Uczyń z grobów naszych Ojców Szańce Polski sprawiedliwej cz. 2
„Uczyń z grobów naszych Ojców/ Szańce Polski sprawiedliwej,/ Dla twych dzieci utrudzonych/ Dobrej, pszennej i szczęśliwej” (modlitwa do Matki Bożej Żołnierzy Rozstrzelanych, Halina Młyńczak „Jeniecki prezent”).
Julia Prachnicka i Henryk Gorzechowski poznali się w 1918 r. w moskiewskim więzieniu na Łubiance. On był więźniem politycznym, ona działaczką Komitetu Opieki nad Więźniami. Pobrali się jeszcze przed wyjściem Henryka na wolność. Wkrótce udało im się przedostać do Polski. Tam Henryk wstąpił do Wojska Polskiego, wziął udział w wojnie polsko – bolszewickiej. W lutym 1921 r. przyszedł na świat syn Julii i Henryka – Henryk Mikołaj.

Kilka miesięcy później rodzina Gorzechowskich przeprowadziła się do Bydgoszczy, ponieważ Henryk został dowódcą plutonu w 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich stacjonującego w tym mieście.W międzyczasie Henryk Gorzechowski musiał stanąć przed Oficerskim Trybunałem Orzekającym, ponieważ postawiono mu fałszywy zarzut służby w armii rosyjskiej już po powstaniu Wojska Polskiego i niechęć do powrotu do ojczyzny. Jak wyjaśnia Marek Tarczyński „rok 1921 r. w którym rozpoczęła się prawdziwa demobilizacja i pokojowa organizacja w WP, był dla dużej liczby zawodowych oficerów końcem kariery wojskowej. (…) Przy weryfikacjach nie zawsze wystarczały argumenty merytoryczne. Sięgano do treści ideowych i politycznych”.
Gorzechowski przedstawił „obszerny elaborat dotyczący jego losów od rewolucji lutowej aż do powrotu do kraju”. Oficerski Trybunał Orzekający pod prezydencją gen. Stefana Witkowskiego oczyścił go z wszelkich zarzutów. Stwierdził, że „Ppor. Henryk Gorzechowski może być oficerem Wojska Polskiego”.
W 1922 r. Gorzechowski awansował do stopnia porucznika ze starszeństwem z dniem 1 VI 1919 r. Pół roku później został dowódcą szwadronu technicznego, a następnie – 3. szwadronu liniowego. W międzyczasie dał o sobie znać trudny charakter Henryka Gorzechowskiego, który „nie dawał się ujmować w karby służby garnizonowej”. Został dwukrotnie ukarany naganą za niewykonanie rozkazu i „brak staranności kancelaryjnej”. Skierowano go wtedy na stanowisko oficera kadrowego w swoim pułku. Praca biurowa nie dawała mu jednak satysfakcji, dlatego na własną prośbę z początkiem 1925 r. został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza (przydzielono go do 4 szwadronu 1. brygady KOP).

Na przełomie 1927 i 1928 r. odbył kurs doskonalący młodszych oficerów w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, który ukończył z 26 lokatą na 45 uczestników.
Komendant CWK płk Zygmunt Podhorski w opinii służbowej dotyczącej Gorzechowskiego napisał m. in.: „Poczucie honoru – wybitne. Charakter – żywy, równy, lecz nie do końca wyrobiony. Siła woli – b. duża. Stosunek do kolegów – wybitny. Obowiązkowość – wybitna. Pilność – wybitna, ambicja pracy – wybitna. Ambicja pracy – wybitna. Ambicja osobista – wybitna. Bystrość umysłu – dość duża. Działalność i łatwość uczenia się – dość duża. (…) Zdolność wydawania jasnych rozkazów – b. duża. (…) Samodzielność – duża. (…) Stanowczość – duża. Pewność siebie – b. duża. Jeździec – bardzo dobry. Zamiłowanie do sportu – b. duże. Wytrzymałość fizyczna – wybitna. (…) Osiągnięte postępy – b. duże. Zachowanie się w służbie i poza służbą – wzorowe. Nadaje się na stanowisko d – cy szwadronu, którym może dobrze dowodzić po pewnej praktyce. Oficer: Zupełnie dobry” (Zeszyt 16, „Kaplica Katyńska”).
W czerwcu 1928 r. Gorzechowski powrócił do 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich. Parę miesięcy później rozpoczął w CWK kolejny kurs poświęcony głównie jeździe konnej i szkoleniu jeździeckiemu. Nie ukończył go z powodów zdrowotnych. Powrócił na krótko do swego macierzystego pułku. We wrześniu 1929 r. otrzymał urlop na czas nieograniczony. Z końcem tegoż roku (po wydaniu przez Wojskową Komisję Lekarską orzeczenia dotyczącego ograniczonej zdolności do wojskowej służby zawodowej w czasie pokoju) został przeniesiony do rezerwy z zaliczeniem wysługi emerytalnej.
Karol Spława – Neyman – dobry znajomy Gorzechowskich (spokrewniony zresztą z rodziną pierwszej żony Ludwika Regameya), będący mieszkańcem Gdyni – zaproponował Henrykowi pracę w gdyńskiej firmie zajmującej się eksportem węgla.

