Ludzie

Pustelnik w sercu miasta

Rudolf Freitag jest ojcem chrzestnym Muzeum Narodowego w Gdańsku. Wilhelm Stryowski namalował go na obrazie, gdy Freitag rzeźbił popiersie Heweliusza. Przyjechał do Gdańska  z Wrocławia, był uczniem Bertela Thorvaldsena w Rzymie, twórcy warszawskich pomników Kopernika i Poniatowskiego.

Jako jeden z pierwszych eksperymentował z gipsowymi odlewami zasypanych w Pompejach. Właśnie we Włoszech poznał Johanna Carla Schultza. Tego gdańskiego Schultza, który pięknie rysował i walczył o przedproża.

Wilhelm August Stryowski „Freitag rzeźbiący popiersie Heweliusza”, 1870

Otóż Freitag przyjechał do Gdańska w 1844. Pracownię miał w ruinach klasztoru św. Brygidy, mieszkał przy Długich Ogrodach 88. Gdy ruiny rozebrano, przeniósł się do klasztoru franciszkańskiego, który też był ruiną. Właściwie był to pofranciszkański klasztor, przeznaczony do rozbiórki. Dawne Gimnazjum Akademickie. Freitag postanowił urządzić w nim muzeum. Rada miasta słyszeć nie chciała.

Ale w 1851 cesarz Fryderyk Wilhelm IV przybył na Hel, by oglądać zaćmienie Słońca. Artysta ze łzami i na kolanach błagał go, by nie dopuścił do barbarzyństwa zburzenia. I nie dopuścił. W 1872 r. muzeum zostało otwarte w gmachu, który wszyscy obecnie znamy jako Muzeum Narodowe, choć sam Fryderyk nie dożył tego dnia. Zaćmienie – tak na marginesie – to było to, podczas którego po raz pierwszy sfotografowano koronę słoneczną – w Królewcu i w Warszawie.

Na pierwszej wystawie znalazły się pamiątki pompejskie, ale głównie obrazy, ryciny, rzeźby, meble gdańskie, powozy, sanie, militaria, ceramika. Były nawet siodła, werble i konfesjonał. A także dwa tysiące wypchanych ptaków, ozdobne kraty, wilk i „dwa potworne zrosłe do kupy cielaki”.

Otto Brausewetter „Wirydarz klasztoru franciszkanów”, 1861. Freitag oprowadza gościa; zdjęcie oryginału

Nad wszystkim trzymał pieczę Freitag, tu żył, mieszkał i pracował. Deotyma nazywała go „pustelnikiem w sercu miasta”. Wszystkie pieniądze przeznaczał na zakup nowych okazów. Wyszukiwał stare i poniszczone z kątów gimnazjum i dawał im drugie życie.

Muzeum zostało nazwane Miejskim, Freitag do końca życia był jego kustoszem, ale w 1880 – osiem lat po otwarciu – wyprowadził się. Pewno dlatego, że Szkoła Rzemiosł Artystycznych, przeniesiona w 1874 r. z Bramy Długoulicznej do drugiego skrzydła klasztoru, potrzebowała coraz więcej miejsca. Zamieszkał przy ulicy Kładki.

Ostatnie trzy lata swojego życia (zmarł w 1890) spędził we Wrzeszczu na Do Studzienki. Razem z Schultzem założył Stowarzyszenie na Rzecz Zachowania Starodawnych Budowli i Zabytków Sztuki Gdańska. To tak jakby też nasz ojciec chrzestny.

Anna Pisarska

Dodaj opinię lub komentarz.