Prima i Sekunda w gdańskim Ateneum

Gimnazjum Akademickie (Athenaeum gedanense – Ateneum gdańskie) powstało w budynku dawnego klasztoru franciszkańskiego i rozpoczęło działalność w 1558 r. To była jedna z najlepszych szkół w Europie, stopień wyżej od szkół podstawowych (trywialnych). Jej ukończenie gwarantowało dostanie się od razu na III rok studiów uniwersyteckich. Nauka odbywała się tutaj dwoma kursami: kurs Sekunda i kurs Prima.

Kurs Sekunda (Młodszy) odbywał się systemem szkolnym, tzn. obowiązywała obecność na lekcjach (nie mylić z obowiązkiem nauki), razem czytano i omawiano lektury. I jak to w normalnej szkole – odpytywania i uczenie się na pamięć. I, mimo że jesteśmy w mieście handlowym, program był na wskroś humanistyczny. Komentowano Cicerona, Wergiliusza, Homera, Horacego. Na bardzo wysokim poziomie była łacina. Uczniowie dyskutowali w tym języku i wystawiali sztuki. W Sekundzie uczono także greki, hebrajskiego, śpiewu i muzyki. Świadectwa uczniowie otrzymywali trzy razy w roku, a raz w roku zapraszano rodziców i gości na publiczne popisy. Myślę, że w życiu tych młodzieńców i ich rodzin musiało to być duże przeżycie.

Kryształowe sklepienie dawnego klasztoru/gimnazjum, fot. AP-U

O ile kurs Sekunda ukierunkowany był humanistycznie i odbywał się systemem szkolnym, to Prima zorganizowany był na wzór studiów uniwersyteckich. Istniało tu kilka katedr: medycyny, matematyki, prawa, teologii, filologii i wymowy. Od 1589 r. działała katedra języka polskiego. Studenci mogli wybrać sobie wykłady i przygotowywani byli do samodzielnej pracy naukowej. Dużą popularnością cieszyły się medycyna i matematyka, ale na przełomie wieku XVI i XVII wszystko biła na głowę teologia – ze względu na reformację i niekończące się spory w tym temacie. Gimnazjum organizowało dyskusje teologiczne, ale często robiło się tak gorąco, że pryskały wszelkie pozory dobrego wychowania i rzucano w siebie obelgami i skakano do oczu. Profesor wymowy Bartłomiej Keckermann musiał razu pewnego uciekać w kobiecym przebraniu z takiej dyskusji, i do tego tylnymi drzwiami. Gimnazjum bardzo dobrze przygotowywało do dalszych, typowych uniwersyteckich studiów i ściągała tu młodzież z całej Polski, ze Śląska i innych krajów. Rocznie przyjmowano 100 osób.

przeczytaj: 

Wykłady w gimnazjum trwały w godzinach 7-10 oraz 14-16. Popołudnia w środy i soboty wolne. Do dyspozycji była jednak biblioteka i tam można było spędzić wolne godziny. Ta właśnie biblioteka była zalążkiem biblioteki miejskiej i podwaliną pod gdańską PAN. Pięć razy w roku przypadały 2-tygodniowe ferie (Zapusty, Wielkanoc, Zielone Świątki, św. Marcin i Boże Narodzenie) oraz raz 3-tygodniowe w czasie jarmarku św. Dominika. Jak widać, władze miejskie wiedziały, że młodzież i tak będzie się ze szkoły zrywać, więc jej nie katowała. Jarmark nie miał wtedy takiego handlowego charakteru jak dzisiaj, tylko bardziej rozrywkowy.

Biblioteka w Gimnazjum Akademickim została otwarta w 1596 r. Mieściła się w salach na parterze.

Do gimnazjum mogła też uczęszczać biedniejsza młodzież, o ile załapała się na jakieś ufundowane stypendium. Takie stypendia nie należały do rzadkości. Trochę spowodowane to było tym, że bogatych nie było na tyle dużo, by zapełnić posady kościelne, urzędnicze i nauczycielskie. Od 1604 roku biedniejsi otrzymywali bezpłatne posiłki, a od połowy XVII w. część pomieszczeń przeznaczono na bursę dla nich. Dalsza nauka to prywatne studia za granicą. I tu również przewidziane były stypendia dla ubogich, z tym że – halo halo – przed wyjazdem stypendysta składał ślubowanie, że wróci do Gdańska i obejmie wskazane stanowiska, wskazane przez darczyńcę i radę. Otrzymywał pieniądze, które pozwalały mu skromnie przeżyć 4-5 lat.

Kościół św. Trójcy i klasztor, w którym mieściło się gimnazjum, Peter Willer 1687

Obniżenie poziomu gdańskiego szkolnictwa nastąpiło pod koniec XVII wieku. Od lat niereformowany system musiał ulec skostnieniu. Myślę, że dżuma z roku 1709 też przetrzebiła intelektualne szeregi. Audytoria i sale wykładowe świeciły pustkami. Opracowywano program reform (ograniczenie łaciny, rozszerzenie zakresu nauk przyrodniczych, wprowadzenie ćwiczeń cielesnych oraz podstaw handlu i żeglugi), ale nigdy ich nie przeprowadzono. Nastąpiło obniżenie autorytetu nauczyciela i było to zjawisko powszechne, np. Szkołę Mariacką nazywano szkołą występków – nauczyciele wzajemnie krytykowali się przy uczniach, morale uczniów było bardzo słabe, potrafili wdawać się w bójki i napadać na niewinnych ludzi. W 1671 r. w Sekundzie pisano, że od 20 lat nie doprowadzono do końca komentowania żadnej książki teologicznej. W Primie skarżono się na puste ławki i słabą znajomość łaciny wśród uczniów. O przyjęciu do klas decydowały nie zdolności, ale protekcja. Panowało ogólne lenistwo. Za to młodzi studenci chętnie włóczyli się po karczmach. Doszło do tego, że rada miejska zakazała im noszenia szpad i kijów. Może także oblężenie szwedzkie w połowie XVII wieku, gdy Gdańsk był odcięty od reszty Polski, i ogóle zubożenie ludności miały tu swój udział.

Dawna posadzka klasztoru/gimnazjum, fot. AP-U

Z uczniów Gimnazjum Akademickiego tworzono tzw. grupy pogrzebowe, czyli uczniowie mieli przywilej nieść trumny na miejsce pochówku. Zapewne chodziło o znamienitszych gdańszczan, bo nie wyobrażam sobie, by brali udział we wszystkich pogrzebach. Śpiewali również w chórze, który chodził po domach i kolędował, zbierając datki.

Anna Pisarska-Umańska

na podstawie: M. Bogucka „Życie codzienne w Gdańsku XVI-XVIII”

Dodaj opinię lub komentarz.