W taki oto sposób Gorzechowscy przenieśli się do Gdyni. Wg danych z Książki adresowej ziem Zachodniej Polski zamieszkali przy ul. Śląskiej 70. Gizela Chmielewska oraz wnuk Henryka Gorzechowskiego, Henryk Wacław podają adres: ul. Śląska 80. Po wyjeździe z Bydgoszczy Henryk Gorzechowski nadal utrzymywał kontakt z żołnierzami ze swego pułku.
Fakt, że słynna śpiewaczka zamieszkała w Gdyni nie uszedł uwadze redaktorów „Gazety Gdańskiej” – najstarszego gdańskiego czasopisma w języku polskim, ukazującego się nieprzerwanie od 1891 r. Dzięki temu informacja ta dotarła niebawem do Polaków z Wolnego Miasta Gdańska. Takiej okazji nie można było przepuścić. Działacze z Polskiego Towarzystwa Muzycznego w WMG zaproponowali artystce pracę w tamtejszym Polskim Konserwatorium Muzycznym istniejącym od 1929 r. Funkcję dyrektora tej placówki sprawował wówczas jej organizator Jan Niwiński (oddelegowany do Gdańska z Poznania przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego). W 1934 r. funkcję dyrektora Konserwatorium objął kompozytor i dyrygent Kazimierz Wiłkomirski. Dzięki jego staraniom nadzór nad placówką przejęła Gdańska Macierzy Szkolna.
Julia Gorzechowska uczyła w nim śpiewu solowego. Jednym z jej najzdolniejszych uczniów był Jan Gdaniec (1915 – 1983), po wojnie solista Studia Operowego Państwowej Filharmonii Bałtyckiej (od 1953 r. Państwowej Opery i Filharmonii Bałtyckiej).
Z inicjatywy nauczycieli zatrudnionych Polskim Konserwatorium Muzycznym, w tym Julii Gorzechowskiej powstała w Gdyni prywatna Szkoła Muzyczna im. Fryderyka Chopina. Jej siedziba mieściła się przy ul. Świętojańskiej 61, a dyrektorem został Zdzisław Rosner.

Zastąpiła zamkniętą w 1933 r. prywatną szkołę muzyczną, założoną cztery lata wcześniej przez Jana Niwińskiego. Tradycją Szkoły Muzycznej im. F. Chopina stały się koncerty, w czasie których występowali zarówno uczniowie, jak zatrudnieni w niej nauczyciele. „W tych kulturalnych wydarzeniach brała również udział Orkiestra Marynarki Wojennej i artyści z Towarzystwa Muzycznego. Z czasem, koncerty nauczycieli i uczniów Szkoły Muzycznej im. Chopina stały się tak popularne, że artyści zapraszani byli do występów w innych miastach” (https://historia.szkolamuzgdynia.pl/).
Julia Gorzechowska poświęcała też czas na działalność społeczną. Należała np. do gdyńskiego Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet. Nadszedł wrzesień 1939 r. Miesiąc wcześniej Henryk Gorzechowski zgłosił się w ośrodku zapasowym 16. Pułku Ułanów w Garwolinie, w którym po wybuchu wojny został dowódcą taboru bojowego. Jego obowiązkiem był nadzór nad ewakuacją z Bydgoszczy na Kresy Wschodnie pozostałości pułkowego majątku.
W ten sposób znalazł się na terenach, które 17 września zostały zajęte przez Armię Czerwoną. Wkrótce dostał się do niewoli sowieckiej. Trafił do obozu zbiorczego w Szepietówce (na ob. Ukrainie), gdzie spotkał się z synem Henrykiem Mikołajem (który w czasie Kampanii Wrześniowej służył w 3. szwadronie liniowym 16. Pułku Ułanów), również aresztowanym przez sowietów. Wkrótce obaj zostali przewiezieni do Kozielska, gdzie przebywali w obszarze klasztornym.

