Strefa obywatelska

Zielone światło obłudy władz Gdańska

Gdańsk znów zapala zielone światła. Tym razem w geście wdzięczności wobec Straży Granicznej. Kilka lat temu te same światła znaczyły coś dokładnie odwrotnego. W Gdańsku nie zmienia się tylko jedno: łatwość, z jaką zmienia się znaczenie symboli.

Miasto Gdańsk znowu zapala zielone światła. Tym razem w hołdzie dla Straży Granicznej. Fontanna Neptuna, napis „Gdańsk” na Ołowiance, wiadukt przy Galerii Bałtyckiej – wszystko rozświetlone w geście wdzięczności z okazji 35-lecia formacji. Jak tłumaczy wiceprezydent Piotr Borawski, to „symboliczne podziękowanie za codzienną służbę, odpowiedzialność i pracę na rzecz bezpieczeństwa nas wszystkich„. Serio? Aż chce się zapytać: którego „bezpieczeństwa” dokładnie? I w którym roku?

Zielone światło dla Straży Granicznej – 2026 rok.

Cofnijmy się do 2021. Trwa operacja „Śluza”, hybrydowy atak organizowany przez białoruskie i rosyjskie służby. Migranci są cynicznie wykorzystywani jako narzędzie destabilizacji granic Unii Europejskiej, w tym Polski. Straż Graniczna stoi na pierwszej linii tego kryzysu. I co wtedy robi Gdańsk? Zapala zielone światła… ale nie dla Straży Granicznej. Wtedy miasto solidaryzuje się z kampanią „Bądź dla innych”, promowaną przez Grupę Granica. Te same obiekty, barwy, ten sam „symboliczny gest”. Wypowiedź ówczesnych władz miasta z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz na czele – mówi o godności, solidarności i „wołaniu, które powinny usłyszeć polskie władze„.

Zielone światło dla Grupy Granica – rok 2021.

Rok później w 2022 Rada Miejska  idzie krok dalej. Przegłosowuje wsparcie finansowe w wysokości 100 tys. zł dla gminy Michałowo na mobilny punkt pomocy dla migrantów. Miasto promuje działania Grupy Granica na własnych nośnikach (czyli naszych). O Straży Granicznej – cisza.

W 2026 te same władze, światła i te same podświetlone miejsca. Tylko adresat wdzięczności się zmienił. Dziś Straż Graniczna jest już dobra, potrzebna i godna honorów. Teraz mówi się o „bezpieczeństwie nas wszystkich”. Dziś nikt nie wspomina, że kilka lat temu to samo miasto de facto robiło Straży Granicznej pod górkę, politycznie i medialnie.

Prezydent Borawski w geście uznania – rok 2026.

To czysta hipokryzja. Bo albo Straż Graniczna wykonuje niezbędną, trudną i odpowiedzialną służbę, także wtedy, gdy jest to politycznie niewygodne, albo nie. Nie da się jednocześnie podważać jej działań w czasie realnego kryzysu granicznego i kilka lat później udawać, że zawsze było się po stronie „bezpieczeństwa” i „murem za mundurem”.

Zielone światło w Gdańsku świeci dziś jasno. Natomiast władze gdańska świecą cynizmem i obłudą.

Andrzej Ługin

Dodaj opinię lub komentarz.