Strefa obywatelska

Ile kosztuje zachwyt nad Gdańskiem? Rachunek płacą mieszkańcy

Zastanawialiście się kiedyś, jak buduje się „świadome społeczeństwo obywatelskie”? Być może myśleliście, że chodzi o transparentność, otwarte debaty albo niezależne media patrzące władzy na ręce? Nic bardziej mylnego. Urząd Miejski w Gdańsku ma na to prostszą i skuteczniejszą metodę: społeczeństwo obywatelskie po prostu się kupuje. Najlepiej za jego własne pieniądze. Kupuje się odpowiednie artykuły, żeby mieszkańcy wiedzieli, co mają myśleć. Napisać szybciej niż zdążą pomyśleć.

Ile kosztuje zachwyt nad Gdańskiem? Rachunek płacą mieszkańcy.

Zarządzanie dużym miastem to niewdzięczny kawałek chleba. Człowiek się stara: buduje, remontuje, przecina wstęgi, bywa na festynach miejskich, chodzi w paradach, a niewdzięczni mieszkańcy i tak narzekają na dziury w drogach, nieremontowane mosty, nieodśnieżone chodniki czy opóźnione tramwaje. Co zatem robić, by ludzie wiedzieli, co mają myśleć? By wybrali cię znowu i znowu, by karmili i ubierali? Czekać, aż media same z siebie napiszą coś miłego? Skądże. Jeśli nie chcą pisać dobrze za darmo, trzeba im za to zapłacić. I to najlepiej pieniędzmi samych mieszkańców.

Dzięki odpowiedziom gdańskiego magistratu na pytania Sebastiana Piaseckiego asystenta posła Kacpra Płażyńskiego możemy zajrzeć za kulisy tego wspaniałego mechanizmu “budowania świadomego społeczeństwa obywatelskiego”.

Z dokumentów wynika, że na lata 2024–2026 Miasto Gdańsk przeznaczyło ponad 900 000 zł brutto (733 032 zł netto) z twojej kieszeni na tzw. działania promocyjno-informacyjne. Największe kawałki tego tortu trafiają do koncernu Ringier Axel Springer 387 000 zł + VAT w latach 2024-2026 (wydawcy m.in. Onetu i tabloidu “Fakt”) oraz do fundacji wydającej regionalny tygodnik “Zawsze Pomorze” 346 042 zł + VAT w latach 2024-2026 (pamiętasz, w jakich okolicznościach powstał ten tygodnik?)

Artykuły sponsorowane koncernu Ringier Axel Springer

Za co konkretnie płacisz jako gdański podatnik?
Za 120 tekstów na portalach Fakt i Onet, 30 postów w latach 2024-2026 w mediach społecznościowych oraz 51 stron w papierowym wydaniu „Faktu”. Wyobraźcie to sobie: kupujecie rano gazetę, a tam, między wstrząsającym reportażem o mężu, który zjadł żonie pierogi, albo o facecie, który nie śpi, bo trzyma szafę, a zdjęciami celebrytów na plaży jest kilka stron artykułu opłaconego przez gdańszczan, zachwytów nad tym, jak wspaniale rozwija się miejska infrastruktura. Aż serce rośnie na taką informację.

Magistrat tłumaczy, że wszystko to robi z troski o mieszkańców, by mieli dostęp do „wiarygodnych źródeł informacji”. Dyrektor Biura Prezydenta kończy pismo stwierdzeniem, że jest to „kluczowy element budowania świadomego społeczeństwa”. Trudno się nie zgodzić. Świadomość kosztuje.

Artykuł sponsorowany w Zawsze Pomorze

Ale prawdziwe pieniądze zaczynają się gdzie indziej
Skoro już wiemy, ile kosztują nas materiały sponsorowane w „poczytnych” mediach, pora sprawdzić, ile miasto wydaje na portal miejski i media społecznościowe. Mówimy wyłącznie o wydatkach magistratu, bez kosztów obsługi medialnej miejskich instytucji i spółek.