Tam Henryk Gorzechowski wyrzeźbił w kawałku drewna sosnowego o wymiarach 13,5 cm na 8,5 cm (był to fragment deski z więziennej pryczy) wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej (określanej później jako Matka Boska Kozielska, Matka Boska Żołnierzy Rozstrzelanych lub Matka Boska Hetmańska Królowa Kresów). Na jego odwrocie umieścił napis: „KOZIELSK 28-11-1940”. Był to prezent dla syna, który w tym dniu kończył dziewiętnaście lat.
Jak zauważyła Halina Młyńczak (Sybiraczka, córka zamordowanego w Katyniu por. Gustawa Szpilewskiego) „smutny ma rysunek twarzy Boża Matka, podobnie jak i smutny los przypadł żołnierzom Września. Wyrzeźbiona została jeniecką ręką i na pewno w intencji ratunku młodziutkiego jedynaka”. A prof. Jacek Trznadel dodaje: „Choć niewielki jest jego rozmiar, zamysł wyżłobionej kreski rysunku na deseczce o niezmienionej barwie naturalnej – bardzo delikatny, całość więc jakby ubożuchna, lecz wielka i przejmująca jest prostota jego wyrazu. (…) dzieło por. Henryka Gorzechowskiego, przedstawia Matkę Boską o rysach przypominających nieco Ostrobramską, ale którą najsłuszniej Katyńską Matką Boską Rozstrzelanych nazwać trzeba. Katyńską Matką Boską Rozstrzelanych”.

11 V 1940 r. – na podstawie Listy Śmierci nr 052/2 z dnia 27.04.1940 r. – Henryk Gorzechowski (wg różnych źródeł w ostatnim lub przedostatnim transporcie) trafił do Katynia, gdzie został rozstrzelany przez funkcjonariuszy NKWD. W 1943 r. w toku ekshumacji prowadzonych przez Niemców jego ciało zostało zidentyfikowane pod numerem 197 (przy jego zwłokach znaleziono dowód osobisty oraz dwie pocztówki). Obecnie spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu.
Syn uniknął losu ojca. W maju 1940 r. został przetransportowany do obozu jenieckiego NKWD w Griazowcu. Na mocy układu Sikorski – Majski odzyskał wolność. Zgodnie z relacją prof. Jacka Trznadla „droga Gorzechowskiego – juniora była jednak inna niż andersowców. Nie wędrował przez Iran i Bliski Wschód, z Kujbyszewa (gdzie pełnił pewne funkcje oficjalne przy Ambasadzie Polskiej) znalazł się w Murmańsku, by stąd pływać w angielskich konwojach na Zachód. (…) Po zwolnieniu z marynarki służył w angielskiej artylerii przeciwlotniczej, a po inwazji szedł szlakiem dywizji gen. Maczka”. Po wojnie wrócił do Polski, zamieszkał na Wybrzeżu. W kraju nie miał łatwego życia, przez długi czas był inwigilowany przez służbę bezpieczeństwa. Zmagał się z problemami zdrowotnymi. Pracował w przedsiębiorstwie Centromor. Był działaczem ZboWiD, w którym pełnił funkcję przewodniczącego środowiska b. żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie przy Zarządzie Wojewódzkim.

Zmarł 15 X 1989 r. Spoczął na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Spokojnej w Gdyni. Z żoną Marią z d. Dziekońską (1926 – 1984) miał syna Henryka Wacława (ur. w 1967 r.). Henryk Mikołaj do końca życia skrzętnie przechowywał jak najcenniejszą relikwię, wyrzeźbiony przez ojca wizerunek Matki Boskiej. Przed śmiercią podarował go swemu synowi, który dziesięć lat później przekazał ją Radzie Polskiej Fundacji Katyńskiej. W 2002 r. ta „bezcenna pamiątka i relikwia narodowa po jeńcach Kozielska” trafiła do Katedry Polowej WP w Warszawie. Została umieszczona w ołtarzu Kaplicy Katyńskiej. Wcześniej prezentowana była w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, w gdyńskich kościołach, a także na Politechnice Gdańskiej.
W Gdyni, w Kaplicy Katyńskiej w bazylice kolegiackiej NMP Królowej Polski znajduje się replika tej płaskorzeźby wykonana przez Alfreda Szczepińskiego oraz nieśmiertelnik por. Henryka Gorzechowskiego. W 2007 r. minister obrony narodowej Aleksander Szczygło awansował Henryka Gorzechowskiego do stopnia kapitana. Pięć lat później w ramach akcji „Katyń… pamiętamy” / „Katyń… Ocalić od zapomnienia” przy Zespole Szkół Ogólnokształcących w Helu został zasadzony Dąb Pamięci honorujący kpt. Henryka Gorzechowskiego.

