Wędrówki po Trójmieście część pierwsza
Oto kilkanaście zdjęć z ostatnich kilku lat, niektóre sprzed kilku dni. Przedstawiają ciekawe miejsca, obiekty, jakie można spotkać w trójmiejskim pejzażu. Nazwy „Trójmiasto” zaczęto używać w latach 1946 – 47 na określenie wspólnego organizmu miejskiego, jaki planowano stworzyć z sąsiadujących ze sobą miast.
Orłowo, dzielnica Gdyni od 1935 roku. Wcześniej miejscowość letniskowa i osada rybacka położona między Sopotem a Gdynią. Stając się częścią nowo powstałego miasta osada przekształciła się w osiedle willowe i uzdrowiskowe.
Przeczytałam w wydanej niedawno przez wydawnictwo Czarne publikacji Aleksandry Boćkowskiej zatytułowanej „Gdynia”, że to miasto jest najbardziej polskie z polskich miast, bo powstało w kontrze do niemieckości Gdańska i Sopotu. I że do dziś Gdynia pielęgnuje swoją odrębność… Spotkałam informację, że nazwa gdyńskiej dzielnicy Orłowo pochodzi od nazwiska dawnego właściciela osady (Orłowskiego?) lub wynika z obecności na wysokich klifach orlich gniazd. Jest też przypominana postać Hansa (Johanna) Adlera, (adler po niemiecku orzeł), który w 1829 roku kupił od miejscowego młynarza ziemię u ujścia rzeki Kaczej. Wybudował tam karczmę, która od jego nazwiska otrzymała miano Adlershorst, czyli Orla Kępa, Orle Gniazdo.
Już w 1920 roku do Orłowa zawitał Stefan Żeromski. Odwiedzili go Jan Kasprowicz i Aleksander Majkowski. Żeromski w czasie pobytu w Orłowie przygotowywał się do napisania „Wiatru od morza”. Książka ukazała się w 1922 roku. Jej Autor został nagrodzony Państwową Nagrodą Literacką.
Dziś Orłowo wciąż wzbudza zainteresowanie klifem, usytuowanym na północnym brzegu Kępy Redłowskiej. Stąd zamiennie mówi się o Klifie w Redłowie, Cyplu Orłowskim, czy Orlej Głowie. Atrakcją tej dzielnicy Gdyni jest także, liczące dziś 180 metrów molo, powstałe około 1934 roku jako przystań dla statków pasażerskich kursujących między Helem, Sopotem a Gdynią. Molo miało wtedy ok. 430 metrów długości, jednak doznało w czasie wojny poważnych zniszczeń. Po wojnie odbudowano je tylko do dzisiejszej długości.
A jeśli molo, to następnym przystankiem w wędrówkach po Trójmieście musi być Sopot. Sopockie molo przyciągało i nadal przyciąga turystów, jest wdzięcznym obiektem fotografowanym niegdyś przez zawodowców, dziś przez wszystkich. Molo, które jest swoistym przedłużeniem ulicy Bohaterów Monte Cassino, nosi imię Jana Pawła II, choć fakt ten nie wydaje się szczególnie wyeksponowany. Papież był w Sopocie dwukrotnie: w 1987 r. i 1999 r. Decyzję o wyborze patrona dla sopockiego mola podjęto 15 kwietnia 2005 roku, a uroczystość nadania imienia odbyła się 3 maja 2005.
Przed laty, bo 9 grudnia 1956 roku, uchwałą Miejskiej Rady Miasta sopocką ulicę Marszałka Rokossowskiego przemianowano na ulicę Bohaterów Monte Cassino. Uchwała weszła w życie 1 stycznia 1957 roku. Trudno jednak dokładnie określić, kiedy ulicę zaczęto dość bezceremonialnie nazywać „monciakiem”. Od 2019 roku na „monciaku” znajduje się rzeźba przedstawiająca Misia Wojtka, żywą maskotkę żołnierzy Armii gen. Władysława Andersa. Postaci Misia towarzyszy tablica przedstawiająca jego dzieje.
Na Skwerze Kuracyjnym przed molem od 1909 roku działa fontanna. Wchodząc ze Skweru na to najdłuższe w Europie drewniane molo liczące 511,5 m, spoglądamy z góry na otaczające pomost plaże, zaglądamy do wybudowanej w 2011 roku mariny…
A następnym celem trójmiejskiej wędrówki będzie oczywiście Gdańsk i niektóre jego dzielnice.
Zdjęcia : A. i S. Scheffs






