Ulicę Ojcowską tworzą dwa szeregi domków jednorodzinnych w liczbie 110 – po 55 z każdej strony, wygiętych i falujących (pierwsze falowce w mieście ;) ), których kształt stworzył legendę o nawiązaniu do SS i nalotów niemieckich, które miały ominąć to miejsce. Po co Niemcy mieliby zbombardować miasto, które zajęli bez problemu – nie wiadomo.
To oczywiście nieprawda. Te dwa szeregi domków powstały w latach 1929-30, kiedy o nazistach nikomu się nie śniło. Nie zbudowano ich dla członków SS, ale dla biedniejszych gdańszczan, zarówno Niemców, jak i Polaków. Był to okres intensywnego budownictwa socjalnego. Mieszkania były spore i miały wspólną łazienkę.
Ulicę zaprojektował Franz Tominsky, a nazwano ją Damaschkeweg – od nazwiska Adolfa Damaschke, założyciela Niemieckiego Związku Reformatorów Rolnych. Jednak mieszkańcy używali innej nazwy: D-Zug czyli pociąg pospieszny, bo domki wyglądały jak wagony.
Jeden ciąg liczył 250 m. I ponieważ mieszkania niczym się od siebie na zewnątrz nie odróżniały, przyozdobiono je symbolami: a to królik widnieje przy wejściu, a to kwiatek, krówka czy wiewiórka. Sielsko i anielsko. Jeden obrazek na 2 mieszkania. Prawda, że SS-mani raczej wiewiórkę by nie powiesili?
Domków jest 55 x 2, ale symboli jest 52. Mieszkania z początku ich nie mają, ale może zostały przypadkowo zniszczone, bo ulica jako całość przetrwała wojnę. Przedstawiam tu 20 moim zdaniem najładniejszych zwierzątek. Do oglądnięcia reszty zapraszam na Ojcowską.