Halina Młyńczak napisała wiersz pt. „Modlitwa Ojca”, dedykowany pamięci por. Henryka Gorzechowskiego, który warto przytoczyć w całości:
„Matko Najświętsza, do serca Swego,
Przytul synaczka mego jedynego.
Obok na pryczy los jeniecki dzieli,
Odkąd do niewoli Sowieci nas wzięli.
Głos jego matki z Polski nie dochodzi,
Zmowa zaborców drogę listu grodzi!
Tyś w Ostrej Bramie dana na ratunek!
Zdejm z serca ojca głęboki frasunek,
Proszę, niech Henryk zrodzon w Polsce wolnej
Powróci do matki i Polski swobodnej.
Na desce z pryczy rzeźbię Twe Oblicze,
Otocz opieką jego młode życie. Amen”.
Wróćmy do Julii Gorzechowskiej. Jesienią 1939 r. została wysiedlona z Gdyni. Zamieszkała w Warszawie, gdzie zaangażowała się w działalność konspiracyjną, w życie artystyczne stolicy. Była więziona na Pawiaku. Brała udział w Powstaniu Warszawskim. O śmierci męża dowiedziała się w 1943 r. z niemieckich komunikatów ogłoszonych po odkryciu grobów w Katyniu i przeprowadzeniu przez specjalnie powołaną komisję ekshumacji i identyfikacji zwłok. Po wojnie Julia Gorzechowska mieszkała w Łodzi. Pracowała w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej. Zmarła 23 X 1971 r. Została pochowana na łódzkim cmentarzu przy ul. Ogrodowej. Jej grób (o, zgrozo!) już nie istnieje.
Julia Gorzechowskiej jest jedną z bohaterek książki Małgorzaty Sokołowskiej pt. „Kobiety Gdyni”.

Artykuł poświęcony rodzinie Gorzechowskich napisałam korzystając z:
- https://konarski.wiara.pl Wybór wierszy patriotycznych polskich autorów
- https://historia.szkolamuzgdynia.pl/
- https://archiwummuzyczne.pl
- https://amuz.gda.pl/akademia/uczelnia/historia-uczelni Muzyka w Gdańsku, Tło historyczne
- https://audiovis.nac.gov.pl
- „Encyklopedii Gdańskiej”
- Wikipedii
- http://bibliotekacyfrowa.eu/dlibra/show-content/publication/57918/edition/53071/ Książka adresowa ziem Zachodniej
- https://www.geni.com/people/Julia-Gorzechowska/6000000082799452103
- https://katedrapolowa.pl/katedra/kaplica-katynska-mauzoleum/
- https://katyn.ipn.gov.pl/kat/bibliografia-i-mediatek/publikacje-artykuly/3646, Zeszyty-katynskie.html Zeszyt 16, Kaplica Katyńska „Porucznik Henryk Gorzechowski i jego służba w armii rosyjskiej i Wojsku Polskim”
- Marek Tarczyński.https://www.polska1918-89.pl/pdf/matka-boska-kozielska-rozstrzelanych-henryka-gorzechowskiego,6825.pdf Zbrodnia Katyńska Próba bilansu. Niezależny Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej Polska Fundacja Katyńska, Warszawa 2001 r. Zeszyty Katyńskie, zeszyt nr 13 / Matka Boska Kozielska Rozstrzelanych Henryka Gorzechowskiego (Dwugłos): Halina Młyńczak „Jeniecki prezent” i Jacek Trznadel „Matka Boska Kozielska Rozstrzelanych w Katyniu”.
- https://plus.pomorska.pl/julia-zona-porucznika-gorzechowskiego-zdjecia/ar/9335657 Gizela Chmielewska, „Julia, żona porucznika Gorzechowskiego. To będzie rzecz o sopranie z Odessy, Matce Boskiej Katyńskiej i wzruszonej Bydgoszczy”.


