Projekt, który wyprzedził epokę. Jak w trzy lata zbudowano Rafinerię Gdańską
Wystarczyły zaledwie trzy lata, by na podmokłych terenach Żuław wyrósł jeden z najnowocześniejszych zakładów rafineryjnych w Europie. Choć budowa Rafinerii Gdańskiej kojarzona jest głównie z epoką Edwarda Gierka, z perspektywy czasu okazuje się projektem inżynieryjnym, który pod względem technologii i ekologii wyprzedzał swoje czasy. Dzięki cyfrowej rekonstrukcji archiwalnych filmów wracamy do lat 70., by przyjrzeć się tej inwestycji oczami jej budowniczych.
Wstęp
Ten artykuł nie powstał z czystej ciekawości i potrzeby prostowania historycznych stereotypów, choć i one mają tu swoje miejsce. Dzięki cyfrowej rekonstrukcji materiałów Wytwórni Filmów Oświatowych możemy zobaczyć filmy dokumentujące I i II etap budowy Gdańskich Zakładów Rafineryjnych.
Te filmy są swoistą kroniką wielkiej inwestycji przemysłowej, utrzymaną w propagandowej stylistyce charakterystycznej dla tamtej epoki. Paradoksalnie, oglądane dziś sprawiają wrażenie zaskakująco powściągliwych, zwłaszcza gdy zestawić je ze współczesnymi formami propagandy medialnej, w których osiągnęliśmy prawdziwe mistrzostwo.
Mimo to filmy pozostają bezcennym dokumentem: zapisem ówczesnych ambicji gospodarczych naszego kraju.
Jest w tej historii także wymiar osobisty. Jako dziecko przyjechałem do Gdańska w czasie, gdy rafineria dopiero zaczynała pracę. Mój ojciec brał udział w jej budowie i rozruchu, a później przez lata pracował w zakładzie. Od 1975 roku pracowała tam również moja mama. Dlatego ten tekst jest nie tylko próbą opisu imponującego projektu inżynieryjnego, lecz także wspomnieniem ludzi, którzy tę inwestycję zrealizowali, często kosztem własnego czasu i zdrowia.
Inwestycja w rekordowym tempie
Budowę rozpoczęto w 1972 roku (planowanie i projekt powstał w 71), a już w listopadzie 1975 ruszyły pierwsze instalacje I etapu. Trzy lata, tyle wystarczyło, by stworzyć obiekt o skali, która do dziś robi wrażenie. Inwestycję realizowano na 200 hektarach terenu podmokłego i depresyjnego, który należało najpierw osuszyć, a następnie podnieść o półtora metra.
Skala przedsięwzięcia najlepiej widoczna jest w liczbach. Na plac budowy trafiło około 160 tysięcy wagonów materiałów. Zamontowano tysiące ton aparatury, setki kilometrów rurociągów i kabli. Całość wymagała precyzyjnej koordynacji i logistyki, które w realiach lat 70. stanowiły prawdziwy sprawdzian organizacyjnych możliwości państwa.
Budowa I etapu Rafinerii Nafty Gdańsk 1972 – 1975. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem filmowym.
Technologia przyszłości w realiach PRL
Rafineria Gdańska od początku była projektowana jako zakład nowoczesny, zdolny dotrzymać kroku światowym standardom. Kluczową rolę odegrała automatyzacja i centralne systemy sterowania. Do zarządzania skomplikowanymi procesami technologicznymi wykorzystano urządzenia kontrolno-pomiarowe najwyższej klasy oraz co szczególnie zaskakujące komputery.
W połowie lat 70. elektroniczna technika obliczeniowa była w przemyśle światowym dopiero na początku drogi. W Gdańsku stała się rzeczywistością i innowacją. Ten poziom informatyzacji burzy dziś wiele uproszczonych wyobrażeń o technologicznych możliwościach tamtej epoki.
Ekologia, nim stała się modna
Jednym z najbardziej niedocenianych części projektu była dbałość o środowisko. Projektanci mieli świadomość, że przemysł petrochemiczny niesie ze sobą szczególne zagrożenia, dlatego od początku wdrażano rozwiązania minimalizujące ich wpływ na środowisko.
Zbudowano trójstopniową oczyszczalnię ścieków, tak skuteczną, że znaczna część oczyszczonej wody wracała do ponownego obiegu w zakładzie. Całość uzupełniała sieć automatycznych punktów pomiarowych, powiązana z systemem informatycznym i zakładową stacją meteorologiczną. Było to podejście wyprzedzające swoje czasy, w okresie, gdy ekologia rzadko bywała priorytetem przemysłu ciężkiego.
- Przeczytaj: Gdańska Atlantyda
Antyimport i myślenie strategiczne
Rafineria Gdańska nie była jedynie fabryką paliw i olejów. Stanowiła element przemyślanej strategii gospodarczej, określanej wówczas mianem “antyimportu”. Polska importowała ropę naftową, lecz eksportowała produkty wysoko przetworzone, niosące w sobie wartość pracy inżynierów, technologów i operatorów, a nie tylko surowiec.
Zakład od początku projektowano z myślą o rynkach zagranicznych. Własny terminal w Porcie Północnym, budowany specjalnie na potrzeby rafinerii, umożliwiał sprawny eksport produktów spełniających światowe normy jakości. Ten sam terminal służył również do odbioru ropy, głównie z krajów arabskich.
Była to świadoma próba budowania konkurencyjności i dywersyfikacji dostaw, podejście, które z dzisiejszej perspektywy okazuje się nie tylko racjonalne, ale wręcz niezbędne dla bezpieczeństwa gospodarczego kraju.
II etap budowy Rafinerii Nafty Gdańsk 1975 – 1977. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem filmowym.
Ludzie
W rafinerii od samego początku pracowała młoda załoga. Wielu pracowników zdobywało doświadczenie równolegle z uruchamianiem kolejnych instalacji. Dla niektórych mogło to budzić obawy, w końcu w grę wchodziła skomplikowana technologia i ogromna odpowiedzialność. Szybko jednak okazało się, że te obawy były nieuzasadnione.
Decydujące okazały się wiedza,i konsekwencja w działaniu. Regularne kontrole, badania laboratoryjne produktów naftowych i stabilna praca instalacji potwierdzały wysoki poziom przygotowania zespołu. Udowodniono, że nawet w trudnych realiach gierkowskich można było realizować projekty nowoczesne i technologicznie skomplikowane.
Taka tam refleksja
Historia budowy Rafinerii Gdańskiej to opowieść o ambicji, wdrażaniu nowoczesnych technologii i zaufaniu do kompetencji własnych kadr. W zaledwie kilka lat na gdańskich bagnach powstał zakład, który z pełnym przekonaniem można nazwać projektem ponadczasowym.
Dziś, gdy przemysłowe dziedzictwo PRL bywa oceniane z uproszczeniem albo jedynie przez pryzmat nostalgii, warto wracać do takich historii. Przypominają one, że polska innowacyjność ma znacznie głębsze korzenie, niż zwykliśmy sądzić i że niekiedy potrafiliśmy działać szybciej, odważniej i rozsądniej, niż sugeruje to perspektywa wielu lat.
Zobaczcie filmy, które umieściłem w artykule, udostępnione na YouTube przez Wytwórnię Filmów Oświatowych.

