Osiem miesięcy po 4 czerwca

Wraz z upadkiem PRLu i likwidacją Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (styczeń 1990) komuniści wszelkimi sposobami chcieli się uwiarygodnić i uwłaszczyć. Bardzo skrupulatni w okresie swoich rządów, po zmianie „garnituru” musieli pozbyć się przede wszystkim dokumentów, które świadczyły o zbrodniczych i przestępczych działaniach.

palone akta.

Palone akta w piwnicy budynku KW PZPR

Masowo niszczono wszelkie akta, które mogłyby dać światło o zbrodniczej działalności PZPR tym, którzy chcieliby dociekać prawdy w tamtych czasach lub szukać sprawiedliwości. Trójmiasto było dla komunistów szczególne. To tu, w Gdyni i Gdańsku, strzelano do ludzi w Grudniu 1970 roku, to tu narodziła się Solidarność i to tu działali ludzie podziemia w bardzo aktywnej formie, tu były też znane nazwiska opozycji.

Wiadomo, że to PZPR wszystkim rządziła i to w gmachach komitetów zapadały wszelkie decyzje, które w większości były skrupulatnie spisywane i archiwizowane. Tak było również w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Gdańsku. Pierwszym Sekretarzem był wtedy Marek Hołdakowski, uczestnik obrad okrągłego stołu.

Po likwidacji (w wielu miejscach proceder niszczenia dokumentów rozpoczął się dużo wcześniej) partii, przystąpiono do likwidacji dowodów. W Gdańsku niszczenie akt odkryła młodzież, a konkretnie demonstranci z Federacji Młodzieży Walczącej – młodzi ludzie z Gdańska i Gdyni. Próbowali temu przeciwdziałać, jednak ekipa premiera Mazowieckiego doprowadziła do brutalnego przerwania okupacji budynku i nie wiadomo, jakie akta zostały zniszczone.

palone akta

Maszyny i zmielone akta w piwnicy KW PZPR

Poniżej wspomnienia uczestnika okupacji budynku KW PZPR w Gdańsku, członka FMW – Krzysztofa Knapa:

W okresie od zakończenia strajków w 1988 do 1990 niemal w każdą niedzielę po Mszy Św. w „Brygidzie” odbywały się przemarsze od Kościoła pod Pomnik Trzech Krzyży czy do Dworca PKP w Gdańsku. Jako młodzi i gniewni przychodziliśmy do Kościola Św. Brygidy, traktując ta msze i przemarsze jako obowiązkowy punkt każdej niedzieli. Tam następowała wymiana informacji i podejmowane były następne kroki naszych działań.
Tak również było 28 stycznia 1990 roku. Mariusz Roman i kilku innych kolegów przyjechało z Warszawy z demonstracji pod Pałacem Kultury, podczas ostatniego Zjazdu PZPR w dniu 27 stycznia 1990.
Po ich relacji z przebiegu z tej demonstracji i podjętych przez Policję ostrych działań, podjęta była decyzja o przemarszu z Kościoła pod Komitet KW PZPR w Gdańsku. Podczas przemarszu nie byliśmy zatrzymywani przez siły policyjne i spokojnie doszliśmy do drzwi Komitetu. Podczas przemarszu nie było planu, by wejść do budynku i podjąć okupację. Decyzja o okupacji podjęta została po wejściu do budynku.

Federacja Młodzieży Walczącej

Przemarsz pod budynek KW PZPR  Gdańsk

W momencie zajmowania było nas około 30 osób. Później ta liczba się zwiększyła po naszych telefonach do znajomych już z Komitetu. Po krótkotrwałych wewnętrznych rozmowach podjęliśmy decyzję o okupacji. Zeszliśmy do piwnicy Komitetu i ujrzeliśmy zwałowisko spalonych dokumentów PZPR. Zabarykadowaliśmy główne wejście krzesłami i stołami, które pilnowało na zmianę kilka osób. Mieliśmy świadomość gdzie jesteśmy i jakie konsekwencje mogą za to grozić. Głównym naszym celem okupacji było zwrócenie uwagi opinii publicznej o procederze palonych dokumentów PZPR.

Federacja Młodzieży Walczącej.

Wiec pod KW PZPR

Wysunęliśmy również postulat przekazania budynku Komitetu na cele społeczne. Na negocjacje przyjechał ówczesny prezydent Gdańska pan Pasiński. Pamiętam, że obiecywał tylko: że sprawami, o których protestowaliśmy zajmie się osobiście, ale po zaprzestaniu okupacji budynku. W jego słowach nie było żadnych konkretów i propozycji nie przyjęliśmy.
Później dowiedzieliśmy się, że Prezydent Gdańska był w stałym kontakcie z Aleksandrem Hallem – ministrem w rządzie Mazowieckiego i stamtąd wychodziły końcowe decyzje, łącznie z rozkazem wejścia sił milicyjnych do budynku.
Odwiedzili nas również oficerowie Milicji, nakłaniając abyśmy opuścili budynek. Budynek jednocześnie został otoczony przez funkcjonariuszy milicji. Ludzie popierający naszą okupację zbierali się po drogiej stronie ulicy.

milicja

Milicja pod KW PZPR

Po prezydencie Pasińskim przyjechali do Komitetu posłowie na Sejm kontraktowy z ramienia Solidarności; Edmund Krasowski i Czesław Nowak. Obaj Posłowie byli zaskoczeni naszymi odkryciami i raczej przychylni naszym działaniom. Podjęli się roli mediatorów. Niestety, nic nie uzyskali.
Okupacja trwała od godziny 13.00 do godziny 23:00 w styczniową niedzielę, kiedy to elitarne oddziały antyterrorystyczne i milicji wyprowadziły nas z budynku PZPR.
Akcja sił porządkowych była bardzo dynamiczna i dobrze skoordynowana. Brygada antyterrorystyczna weszła do budynku z kilku wejść. Musieli nasz protest traktować bardzo poważnie, bo siła ich uderzenia robiła duże wrażenie.
Byli przygotowani do walki wręcz. Mieli w rękach broń, pały, paralizatory. Nie wiem, jakie byłyby końcowe rezultaty, jeśli podjęty byłby czynny opór. Kiedy zorientowali się, że nie podejmujemy walki, otoczyli nas i wyprowadzili z budynku.
Decyzja o użyciu brygady antyterrorystycznej w takiej formie była podjęta bezpośrednio przez rząd Mazowieckiego.

przeczytaj:

Okupacja ma również kosakowski wątek. W okresie od 1 listopada 1988 do 31 maja 1990 roku funkcje Kierownika Wydziału Gospodarki Wewnątrzpartyjnej pełnił wójt gminy Kosakowo Jerzy Włudzik [aktualnie radny powiatu puckiego – przyp. red.]

Autor (hs/foto fmw.org.pl)
Opublikowano w poniedziałek, 30. stycznia 2017 na portalu Młoda Gdynia

profil na Facebook FB – Młoda Gdynia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *