach. Czy też nieosiągalnymi potrzebami do zaspokojenia.
    – Matka ostrzegała wcześniej penitencję ! Jeśli ktoś ponosi winę- to właśnie oni, za zbagatelizowanie ostrzeżeń znającej Stefana matki.
    Ponadto, istnieją poszlaki, że ktoś chorego wykorzystał nadając mu sprawę zabójstwa.
    Były obozy w pewnym czasie, kiedy chorych w obozach uśmiercano. Czy to już wróciło ?
    Schizofrenia jest wyleczalna.

    Odpowiedz
  • To jest jakaś kpina! Koleś, który dokładnie wiedział jak posłużyć się bagnetem bojowym zadający precyzyjny cios jak komandos zostaje uznany za niepoczytalnego?!! Już dawno powinien siedzieć w ciupie i garować do końca swoich dni, bo niestety kara śmierci została w Polsce zniesiona. A teraz matka? Gdzie była, gdy synalek planował to morderstwo?! Zapomniała już o swojej rozmowie z M. Adamowicz? Cyrk na kiju!! Prostacy i złodzieje u władzy, przestępcy w szpitalach – edukacja i szkolnictwo leży i kwiczy.

    Odpowiedz
    • wiesz co zgłoś się też do poradni może nie jest za póżno

      Odpowiedz
  • Szkoda, że Pani mama nie raczyła odbiorców listu poinformować o wcześniejszej historii swojego biednego synka

    Odpowiedz
  • Stefanik Wilmont od czerwca 2013 roku na wolności przebywał całe 36 dni. Swoją drogą sąd może orzec też pobyt na oddziale terapeutycznym w trakcie odbywania kary. Sam przebywam na wolności już ponad 7 lat więc wiem jak jest w więzieniu i zaraz po wyjściu z więzienia.

    Odpowiedz
  • Kluczem w sprawie jest spadek i jego podział jak i odszkodowanie w związku ze śmiercią na służbie. Pazerność rodzinki Abramowiczów czyli ziny i mamusi sugeruje ,że o to tu chodzi. Myślę , że w cieniu jest córka Dukiewicz.

    Odpowiedz
  • Totalne bzdury piszecie nie wiedzą gdzie są od tych trucizn którymi ich faszerują kto nigdy nie dostał tego gówna ten nie wie o czym mówi .

    Odpowiedz
    • Napisz wyraźnie a nie coś dookoła -niejasno. Masz fakty to podaj po ludzku. Jakie trucizny, którzy nie wiedzą gdzie są ?- itd.

      Odpowiedz

Dodaj opinię lub komentarz.