Z inicjatywy GZDiZ ulica Szafarnia została przyozdobiona kontrowersyjnymi beczkami.
Jak tłumaczy gdańska jednostka organizacyjna i budżetowa Miasta Gdańska, wątpliwej jakości dekoracje miały na celu ograniczyć chaotyczne parkowanie samochodów na tej ulicy. Przypuszczam, że powód jest całkiem inny. Beczki przede wszystkim ułatwiły organizację zewnętrznych ogródków pobliskim restauracjom. I może o to chodziło.
Jednak nieprzemyślana likwidacja miejsc parkingowych na Szafarni poskutkowała przerzuceniem problemu, czyli parkujących samochodów, w inne pobliskie miejsca. Nie wiem, czym kieruje się GZDiZ i wspomagające ich społeczne organizacje miejskie, przecież poprzez likwidację miejsc parkingowych samochody nagle nie znikną. Bez prowadzenia zintegrowanej i przemyślanej polityki ograniczania ruchu samochodów w Śródmieściu problemu się nie rozwiąże.
Tak czy inaczej, “wyrzucone “ samochody z Szafarni znalazły swoje miejsce na pobliskich podwórkach, często prywatnych, ale także i zarządzanych przez Miasto Gdańsk.
Jedno z takich podwórek mieści się przy ulicy św. Barbary. Jest ono dosłownie zalane parkującymi samochodami, ostatni skrawek zieleni na tym podwórku służy jako parking. Mieszkańcy początkowo prosili Straż Miejską i Policję o interwencję. Niestety, tej pomocy nie otrzymali. Próbowali potem zastawiać wjazd na trawnik kubłami na śmieci (nie ma wiaty). Jednak i to nie pomagało.
W akcje desperacji zawiesili biało-czerwoną taśmę ostrzegawczą i powiesili kartkę ostrzegającą przed rozsypanymi gwoździami.
Dzisiaj ta oddolna inicjatywa przyniosła efekt.
Gdzie są zatem samochody z tego miejsca? Przeniosły się na prywatne podwórka przy ulicy Długie Ogrody. I tak dalej….