Przyjrzyjmy się portalowi gdansk.pl oraz armii ludzi dbających o to, by miejski Facebook, TikTok czy Instagram pokazywały nam Gdańsk jako miasto idealne i nowoczesne. To potężne miliony złotych, dzięki którym internetowa wersja miasta wygląda jak kraina mlekiem i miodem płynąca.

Utrzymanie głównego portalu miasta to największy pojedynczy wydatek Gdańska na komunikację cyfrową. Odbywa się ono poprzez umowy ze spółką miejską Gdańskie Centrum Multimedialne (GCM).

Nowa umowa (2025–2027)

Pod koniec 2024 roku miasto podpisało z GCM kolejną, trzyletnią umowę:

  • 17,7 mln zł brutto łącznej wartości,
  • ok. 5,9 mln zł rocznie,
  • wzrost o ponad 2 mln zł w porównaniu z poprzednim kontraktem (2022–2024).

Budżet na 2026 rok
W oficjalnym budżecie miasta na 2026 rok zaplanowano aż 8,5 mln zł na „portal internetowy miasta”. Kwota ta obejmuje prowadzenie i rozwój strony internetowej gdansk.pl oraz strony Urzędu Miejskiego w Gdańsku, jak i dodatkowe projekty oraz kampanie promocyjne.

Tabela z budżetu Gdańska 2026 rok

Co dostajemy w tej cenie ramach tych 6 mln zł rocznie?

  • codzienną produkcję propagandowych artykułów i newsów,
  • obsługę Biuletynu Informacji Publicznej,
  • produkcję zdjęć i materiałów wideo z miejskich wybranych wydarzeń,
  • transmisje sesji Rady Miasta,
  • obsługę Gdańskiego Centrum Kontaktu.

Jak rosły koszty?

  • 2018–2019: ok. 4 mln zł rocznie (dużo?)
  • 2020–2021: ok. 4,2 mln zł (wzrost o 5%)
  • 2022–2024: ok. 5,1 mln zł (wzrost o 21,4%)
  • 2025–2027: ok. 5,9 mln zł (wzrost o 15,7%)

Podsumowując: Gdańsk wydaje rocznie 6 mln – 8,5 mln zł na utrzymanie swojej głównej platformy propagandowo-informacyjnej.

Przeczytaj też:

Lajki za miliony, czyli ile kosztuje miejskie „lubię to”
Obsługa miejskich mediów społecznościowych to kolejny kosztowny element tej układanki. Najnowszy przetarg (BZP.271.64.2024) obejmuje prowadzenie oficjalnych profili miasta na Facebooku, Instagramie, X, Spotify i TikToku.

  • 800 tys. zł brutto na okres kwiecień–grudzień 2025 (ok. 89 tys. zł miesięcznie) z możliwością przedłużenia na lata 2026–2027.

Od lat przetargi te niemal regularnie wygrywa ta sama gdańska agencja – Personal PR. Zakres obowiązków obejmuje m.in.:

  • od 90 do 120 postów miesięcznie,
  • produkcję minimum dwóch profesjonalnych filmów wideo miesięcznie,
  • moderację komentarzy i help desk,
  • obsługę TikToka, w tym współpracę z influencerami,
  • monitoring mediów (czyżby podglądanie, co inni piszą za ich własne pieniądze?)

Dlatego następnym razem, gdy przeczytasz w sieci zachwycający artykuł kolejnym pierwszym miejscy w światowym rankingu, lub o sukcesie jarmarku bożonarodzeniowego, lub może o odśnieżeniu 50 m2 przed Złotą Bramą, bo goście przyjechali, a ty tańczysz piruety na oblodzonych chodnikach, to uśmiechnij się szeroko, bo w końcu sam za to zapłaciłeś. Nie pasuje? To się wyprowadź.

Andrzej Ługin

Dodaj opinię lub komentarz.